search
REKLAMA
Ciekawostki

NAJCIEKAWSZE historie zza kulis TITANICA

Przemysław Mudlaff

10 sierpnia 2020

titanic kulisy
REKLAMA

Aktorki i aktorzy do roli Rose i Jacka

Zdjęcie pochodzi ze strony arthousehotelliverpool.co.uk.

Kate Winslet nie była wcale pierwszym wyborem Jamesa Camerona do roli Rose. Podobno bliżej zwycięstwa w wyścigu o tę postać były Nicole Kidman, Gwyneth Paltrow i Jennifer Aniston. Błagalne telefony Kate do reżysera wreszcie jednak przekonały go do jej obsadzenia. Z kolei w przypadku Jacka Dawsona poza Leonardo DiCaprio brano rzekomo pod uwagę kandydatury Johnny’ego Deppa, Matthew McConaugheya i… Macaulaya Culkina (wyobrażacie to sobie?). Chociaż role Winslet i DiCaprio w Titanicu okazały się być przełomowymi w ich karierach, to aktorzy ci z perspektywy czasu dość krytycznie podchodzą do swych pamiętnych kreacji. Kate stwierdziła bowiem, że jej amerykański akcent był wówczas okropny, a Leo określił siebie w tym filmie jako młodego punka.

J. Dawson

Pozostańmy na chwilę przy postaci granej przez Leonardo DiCaprio. Jack Dawson to nazwisko rzekomo całkowicie zmyślone przez Jamesa Camerona. Jakież zdziwienie musiało więc wymalować się na twarzy reżysera, będącego przy okazji autorem scenariusza, kiedy dowiedział się później (po premierze), że na rzeczywistym Titanicu jednym z pasażerów był mężczyzna o tym samym nazwisku. Ba! Nawet jego imię rozpoczyna litera J, a i wiek się zgadzał. Joseph Dawson zatonął wraz z Titanikiem w 1912 roku i został pochowany w Nowej Szkocji. Od premiery filmu jego grób odwiedza mnóstwo ludzi. Czyżby duchy statku nawiedzały reżysera?

„Szkice” Leonardo

Leonardo DiCaprio to z pewnością niesamowity aktor i człowiek o wielu innych zdolnościach. Nie można jednak zaliczyć do nich szkicowania lub rysowania. Zapewne gdyby James Cameron nie zainterweniował w słynnej scenie portretowania Rose przez jej ukochanego, to zamiast wspaniałego szkicu, który w 2011 roku został sprzedany fanowi filmu za 16 tysięcy dolarów, mielibyśmy do czynienia z czymś na kształt ludzika składającego się z kilku kresek i kółek. Interwencja reżysera ujawniła jego talent plastyczny. To właśnie dłoń Kanadyjczyka dzierżącą ołówek widzimy w tej scenie. Wszystkie pozostałe szkice w teczce Jacka również są autorstwa Camerona. Rysowanie nagiej Rose wymagało od twórcy Titanica również wyobraźni. Aktorka pozowała bowiem do portretu w stroju bikini.

Urazy Kate Winslet

Kate Winslet mocno zabiegała o rolę Rose w megahicie Jamesa Camerona, jednak niektóre sytuacje z planu z pewnością skłoniły ją do refleksji w stylu: po co mi to w ogóle było? Aktorka podczas pracy nad Titanikiem odniosła bowiem sporo obrażeń. W pewnym momencie wręcz przywykła do regularnie pojawiających się na jej ciele siniaków. To jednak nie wszystko. Historia choroby artystki wskazuje w tym okresie na złamaną rękę w stawie łokciowym oraz zapalenie płuc. Drugi problem wystąpił u Winslet niejako na jej własne życzenie, albowiem odmówiła założenia pianki pod suknię podczas kręcenia scen w basenie. Być może nie spodziewała się, że woda w zbiorniku będzie aż tak zimna, a realizacja tych sekwencji ujęć zajmie aż tyle czasu. Przeciągające się w nieskończoność kręcenie scen w wodzie dało się również we znaki pęcherzom aktorów i statystów. Stanowczy Cameron, który dodatkowo miał nóż na gardle w postaci uwag i żalów producentów, zabraniał swoim aktorom wyjść do toalety, aby jak najszybciej uwinąć się z realizacją. Zagroził im nawet zwolnieniami. Wielu artystów – w tym również Kate Winslet – przyznało się więc później, że ulżyli sobie w basenie. Na pewno przez chwilę zrobiło im się cieplej.

Herr Director przynosi hot dogi do wanny z hydromasażem

Przy całym szalonym perfekcjonizmie reżysera, który nierzadko powodował, że praca na planie Titanica nie była łatwa, należy wspomnieć o czymś przyjemnym, co również zorganizował Cameron. Po wyjściu z chłodnych zbiorników wodnych aktorzy mogli bowiem ogrzać się w specjalnie przygotowanych wannach z hydromasażem, a ich głód zaspokajano, serwując przepyszne hot dogi. Skąd wiem, że bułki i parówki były aż tak smaczne? Od wielkiego fana przerw na planie TitanicaBilly’ego Zane’a. Być może po relaksie w ciepłej kąpieli Gloria Stuart nie byłaby już tak skłonna nazywać Camerona per Herr Director.

Zupa z niebezpiecznym składnikiem

Skoro już mowa o wspaniałej Glorii Stuart, warto przypomnieć o zdarzeniu, do którego doszło tuż po zakończeniu kręcenia „współczesnych” scen Titanica. Około 85-letnia wówczas aktorka miała mnóstwo szczęścia, że nie spróbowała zupy, którą zaserwowała ekipie firma cateringowa. Mogło się to dla niej bardzo źle skończyć. W daniu był bowiem pewien halucynogen, znany „na mieście” pod nazwą Angel Dust. Każdy, kto zjadł talerz zupy, miał odlot, a po ustaniu szalonych wizji czuł się bardzo, ale to bardzo niedobrze. Cameron również stał się ofiarą żartu nieznanego sprawcy, jednak przytomność umysłu nakazała mu zwymiotować, zanim narkotyk na dobre wsiąknął w ciało.

My Heart Will Go On

Piosenka Céline Dion, którą słyszymy, gdy na ekranie płyną napisy końcowe, to prawdopodobnie jedyna rzecz, na którą wpływu nie miał James Cameron. Reżyser co prawda myślał o tym, że miło byłoby zakończyć tę piękną, epicką historię jakimś muzycznym akcentem, ale uszami wyobraźni słuchał utworu nie Dion, lecz Enyi. Skąd więc na pokładzie Titanica wzięła się ziomka reżysera? Otóż po pierwsze, irlandzka wokalistka Enya nie zgodziła się na nagranie piosenki do Titanica. Po drugie zaś, zatrudniony przez Camerona James Horner – autor muzyki do filmu – za jego plecami namówił Dion, aby ta wykonała słynny utwór My Heart Will Go On. Jak się później okazało, te konspiracyjne działania przyniosły nieoczekiwany sukces. Piosenka otrzymała Oscara, a płyta z muzyką do filmu Titanic stała się jednym z najlepiej sprzedających się soundtracków w historii.

To tyle! Mam nadzieję, że znaleźliście powyżej jakąś nieznaną wam ciekawostkę zza kulis epickiej produkcji Camerona. Czy znacie jeszcze inne? Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach!

Przemysław Mudlaff

Przemysław Mudlaff

Od P do R do Z do E do M do O. Przemo, przyjaciele! Pasjonat kina wszelkiego gatunku i typu. Miłośnik jego rozgryzania i dekodowania. Ceni sobie w kinie prawdę oraz szczerość intencji jego twórców. Uwielbia zostać przez film emocjonalnie skopany, sponiewierany, ale też uszczęśliwiony i rozbawiony. Łowca filmowych ciekawostek, nawiązań i powiązań. Fan twórczości PTA, von Triera, Kieślowskiego, Lantimosa i Villeneuve'a. Najbardziej lubi rozmawiać o kinie przy piwku, a piwko musi być zimne i gęste, jak wiecie co.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA