Connect with us

Publicystyka filmowa

Najbardziej SATYSFAKCJONUJĄCE momenty w serialu GRA O TRON

Większość z tych „satysfakcjonujących” momentów jest związana ze śmiercią, jak to przystało na krwawy świat zaprezentowany w serialu.

Published

on

Najbardziej SATYSFAKCJONUJĄCE momenty w serialu GRA O TRON

Większość z tych „satysfakcjonujących” momentów jest związana ze śmiercią, jak to przystało na krwawy świat zaprezentowany w serialu Gra o Tron. Nie należy ich również mylić z najlepszymi scenami, bo w tym przypadku bardziej treść wraz z zadowoleniem widzów zdecydowała o wyborze, nie kwestie techniczno-formalne. Oczywiście tak się złożyło, że zebrane tutaj „momenty” są dobrymi scenami, ale w ośmiu sezonach tak znakomitego serialu, kto wie, czy nie jednego z lepszych w światowej kinematografii, znaleźć można o wiele lepsze, z tym że niekoniecznie ich odbiór przez widzów był pozytywny.

Advertisement

Rozumiem to doskonale, bo sam wielokrotnie odczuwałem zawód, jako ktoś, kto związał się emocjonalnie zarówno z literackim pierwowzorem, jak i historią opowiedzianą na ekranie. Nie dałbym więc do tego zestawienia np. finałowej sceny z ósmego sezonu czy wstrząsającej rzezi w Bliźniakach – tzw. Krwawych Godów. Tak więc wracając do śmierci, „satysfakcjonujące” momenty łączą się z nią, bo opowieść George’a R.R. Martina skonstruowana została tak, że niechęć do niektórych złych postaci tak bardzo z czasem narasta, że odczuwamy niemałą ulgę i radość, kiedy ci antagoniści wreszcie efektownie giną.

Narodziny smoków (sezon 1, odcinek 10)

Wszystko zaczęło się od niefortunnego pojedynku Khala Drogo z jednym ze swoich przybocznych, któremu nie spodobało się, że Daenerys potrafiła wpłynąć na męża w taki sposób, że ten pozwolił na lepsze traktowanie niewolników. Drogo pokonał Mogo, ale został zraniony. Na prośbę Dany jedna z niewolnic porwana z Lhazaru, Mirri Maz Duur, zaopiekowała się Khalem, chociaż nie ukrywała, że jego rana była poważniejsza, niż ktokolwiek mógł sądzić.

Advertisement

Kiedy Drogo coraz bardziej słabł, osłabieniu ulegała również pozycja Daenerys. W końcu doszło do tego, że w jej obronie musiał stanąć ser Jorah. Zabił on jednego z jeźdźców Khala, ale Dany uległa wypadkowi, co z kolei spowodowało przedwczesny poród. Dziecko podobno urodziło się zdeformowane, ale Dany jeszcze wtedy nie wiedziała, że była to cena za ocalenie życia Drogo, chociaż i tak pozostał on w stanie wegetatywnym. Mirri Maz Duur zemściła się na Dothrakach za cierpienia własnego plemienia. Uratowała Khala, ale energię do ocalenia jego wegetatywnego życia wzięła z dziecka Dany. Nie widząc innego wyjścia, Daenerys udusiła Khala.

Następnie rozkazała zrobić stos pogrzebowy, umieściła w nim smocze jaja, a za karę przywiązała do niego Mirri. Musiała wtedy zaryzykować wszystko. Wierzyła w swoje przeznaczenie, a utrata dziecka jeszcze bardziej skierowała jej świadomość w stronę marzenia, że zostanie matką smoków. Kiedy stos wraz z Khalem płonął, weszła w płomienie. Była noc. Rankiem ser Jorah znalazł ją wśród zgliszczy, nagą, przelęknioną, jakże niewinną, ale z trzema smokami. Wykluły się w ogniu. Dothrakowie, widząc to, uwierzyli, że mają przed sobą nieulękłą władczynię, i uklęknęli. Dany została ich królową.

Advertisement

Tak skończył się pierwszy sezon, co zapewne dało fanom Daenerys przeogromny impuls do niecierpliwego czekania na kolejne odcinki. Sama zaś scena zapada w pamięć nie tylko ze względu na nagość Emilii Clarke, ale i potęgującego napięcie montażu. Widz do końca nie wie, co się stanie.

Hold the door (sezon 6, odcinek 5)

Jeden z najbardziej poruszających momentów w serialu. Zaczyna się, kiedy Nocny Król w jednej z wizji Brana dotyka go, a tym samym oznacza, niemal jak drogowskaz do kryjówki Trójokiej Wrony (Brynden Rivers). Mentor Brana doskonale wie, że muszą uciekać. Sam nie może tego zrobić, a Bran nie jest jeszcze gotowy do zastąpienia go w roli medium. Niestety, nie ma innego wyjścia. Kiedy Inni zaczynają atakować kryjówkę, Dzieci Lasu bezskutecznie próbują ich zatrzymać. Bran znów zagłębia się w wizji z przeszłości, a Meera nie jest w stanie wybudzić go z letargu. Tam jednak, gdzie Bran się udał, istnieje ratunek.

Advertisement

Bran i Trójoka Wrona wyruszyli do Winterfell sprzed kilkudziesięciu lat. Patrzą na młodego Eddarda Starka, gdy żegna się z rodziną, bo zostaje wysłany na wychowanie Jonowi Arrynowi do Doliny. Tam pozna innego wychowanka lorda Arryna – Roberta Baratheona. W wizji Brana spotykamy także młodego Hodora, który jeszcze nie nosi tego imienia. Zwą go Wylis. Pracuje jako stajenny w zamku. Jest wielkim chłopcem, w książce opisywanym jako ponad dwumetrowy, owłosiony jak zwierzę olbrzym. Wylis jednak normalnie mówi i myśli.

Tymczasem Inni coraz głębiej wdzierają się do kryjówki Dzieci Lasu. Nikt nie jest ich w stanie zatrzymać. Meera desperacko próbuje obudzić Brana. Podpowiada mu wręcz, że powinien wejść w umysł Hodora i im pomóc. Hodor sam z siebie przecież nie zareaguje. Jest jak bezbronne dziecko. W końcu krzyki Meery dochodzą do Brana, który z przeszłości wchodzi w umysł Hodora, patrząc na młodego stajennego, który nie zdaje sobie sprawy, jaką przyszłość Bran mu zaprojektuje. W teraźniejszości zaczyna się desperacja ucieczka. Trójoka Wrona ginie z ręki Nocnego Króla, a Hodor wynosi Brana w kierunku wyjścia.

Advertisement

Przeciwników jest jednak zbyt wielu. Hodor w ostatnim momencie wyłamuje drzwi jednego z wyjść. Dosłownie kilka sekund przed ostatecznym natarciem na wrota, zamyka je i dzięki swojej sile skutecznie przytrzymuje, tak żeby Meera i Bran mogli uciec. Dziewczyna odwraca się jeszcze do niego i krzyczy – Trzymaj drzwi! Echo tych słów dociera do przeszłości. Powtarza się w umyśle młodego Wylisa, który upada na ziemię w transie. Bran połączył trzymającego drzwi kryjówki Hodora z młodym stajennym ponadczasowym mostem świadomościowym. Hold the door! Hold the door! – powtarza Wylis. Powtarza je również Hodor, coraz bardziej zmęczony i poraniony przez Innych.

W końcu zlewają się one w bełkotliwe „Hodor”. Stajenny z przeszłości staje się Hodorem, właściwie tylko po to, żeby kiedyś mógł ocalić Brana. Zjawisko to nazywa się pętlą czasową. Bran zaprojektował przeszłość, jednak w swojej przyszłości musiał z kolei cofnąć się do przeszłości, żeby Wylis stał się Hodorem. Niezwykle sugestywnie i emocjonalnie nakręcona scena – słowo „Hodor” pojawia się w ustach Wylisa mniej więcej w tym monecie, gdy pazury Innych kaleczą twarz Hodora z przyszłości.

Advertisement

Śmierć Ramsaya Boltona (sezon 6, odcinek 9)

Czekałem na to z niecierpliwością wygłodzonego, bezdomnego psa, który nie jadł normalnego posiłku od wielu miesięcy. Denerwowałem się na twórców serialu, że tak przeciągają moment śmierci Ramsaya (Iwan Rheon). Najlepsze jest to, że Bolton ginie od własnej broni – życia ludzkiego nigdy nie cenił, a kochał swoje psy, i to one dokonały egzekucji. A właściwie Sansa Stark. Ramsay nie karmił swoich ogarów przez 7 dni. Jon Snow mocno uszkodził mu twarz po udanym szturmie na Winterfell. Jak celnie stwierdziła Sansa, ogary było wierne, ale bardzo głodne. Gdy tylko poczuły krew i strach, nic ich nie mogło powstrzymać.

Zjadały Boltona po kawałku, a śmierć tak szybko nie nadeszła. Musiał cierpieć za wszystkich, których zabił, a w przypadku dokładnie tej sceny, za cierpienie Sansy. Ta jej osobista vendetta przeciw Ramseyowi odcisnęła na niej piętno. Z lochów wyszła już inna Sansa – gotowa unieść całe to cierpienie wojny w Westeros.

Advertisement

Złota korona dla Viserysa (sezon 1, odcinek 6)

Przypomnijmy tylko, z czego wynikały pretensje do tronu Andalów zadufanego w sobie Viserysa Targaryena. Jego brat, Rhaegar, został zabity przez Roberta Baratheona podczas rebelii. Automatycznie więc Viserys stał się dziedzicem Żelaznego Tronu. Nie mógł go jednak objąć, bo na króla koronował się uzurpator Robert. Pozostawał więc na Smoczej Skale jak w więzieniu. W końcu na władcę koronowała go matka, chociaż nic to nie znaczyło. Niedługo potem zmarła podczas wielkiej burzy, rodząc Daenerys. Rodzeństwo nie mogło zostać w Westeros, bo Robert Baratheon chciał zgładzić wszystkich Targayenów.

Nawet jeśli na chwilę odłożył te plany, w końcu by to zrobił albo został do tego zmuszony przez sytuację polityczną. Daenerys i Viserys zostali więc sekretnie wywiezieni do Braavos, gdzie mogli wieść całkiem bezpieczne życie – do czasu.

Advertisement

Tak więc marzenia Viserysa pozostały niespełnione. Narastały w nim jak pełen żółci wrzód. Dlatego nigdy nie przestał planować, jak podbić Westeros, a przy tym był z natury egocentrycznym mitomanem. Wpadł więc na pomysł, że pomoże mu jego siostra. W tym celu zaaranżował małżeństwo z Khalem Drogo. W zamian za nie miał dostać wielką armię i odbić Żelazny Tron. Był jednak zbyt żądny władzy, żeby Drogo uznał jego roszczenia, a co najważniejsze – potraktował władcę Dothraków jak swojego podwładnego, który ma mu jedynie zapłacić za Daenerys. Żądał wręcz od korony ze złota.

Uważał się za smoka, którego nikt nie ma prawa dotykać, a swoją siostrę publicznie wyzywał od kurew. Groził jej również przy Khalu, że „wytnie jej z brzucha bachora”. Khal Drogo postanowił więc spełnić jego marzenie. Dał mu złotą koronę w najbardziej dosłowny sposób, w jaki można sobie to wyobrazić.

Advertisement

Co pomyślała Daenerys, kiedy zobaczyła, jak roztopione złoto zabija Viserysa? On nie był smokiem. Ogień nie zabiłby smoka. Tak w jej głowie odblokowała się myśl, że smokiem może być właśnie ona, a paradoksalnie jej zmarły brat poprzez układ z Drogo utorował jej drogę do Żelaznego Tronu. Pozostawało tylko udowodnić, że jest odporna na ogień, i znaleźć gdzieś żywe smoki.

Daenerys tworzy armię Nieskalanych (sezon 3, odcinek 4)

GRUDZIEŃ Z FANTASY - MERLIN

Śmierć nieodłącznie kroczy za satysfakcją. W tej scenie również ktoś umiera. Jest to bardzo przebrzydła postać – Kranzys mo Nakloz, jeden z głównych handlarzy niewolników w Astaporze, jak również przedstawiciel Dobrych Panów rządzących miastem. Widzów z pewnością denerwowała jego postawa wobec Dany. Zadufany w sobie głupek i mizogin sądził, że Daenerys nie zna języka valyriańskiego, więc mógł ją obrażać w najgorszy sposób – głupia dziwka, kurwa z ładną dupą i niczym więcej. Jego kwestie zmuszona była tłumaczyć niewolnica Missandei, zręcznie potrafiąca wybrnąć z nawet najbardziej obraźliwych słów i przełożyć je na ugrzecznioną wypowiedz w języku Westeros. Dany jednak wszystko rozumiała i zaplanowała zdobycie armii Nieskalanych w zupełnie nieprzewidziany dla Dobrych Panów sposób.

Advertisement

Wynegocjowała z Kranzysem, że kupi wszystkich, a nie jak zakładała początkowa umowa, jedynie 100. Missandei również zostanie z nią. W zamian za to Kranzys dostanie smoka Drogona. Kiedy przyszedł dzień przekazania złotego bicza, będącego znakiem władzy nad Nieskalanymi, Dany ku przerażeniu Joraha i Barristana posłusznie oddała Kranzysowi Drogona na grubym łańcuchu. W zamian dostała bicz. Przez cały czas wydawała się pewna swojej decyzji, a wszyscy wokół odczuwali dziwny niepokój. Zaplanowała to po mistrzowsku. Dzierżąc w ręce atrybut władzy, wydała Nieskalanym rozkaz po valyriańsku.

Równocześnie Drogon przestał być posłuszny. Kranzys z trudem mógł go utrzymać na łańcuchu. Dany rzeczowo po valyriańsku wyjaśniła mu, że smoki nie są niewolnikami, a potem wydała ostateczny rozkaz Nieskalanym – Zabijcie panów, zabijcie ich straż, zabijcie każdego, kto trzyma bat… Chwilę później widzowie mogli z satysfakcją oglądać, jak Drogon spala gorącym tchnieniem Kranzysa. Astapor został złupiony, a kolejne miasta Zatoki Niewolniczej stały przed Daenerys otworem. Yunkai czekało najbliżej w kolejce.

Advertisement

Śmierć Joffreya Baratheona (sezon 4, odcinek 2)

To było oczywiste, że o zamordowanie Joffreya zostanie oskarżony Tyrion. Stali za nim jednak Olenna Tyrell wraz z Littlefingerem. Petyr i Dontos zorganizowali truciznę, która została ukryta w naszyjniku Sansy. Wystarczyło tylko sprytnie wyjąć podczas uczty jeden z kamieni i wrzucić go do pucharu z winem, podanym przez Tyriona Joffreyowi. Proponuję kilka razy obejrzeć tę scenę i prześledzić drogę kielicha oraz zachowanie gości, m.in. Olenny. To oczywiste, że otrucie Joffreya jest satysfakcjonujące, jednak aż tak nie zapędzałbym się z wiwatami, bo Joffrey był jedynie narzędziem znacznie podlejszych i wyzutych z przyzwoitości ludzi.

Radość z jego śmierci nie przynosi ulgi tak, jak np. zgładzenie Ramseya Boltona. Joffrey umiera w mękach, a nawet jego śmierć wykorzystana jest do niecnych celów przez jego matkę, w której bije źródło podłości nakręcanej przez Littlefingera. Czy Joffrey mógłby być dobrym królem? Gdyby miał obok siebie mądrego opiekuna, z pewnością tak. Wiem, że być może to niepopularna opinia, ale mimo swojej niewątpliwej podłości syn Jaimego i Cersei miał w sobie cechy wielkiego władcy. Potrzeba je było jedynie mocno oszlifować, okiełznać, uporządkować i zapewnić jakąkolwiek etyczną podstawę. Z czasem być może nabrałby pokory, a nie szamotał się sam w sobie z bardzo dominującym obrazem nadopiekuńczej matki, którą za wszelką cenę chciał przewyższyć nieugiętością i brutalnością. Tę jego słabość wykorzystali jego przeciwnicy.

Advertisement

Pierwszy lot Daenerys (sezon 5, odcinek 9)

Stało się to dopiero, gdy Daenerys władała Meereen z lepszym lub gorszym skutkiem ze względu na bardzo silny opór ze strony podziemnej organizacji nazywającej się Synowie Harpii. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że w jej skład wchodzili przedstawiciele właściwie każdej z grup żyjących w Meereen. Byli to zarówno potomkowie ukrzyżowanych Panów, jak i paradoksalnie niewolnicy. Zapewne nie umieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości, dlatego pragnęli przywrócenia starego ładu w myśl zasady, że lepiej być niewolnikiem z bezpiecznym miejscem dospania niż wolnym człowiekiem, który sam musi to miejsce sobie zorganizować. Cena poniżenia i cierpienia nie miała w tym przypadku znaczenia. Dany nigdy skutecznie nie stłumiła ruchu oporu w Meereen, a sytuacja, która wydarzyła się na Arenie Daznaka, dobitnie to pokazała.

Przypomnę tylko, że pierwszy lot na Drogonie odbył się właśnie podczas otwarcia Wielkiej Areny. Miało być to krwawa inauguracja działalności koloseum za nowej królowej, a Dany nie była przekonana, czy tak powinno się sprawować uczciwe i wolnościowe rządy. Musiała jednak dla dobra swojej pozycji się ugiąć, by znaleźć zwolenników wśród możnych rodów miasta, które zrezygnowały z niewolnictwa. Dla bojowników w stylu Synów Harpii miejsce to okazało się wymarzone do zamachu. Pierwszy udaremnił na szczęście Jorah, rzucając włócznią z areny w kierunku jednego z Synów, który chciał zamordować Dany.

Advertisement

Potem niestety rozpętało się piekło, a królowa musiała uciekać. Niestety wyjścia z areny zostały zablokowane, więc Dany, Jorah, Daario i Missandei wraz z garstką Nieskalanych zostali uwięzieni. Na szczęście pojawił się Drogon, na tyle już wyrośnięty, że mógł ich obronić. Spalił większość wrogów, ale odniósł poważne rany. Wtedy Daenerys zbliżyła się do niego i kierowana jakąś tajemniczą siłą łączącą ją ze smokiem, wspięła się na jego grzbiet i odleciała.

Od stu lat nie zdarzyło się, żeby człowiek dosiadł smoka. Wydaje się, że ten moment, prócz wejścia w ogień na stosie Drogo, zdecydował, że Daenerys sama wobec siebie upewniła się, że jest smoczą królową. Konsekwencje tego okazały się nieprzewidywalne. Dzierżąc w rękach taką władzę, nawet wyjątkowo dobrze ułożony moralnie człowiek mógł stracić kontrolę i poddać się szaleństwu, jak to się u Targaryenów zdarzało. Na niekorzyść Daenerys działało to, że żyła tak jak jej brat – w poniżeniu, niedowartościowaniu, a teraz dosiadła smoka. Moment ten jest dla jej fanów niezwykle satysfakcjonujący, dla mnie również, lecz warto z tej perspektywy 8 sezonów spojrzeć na Dany właśnie pod tym kątem – co się dzieje z osobowością człowieka, gdy ma rękach nieograniczoną władzę nad życiem innych.

Advertisement

Ogar kontra Góra (sezon 8, odcinek 5)

Dla niektórych zapewne jest bardzo niesatysfakcjonujące, że Ogar nie przeżył tego starcia. Patrzę jednak na jego życie przez pryzmat tego, czego doświadczył, i co zrobił, a robił rzeczy straszne. W dzieciństwie jego brat z powodu zwykłej zabawki oszpecił jego twarz ogniem. Od tego czasu Ogar żył w strachu zarówno przed płomieniami, jak i Gregorem. Równocześnie pragnął zemsty, a ona była jego jedynym odkupieniem. Szansa przyszła dopiero na końcu historii, kiedy szalona Daenerys zrównywała z ziemią Królewską Przystań.

To był czas zemsty, odkupienia i pokazania swoich prawdziwych twarzy. Niezwykle symboliczna walka, także dla Ogara. Jego zmieniony alchemicznie brat nareszcie ściągnął maskę. Wtedy Ogar uświadomił sobie, jak trudno będzie go pokonać. Gregor po modyfikacjach dokonanych przez szalonego maestera Qyburna przypominał maszynę do zabijania, a nie człowieka. Ogar przebił go mieczem na wylot, a ten wciąż stał i walczył. Ogar wbił mu sztylet w oczodół tak, że ostrze wyszło po drugiej stronie głowy, a jego je brat sobie wyjął. Wtedy Sandor musiał dokonać niemożliwego. Prawie oślepiony rzucił się na Gregora i wypchnął go w płomienie.

Przełamał swój niemal pierwotny strach, lecz przypłacił to życiem. Przyznam się, że chciałem, żeby Ogar jednak przeżył, nawet ze względu na Aryę. Ich relacja była niepodrabialna i nierozerwalna. Stanowili idealny zespół. A tak śmierć przekreśliła ich dalsze, być może szalone przygody. No cóż. Gra o Tron nie jest kinem Nowej Przygody, więc trzeba zaakceptować taki koniec. Satysfakcję można odczuwać z powodu świetnie wizualnie zrobionej sceny walki (graficzne, malarskie, sylwetkowe ujęcia Góry) oraz tego, że Gregor nareszcie sczezł.

Advertisement

Śmierć Petyra Baelisha (sezon 7, odcinek 7)

Czekałem na nią równie długo, co na śmierć Ramsaya. Koniec dosięgnął Littlefingera na zamku Winterfell, gdy próbował skłócić Sansę i Aryę Stark, sugerując, że Arya spróbuje zabić siostrę i zostać Lady Winterfell. Sama scena jest po mistrzowsku rozegrana, bo widz sądzi, że Sansa wezwała Aryę właśnie ze względu na podszepty Baelisha. Dopiero w trakcie zebrania w Wielkiej Sali okazuje się, że oskarżonym jest Petyr. Jego zdziwiony wyraz twarzy, gdy Sansa po wygłoszeniu oskarżeń dodaje istotną informację, kogo faktycznie oskarża, wywołuje prawdziwą radość. Na jaw wychodzi wszystko – morderstwo Lysy Arryn, wypchniętej przez Księżycowe Drzwi, jeszcze wcześniej pomoc przy zabójstwie Jona Arryna Lyseńskimi Łzami, sprowokowanie konfliktu między Lannisterami a Starkami, sprawa z nożem Tyriona Lannistera, sprzedaż Sansy Boltonom, spisek z Cersei przeciwko Eddardowi Starkowi etc.

Wychodzi na to, że głównym architektem wojny w Westeros był Petyr Baelish, jak również pretendentem do tronu. Sprawiedliwość została wymierzona szybko przez Aryę. Littlefinger upadł na ziemię z podciętym gardłem. Nie dostał szansy obrony, mimo że o nią błagał, bo byłoby to kolejne knowanie. Tuż przed śmiercią klęczał.

Advertisement

Zmartwychwstanie Jona Snowa (sezon 6, odcinek 2)

Zestawienie wypada skończyć czymś porównywalnie satysfakcjonującym, co narodziny smoków, chociaż zapewne wizualnie scena przywrócenia do życia Jona Snowa nie jest tak sugestywna. Przypomnę tylko, że nowe życie dała mu Melisandre, czerwona kapłanka R’hlorra, Pana Światła. Scenę zapewne wszyscy już znają, ale nie wiem, czy wiedzą, jak wypowiadała się o niej Carice van Houten, aktorka, która wcieliła się w rolę czerwonej kobiety.

Jak pamiętamy ze sceny, Jon leżał martwy, a Melisandre odprawiała nad nim modlitwę, wcześniej obmywając jego ciało. Podobno, jak twierdzi aktorka, dubli było tyle, że przywracanie do życia trwało „wiecznie”. Tak jej się wydawało. Żartowała nawet na temat mycia ciała Kita Harringtona. Wykonała ten zabieg około 50 razy, czego zapewne wielu mogło jej zazdrościć, albo i wręcz przeciwnie. Może dlatego w ostatniej scenie Jon Snow, budząc się do życia, miał taki wyraz twarzy? Z pewnością był niezwykle czysty, jak na tamte czasy.

Advertisement

Filozof, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu Slavoja Žižka, krytyki psychoanalizy Jacquesa Lacana, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz drukarskim. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, kulturystyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *