Publicystyka filmowa
Najbardziej PRZERAŻAJĄCE GRY i ZABAWY w kinie
Odkryj mroczne oblicze gier w kinie! „Najbardziej PRZERAŻAJĄCE GRY i ZABAWY” to przestroga, że stawka w filmach bywa najwyższa.
Już za kilkanaście dni na ekranach polskich kin będzie można obejrzeć drugi film Donato Carrisiego – W labiryncie. Sukces reżyserskiego debiutu Włocha z 2017 roku (Dziewczyna we mgle) zwiastuje mocny, trzymający w napięciu i wielopoziomowy thriller. Dokonania Carrisiego warto śledzić między innymi ze względu na fakt, że jest on wszechstronnie uzdolnionym artystą. Twórca ten adaptuje bowiem na język kina własne powieści. Najnowszy film Włocha opowiada historię Samanthy, dziewczyny porwanej i więzionej przez 15 lat w tytułowym labiryncie.
W celu przetrwania Sam zmuszona zostaje do wzięcia udziału w straszliwej grze – rozwiązywania zagadek zrodzonych w chorym umyśle oprawcy. Motyw gier i zabaw, których stawką jest ludzkie życie, pojawiał się w kinie już wielokrotnie. Jako przystawkę do nadchodzącego filmu Carrisiego przypomnijmy sobie najbardziej przerażające przykłady wykorzystania tego motywu.
Polowanie na ekranie
Hrabia Zarow (1932)
Koncepcja przedstawienia w kinie okaleczania lub mordowania ludzi w następstwie wzięcia przez nich udziału (najczęściej wbrew woli) w przerażającej grze ma swoje początki najprawdopodobniej w 1932 roku za sprawą filmu Hrabia Zarow Irvinga Pichela i Ernesta B. Schoedsacka. To chyba pierwszy obraz, który określa się jako „survivalowy”, a co interesujące, jego przekaz jest aktualny również dziś. Film opowiada bowiem o rosyjskim hrabi Zarow, który znudzony polowaniem na zwierzęta zastąpił je zwabionymi na wyspę ludźmi. Śmiertelną gonitwę za zakładnikami po własnej dżungli hrabia nazywa „grą w szachy na świeżym powietrzu”.
Wyspa obfituje w przeróżne pułapki, niebezpieczne bagna, wodospady, psy myśliwskie, a także rekiny. Dzieło Pichela i Schoedsacka to historia o niebezpiecznym wpływie przeświadczenia o własnym wysokim statusie społecznym, które pozwala na pomiatanie ludźmi znajdującymi się w hierarchii niżej. Polowanie jest także sposobem na obronę pozycji społecznej zagrożonej przez zwykłych, ale inteligentnych ludzi. Hrabia Zarow to klasyk, który zainspirował późniejszych twórców tak zwanego kina survivalowego. Wpływy dzieła Pichela i Schoedsacka widoczne są więc w takich filmach jak Polowanie na indyka (1982), Predator (1987), Nieuchwytny cel (1993) czy Gra o przeżycie (1994), a także w literaturze – na przykład trylogii powieści Igrzyska śmierci Suzanne Collins.
Battle Royale (2000)
Battle Royale Kinjiego Fukasaku również należy do filmów, których inspiracją był między innymi Hrabia Zarow. Należy mu jednak poświęcić więcej miejsca, ponieważ to zdecydowanie jedno z najbardziej interesujących i przerażających dzieł, w których zastosowano motyw gry-polowania. BR (skrót od tytułu) to nazwa ustawy przyjętej przez japoński rząd niedalekiej przyszłości. Wszystko przez szerzącą się w kraju i poza nim anarchię wśród młodych.
Na podstawie projektu raz do roku jedna z klas szkoły średniej bierze udział w morderczej grze. Zwycięzcą może zostać tylko jedna osoba, a nad przebiegiem rywalizacji czuwa wojsko; nie ma tu miejsca na bunt i współpracę. Kinji Fukasaku był twórcą niezwykle płodnym i eklektycznym. W filmografii Japończyka znajdziemy więc takie tytuły jak Tora! Tora! Tora! (1970) czy właśnie Battle Royale. Wspominam dokonania autora interesującego mnie filmu, ponieważ wbrew pozorom BR nie jest wyłącznie dziwacznym kierunkiem artystycznym obranym przez autora.
Historię znaną z filmu zainspirowały bowiem wspomnienia Fukasaku z czasów II wojny światowej. W lipcu 1945 roku reżyser wraz z koleżankami i kolegami z klasy pracował w fabryce amunicji, która stała się celem ostrzału artylerii. Piętnastoletni uczniowie musieli chronić się przed pociskami własnymi ciałami, a także sprzątać zwłoki tych, którym nie udało się przetrwać. Battle Royale jest więc na jakimś poziomie krytyką albo wyrzutem wobec japońskiego rządu. Przede wszystkim jednak film pozostaje od początku do końca szaloną, krwawą jazdą. To interesujące, że tak brutalny i dziwaczny film ma tak ogromny wpływ na popkulturę właściwie do dziś. Ostatnim znanym mi bezpośrednim nawiązaniem do obrazu Fukasaku jest jedna z odsłon komputerowej gry wieloosobowej Fortnite z 2017 roku. „Battle royale” stało się zresztą nazwą wieloosobowej rozgrywki w grach akcji, której celem jest po prostu przetrwanie.
Mordercze gry jako sposób na nudę w pracy
The Belko Experiment (2016)
Jeśli ktoś z was wciąż narzeka na pracę w korporacji, niechaj szybko zrewiduje swoje nastroje, ponieważ mógłby trafić gorzej, czyli do Belko Industries. Tam zaangażowanie i motywacje pracowników sprawdza się, stawiając ich dosłownie pod ścianą. Pewnego dnia bowiem, zanim jeszcze przystąpili do pracy, głos dobiegający z interkomu oświadczył, że aby przeżyć dzień, będą musieli mordować swoich znajomych. Ma umrzeć na pewno 30 osób. Jeśli nie zostanie wymordowana wspomniana liczba ludzi, korporacja zmuszona będzie do zabicia 60 osób poprzez eksplozję nadajników umieszczonych w głowach pracowników.
Chociaż The Belko Experiment, napisany przez Jamesa Gunna i wyreżyserowany przez Grega McLeana, miał zadatki na ciekawy komentarz dotyczący korpoświata, szybko zmienia się w efektowną, ale jednak wyłącznie rozrywkę. Nie ma tu bowiem nic nowego poza dziką przyjemnością zatracenia się w bezsensownej przemocy. Nadal jednak stanowi jeden z najbardziej przerażających przykładów wykorzystania motywu chorych gier i zabaw w kinie.
Test (2009)
Pozostańmy jeszcze chwilę w świecie wielkich korporacji, bo zdaje się, że stanowi on dla twórców filmowych niezłe pole do rozwoju gier i zabaw, których stawką jest ludzkie życie. Bohaterowie obrazu Test Stuarta Hazeldine’a stoją przed zadaniem rozwiązania tytułowego egzaminu. Oto ostatni etap rekrutacji na lukratywne stanowisko w tajemniczej firmie. Wszyscy egzaminowani są już bardzo blisko wymarzonej posady.
Zostało ich przecież tylko ośmioro i 80 minut testu.
Strasznie śmieszne gry
Dom w głębi lasu (2011)
Dom w głębi lasu Drew Goddarda to intelektualno-rozrywkowy pastisz wykorzystujący i bawiący się kliszami, aby rozruszać skostniały gatunek. Wygląda to trochę tak, jakby Joss Whedon (producent i współautor scenariusza) z Goddardem zamknęli w jednym pomieszczeniu wszelkie znane sobie, ale nieco już zaniedbane potwory i wrzucili tam granat z opóźnionym zapłonem. Tu również mamy do czynienia ze śmiertelnie niebezpieczną grą. „Naukowcy” obserwują zmagania bohaterów z domku, jakby mieli do czynienia z jakimś reality show. Członkowie organizacji mają zresztą wpływ na przebieg rywalizacji.
Okazuje się bowiem, że to nie pierwsze misternie skonstruowane przedsięwzięcie i że to właśnie oni pociągają za sznurki.
Zabawa w pochowanego (2019)
Familia Le Domas funkcjonuje dzięki tradycjom i żyje w przeświadczeniu, że to właśnie one doprowadziły ją do bogactwa i wyniosły na szczyt społecznej hierarchii. Każdy nowy członek klanu musi więc dostąpić zaszczytu wejścia do rodziny poprzez uczestnictwo w wylosowanej przez siebie grze. Zgodnie z tradycją nowo przybyła Grace (Samara Weaving) losuje zabawę. Wypadło na starego, dobrego chowanego. Od momentu wylosowania gry atmosfera gęstnieje, a w rękach członków rodziny nagle pojawiają się topory, kusze i broń palna. Zabawa w chowanego zamieni się zatem w pochowanego. Film Matta Bettinellego-Olpina i Tylera Gilletta najlepiej odbierać jako czarną komedię z zaakcentowaną satyrą na wojnę klas.
Torture porn
Seria Piła (2004–)
W kontekście przedstawienia śmiertelnych gier i zabaw w kinie nie mogło oczywiście zabraknąć serii Piła. Uznaje się, że pierwsza część w reżyserii Jamesa Wana zapoczątkowała podgatunek o nazwie torture porn i zmieniła oblicze współczesnego horroru. Tymczasem Piła z 2004 roku była zaledwie skromnym i nie tak bardzo przecież brutalnym filmem. Dopiero z czasem seria przerodziła się w festiwal makabry prowadzonej przez słynnego już Jigsawa (Tobin Bell). Uczestnikami „zabawy” Johna Kramera (jak się później okazało) może zostać każdy, kto kiedykolwiek dopuścił się nawet najmniejszego niemoralnego czynu. Celem gry jest przetrwanie za wszelką cenę. Sens fabularny kolejnych części serii przygniata wymyślność kolejnych pułapek i tortur. Im więcej krwi, wnętrzności, mięsa, tym – według twórców Piły – lepiej. Nie zmienia to jednak faktu, że chyba każdy z nas widział kiedyś choćby fragment którejś z części omawianej serii, a postać Jigsawa na stałe wpisała się w popkulturę.
Would You Rather (2012)
Would You Rather jest relatywnie mało znanym przedstawicielem filmów z serii torture porn. Oglądając obraz Davida Guya Levy’ego, będziemy świadkami morderczej gry, którą organizuje pewien ekscentryczny bogacz, Shepard Lambrick (świetny Jeffrey Combs). Każdy z graczy pojawia się na kolacji „filantropa”, ponieważ ten oferuje za wygraną pokaźną sumkę pieniędzy, która zapewne rozwiązałaby niejeden problem. Szybko okazuje się, że zabawa nie przybierze formy planszówki „Scrabble”, ale okaże się sadystyczną wersją popularnej gry towarzyskiej „Co byś wolał?”.
Chociaż film cierpi na przewidywalność, to wcale nie rezultat konkursu jest tu najważniejszy.
Przerażające zabawy w nurcie sci-fi
Cube (1997)
A co jeśli za szalonymi labiryntami, grami, zabawami nie stoi tak naprawdę nikt obcy i są one tylko naszym złudzeniem? Najgorzej, prawda? Każda walka skazana jest bowiem z góry na porażkę, bo jak dotrzeć do końca tak skonstruowanego systemu korytarzy inaczej, aniżeli umierając? Jak pokonać osobę, która pociąga za te mordercze sznurki, skoro jesteśmy nią tak naprawdę my sami? Cube może jawić się więc jako fantastyczna metafora człowieczego życia, w którym każdy postawiony krok niesie ryzyko przegranej.
Śmierć to przecież konsekwencja naszych życiowych decyzji. Tytułowa kostka może być także czymś w rodzaju katolickiego czyśćca, z którego wydostanie się wyłącznie postać nieskażona żadnym grzechem prócz tego pierworodnego. Aura tajemniczości to najciekawszy aspekt tego bardzo niedocenianego filmu.
Circle (2015)
Film Circle Aarona Hanna i Mario Miscionego wyróżnia niezwykle interesujący pomysł wyjściowy. Oto 50 osób stoi w tytułowym kręgu i może głosować, kto ma zginąć jako kolejny. Jeśli nie podejmą decyzji, to i tak co dwie minuty wiązka lasera wydobywająca się z kuli pośrodku zabije jedną osobę, sukcesywnie pomniejszając niezbyt szacowne grono. Obraz ten wbrew pozorom miał duży potencjał, który niestety ostatecznie zaprzepaszczono. Niemożliwość fizycznej ingerencji w rozwój wypadków postaci skoncentrowanych w kręgu powinien bowiem zmusić twórców do dokładniejszej eksploracji ludzkiej psychiki.
Można się tu przecież wybronić wyłącznie za pomocą wypowiadanych słów. Tymczasem najważniejsze przesłanie Circle widoczne jest już na samym początku: czy sumienie człowieka stanowi o jego sile, czy słabości?
Jakie przerażające filmowe gry i zabawy dodalibyście do listy? Co powinienem koniecznie zobaczyć przed nadchodzącą premierą tajemniczego filmu W labiryncie Carrisiego? Koniecznie podzielcie się uwagami w komentarzach.
