Connect with us

Publicystyka filmowa

MROCZNE MATERIE – SEZON 2. Przygoda trwa

MROCZNE MATERIE – SEZON 2 to niezwykła podróż Liry w poszukiwaniu ojca, pełna tajemnic i fascynujących spotkań w alternatywnych światach.

Published

on

MROCZNE MATERIE – SEZON 2. Przygoda trwa

Za nami kolejny sezon Mrocznych materii, serialu HBO GO na podstawie powieści Philipa Pullmana. Dwa pierwsze odcinki były obiecujące – teraz, po seansie finałowego, siódmego odcinka, fani mogą odetchnąć z ulgą, bo produkcja bezsprzecznie trzyma poziom.

Advertisement

W drugiej części serialu Lyra Belacqua (Dafne Keen), zwana Złotoustą, po przejściu przez okno między światami trafia do opuszczonego miasta Citagazze. Nie znajduje w nim śladu swojego ojca, Lorda Asriela, za którym podążyła, spotyka jednak Willa Parry’ego (Amir Wilson), który schronił się tam po przejściu przez podobny otwór między światami – po tym, jak we współczesnym nam Londynie popełnił przypadkowe morderstwo i musiał uciekać przez policją.

Spotkanie dla obojga jest szokiem – on nie rozumie, kim jest Pantalajmon, dajmon Lyry, zaś dla niej człowiek bez dajmona jest czymś niespotykanym, pustą skorupą bez duszy. Po początkowych nieporozumieniach młodzi – głównie dzięki spokojowi i cierpliwości Willa – dogadują się i postanawiają współpracować. Lyra chce zbadać naturę Pyłu, tajemniczej substancji, która w jej świecie i w oczach potężnego Magisterium jest znakiem grzechu. Will postanawia odnaleźć swojego ojca, Johna Parry’ego, zaginionego lata temu zaginął podczas ekspedycji naukowej na Alasce. Aletheiometr, tajemnicze urządzenie, które zawsze mówi prawdę (choć nie zawsze całą), nakłania Lyrę do pomocy chłopcu w jego podróży.

Advertisement

Citagazze nie jest miejscem do końca bezpiecznym. Grasują w nim Widma, śmiertelnie niebezpieczne, choć atakujące wyłącznie dorosłych – niestety, Will prędko zbliża się do granicy, za którą stanie się obiektem ich morderczego zainteresowania. Lyrę zaś nadal ściga jej demoniczna matka, Marisa Coulter, której cele niekoniecznie pokrywają się z zamierzeniami dziewczynki.

Ten sezon Mrocznych materii oparty jest na drugim tomie powieści Pullmana, The Subtle Knife (Magiczny nóż, w najnowszym tłumaczeniu Delikatny nóż). Adaptacja jest stosunkowo wierna książkowemu pierwowzorowi, a wprowadzone do treści zmiany w mojej opinii wychodzą całości na dobre (zresztą, Pullman jest jednym z producentów serii, co gwarantuje, że serial będzie się trzymał klimatu i ducha powieści). Jedną z ciekawszych zmian jest ta dotycząca postaci Lorda Boreala (Ariyon Bakare), który w książce jest siwowłosym starcem, ustawionym raczej w pozycji obserwatora rzadko przejmującego inicjatywę.

Advertisement

W serialu Boreal jest rzutkim biznesmenem, prowadzącym podwójne życie w obu Londynach – Lyry i Willa – cieszącym się korzyściami przebywania w każdym z tych światów. W obu cieszy się pewną władzą i poważaniem, co pozwala mu na utrzymanie opinii o sobie samym na tyle wysokiej, żeby stawiać się na równi z Marisą Coulter. Sceny w domu Boreala w Londynie Willa, które nie występują w powieści, nadają wyraźny charakteru nie tylko tej postaci – pogłębiają także obraz Marisy Coulter. To w konfrontacji z Borealem matka Lyry może wyraźnie wskazać swoje stanowisko wobec Magisterium i wobec własnej córki. Choć w tym drugim świetnie pomagają jej także sceny z ojcem MacPhailem (Will Keen), który dzięki jej działaniom staje na czele Magisterium oraz relacja z własnym dajmonem – szczególnie sugestywna jest scena z ostatniego odcinka serialu, w opuszczonym budynku w Citagazze.

Ruth Wilson w roli Marisy Coulter przechodzi samą siebie. Robiła wrażenie już w pierwszej odsłonie serii, ale wraz z rozwojem akcji ona także nabiera rozpędu. W początkach opowieści Marisa Coulter to po prostu żądna władzy, bezwzględna i często okrutna kobieta. Wraz z pojawieniem się w jej życiu – ponownie – córki, Marisa coraz częściej wychyla się zza tej twardej skorupy, która jednak pozostaje nienaruszona.

Advertisement

Kiedy to potrzebne, pancerz jest na swoim miejscu, Ruth Wilson jednak potrafi świetnie pokazać chwilową utratę kontroli – jak we wspomnianej już scenie w Ci’gazze czy w niewystępującej w powieści scenie spotkania z astronautą Lee Scoresbym.

To zresztą kolejna ciekawa postać serii, tak powieściowej, jak i serialowej. Scoresby (Lin-Manuel Miranda) to beztroski wagabunda, podniebny podróżnik, który przygodę wita z otwartymi ramionami, zwłaszcza jeśli ta brzęczy kiesą. Niespodziewanie dla samego siebie zostaje wplątany w sprawy Lyry i angażuje się w nie całym sercem, gotów bronić dziewczynki do ostatniej kropli krwi. Dla wielu fanów powieści ulubiona postać, na ekranie nie przyniesie im rozczarowania. Miranda z dużym wdziękiem oddaje charakter sprytnego Teksańczyka o złotym sercu. Na prośbę czarownic, aby pomóc Lyrze, wyrusza w sezonie drugim na poszukiwania Stanislausa Grummana (Andrew Scott), uczonego czy też szamana, mającego informację o potężnej broni, która może zdecydować o wyniku starcia sił Lorda Asriela z Magisterium i Zwierzchnością.

Advertisement

Grumman, którego szamańskie imię brzmi Jopari, to nie kto inny, jak John Parry, ojciec Willa. Podczas wyprawy na Alaskę przypadkowo przeszedł oknem między światami do świata Lyry i nie potrafił już znaleźć drogi powrotnej. W świecie Lyry został uczonym, potem szamanem, w jego życiu pojawiła się jego dajmona. Broń, o której myśli Scoresby, to nóż otwierający przejścia między światami.

Nóż znajduje się w Wieży Aniołów, w Citagazze, do którego właśnie trafili Lyra i Will. Za Lyrą podążają tam nie tylko Lord Boreal i Marisa Coulter, ale i doktor Mary Malone (Simone Kirby), uczona ze świata Willa – po wizycie Lyry i niezwykłym eksperymencie, do którego nakłoniła ją dziewczynka, postanawia ona porzucić swoje badania i wędrować za wskazaniami Mrocznej Materii/Pyłu Lyry.

Advertisement

Trudno doprawdy nazwać wyżej wymienionych postaciami drugiego planu, tak sugestywnie wpisują się w opowieść, która rozwija się przed oczami widza, a jednak nie należy zapominać, że parą głównych bohaterów pozostają Lyra i Will. Oboje zdecydowanie bardziej dojrzali, niż w pierwszym sezonie – Lyra nie jest już tą psotną dziewczynką, która biegała po Oksfordzie w towarzystwie Rogera, Will z odpowiedzialnego, spokojnego nastolatka zmienia się w wojownika, tak silnego „jak Yorek Byrnisson, król panserbjørne”. Pomimo iż w drugim sezonie więcej zmian następuje w życiu Willa, to jednak Lyra dojrzewa bardziej.

Zmienia ją śmierć Rogera, pozbawia tej buńczuczności i brawury; Lyra poznaje, co to odpowiedzialność i strach. Innymi słowy – dorasta. Dafne Keen dorasta również, w tym sezonie więc pojawiają się nieco inne ułożenia dłuższych włosów, momentami nieco bardziej widoczny makijaż. To od strony fizys. Zmieniła się jednak także gra dziewczyny – Lyra jest bardziej wyciszona, jej ruchy i gesty są spokojniejsze. Keen naturalnie oddaje na ekranie ten proces, nawet momenty, kiedy Lyra wpada w furię, tracą powoli dziecinny wydźwięk. Młodej aktorce należą się tutaj wyrazy uznania za dobrze wykonaną pracę.

Advertisement

Amir Wilson nie ma takiego doświadczenia i warsztatu jak jego koleżanka, jego gra jest prostsza, oparta na kilku pewnych gestach – być może wynika to z charakteru postaci Willa, a być może przed aktorem jeszcze trochę pracy, żeby mógł stać się równorzędnym partnerem dla Keen. Niezależnie od drobnych niedostatków jego gry parę Keen–Wilson ogląda się bardzo dobrze, bez trudu można uwierzyć w łączącą ich zażyłość. Ci, którzy znają dalsze losy Lyry i Willa z powieści, z pewnością niecierpliwie wyczekują na rozwój relacji tych dwojga.

A nie będą musieli czekać w nieskończoność. Produkcja finałowego, trzeciego sezonu została potwierdzona przez HBO GO. Jeśli będzie nadal trzymał się wiernie powieści, będzie najbardziej widowiskowym ze wszystkich – zapowiada to zresztą jedna z ostatnich scen sezonu drugiego, czyli rozmowa Lorda Asriela z aniołami. Połyskliwe istoty, jednocześnie kruche i potężne, robią duże wrażenie.

Advertisement

Wygląda na to, że fani serii książkowej dostali wreszcie ekranizację, która spełnia ich oczekiwania. Ci, którzy powieści nie znają, dostali świetnie napisany i zagrany serial z cieszącymi oko efektami specjalnymi i widowiskową scenografią (ukłony dla tego, kto zamienił gałęzie sosny obłocznej czarownic na drobne gałązki przy przegubach i w skórze!). Nawet czołówka, z sugestywną muzyką i bajecznym, złożonym wieloświatem, nie pozostawia wiele do życzenia. W oczekiwaniu na sezon trzeci pozostaje tylko jedno – mieć nadzieję, żeby tak zostało do końca.

Advertisement

W filmie szuka różnych wrażeń, dlatego nie zamyka się na żaden gatunek. Uważa, że każdy film ma swojego odbiorcę i kiedy nie przemawia do niej, na pewno trafi w inne, bardziej skłonne ku niemu serce.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *