search
REKLAMA
Książka a film

Książka a film #22 – TAŃCZĄCY Z WILKAMI

Jacek Lubiński

9 sierpnia 2018

REKLAMA

„Stworzyłem porucznika Dunbara po to, żebym mógł zobaczyć bizony. Żebym miał możliwość zaprzyjaźnienia się z wilkiem. I żebym mógł mieć konia, którego będę kochał.”

W 1986 roku, po wielu latach spędzonych w niebycie, Michael Blake w końcu napisał powieść, która przyniosła mu sławę oraz uznanie. Oczywiście zapewne i o tym jego dziele nikt by nie usłyszał, gdyby nie późniejsza, nagrodzona siedmioma Oscarami ekranizacja kinowa od jego dobrego znajomego – Kevina Costnera. Mowa oczywiście o Tańczącym Z Wilkami*, który to film już parę razy wałkowaliśmy na naszym portalu. Ale jak on wypada w kontekście rzeczonej książki i jak oba te media się uzupełniają?

FABUŁA

Jest rok 1863 – w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej do zjednoczenia daleko, bo to sam środek wojny secesyjnej. W jednej z bitew tejże ciężko ranny porucznik John Dunbar** dokonuje heroicznego czynu, za który zostaje odznaczony i oddelegowany do wskazanej przez niego samego placówki. Dunbar wybiera zachodnie pogranicze – potocznie nazywane dziś Dzikim Zachodem – gdyż „chce je zobaczyć, zanim zniknie”. Otrzymuje więc dowództwo nad najbardziej oddalonym od cywilizacji Fortem Sedgewick***. Po dotarciu na miejsce ten okazuje się całkowicie opuszczony, a sam porucznik wkrótce natyka się na Indian. Nie chcąc stać się łatwym celem, w czasie oczekiwania na wsparcie nawiązuje z „dzikusami” pokojowe rozmowy, a z czasem także zaprzyjaźnia się z lokalnym plemieniem Siuksów****.

Skazany na towarzystwo jedynie własnego konia oraz okazjonalnie pojawiającego się na horyzoncie wilka, Dunbar systematycznie zaczyna opuszczać fort, aby pobyć wśród ludzi plemienia, poznać ich zwyczaje, kulturę i język. Pewnego dnia zakochuje się też w przebywającej wśród Siuksów, porwanej za młodu białej dziewczynie o imieniu Ta Która Stoi Z Pięścią (w późniejszym tłumaczeniu również: Wzniesiona Pięść)#, co prowadzi go do bezpośredniego rozdarcia pomiędzy rosnącą fascynacją życiem Indian a żołnierskim obowiązkiem i przynależnością do cywilizacji białych ludzi. Ta ostatnia wkrótce dociera do Fortu Sedgewick…

Tak w skrócie – bez zanurzania się w detale i bez większych spoilerów – prezentuje się fabuła książkowej epopei Blake’a oraz jej filmowej ekranizacji od Kevina Costnera, którą ten współtworzył z samym pisarzem, a prywatnie także przyjacielem, któremu pomógł w chwilach największego zwątpienia. To właśnie pod dachem gwiazdora kina niemogący sobie znaleźć pracy i zarobku Blake napisał Tańczącego Z Wilkami – wcześniej istniejącego jako… roboczy scenariusz filmowy. I to właśnie Costner namówił Blake’a do przekucia go w powieść. Znamienne więc, że początkowo odmawiał zapoznania się z gotowym dziełem, gdyż w międzyczasie panowie nieco się poróżnili. W końcu jednak do lektury, a następnie jej niełatwej ekranizacji doszło. Czy ruchomy obraz w pełni oddał zamysł oraz sedno książki? Czytaj dalej.

* – Zgodnie z intencją tytuł jest zarazem indiańskim imieniem głównego bohatera, a to zapisywane jest od wielkich liter. Zatem w przeciwieństwie do oficjalnego polskiego tłumaczenia takiej też formy będę w tekście używał.

** – Osoba o tych personaliach istniała w rzeczywistości. Wątpliwe jednak, aby twórcy jakkolwiek inspirowali się prawdziwym Johnem Dunbarem, który w latach 30. i 40. XIX wieku był misjonarzem przebywającym na stałe wśród Paunisów (Pawnisów), pełniąc dla nich także funkcję tłumacza i negocjatora w rozmowach z Białymi.

*** – Przypuszczalnie autor miał na myśli bądź inspirował się prawdziwym Fortem Sedgwick, który znajduje się na obecnym terytorium Kolorado. Byłoby to zgodne z opisem, wedle którego miał on być oddalony o około „sto pięćdziesiąt mil” od Fortu Hays (Kansas), czyli miejsca, z którego Dunbar wyrusza w nieznane.

**** – Inaczej także: Dakotów bądź Lakotów, którzy generalnie operowali nieco dalej na północ, na przestrzeniach współczesnej Nebraski, Iowa, Minnesoty, Montany oraz, rzecz jasna, obu Dakot.

# – Blake przyznał w wywiadach, że ta postać była wzorowana na autentycznej historii Cynthii Ann Parker, która w 1836 roku, w wieku zaledwie dziesięciu lat, została uprowadzona przez Komanczów.

Avatar

Jacek Lubiński

KINO - potężne narzędzie, które pochłaniam, jem, żrę, delektuję się. Często skuszając się jeno tymi najulubieńszymi, których wszystkich wymienić nie sposób, a czasem dosłownie wszystkim. W kinie szukam przede wszystkim magii i "tego czegoś", co pozwala zapomnieć o sobie samym i szarej codzienności, a jednocześnie wyczula na pewne sprawy nas otaczające. Bo jeśli w kinie nie ma emocji, to nie ma w nim miejsca dla człowieka - zostaje półprodukt, który pożera się wraz z popcornem, a potem wydala równie gładko. Dlatego też najbardziej cenię twórców, którzy potrafią zawrzeć w swym dziele kawałek serca i pasji - takich, dla których robienie filmów to nie jest zwykły zawód, a niezwykła przygoda, która znosi wszelkie bariery, odkrywa kolejne lądy i poszerza horyzonty, dając upust wyobraźni.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA