Publicystyka filmowa
FILMY KRĘCONE SMARTFONEM. Mało sprzętu, dużo talentu
FILMY KRĘCONE SMARTFONEM to fascynująca podróż przez historię technologii filmowej, ukazująca, jak talent zyskuje na znaczeniu.
Ewolucja kinowej sztuki od zawsze związana była z rozwojem technologii i myśli inżynieryjnej. W historii filmu można wyróżnić kilka punktów granicznych, które wyraźnie oddzielają „stare” od „nowego”. Co ciekawe, nowe technologie zwykle nie robią błyskawicznej kariery i muszą odczekać dobrych kilka lat, aby filmowcy i widownia przyzwyczaili się do nich i przestali traktować jak okresową ciekawostkę z ograniczonym czasem przydatności.
Tak było chociażby w przypadku wprowadzenia dźwięku do wcześniej jedynie niemego filmu. Przez pewien czas filmy dźwiękowe traktowano raczej jako ciekawostkę, rozrywkę klasy B, niemogącą pretendować do miana uznanej i poważanej sztuki filmowej. Wynikało to między innymi z faktu, że kamery z funkcją rejestrowania dźwięku były znacznie głośniejsze, cięższe i trudniejsze w obsłudze od tradycyjnych kamer. W praktyce pierwsze filmy dźwiękowe stanowiły, pod względami wizualnymi, wyraźny krok w tył w stosunku do wystawnych, wyrafinowanych i oszołamiających ruchomych obrazów, do których publiczność zdążyła się przyzwyczaić.
Jeden z przełomów dokonał się – a jakże – we Francji pod koniec lat pięćdziesiątych. Co prawda mniejsze znaczenie w tamtym czasie miał rozwój technologii, a większe – zmiana sposobu myślenia filmowców francuskich, którzy poszukiwali nowych środków ekspresji przy ograniczonych budżetach. Reżyserzy i operatorzy wynieśli kamery z atelier i sal produkcyjnych, by kręcić materiał na prawdziwych ulicach i we wnętrzach prawdziwych budynków. Tłem nowofalowych filmów były więc prawdziwe francuskie miasta i prawdziwi Francuzi, którzy bez swojej woli znaleźli się na drugim planie jako statyści.
Mobilność kamer i dostęp do prostych, ale skutecznych narzędzi umożliwiających ciekawy ruch kamery (np. wykorzystanie wózka inwalidzkiego zamiast drogiego i kłopotliwego profesjonalnego wózka do kamery) przełożyły się na dokumentalny, czasem wręcz reportażowy styl filmów z tamtego okresu. Wzorem Francuzów poszedł niemal cały świat, a dziś trudno wyobrazić sobie jakiekolwiek miasto bez obecności wszędobylskich ekip filmowych – częściej półamatorskich niż profesjonalnych – kręcących tanie, szybkie w przygotowaniu filmy.

Ekipa podczas kręcenia sceny filmu Do utraty tchu, reż. Jean-Luc Godard, 1960
Kiedy więc w błyskawicznie rozwijających się telefonach komórkowych pojawiły się pierwsze cyfrowe kamery z wysokiej jakości przetwornikami i matrycami, powstanie pierwszych fabularnych filmów kręconych za ich pomocą było tylko kwestią czasu. Historia filmów kręconych telefonami (prym wiedzie tutaj produkt firmy Apple: Iphone) jest krótka, ale intensywna. W dodatku mam wrażenie, że dopiero się rozpoczyna.
Nocny połów
Krótkometrażowa opowieść z pogranicza horroru i fantasy została nagrodzona Złotym Niedźwiedziem na festiwalu w Berlinie w 2011. Za jej realizację odpowiadają Chan-wook Park i jego brat, Chan-kyong. Ten pierwszy jest jednym z najważniejszych i najpopularniejszych koreańskich reżyserów, twórcą słynnej trylogii zemsty i kontrowersyjnej Służącej. Do nakręcenia tej miniatury filmowcy użyli Iphone’a 4 i pokazali światu, że telefoniczna kamera może być – i jest – znakomitym narzędziem do opowiadania historii i w pewnych okolicznościach stanowić może konkurencję dla profesjonalnych, filmowych kamer.
https://www.youtube.com/watch?v=2tRlqPQ7dAw
Sugar Man
Film dokumentalny – niesamowita, prawdziwa opowieść o muzyku Sixto Rodriguezie, którego kariera rozpoczęła się w latach sześćdziesiątych. Wróżono mu wtedy, że odniesie sukces większy niż sam Bob Dylan. Po nagraniu kilku utworów muzyk zapadł się pod ziemię i zniknął z masowej świadomości na kilka dekad. Aż do roku 2012, kiedy to debiutujący reżyser (oraz scenarzysta, producent i montażystka) Malik Bendjelloul dotarł do wykonawcy i uczynił go bohaterem swojego filmu. Pod koniec zdjęć ekipa całkowicie wyczerpała budżet. Ostatnią część produkcji reżyser i operatorka Camilla Skagerström zdecydowali się nakręcić za pomocą Iphone’a.
Zakupili aplikację dającą dostęp do ustawień kamery za całe dwa dolary, dokończyli film i dali światu jeden z najpiękniejszych i najbardziej inspirujących obrazów dekady. Film wielokrotnie nagradzano i wyróżniano na festiwalach. Niestety pozytywna historia Rodrigueza nie powtórzyła się w przypadku reżysera filmu – Bendjelloul popełnił samobójstwo kilka lat po premierze filmu w wieku 36 lat.
Mandarynka i The Florida Project
Za oba filmy odpowiada jeden z najciekawszych reżyserów swojego pokolenia – Sean Baker. Choć tematycznie zróżnicowane, mają kilka pierwiastków wspólnych. Oba opowiadają o zwykłych, prostych ludziach żyjących w bardzo nietypowy sposób. Bohaterów obu opowieści dotykają problemy finansowe, brak akceptacji ze strony społeczeństwa, jawią się jako ofiary hierarchicznego, klasowego społeczeństwa amerykańskiego.
Reżyser pragnie być blisko swoich bohaterów, a sposób filmowania przypomina dokumentalne obserwacje. Dlatego też Baker zdecydował się w obu przypadkach na filmowanie Iphone’em. W przypadku The Florida Project efekt jest niesamowity. Wizualna strona filmu jest niesamowicie dopracowana. Jestem pewien, że widzowie nieświadomi technicznych specyfikacji filmu nigdy nie pomyśleliby, że oglądają film kręcony telefonem. Obraz jest wizualnym „cacuszkiem”. Dopieszczone, świetnie zaaranżowane kadry pełne kolorytu, głębi i naturalnego światła, ciekawe ruchy kamery, przy jednoczesnym zachowaniu intymności i wrażliwości. Z niecierpliwością czekam na kolejne filmy Bakera i mam nadzieję, że będą kręcone Iphone’ami.
Snow Steam Iron
Zack Snyder to reżyser bardzo nierówny. Można mówić wiele złego o jego podejściu do scenariuszy, pracy z aktorami czy wyczuciu montażowym, jednak nie można odmówić mu oka do wizualnej strony filmów. Jego filmografia składa się głównie z filmów superbohaterskich, których czas trwania przekracza dwie i pół godziny. Ciekawym wyjątkiem w jego dorobku jest więc krótkometrażowy Snow Steam Iron, który Snyder wyreżyserował, napisał i samodzielnie nakręcił za pomocą Iphone’a.
Zaledwie czterominutowa opowiastka kryminalna łączy w sobie znakomite ujęcia, efekty specjalne i gęsty klimat, czyli to, z czego autor słynie. Jednocześnie czas trwania sprawia, że nie ma miejsca na nudę. Wydaje mi się, że jest to najlepszy film reżysera od czasu… Strażników.
Niepoczytalna
Najnowsza produkcja Stevena Soderbergha – paranoiczny thriller – również została nakręcona za pomocą Iphone’a. Amerykanin słynie z eksperymentalnego i nietypowego podejścia do filmowej materii. W filmach wykorzystywał różne techniki – od kolorowych filtrów w Trafficu przez sprzęt z lat 40. w przypadku Dobrego Niemca. Co ciekawe, Soderbergh jest operatorem większości swoich filmów, nierzadko również sam je montuje.
Niepoczytalna to kolejny film z jego filmografii, który warto zobaczyć chociażby po to, by sprawdzić, czy film nagrany Iphone’em może trzymać w napięciu. Suspens i napięcie to bowiem jedne z najtrudniejszych do wytworzenia filmowych elementów narracji i niezwykle ważne jest, by reżyser umiał sprawić, że widz całkowicie wtopi się w świat filmu i na chwilę wyłączy świadomość tego, że jest jedynie świadkiem wyreżyserowanych i zmontowanych ujęć, a nie prawdziwych wydarzeń. Czy reżyserowi udała się ta sztuka? Sprawdźcie sami – ja filmu jeszcze nie widziałem, ale jestem pewien, że ani Soderbergh, ani inni filmowcy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w temacie kręcenia filmów za pomocą telefonów komórkowych.

