Publicystyka filmowa
ELLEN PAGE. Filigranowa wojowniczka
ELLEN PAGE. Filigranowa wojowniczka to opowieść o talentach, walce z stereotypami i drodze do akceptacji w Hollywood pełnym wyzwań.
Gdy 10 lat temu zagrała główną rolę w Juno Jasona Reitmana, wszyscy sądzili, że ta filigranowa, ładna brunetka jest debiutantką. Tymczasem już wtedy 20-letnia wówczas Ellen Grace Philpotts-Page miała za sobą istotne doświadczenia aktorskie w rodzinnej Kanadzie, gdzie od 1997 roku występowała w produkcjach telewizyjnych i – rzadziej – kinowych. Wspomniany film Reitmana stał się jednak dla drobnej Ellen przepustką do Hollywood, gdzie w krótkim czasie zapracowała na miano jednej z najbardziej utalentowanych aktorek młodego pokolenia. Gdy jednak wszystko wskazywało na to, że za lada chwila w ręce Page trafi jedna z głównych nagród filmowych, kariera Kanadyjki nieco wyhamowała. W jakim miejscu jest dziś nasza Juno?
Z pewnością jest to miejsce, w którym sama aktorka czuje się znakomicie. Gdy w 2014 roku na konferencji Time to Thrive dokonała coming outu, wyznając, że jest lesbijką, poczuła gigantyczną ulgę – jak gdyby ktoś zrzucił z jej piersi ogromny głaz, niepozwalający jej na wzięcie głębokiego oddechu. Obawiała się wówczas o swoją karierę – nie wiedziała, jak na ten szczery gest zareagują widzowie, nie była pewna, czy zrozumieniem wykażą się producenci i reżyserzy. W heterocentrycznym Hollywood kobiety dużo rzadziej niż mężczyźni ujawniają światu odmienną orientację, ale wyznanie Page nie zaszkodziło jej karierze.
Wręcz przeciwnie – można odnieść wrażenie, że od pamiętnego wystąpienia gra poważniejsze i dojrzalsze role. Jak gdyby coming out był ostatecznym potwierdzeniem tego, że mała Juno stała się kobietą. Publiczna deklaracja orientacji seksualnej była nierozerwalnie związana z jednym z aktorskich projektów Page – to w trakcie kręcenia Tytułu do praw (2015), realizowanego przez siedem lat poruszającego dramatu o lesbijskim związku policjantki z New Jersey (Julianne Moore) i jej młodszej partnerki (Page), Ellen ujawniła światu swoją tajemnicę. To jedna z tych sytuacji, w których życie zawodowe splata się z prywatnym w trudnym do wyjaśnienia uścisku.
Ta filigranowa wojowniczka (jest niestrudzoną aktywistką i działaczką charytatywną) przyszła na świat 21 lutego 1987 roku w Halifaxie, stolicy kanadyjskiej Nowej Szkocji. Tam się wychowała, będąc chłopczycą z wyboru – bawiła się żołnierzykami, walczyła na kije z kolegami z sąsiedztwa, a lokalne drzewa zaliczała ze sprawnością himalaisty. Zawsze jednak wyróżniała ją delikatna uroda i aura niewinności, dlatego gdy w 1997 roku zadebiutowała przed kamerą w filmie telewizyjnym Pit Pony, zagrała rolę jak najbardziej dziewczęcą. Wcieliła się w młodszą siostrę głównej bohaterki historii rozgrywającej się w Nowej Szkocji początku XX wieku.
Familijna produkcja cieszyła się tak dużym powodzeniem, że dwa lata później nakręcono składający się z ponad 40 odcinków serial. Mimo dużej sympatii widzów dla małej aktorki sukces Pit Pony nie przyniósł nowych propozycji dla Page. Musiały minąć kolejne trzy lata, by można było zobaczyć ją na ekranie – na początku jedynie w dwóch krótkich metrażach i gościnnym występie w serialu telewizyjnym, a następnie w jej pełnometrażowym debiucie fabularnym, debiutanckim dramacie Wiebke von Carolsfeld Marion Bridge (2002).
Później było już tylko… gorzej. No, może nie tak do końca, ale pozycje w CV na poziomie telewizyjnego I Downloaded a Ghost (2004) raczej trudno uznać za szczególnie pomocne w rozwoju kariery nastoletniej aktorki z ambicjami. Pierwszym prawdziwym przełomem – o ograniczonym co prawda zasięgu – była Pułapka (2005) Davida Slade’a, kontrowersyjny thriller, w którym Page zagrała nastoletni obiekt zainteresowań pedofila (Patrick Wilson). Trudno pisać o tym filmie tak, by nie zdradzić głównego twistu, ale niech wystarczy stwierdzenie, że u Slade’a nie ma podziału na typowe role kata i ofiary, a 18-letnia wówczas Ellen stworzyła postać wymykającą się łatwym kategoryzacjom – a już na pewno niedającą określić się mianem „naiwnej nastolatki”.
Szkoda, że Pułapka nie zyskała zbyt szerokiej dystrybucji – obieg festiwalowy (film Slade’a pojawił się m.in. w Sundance) i skromna obecność w kinach nie pozwoliły na dotarcie do masowej widowni, a kto wie, czy rola w Pułapce nie była bardziej interesującą i wymagającą kreacją Page. Występ nastoletniej Kanadyjki w kontrowersyjnym thrillerze nie uszedł uwadze pomniejszych gremiów i kapituł – Ellen po raz pierwszy była nominowana do nagród aktorskich i w bardzo młodym wieku zaistniała w szeroko pojętym przemyśle filmowym. Jak się miało okazać, było to zaledwie preludium do prawdziwych sukcesów, które czekały na Page już kilkanaście miesięcy później.
Po brawurowym występie w Pułapce dostrzeżono w Ellen aktorkę niepokorną, idealnie nadającą się do ról wywrotowych, których nigdy nie brakowało w kinie niezależnym. Jeszcze w tym samym roku Page wystąpiła w niskobudżetowym debiucie fabularnym mało znanej brytyjsko-kanadyjskiej reżyserki Alison Murray. Niepokorna to tytuł, który wyraża wszystko – nakręcony w chaotyczny, „brudny” sposób film opowiada historię Sherry (w tej roli Ellen Page), która w trakcie podróży po Europie traci nie tylko dziewictwo, ale też wszystkie swoje iluzje i wyobrażenia o anarchistycznym, wyzwolonym świecie.
Być może właśnie ta rola najlepiej oddaje obecny status zawodowy Kanadyjki – wydaje się, że nigdy nie zostanie gwiazdą przez duże G, czym chyba sama nigdy nie była zainteresowana. Page oscyluje gdzieś na pograniczu indie i mainstreamu, a do głównego nurtu wstępuje tylko raz na jakiś czas, jak gdyby chciała przypomnieć o sobie szerokiej publice. W ten sposób zaczynała wielką karierę, tak wygląda jej zawodowe credo także dziś. Gdy w 2005 roku zagrała w dwóch kontrowersyjnych filmach, kilka miesięcy później mogliśmy oglądać ją jako przechodzącą przez ściany Kitty Pryde a.k.a Shadowcat w X-Men: Ostatni bastion Bretta Ratnera, by w 2007 roku – przełomowym dla jej kariery – podziwiać jej talent w dwóch jakże odmiennych tytułach: Fragmenty Tracey, nielinearnym, eksperymentalnym, wykorzystującym technikę split-screenu dramacie psychologicznym Bruce’a McDonalda, oraz pewnej optymistycznej komedii, która do dziś uznawana jest przez wielu za najlepszy film w dorobku Page.
Juno było czymś wyjątkowym w ówczesnym amerykańskim kinie. Jason Reitman co prawda tworzył już wówczas jakiś czas i dał się poznać m.in. świetnym Dziękujemy za palenie (2005), ale to dzięki opowieści o ciężarnej nastolatce zapracował na miano specjalisty od trafiających w serca widzów komedii obyczajowych, najczęściej dotyczących skomplikowanych i/lub niełatwych relacji rodzinnych. Juno poruszało kontrowersyjny przecież społeczny temat bez zadęcia, w przystępny, ale prowokujący do myślenia sposób. Duża w tym oczywiście zasługa samej Ellen Page, która stworzyła wiarygodną postać – zagubioną, ale chcącą dowieść swej dojrzałości; samodzielną, ale w głębi duszy liczącą na pomoc bliskich i wciąż beztroską.
Film Reitmana przyniósł Page nieskończenie długą listę nominacji do nagród – tych najważniejszych (w przypadku Oscarów czy Globów musiała obejść się smakiem) i tych trochę mniej ważnych, ale wciąż niezwykle prestiżowych dla młodej aktorki (zdobyła m.in. Independent Spirit Award i Satellite Award). Entertainment Weekly umieścił Ellen na liście przyszłych wielkich gwiazd, a legendarne Saturday Night Live zaprosiło ją do pełnienia roli gospodyni jednego z odcinków (to wielkie wyróżnienie spotkało Kanadyjkę 1 marca 2008 roku). Co ważniejsze, wreszcie sukces udało się przekuć na kolejne propozycje – najpierw Page pojawiła się w dość chłodno przyjętym komediodramacie Recepta na szczęście (2008) Noama Murro, by rok później zagrać w reżyserskim debiucie Drew Barrymore Dziewczyna z marzeniami, gdzie wcieliła się w zawodniczkę drużyny wrotkarskiej grającej w lidze roller derby.
Rok 2010 przyniósł z kolei zupełnie nowe doświadczenie w życiu Ellen – pojawiła się w swoim pierwszym blockbusterze i to od razu jednym z najbardziej oczekiwanych w sezonie. W Incepcji Christophera Nolana zagrała drugoplanową, ale bardzo ważną rolę architektki, która zostaje zaangażowana przez głównego bohatera do projektowania snów.
Przez kilka kolejnych lat filigranowa Kanadyjka w pojawiała się regularnie w filmach, którym nie udawało się wywołać większego rezonansu. Komediodramat Dotykalscy (2013) nawet w dorobku Lynn Shelton nie jest najlepszym filmem, a w pochodzącej z tego samego roku Grupie Wschód Zala Batmanglija (tak, ten reżyser ma Batmana w nazwisku!), thrillerze o zabarwieniu NGO Page partnerowała m.in. Alexandrowi Skarsgårdowi. Także w 2013 roku Ellen wzięła udział w jednym z najciekawszych projektów w jej dorobku – w grze Beyond: Two Souls zaprojektowanej przez Quantic Dream i dystrybuowanej przez Sony Computer Entertainment mogliśmy obserwować postać, która do złudzenia przypominała kanadyjską aktorkę.
W tamtym czasie Beyond było szczytowym osiągnięciem technologii motion capture, a Page „na planie” partnerował m.in. sam Willem Dafoe. Wszystkie wymienione tytuły były jednak jedynie umiarkowanie udanymi przedsięwzięciami, których nie sposób było porównać z Juno czy choćby Incepcją. Dopiero w 2015 roku, a więc po wyzwalającym coming oucie, Ellen zaczęła się odradzać – najpierw wystąpiła we wspomnianym Tytule do praw, który mimo wspaniałych kreacji aktorskich nie zyskał należytego zasięgu, a następnie w netfliksowej Tallulah (2016), pełnometrażowym debiucie reżyserki Sian Heder, stworzyła przejmującą kreację młodej kobiety, która uprowadza zaniedbane niemowlę. W ten sposób historia zatoczyła koło, a Page zafundowała sobie osobliwy sequel do swojego największego hitu, Juno.
Dziś drobniutką Ellen oglądać możemy w jak na razie mocno negatywnie ocenianym remake’u Linii życia w reżyserii Nielsa Ardena Opleva, a w tym roku dopisała do swego eklektycznego dorobku The Cured Davida Freyne’a, film rewidujący założenia konwencji zombie horroru, a także kolejne dzieło z lesbijskim uczuciem w tle, My Days of Mercy Tali Shalom-Ezer, kolejnej przedstawicielki płci pięknej w reżyserskim fotelu.
Ellen Page, kobieta, której Heath Ledger oferował jedną z głównych ról w swoim nigdy nie powstałym reżyserskim debiucie The Queen’s Gambit, zdecydowanie nie ma parcia na szkło. Grywa często i na wysokim poziomie, ale pozostaje nieco na uboczu wielkich kinowych wydarzeń. Nie ulega jednak wątpliwości, że ze swym niepokornym duchem i gotowością do angażowania się w nawet najbardziej wymagające aktorskie wyzwania może jeszcze nas jeszcze niejednokrotnie zaskoczyć.
korekta: Kornelia Farynowska
