Connect with us

Publicystyka filmowa

DRODZY BIALI! (DEAR WHITE PEOPLE). Wszyscy jesteśmy rasistami

DRODZY BIALI! to błyskotliwy film ukazujący codzienną walkę Afroamerykanów z rasizmem, oferujący cenną lekcję tolerancji w nowoczesnym społeczeństwie.

Published

on

DRODZY BIALI! (DEAR WHITE PEOPLE). Wszyscy jesteśmy rasistami

Wszyscy jesteśmy rasistami. Takie przemyślenia wywołuje we mnie twórczość czarnoskórego reżysera, Justina Simiena. Jego film i serial pokazują, że wielka Ameryka wciąż boryka się z problemem rasizmu i nierówności. Wobec kwestii, o których pewnie nawet nie myślimy i których za problematyczne nawet byśmy nie uznali, trudno przejść obojętnie, a lekka formuła i sprawna forma sprawiają, że Drodzy biali! (Dear White Poeple) może okazać się cenną lekcją tolerancji i zrozumienia. 

Advertisement

Dear White People z 2014 roku to pełnometrażowy debiut Simiena, który film napisał, wyreżyserował i wyprodukował. Zawarta w nim historia opowiada o grupie czarnoskórych studentów Winchester University i ich codziennej walce z uprzedzeniami i rasowymi ograniczeniami. Simien w bardzo szeroki i kompleksowy sposób przedstawia ich problemy, ukazując przy tym ogólny portret amerykańskiego rasizmu i codziennego życia Afroamerykanów w pozornie tolerancyjnym i nowoczesnym społeczeństwie. Udaje mu się też jednak pokazać kwestie dużo bardziej uniwersalne – problemy związane z budzącą się seksualnością, próbą dopasowania się do rówieśników czy spełnieniem oczekiwań rodziców.

Serial, który powstał na podstawie filmu, zadebiutował na Netfliksie w 2017 roku i przedstawił bliźniaczą, chociaż, co oczywiste, ujętą w szerszy sposób historię. Zasadniczą różnicą pozostaje zmiana castingowa głównej bohaterki – w oryginalnym filmie Sam White grana była przez budzącą u mnie dużo większą sympatię Tessę Thompson, w serialu zastąpiła ją dużo bardziej za to w interpretacji waleczna Logan Browning. Serialowa forma pozwoliła także na ciekawy zabieg polegający na poświęceniu każdego odcinka konkretnemu bohaterowi historii i przedstawienia danych wydarzeń z jego perspektywy.

Advertisement

Zarówno film, jak i serial zebrały pozytywne opinie wśród widzów i krytyków, nie dziwi zatem fakt, że powstał drugi sezon dziecka Justina Simiena, który na platformie streamingowej Netflixa zadebiutował czwartego maja tego roku. Czy serial utrzymał poziom? I przede wszystkim – czy Drodzy biali! mają nam coś nowego do powiedzenia?

Drugi sezon mierzy się z mową nienawiści w sieci, problemem niechcianych ciąż, śmiercią bliskiej osoby, sprawnie portretuje zespół stresu pourazowego, dużo więcej czasu poświęca wątkom osób homoseksualnych. Zatem tak, życie studentów Winchester University wciąż jest nam w stanie dostarczyć wielu, społecznie ważnych i aktualnych tematów.

Advertisement

Dodajmy do tego wciąż sprawną formę i ciekawe nią zabawy – jak odcinek, który dzieje się w praktyce w jednym pomieszczeniu i oparty jest na kłótni dwojga bohaterów, czy zupełnie zwariowany rozdział pokazujący efekty zażycia grzybów halucynogennych, a dostaniemy kolejny kawałek udanej rozrywki. Szkoda tylko, że drugi sezon dosyć długo się rozkręca i tak naprawdę dopiero w drugiej połowie zaczyna naprawdę wciągać. Boję się też o dalszy los serialu, bo zakończenie tego sezonu przypomina nieco – cytując zresztą bohaterkę serialu – czarnego Harry’ego Pottera.

Śmiało mogę zaryzykować stwierdzenie, że osoby znające i ceniące poprzednie dokonania Simiena polubią także drugi sezon Drogich białych!, ale nie da się też nie zauważyć pewnych potknięć i niekoniecznie udanych rozwiązań. Osobom, które z kolei nie widziały filmu czy pierwszego sezonu serialu, powiem: jeśli nie przewracałeś oczami czytając o rasizmie, mowie nienawiści, aborcji jako problemach ważnych, to daj Drogim białym! szansę. Nie powinieneś pożałować.

Advertisement

Tym bardziej, że twórcy w cudowny i fabularnie uzasadniony sposób zaskakują pewnym aktorskim epizodem. Sprawdźcie koniecznie!

Advertisement

Wychowany na filmach takich jak "Batman" Burtona, "RoboCop" Verhoevena i "Komando" Lestera. Pasjonat kina superbohaterskiego, ale także twórczości Davida Lyncha, Luki Guadagnino czy Martina McDonagh.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *