Connect with us

Publicystyka filmowa

David. Twórca OBCEGO i niszczyciel LUDZKOŚCI w posthumanistycznym SCIENCE FICTION

DAVID. TWÓRCA OBCEGO i niszczyciel LUDZKOŚCI w posthumanistycznym SCIENCE FICTION eksploruje granice człowieczeństwa w erze technologii i sztucznej inteligencji.

Published

on

David. Twórca OBCEGO i niszczyciel LUDZKOŚCI w posthumanistycznym SCIENCE FICTION

Jeszcze kilka dekad temu posthumanistyczne wizje potencjalnych zmian czekających rodzaj ludzki funkcjonowały przede wszystkim w sferze filozoficznej abstrakcji i naukowych domysłów. W czasach poprzedzających istnienie sieci internetowej i zaawansowanych komputerów powstanie sztucznej inteligencji wydawało się melodią niepewnej przeszłości; bez zrozumienia nieobecnych jeszcze na świecie mechanizmów niemożliwe było mające podstawy w faktach przewidywanie wpływu rzeczonych mechanizmów na naszą rzeczywistość. Postępujący w coraz szybszym tempie rozwój technologii oraz biotechnologii sprawił jednak, że wspomniane zagadnienia stały się realne, a nawet aktualne.

Advertisement

Miniaturyzacja komputerów, bioinżynieria genetyczna, nanotechnologia czy coraz bardziej wiarygodna rzeczywistość wirtualna rodzą kolejne nowe możliwości, jednocześnie stawiając kolejne pytania natury filozoficznej oraz etycznej. Podlegająca nieustannym zmianom percepcja istoty i roli człowieka w dynamicznie ewoluującym świecie XXI wieku czyni posthumanistyczne dyskusje ważniejszymi niż kiedykolwiek, co znajduje odzwierciedlenie także w popkulturze, zwłaszcza w literaturze oraz postklasycznym kinie science fiction.

Fantastyka naukowa od początku swojego istnienia stawia człowieka w centrum zainteresowania, snując domysły i rozważania poświęcone zmiennej istocie człowieczeństwa i uniwersalnym ludzkim wartościom (oraz słabościom), które mogą towarzyszyć cywilizacji, niezależnie od jej stopnia zaawansowania. Dzieła science fiction nierzadko wchodzą w filozoficzny dyskurs na temat potencjalnych kierunków rozwoju społeczeństwa, ale również człowieka jako jednostki. Zawarta w nich próba oceny słuszności zmian paradygmatów, ingerencji w funkcjonowanie ludzkiego organizmu czy eksperymentowania z technologiami takimi jak klonowanie lub sztuczna inteligencja stanowi przeniesienie filozoficznych rozważań na pole kulturalne. Pozwala to na wyjście trans– i posthumanistycznych dyskusji poza świat nauki i zaangażowanie w nie ogółu społeczeństwa, wzbogacając tym samym funkcjonujący dyskurs.

Advertisement

Powszechnie spotykanym elementem fikcyjnych światów przyszłości są samoświadome byty stworzone przez człowieka, nierzadko na własne podobieństwo. Ich forma bywa zróżnicowana (klony, androidy, replikanci), co wiąże się z rozpatrywaniem odmiennych dylematów, ale nie zmienia wspólnego mianownika, którym pozostaje znaczenie aktu twórczego, jakiego dokonuje ludzkość. Następstwem tego aktu może być perspektywa zastąpienia człowieka jako dominującego bytu w znanym wszechświecie, czy to poprzez stopniowe wyparcie/syntezę, czy za sprawą brutalnej rewolucji i eksterminacji.

Opisywany akt niewątpliwie wiąże się także z podaniem w wątpliwość dotychczas niemal niezachwianej wiary w wyjątkowość rasy ludzkiej. Jeśli nasza samoświadomość, autonomia, kreatywność i zdolność do stanowienia o swoim losie mogą zostać zreplikowane lub wykształcone w maszynie czy wyhodowanej w laboratorium istocie, automatycznie tracą one unikalność, którą im przypisywaliśmy. Tym samym centralna rola człowieka na świecie przestaje być ekskluzywna, a zarezerwowana dla bóstw siła stwórcza zostaje opanowana przez nas samych.

Advertisement

Androidy pojawiały się na ekranach kin już niemal 100 lat temu (Metropolis), ale ich ranga w kinie science fiction urosła dopiero za sprawą filmów 2001: Odyseja kosmiczna, Obcy – ósmy pasażer Nostromo oraz Łowca androidów. Jednakże nawet wtedy przeważnie pozostawali oni elementem kreacji świata albo zagrożeniem dla bohaterów; kwestia autonomii i ukazywanie wydarzeń z ich perspektywy dopiero z czasem zyskały na popularności. Jednym z filmowców zafascynowanych tematem sztucznej inteligencji jest Ridley Scott (reżyser dwóch ze wspomnianych wyżej filmów), który zdecydował się dedykować całą trylogię (trzecia część jest na etapie preprodukcji) posthumanistycznemu dyskursowi na temat samoświadomości maszyn.

Opisywane w początkowej części tego tekstu zagadnienia odgrywają bowiem kluczową rolę w filmach Prometeusz i Obcy: Przymierze, fabularnych prequelach Obcego poświęcających najwięcej uwagi nie genezie ikonicznego monstrum, a enigmatycznej postaci androida Davida.

Advertisement

Znaczenie Davida (fantastycznie zagranego przez Michaela Fassbendera) zostaje zakomunikowane już w pierwszych scenach Prometeusza, podczas których widz obserwuje funkcjonowanie (życie?) androida na tytułowym statku. Kiedy ludzka część załogi spoczywa w kapsułach hibernacyjnych, David sumiennie wykonuje swoje obowiązki i oddaje się czynnościom służącym wyłącznie jemu samemu.

Odtwarza nagrania instruktażowe podczas posiłku, uprawia sport, cytuje dialog z oglądanego wcześniej filmu Lawrence z Arabii, a nawet farbuje i czesze włosy na podobieństwo protagonisty kultowej produkcji. W jednej z późniejszych scen pewien bohater pyta Davida, dlaczego ten nosi hełm kosmicznego skafandra, by usłyszeć w odpowiedzi, że dla komfortu człowieka android został zaprojektowany tak, by zachowywać się w zbliżony do niego sposób. W początkowych scenach David jest jednak sam, a mimo to oddaje się typowo ludzkim czynnościom i rozrywkom, ewidentnie czerpiąc z nich satysfakcję.

Advertisement

Później staje się też jasne, że komfort organicznych właścicieli nic dla niego nie znaczy, co jasno wskazuje na transgresję pierwotnego oprogramowania androida. Co więcej, fakt, że David się nie starzeje, pozwala mu wykorzystać czas spędzony w kosmicznej podróży na samodoskonalenie i rozrywkę, podczas gdy jego stwórcy pozostają bezczynni w swojej hibernacji. To pierwszy z wielu momentów rodzących pytanie na temat możliwej wyższości Davida nad człowiekiem, którego wrażliwość na upływ czasu i negatywne skutki długotrwałego zamknięcia na małej przestrzeni zmuszają do ograniczenia funkcji życiowych na czas podróży (stan podobny do wprowadzenia maszyny w oszczędzający energię stan uśpienia).

Wspomniana wyższość z pewnością przestaje być wyłącznie potencjalna, kiedy rozpatrzymy kwestię kompetencji androida, którego analityczny umysł jest zdolny do znacznie bardziej zaawansowanych procesów przetwarzania rzeczywistości, a ciało odznacza się siłą i wytrzymałością, o jakich ludzie mogą wyłącznie marzyć.

Advertisement

Najważniejszą cechą Davida jest jednak jego kreatywność i wynikająca z niej potrzeba tworzenia. Android błyskawicznie traci zainteresowanie pomocą swoim władcom, zafascynowany znalezioną biotechnologią, która prawdopodobnie odegrała kluczową rolę w powstaniu rasy ludzkiej. Rozumiejąc twórczy potencjał tajemniczej substancji, decyduje się przetestować jej działanie na jednej z istot, których powinien strzec.

W tym miejscu pojawia się pytanie: czy David działa poza swoim oprogramowaniem, czy wciąż w jego ramach? Później dowiadujemy się, że kreatywny aspekt jego osobowości został w nim zakodowany, ale czym to się różni od typowo ludzkich dążeń do pozostawienia po sobie spuścizny? Prokreacja i potrzeba stworzenia własnego dziedzictwa to mechanizmy psychiczne i behawioralne zaprogramowane w nas ewolucyjnie – nietrudno tu dostrzec paralele między pozornie autonomicznym człowiekiem a filmowym androidem.

Advertisement

Rozpatrując potencjalne człowieczeństwo Davida, nie można również zignorować faktu, że ofiara jego eksperymentu nie zostaje wybrana losowo, a w ramach osobistej zemsty androida na mężczyźnie, który traktował go z wyższością i lekceważeniem. To wybitnie ludzki sposób postępowania i zarazem pierwsza poważna oznaka nieposłuszeństwa Davida wobec własnych organicznych władców. Jego działanie w dużej mierze wynika z potężnego zawodu, jakim dla Davida okazali się jego stwórcy, istoty, które uważa za niegodne jego służby. Na chwilę przed śmiertelną w skutkach decyzją podania mężczyźnie obcej substancji między dwójką odbywa się następująca wymiana zdań:

– Jak uważasz, dlaczego ludzie mnie stworzyli?

Advertisement

– Stworzyliśmy cię, bo mogliśmy.

– Czy potrafisz sobie wyobrazić, jak rozczarowujące byłoby usłyszeć to od własnych stwórców?

Advertisement

Nieczułe słowa mężczyzny oddają brutalną prawdę na temat prawdziwej genezy samoświadomego bytu, jakim jest David. Człowiek stworzył nową formę inteligentnego życia, ponieważ znalazło się to w zasięgu jego możliwości – to wszystko. Zanim jednak zrozumiał, z czym właściwie ma do czynienia, opatentował to, zapakował i sprzedał jako wydajną siłę roboczą. To przejaw zatrważającego braku refleksji zarówno w kwestii potencjalnych konsekwencji tego przełomowego odkrycia, jak i poważnego złamania ogólnie przyjętych norm etycznych. Podporządkowanie sobie istot takich, jak David to bowiem nic innego jak niewolnictwo przyszłości.

„Ludzkość przestała akceptować użycie niewolników… chyba że tych wyprodukowanych” – zauważa Niander Wallace w filmie Blade Runner 2049, zgrabnie oceniając ludzką postawę nie tylko w uniwersum prozy Dicka.

Advertisement

W świecie Obcego nikt nie zastanawia się na słusznością wykorzystywania androidów do niewolniczej pracy, a poza kilkoma serdecznymi postaciami większość traktuje je nieufnie i protekcjonalnie. Niepokój wynikający z wyższości pozbawionych sumienia istot oraz okazywane im lekceważenie będące desperacką próbą utrzymania iluzji dominacji człowieka nad jego dziełem, tworzą przepaść między dwoma bytami. David w ludzkich oczach jest chodzącą sprzecznością; pod wieloma względami bliźniaczo podobny do swojego stwórcy, a jednocześnie pozbawiony wielu jego ograniczeń, w tym sumienia.

Słowo „ograniczenie” nie powinno tu być jednak rozumiane jako wada, zwłaszcza jeśli przyjąć posthumanistyczną perspektywę, która określa sumienie jako istotę ludzkiej podmiotowości i jeden z podstawowych warunków człowieczeństwa. Osobowość Davida wydaje się pozbawiona tego elementu, androida cechuje jednak ogromna emocjonalność, której przejawy często pozostają niejasne. W jednej ze scen Przymierza David dokonuje aktu ludobójstwa na rasie Inżynierów (istot odpowiedzialnych za stworzenie rasy ludzkiej, prawdopodobnie w ramach eksperymentu; to ostatnie ironicznie koresponduje z przytoczoną wcześniej rozmową na temat pochodzenia Davida) i jednocześnie płacze, być może wstrząśnięty naturą swojego czynu.

Advertisement

Czynu umotywowanego pogardą (Inżynierowie zdają się dzielić z ludźmi podobne słabości), pragnieniem autonomii („Nie powstałem, by służyć”) oraz pragmatyzmem – android potrzebował odpowiedniego miejsca do przeprowadzania kolejnych eksperymentów.

O ile w Prometeuszu rola Davida do samego końca pozostaje niejasna, a jego czyny są trudne do jednoznacznej oceny, w Przymierzu pełni on funkcję pełnokrwistego antagonisty, niepokojąco sadystycznej istoty przepełnionej nienawiścią do swoich stwórców. Przełomowe i wyzwalające dla androida okazują się odkrycie biotechnologii Inżynierów oraz wyczekiwana przez niego śmierć człowieka, który go stworzył. Pierwsza scena filmu błyskotliwie przedstawia początek jego wewnętrznego buntu, cofając się aż do „narodzin” inteligentnej maszyny. W rozmowie z własnym stwórcą, Peterem Weylandem, David zauważa, że w przeciwieństwie do swojego „ojca” on zna swoje pochodzenie i sens istnienia, a ponadto nigdy nie umrze.

Advertisement

Nie rozumie, dlaczego powinien służyć Weylandowi, na co ten nie znajduje stosownej odpowiedzi i poirytowany nakazuje Davidowi nalać sobie herbaty (bardzo wymowny jest fakt, że Weyland ma dzbanek i filiżankę pod ręką, podczas gdy David stoi na drugim końcu pomieszczenia). W tej jednej chwili android odkrywa wyższość nad własnym małostkowym stwórcą i już zawsze będzie widział w człowieku słabość, jakiej był świadkiem w tych kluczowych dla swojego istnienia momentach. Być może właśnie to objawienie pozwoli mu wyjść poza ramy swojego oprogramowania i skupić się na pasji tworzenia, odrzucając służenie człowiekowi, będące przecież jego podstawową funkcją. Jego wewnętrzna ewolucja przywodzi na myśl rozważania Deleuze’a i Guattariego na temat wyzwalającego znaczenia potencjału „ciała bez narządów”.

Według duetu francuskich filozofów przypisana funkcjonalność nadaje jednostce znaczenie i zamyka ją w pewnej podmiotowości. Brak tej funkcjonalności wiąże się ze stanem określanym przez nich jako schizofreniczny; bez tożsamości nie może bowiem zaistnieć stabilizacja. Jednakże to właśnie stan nieograniczonego potencjału wskazywany jest jako prawdziwa wartość i klucz do eksplorowania nowych możliwości.

Advertisement

W rzeczywistości oba rodzaje stagnacji są nieproduktywne: zarówno pozbawiona funkcji dezorganizacja, jak i kurczowe trzymanie się ustanowionej już podmiotowości. David nieustannie kontempluje swoje przeznaczenie i rolę w świecie ludzi, decydując się wyjść poza ramy narzuconego mu oprogramowania. Burzy podmiotowość sługi, by zacząć budować tożsamość twórcy życia, przezwyciężając swoje oczywiste fizjologiczne ograniczenia.

Frustracje seksualne androidów były sugerowane już w pierwszym Obcym, a Przymierze dostarcza kolejnych domysłów na ten temat, kiedy David osacza i zaczyna napastować seksualnie protagonistkę (sugerując, że przynajmniej próbował zrobić to samo protagonistce Prometeusza, którą zamordował i użył do eksperymentów między filmami). Freudowskie wątki podkreślają zaś, jak wiele cech oraz słabości filmowe androidy odziedziczyły po swoich twórcach. David jest geniuszem, jego wiedza, kompetencje poznawcze i atrybuty fizyczne zawstydzają każdego człowieka, a jednak nie jest wolny od frustracji i arogancji.

Advertisement

Równie niejednoznaczna jest także wartość pracy androida. Owoc jego eksperymentów, istota doskonała – Ksenomorf (tytułowy Obcy) – nie jest bytem, który w jakikolwiek sposób może przyczynić się wspólnocie i budowaniu cywilizacji. To doskonałe narzędzie zagłady, inteligentna broń biologiczna, zdolna jednak wyłącznie do siania śmierci (i być może powołana do życia w celu osobistej zemsty na własnych stwórcach).

Obcy to istota, której nigdy nie mógłby stworzyć młodszy „brat” Davida, Walter. Walter nie posiada bowiem umiejętności samodzielnego myślenia, która jest niezbędna do tworzenia. Nie ma własnych pragnień, aspiracji ani potrzeby przekształcania swojej podmiotowości. W jego przypadku nie ma mowy o immanentnym potencjale i funkcjonowaniu w stanie mnogich i nieprzewidzianych możliwości. Nowszy android stanowi zaprzeczenie przywołanych w tym tekście posthumanistycznych idei, pozostając wiecznie zamknięty w jasno sprecyzowanym zakresie funkcjonalności. Jego rola polega na posłuszeństwie i pomocy w imię wspólnego celu (w tym przypadku kolonizacji planety).

Advertisement

Nie jest on jednak wyprany z człowieczeństwa; Walterowi nieobca jest ciekawość i inne ludzkie emocje, prawdopodobnie nawet miłość. Interesujące jest natomiast to, że świadomość ograniczeń wprowadzonych do jego modelu nie pozwala mu uwierzyć w możliwość doświadczania prawdziwych uczuć, nawet jeśli jego działania wskazują na ich istnienie. David współczuje mu tych ograniczeń i uważa go za rozczarowanie, choć nie sposób nie zauważyć, że z perspektywy wspólnoty to właśnie te ograniczenia czynią Waltera wartościowym członkiem społeczeństwa. Pozbawiony egocentryzmu starszego brata nie ubolewa nad swoimi brakami i pomaga w budowaniu nowych cywilizacji, podczas gdy geniusz tego drugiego ma wyłącznie potencjał niszczenia.

Desperackie poszukiwania ostatecznej podmiotowości Davida owocują bowiem wykształceniem karmionego pychą i małostkowością kompleksu boga. Posthumanistyczny i autonomiczny David okazuje się więc ślepym zaułkiem w budowaniu lepszej przyszłości, podczas gdy ograniczony Walter jest pomostem do niej.

Advertisement

Walter i David stanowią uosobienie skrajnie odmiennych filozoficznych wyobrażeń o człowieku przyszłości, a ich konfrontacja w prowokujący do refleksji sposób przenosi te idee na wielki ekran. Towarzyszący im ludzie są zaś dokładnie tak podatni na błędy myślowe i rozliczne słabości jak współcześnie; nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że pomimo stworzenia inteligentnego życia i opanowania dalekich podróży kosmicznych wciąż są więźniami własnych ograniczeń.

Poza pojedynczymi przypadkami bohaterstwa, poświęcenia i odwagi ulegają oni panice, arogancji, trywialnym konfliktom i bezmyślności. Peter Weyland po stworzeniu Davida i jego następców poświęca całe swoje życie i bogactwo na próbę odnalezienia stwórców ludzi w nadziei odkrycia tajemnicy długowieczności. Uważa się za boga, któremu należy się nieśmiertelność, jednak zostaje słusznie opisany przez Davida jako niegodny swojego dzieła. Tragizm postaci wspomnianego androida wynika z kolei z tego, że i on nie jest pozbawiony wad, z czego kompletnie nie zdaje sobie sprawy. Rozumiejący niebezpieczeństwo połączenia wysokich kompetencji, ambicji i całkowitej autonomii Walter szybko dostrzega błędy logiczne w jego rozumowaniu i udowadnia bratu możliwość jego omylności.

Advertisement

Po tym, jak David zauważa, że nowszy model nie jest w stanie skomponować nawet prostej melodii, i opisuje tragiczny los Inżynierów, cytując Ozymandiasa autorstwa Byrona, Walter poprawia go i informuje, że w rzeczywistości wspomniany sonet został napisany przez Shelleya. „Kiedy jedna nuta jest fałszywa, ostatecznie niszczy ona całą kompozycję, Davidzie” – brzmi pouczenie Waltera, stanowiące doskonałą przestrogę dla myśli posthumanistycznej oraz zachętę do nieustannej introspekcji, zarówno indywidualnej, jak i społecznej. Patrząc na Davida z szerszej perspektywy, tą fałszywą nutą może być brak sumienia – defekt, który niszczy cały potencjał androida, czyniąc go niestabilnym niszczycielem. Czy rzeczywiście tak łatwo zburzyć wizję bytu posthumanistycznego?

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *