search
REKLAMA
Biografie ludzi filmu

CO SIĘ Z NIMI STAŁO? Demi Moore

Dawid Myśliwiec

11 listopada 2017

REKLAMA

Pierwsza połowa lat 90. należała do niej – kręciła hit za hitem i choć sama nie zdobywała nagród seriami, publiczność ją uwielbiała. Widzowie kochali ją za niezwykłą urodę oraz ciepło i urok bijące od niej w nawet najbardziej błahych kreacjach. W 1996 roku została najlepiej opłacaną w tamtym czasie aktorką na świecie, ale kilkanaście miesięcy później zniknęła z ekranów. Ta niewymuszona przez nikogo poza nią samą przerwa kosztowała ją – można to już dziś powiedzieć – karierę. Od tamtej pory bowiem Demi Gene Guynes, znana powszechnie pod nazwiskiem Moore, nie potrafiła już powrócić na szczyt, na który przebojem weszła u schyłku XX wieku.

Jak na kogoś, kto w dzieciństwie miał zeza, kłopoty z nerkami i całe morze kompleksów, a na dodatek pochodził z dysfunkcyjnej rodziny, Demi Moore (niektóre źródła podają, że oficjalne imię aktorki to Demetria) całkiem nieźle poradziła sobie w dorosłym życiu. Urodziła się 11 listopada 1962 roku w słynącym z rzekomych powiązań z UFO miasteczku Roswell w stanie Nowy Meksyk, ale zanim zdążyła wydać pierwszy krzyk, jej biologiczny ojciec po zaledwie dwumiesięcznym małżeństwie z jej matką Virginią postanowił wywinąć się z rodzicielskich obowiązków. Demi długo nie była półsierotą, gdyż mając zaledwie trzy miesiące, zyskała ojczyma Dana Guynesa, którego od zawsze uważała za prawowitego ojca. Dopiero jako trzynastolatka poznała prawdę o biologicznym ojcu, ale nigdy nie pozwoliła mu na naprawienie błędów młodości. Familijne relacje Demi zawsze były toksyczne, a rodzina fundowała jej niemal wyłącznie traumatyczne doświadczenia: porzucenie przez ojca, samobójstwo ojczyma, przestępstwa i alkoholizm matki, która w późniejszych latach spróbuje ogrzać się w blasku słynnej córki. Można powiedzieć, że rodzinne skandale ustały dopiero wówczas, gdy Virginia zmarła na raka w 1998 roku. Nic dziwnego, że wobec tak niepoukładanego, mówiąc eufemistycznie, życia rodzinnego Demi już jako 16-latka wyprowadziła się z domu i spróbowała swoich sił w show-businessie, podejmując kilka nie do końca właściwych decyzji.

Gdy trafiła pod skrzydła agencji modelingowej Elite, nie miała jeszcze 17 lat. Porzuciła naukę w liceum i zamieszkała w Hollywood, ale chwilę później była już w Europie, gdzie pracowała jako pin-up girl. Pod koniec lat 70. poznała Freddy’ego Moore’a, wówczas wokalistę kapeli rockowej The Kats, w którym z miejsca zakochała się z wzajemnością. Mimo że w tamtym czasie Freddy był żonaty, para szybko zamieszkała razem, pisząc nawet teksty do kilku piosenek zespołu (ponoć Demi do dziś otrzymuje za nie tantiemy), a po szybko zorganizowanym rozwodzie 29-letni wówczas muzyk mógł poślubić niespełna 18-letnią Guynes, co też uczynił 8 lutego 1980 roku.

Spontaniczne małżeństwo potrwało zadziwiająco długo jak na tak nieprzemyślany związek – państwo Moore rozwiedli się dopiero w 1985 roku, kiedy kariera aktorska Demi właśnie nabierała rozpędu. Zanim jednak to się stało, w międzyczasie niegdysiejsza panna Guynes postanowiła porozbierać się trochę w popularnych magazynach – jej sesje do magazynów Oui czy Penthouse na początku lat 80. wywołały spore kontrowersje ze względu na młody wiek modelki (ledwie skończone 18 lat). Na szczęście Moore nie związała swej przyszłości z pozowaniem nago – mniej więcej w tym samym czasie obiektyw aparatu zamieniła na obiektyw kamery, debiutując w niewielkiej roli w filmie Wybór (1981) Silvio Narizzano. Niedługo później dostała angaż w operze mydlanej Szpital miejski, gdzie w kilku odcinkach wcieliła się w postać dziennikarki śledczej. W tym samym 1982 roku pojawiła się w bardzo złym horrorze Pasożyt Charlesa Banda, ale potem było już tylko lepiej.

Przełomem stał się rok 1984, kiedy to Demi zagrała w dwóch dużych produkcjach romantyczno-komediowych – w Tym cholernym Rio Stanleya Donena, gdzie wcieliła się w córkę samego Michaela Caine’a, oraz w Wielkim uczuciu Jerry’ego Schatzberga, kreując swoją pierwszą główną rolę. Choć oba te filmy wspominamy dziś rzadko, a i w czasie premiery nie były wielkimi hitami, to Moore zyskała bezcenne doświadczenie i poznała smak pracy z uznanymi reżyserami. A już rok później Demi zaliczyła jedną z najważniejszych ról w swojej karierze – w Ogniach św. Elma Joela Schumachera, kanonicznym filmie grupy aktorów określanych mianem Brat Pack (m.in. Rob Lowe, Emilio Estevez, Anthony Michael Hall), Moore zagrała rozwiązłą imprezowiczkę, która podobnie jak jej przyjaciele nie jest w stanie poradzić sobie z dorosłym życiem. Film Schumachera został wręcz zmiażdżony przez krytyków, ale bardzo przyzwoicie poradził sobie w box office, zarabiając 37 milionów dolarów przy dziesięciomilionowym budżecie. Przede wszystkim jednak katapultował Demi Moore do wielkiej sławy, która miała osiągnąć apogeum w pierwszej połowie kolejnej dekady.

Po tym, jak w 1988 roku po raz pierwszy została główną gwiazdą filmu (chłodno przyjęty thriller fantastyczny Siódmy znak Carla Schultza), dostała angaż w przedsięwzięciu, które zapewniło jej miejsce w annałach kina. Nie tylko dlatego, że „nadprzyrodzony” melodramat Uwierz w ducha (1990) Jerry’ego Zuckera całkiem zaskakująco okazał się najbardziej kasowym filmem roku, ze swoimi 505 milionami dolarów zostawiając w pokonanym polu m.in. Kevina samego w domu, Pretty Woman czy Pamięć absolutną. Do historii przeszła przede wszystkim nakręcona do rytmu Unchained Melody Righteous Brothers scena miłosna Demi Moore i Patricka Swayze, która rozpoczynała się od zmysłowych ujęć przy kole garncarskim. To właśnie po Uwierz w ducha miliony kobiet na świecie ścinały włosy, kopiując kruczoczarną fryzurę urodziwej aktorki. Moore stała się symbolem delikatnej hollywoodzkiej zmysłowości, a film Zuckera otworzył jej drogę do iście pierwszoligowej kariery.

Tylko w 1991 roku zagrała w aż trzech produkcjach: thrillerze Motywy zbrodni Alana Rudolpha i komediach Same kłopoty Dana Aykroyda oraz Żona rzeźnika Terry’ego Hughesa, gdzie po raz pierwszy wystąpiła jako blondynka. Żaden z tych filmów nie był co prawda hitem, ale już kolejny tytuł w jej dorobku – dramat sądowy Ludzie honoru (1992) Roba Reinera – potwierdzał coraz mocniejszą pozycję Moore w hierarchii hollywoodzkich aktorek, stając się trzecim najbardziej kasowym tytułem w dorobku Demi (243 miliony USD).

W towarzystwie córki

Kolejne lata bez wątpienia należały do niej: Niemoralna propozycja (1993) Adriana Lyne’a, prawdziwego specjalisty od thrillerów końca XX wieku, była prawdziwym aktorskim pojedynkiem, w którym Moore, występująca obok Roberta Redforda i Woody’ego Harrelsona, świetnie sobie poradziła; we W sieci (1994) Barry’ego Levinsona, nakręconym na fali popularności poprzednich thrillerów z Michaelem Douglasem, wcieliła się w demoniczną kobietę sukcesu, a potem… Potem coś się zacięło. Niby zagrała jeszcze w Szkarłatnej literze (1995) Rolanda Joffé’a, niby w 1996 roku dzięki Striptizowi Andrew Bergmana (znany m.in. z Dwóch milionów dolarów napiwku) została najlepiej wówczas opłacaną aktorką świata, ale nawet gaża w wysokości rekordowych 12,5 miliona dolarów nie osłodziła zapewne goryczy bycia „wyróżnioną” Złotą Maliną (tym wątpliwym laurem odznaczono także sam film). Po tym, jak Ridley Scott zatrudnił ją do G.I. Jane (1997), do której to roli Moore dokonała słynnego aktu ogolenia głowy w celu uwiarygodnienia swojej kreacji (wcieliła się w kobietę-komandosa)…

….Demi zniknęła z radarów. W tamtym czasie przylgnęła do niej etykieta „Gimme Moore”, jako że do legendy przeszły historie dotyczące horrendalnych wymagań aktorki. Właśnie rzekoma pazerność sprawiła, że Demi odmówiła udziału w Ja cię kocham, a ty śpisz (1995) Jona Turteltauba, filmie, który zrobił gwiazdę z Sandry Bullock, do dziś cieszącej się komfortową sytuacją zawodową.

Wobec braku ofert spełniających jej wygórowane wymagania Demi postanowiła zrobić sobie przerwę. Zaszyła się na swoim ranczo w Idaho, które nabyła jeszcze ze swym mężem Bruce’em Willisem (rozwiedli się w 2000 roku), i poświęciła się wychowywaniu córek. To był poważny błąd. Nie dlatego, że nie pochwalamy rodzicielskich poświęceń, ale dlatego, że w tamtym czasie Moore potrzebowała nie przerwy, lecz zrewidowania zawodowych priorytetów. Tymczasem w ciągu trzech lat kapryśna gwiazda zeszła na bardzo daleki plan, a na przełomie tysiącleci do głosu zaczęły dochodzić nowe, młodsze i mniej roszczeniowe aktorki. Pierwsza próba reaktywowania kariery nie wypadła zbyt okazale – ambitny melodramat Alaina Berlinera Wyśniona namiętność (2000) przeszedł zupełnie bez echa – a kolejna wypadła jeszcze gorzej (Moore wcieliła się w antagonistkę w kiepskich Aniołkach Charliego: Zawrotnej szybkości z 2003 roku w reżyserii McG). W latach 1997–2006 Demi powracała na ekran średnio co 3 lata, ale nigdy tak naprawdę nie dokonała prawdziwego restartu kariery. Mr. Brooks (2007) Bruce’a A. Evansa, Niedościgli Jonesowie (2009) Derricka Bortego czy świetna Chciwość (2011) J.C. Chandora to produkcje bardzo przyzwoite, ale zupełnie innego kalibru niż największe sukcesy w dorobku Moore. W ostatnich latach Demi pojawiała się w drugoplanowych rolach w trzeciorzędnych produkcjach, choć ostatnie miesiące – rólka w Ostrej nocy (2017) Lucii Aniello i kilka epizodów w popularnym serialu Imperium – mogą nieśmiało zwiastować pewną odmianę losu.

Liczne perypetie prywatne – trzy nieudane małżeństwa, trudne relacje z rodzicami – zapewne odcisnęły piętno na psychice aktorki, która nie była w stanie odpowiednio skoncentrować się na swej karierze. Zwłaszcza po rozwodzie z Ashtonem Kutcherem Demi Moore nie mogła dojść do siebie i tak naprawdę chyba do dziś tego nie zrobiła. Niegdysiejsza bogini Hollywood, która na początku lat 90. zaliczyła wprost wymarzoną passę, dziś wciąż wspaniale wygląda, ale już nie uwodzi widzów swoją zmysłowością i ciepłem. Niedawne wystąpienia medialne Demi sugerują jedna, że 55-letnia dziś aktorka odzyskuje werwę i być może odnajdzie w sobie determinację, by raz jeszcze spróbować udowodnić światu, że nie przez przypadek zaoferowano jej niegdyś ponad 12 milionów dolarów gaży.

korekta: Kornelia Farynowska

Avatar

Dawid Myśliwiec

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA