publicystyka filmowa

LUDZIE HONORU. Sądowy dramat w doborowej obsadzie

Autor: Adrian Szczypiński
opublikowano

Jadam śniadania 300 metrów od 4000 Kubańczyków, wyszkolonych do zabicia mnie. Niestraszne mi pociski, bomby i krew. Nie chcę za to pieniędzy ani orderów. Chcę tylko, byś w tym pedalskim mundurze i z tą harvardzką gębą, okazał mi trochę zasranego szacunku. – płk Nathan R. Jessep

W świecie zwierząt sprawa jest prosta. Najsłabszy osobnik ginie, zostają tylko najsilniejsze sztuki, najmniej zagrażające bezpieczeństwu stada. Wśród ludzi ta zasada również czasami obowiązuje, choć ci, którym natura poskąpiła zdrowia, talentu czy intelektu, mogą liczyć na ludzki odruch otoczenia, lub ratunek instytucji pomocowych. Istnieje również podział na wyższym szczeblu, podział na broniących i bronionych w dosłownym tego słowa znaczeniu. Armia. Struktura zrzeszająca najsilniejsze fizycznie i psychicznie jednostki ludzkie, wyszkolone do obrony własnego terytorium i wszystkiego co się na nim znajduje. Lecz co zrobić, gdy nawet w takiej formacji znajdzie się ktoś, kto ewidentnie nadaje się do ochrony, nie zaś do jej udzielania?

TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Taki los spotkał starszego szeregowego Williama T. Santiago, odbywającego służbę w oddziale piechoty morskiej armii Stanów Zjednoczonych. Jego pobyt w strategicznej jednostce Guantanamo na Kubie był pasmem nieszczęść, znaczonym słabymi wynikami w szkoleniu, nauce i dyscyplinie. Kiedy jeden żołnierz odstaje od reszty oddziału, współkompani mają do dyspozycji szereg oficjalnie zabronionych metod, umożliwiających postawienie nieudacznika do pionu. Pewnej nocy kapral Harold Dawson i st. szer. Louden Downey zakneblowali i związali szer. Santiago, w ramach tzw. Czerwonego Kodeksu, niepisanej zasady brutalnego i skutecznego karcenia za przewinienia. Nie wiedzieli, że knebel w ustach chorego na kwasicę mleczanową Santiago, wywoła reakcję łańcuchową ze skutkiem śmiertelnym…

– To twój podpis?

– Tak jest, sir!

– Nie mów do mnie sir. A czy ten podpis jest twój?

– Sir, tak jest, sir!

– A zwłaszcza nie rób tego dwa razy w jednym zdaniu…

Pozornie rutynowa procedura zamieni się w zażartą walkę o honor dwóch żołnierzy.

Sprawę przejął sąd marynarki wojennej USA. Pozornie rzecz wydawała się łatwa do zatuszowania – szybki wyrok dla dwóch oskarżonych o morderstwo żołnierzy ma załatwić spec od takich paragrafów, błyskotliwy prawniczy lekkoduch z zaledwie rocznym doświadczeniem, porucznik Daniel Alistair Kaffee (Tom Cruise), słynący z umiejętności finalizowania wojskowych spraw karnych z pominięciem ławy przysięgłych. Lecz ta, nad wyraz pożądana przez chcące uniknąć rozgłosu dowództwo metoda, zostanie zastopowana przez młodą, ambitną komandor porucznik JoAnne Galloway (Demi Moore). Dzięki jej niezłomnemu uporowi, Daniel Kaffee będzie musiał zmierzyć się nie tylko z machiną sądowniczą marynarki wojennej, ciemnymi sprawami, rządzącymi oddziałami piechoty morskiej, ale przede wszystkim z demonicznym pułkownikiem Nathanem R. Jessepem (Jack Nicholson), dowódcą bazy w Guantanamo. Pozornie rutynowa procedura zamieni się w zażartą walkę o honor dwóch żołnierzy, wykonujących brzemienny w skutki rozkaz…

Pomysł na Ludzi honoru podsunęło samo życie. Deborah, siostra dramaturga Aarona Sorkina pracowała w sądownictwie Amerykańskiej Marynarki Wojennej. Pewnego dnia poleciała na Kubę, do bazy wojskowej Guantanamo, by uczestniczyć w dochodzeniu przeciw dziesięciu żołnierzom piechoty morskiej. Chodziło o falowy samosąd, polegający na związaniu niechcianego towarzysza broni, zakleblowaniu go i ciężkim pobiciu. Delikwent przeżył, ale jego oprawcy w toku dochodzenia obciążyli swoich przełożonych, którzy wydali rozkaz zastosowania Czerwonego Kodeksu. Sprawa karna została powierzona kilku młodym, niedoświadczonym procesowo prawnikom, w oczywistym celu szybkiego skazania żołnierzy bez szkodliwego rozgłosu. Lecz jeden z nich stanął w poprzek oficerskich układów i doprowadził do procesu, zakończonego uniewinnieniem żołnierzy. Była połowa lat 80. Aaron Sorkin miał zamiar zostać aktorem. Odebrał stosowne wykształcenie, lecz coraz bardziej pochłaniało go scenopisarstwo. Historia usłyszana od siostry, przerodziła się w jego pierwszy scenariusz, pisany z myślą o deskach teatralnych. W 1989 roku Ludzie honoru przebojem zdobyli publiczność i prestiżowe wyróżnienie Outer Critics Circle Award. Producentem sztuki był słynny producent filmowy David Brown (Żądło, Szczęki), który kupił prawa do ekranizacji Ludzi honoru jeszcze przed ich premierą teatralną na Broadwayu.

Ostatnio dodane