Connect with us

Publicystyka filmowa

Bracia Myersa, następcy Kruegera. Kultowe slashery a rzeczywistość

BRACIA MYERSA, NASTĘPCY KRUEGERA to wnikliwy powrót do slasherów, które balansują między grozą a komedią, serwując krwawe widowisko z przymrużeniem oka.

Published

on

Bracia Myersa, następcy Kruegera. Kultowe slashery a rzeczywistość

Co nam przychodzi na myśl, kiedy mówimy o typowym slasherze? Diablo skuteczny zabójca o niezidentyfikowanej tożsamości, niezwykle pomysłowy, jeżeli chodzi o sposoby uśmiercania swoich ofiar, motywowany najczęściej osobistą krzywdą z przeszłości, napędzany pragnieniem zemsty, nieuchwytny i nienasycony.

Advertisement

Krew leje się strumieniami, wszystkie chwyty są dozwolone, na koniec zazwyczaj zostaje samotna główna bohaterka (rzadziej bohater) i otwiera się furtka do sequela. Ofiary slasherowego zabójcy są młode, najczęściej atrakcyjne, lekkomyślne i pogrążone w hedonistycznych rozrywkach. Niepisany kodeks zakłada, że „niewłaściwe” występki zostaną ukarane. Horrorowa heroina raczej takich występków unika, nie upija się, nie pali trawki, nie uprawia przypadkowego seksu i zachowuje zdrowy rozsądek. Złożoność fabuły czy rozwój charakterologiczny postaci mają w slasherach znaczenie względne – liczy się przede wszystkim przemoc i posoka. Im brutalniejsza śmierć i im bardziej różnorodne narzędzia, którymi posługuje się zabójca, tym lepiej.

Ten rodzaj filmów balansuje na granicy dramatu i komizmu, wręcz groteski, jest celowo przejaskrawiony do absurdu, z niezmordowaną machiną do zabijania w samym centrum. Morderca jest niezniszczalny, silny jak tur i odporny na ciosy. Wydaje się postacią niemal nadludzką, a czasem faktycznie nią jest. Brutalność i śmiech idą tu w parze, a rola slasherów jest przede wszystkim rozrywkowa i odprężająca, bo po prostu trudno brać to wszystko na poważnie. Ponadto w gronie stereotypowych postaci (zimna suka, dziwak, ćpun-klaun, sportowiec, puszczalska i tak dalej) możemy znaleźć odpowiednik tych, którzy zaleźli nam za skórę w okresie licealnym i doznajemy dzięki temu drobnej satysfakcji po latach. Należało im się, a co…

Advertisement

Tym trudniej jest mentalnie połączyć konwencję slashera z prawdziwym życiem. A jednak wiele z nich czerpało z rzeczywistości i co więcej, okazało się również źródłem inspiracji. Może nie wszystkie na taką skalę, jak Miasteczko, które bało się zmierzchu, ponieważ dla Texarkany w Teksasie ten film jest niemal elementem lokalnej historii, a już na pewno folkloru. Zabójca, znany wyłącznie jako Phantom – nigdy go bowiem nie schwytano – zaatakował łącznie osiem osób między 22 lutego a 3 maja 1946 roku. Z czasem, jeszcze przed premierą filmu w 1976, a na większą skalę również później, wokół jego postaci i wokół tych wydarzeń narosło tyle plotek, nadinterpretacji, niedomówień i opowieści z dreszczykiem, że Phantom przeobraził się w figurę niemal mityczną.

Jak łatwo można się domyśleć, ku niezadowoleniu bliskich jego ofiar, dostrzegających w tym formę gloryfikacji, chociaż w gruncie rzeczy i sam film, i otoczka wokół niego służyły raczej za mechanizm obronny w niewielkiej społeczności obawiającej się, że jej spokój może kiedyś zostać ponownie zburzony.

Advertisement

Trylogia Krzyku Wesa Cravena według scenariusza Kevina Williamsona (pierwsza i druga część, za scenariusz trzeciej odpowiadał Ehren Kruger) wniosła swego czasu do gatunku zupełnie nową jakość dzięki zabawie schematami i horrorowymi kliszami. Pierwsza część trafiła na ekrany w 1996 roku: bohaterka, grana przez Neve Campbell Sidney Prescott, zmaga się z polującym na nią mordercą w groteskowej masce (z czasem nazwanym Ghostface), prowadzącym ze swoimi ofiarami grę pod hasłem „jaki jest twój ulubiony horror”.

Danny Rolling, inspiracja scenariusza „Krzyku”

Bezpośrednią inspiracją Williamsona była sprawa Danny’ego Rollinga, zwanego też Gainesville Ripper, który w 1989 i 1990 roku na Florydzie zamordował osiem osób (w tym pięciu studentów). Rolling został skazany na karę śmierci, a wyrok wykonano w 2006 roku. Na pozór inspiracja jest bardzo luźna – przede wszystkim obsesja na punkcie filmów, już nie mówiąc o horrorach, nie pojawiła się w przypadku Gainesville Rippera w żaden sposób. Jednak do Williamsona ewidentnie przemówił sam klimat zdarzeń. Rolling na przykład wdarł się do mieszkania zajmowanego przez dwie studentki w nocy, gdy obie spały. Wszedł do pokoju jednej z nich, poobserwował chwilę, ale jej nie obudził.

Pokrążył nieco po domu, zajrzał do drugiej sypialni, obezwładnił śpiącą tam dziewczynę, związał, zakneblował, zgwałcił i zadźgał nożem. Potem wrócił do pierwszej sypialni i dokończył dzieła. Ciała ofiar ustawił w prowokacyjnych pozach i wyszedł. Powtarzał ten proceder przy każdym włamaniu, czasem posługując się lustrami dla wzmocnienia makabrycznego efektu. Co gorsza, kiedy rozniosła się wieść o polującym mordercy, na campusie wprowadzono maksymalne środki bezpieczeństwa, a jednak nie okazały się wystarczające. Co więcej, uwaga policji skoncentrowała się wyłącznie na wypatrzonym koźle ofiarnym: Edwardzie Humphreyu, studencie, który znakomicie prezentował się jako domniemany zabójca w mediach z uwagi na pokrytą bliznami twarz i długą historię leczenia psychiatrycznego.

Advertisement

Po fakcie oficjalnie oczyszczono jego imię, ale co chłopak przeżył, to jego. Zamieszanie na campusie, szukanie winnych na ślepo, narastająca panika i przede wszystkim morderca przemykający się anonimowo jak cień – właśnie na tych elementach sprawy Williamson oparł wstępny szkic scenariusza, który miał się rozwinąć w Krzyk.

Trylogia Krzyku doczekała się również swojej porcji kontrowersji z powodu wydarzeń, które bezpośrednio zainspirowała. Najsłynniejsze z nich to śmierć Giny Castillo w 1998 roku. Sprawa szybko została przez gazety określona jako „The Scream Murder”. Syn Giny, siedemnastoletni Mario Padilla, i jego kuzyn, szesnastoletni Samuel Ramirez, brutalnie zamordowali (45 ciosów nożem) kobietę po to, by wykraść jej oszczędności. Pieniądze miały posłużyć do zakupu kostiumów Ghostface’a, masek i urządzenia zmieniającego głos. Parę młodocianych zabójców szczęśliwie zatrzymano, zanim ruszyli na planowaną morderczą wyprawę.

Advertisement

Na pierwszy ogień miała pójść szkolna koleżanka Padilli, wizualnie bardzo podobna do Drew Barrymore… Pytani o powody, chłopcy zgodnie twierdzili, że zainspirował ich seans Krzyku i Krzyku 2.

Mario Padilla

W 1999 roku belgijski kierowca ciężarówki Thierry Jaradin zamordował kilkunastoletnią Alisson Cambier, która odrzuciła jego zaloty. Wcześniej założył maskę i pelerynę Ghostface’a i uzbroił się w dwa potężne noże kuchenne. Podczas przesłuchania zeznał, że było to planowane morderstwo i zaczął o nim myśleć już w chwili, gdy pierwszy raz zapoznał się z filmami Cravena.

Jest też przypadek trzynastoletniego Ashleya Murraya, który szczęśliwie uszedł z życiem, chociaż jego najbliżsi kumple, Daniel Gill i Robert Fuller, bardzo chcieli przeobrazić fabułę Krzyku w rzeczywistość. Wśród ich rzeczy znaleziono liczne szkice maski Ghostface’a. Trylogia Cravena byłą również przywoływana podczas dyskusji na temat wpływu przemocy w mediach, filmach i grach na młodzież po masakrze w Columbine. Anonimowy amerykański sędzia w odniesieniu do sprawy Giny Castillo powiedział, że paradoksalnie to właśnie dekonstrukcja horroru zaprezentowana w Krzyku, chociaż jej celem jest przecież satyra, okazała się znakomitym poradnikiem „jak stworzyć efektywnego zabójcę.

Advertisement

Na początku 1978 roku Irwin Yablans, który miał zostać producentem wykonawczym Halloween, zwrócił się do Johna Carpentera z propozycją nakręcenia horroru zawierającego w sobie dwa elementy: opiekunkę do dziecka i akcję rozgrywającą się podczas jednej nocy. Chciał go nawet zatytułować The Babysitters Murders, bo w końcu niemal każdy Amerykanin dorastając miał jakąś opiekunkę, kojarzącą się automatycznie z „niewinnością młodości. Carpenter wpadł jednak na lepszy pomysł: niech będzie jedna noc, ale wybrana, noc Halloween. Miał bardzo konkretne wyobrażenie postaci zabójcy: uosobienie absolutnego zła, pierwotna, niepowstrzymana, niemal ponadnaturalna siła niszcząca wszystko na swojej drodze.

Skąd jednak wziął się pomysł na Michaela Myersa? W odróżnieniu od niektórych swoich kolegów po fachu (jak na przykład Wes Craven) Carpenter nigdy nie lubił analizować szczegółów swoich inspiracji. Przyznał jednak, że w czasach studenckich brał udział w wycieczce do zakładu dla obłąkanych w Kentucky, gdzie zapragnął spotkać się z najpoważniej chorymi pacjentami. Szczególnie dobrze zapamiętał chłopca cierpiącego na schizofrenię, który miał w oczach „czyste zło. To spotkanie znalazło odzwierciedlenie w filmowej wypowiedzi doktora Loomisa (Donald Pleasance) na temat Michaela:

Advertisement

Spotkałem tego sześcioletniego chłopca z pustą, bladą, pozbawioną emocji twarzą i oczami diabła.

Zdałem sobie sprawę, że za tymi oczami ukrywa się zło.

Ponieważ jednym z intensywniejszych doświadczeń Carpentera jako widza był seans Teksańskiej masakry piłą mechaniczną w latach siedemdziesiątych, pragnął stworzyć postać zabójcy równie charakterystycznego i ikonicznego jak Leatherface i umieścić akcję w mieście na tyle anonimowym i zwyczajnym, by wyglądało znajomo niemal dla każdego. W pierwotnej wersji Michael Myers był określany wyłącznie jako The Shape. Jego motywacje i historia, chociaż częściowo ją poznajemy, są w gruncie rzeczy mało istotne, ponieważ to zupełna przypadkowość działań mordercy miała być czynnikiem wywołującym najbardziej intensywny strach. Można spodziewać się po nim wszystkiego. Może być wszędzie. Może wszystko.

Advertisement

Utożsamiający się z Myersem Jake Evans i jego ofiary

Pierwszy Halloween zapoczątkował nie tylko serię, ale cały kult, głównie związany właśnie z osobą Myersa, wcielenia zła. Druga część weszła na ekrany w 1981 roku i tak się nieszczęśliwie złożyło, że niejaki Richard Delmer Boyer ją obejrzał. Boyer, narkoman i alkoholik, niedługo potem wybrał się z wizytą do znajomej starszej pary. Zamierzał pożyczyć od nich pieniądze, jednak, jak później argumentował na sali sądowej jego obrońca, doznał wtedy psychotycznego, napędzonego narkotykami flashbacku z filmu. Przypomniał sobie scenę, w której ginie podobna do jego znajomych starsza para i wprowadził ją w życie. Potem twierdził, że niczego nie pamięta. Halloween II zostało pokazane ławnikom na sali sądowej jako dowód w sprawie, był to pierwszy taki przypadek w historii amerykańskiego sądownictwa.

W 2007 roku remake, a w zasadzie reinterpretację oryginalnego Halloween wyreżyserował Rob Zombie. Odbiór filmu był w większości negatywny, po części także dlatego, że Zombie odebrał Halloween jego największy atut, groźną anonimowość i symbolizm postaci Myersa. Niemniej scena, w której Myers morduje ojczyma, siostrę i jej chłopaka, głęboko przemówiła do siedemnastoletniego Jake’a Evansa. Zafascynował go kompletny brak empatii u zabójcy, ponieważ poczuł, że może się z nim identyfikować. W swoim czterostronicowym zeznaniu napisał:

Byłem pod wrażeniem, jak bardzo był na luzie (.

..) i jak niewiele wyrzutów sumienia czuł z tego powodu. Pomyślałem, że na jego miejscu czułbym się podobnie.

Advertisement

I faktycznie tak było. Po zastrzeleniu matki i siostry myślał głównie o tym, że teraz czas na innych członków rodziny. Szczęśliwie przynajmniej do tego nie doszło. Na zakończenie zeznania napisał:

Wiem, że skończyłem z zabijaniem (…) Wspomnienie poprzedniej nocy będzie mnie już zawsze prześladować.

Inspirację kryjącą się za postacią Leatherface’a z Teksańskiej masakry piłą mechaniczną znają wszyscy – to niesławny Ed Gein, ten sam, którego cechy można odnaleźć w biografiach Normana Batesa z Psychozy i Buffalo Billa z Milczenia owiec.

Advertisement

Opętany pragnieniem stworzenia kobiecego kostiumu z ludzkiej skóry kolekcjoner cmentarnych suwenirów i sprawca śmierci co najmniej dwóch kobiet. Jednak w wywiadzie z 2004 roku Tobe Hooper przyznał, że nie było to jedyne źródło, z którego czerpał. Wspomniał mianowicie o Elmerze Waynie Henleyu.

Urodzony w 1956 roku Henley jako nastolatek został pomocnikiem seryjnego zabójcy Deana Corlla, znanego jako Candy Man. Między 1970 a 1973 rokiem co najmniej 28 chłopców zostało uprowadzonych, torturowanych, zgwałconych i zamordowanych przez Corlla. Henley i inny współpracownik Candy Mana, David Brooks, mieli za zadanie wabić niczego nieświadome ofiary. Za każdego przyprowadzonego chłopca dostawali 200 dolarów nagrody. Proceder trwał nieprzerwanie aż do momentu, gdy Henley przyprowadził, oprócz upatrzonego chłopca, również dziewczynkę, piętnastoletnią Rhondę Williams. To zniszczyło fantazję Corlla, który był wściekły i bliski zastrzelenia swojego małoletniego wspólnika.

Advertisement

Ten jednak błagał o życie, obiecując aktywny udział w torturowaniu więzionej dwójki. Podczas gdy Corll zajmował się chłopcem, Henley skupił się na Rhondzie Williams i wtedy doszło do zupełnie surrealistycznej sytuacji. Rhonda uniosła głowę i zapytała „czy to się dzieje naprawdę?”. Henley potwierdził. „I nic z tym nie zrobisz?” – drążyła dziewczyna i chociaż trudno w to uwierzyć, sprowokowała swojego oprawcę do działania. Henley chwycił pistolet… i zastrzelił Corlla. Następnie wypuścił oboje więźniów i zadzwonił na policję.

Elmer Wayne Henley

We wspomnianym wyżej wywiadzie Hooper powiedział, że zainteresowało go w Henleyu coś, co określił mianem „moralnej schizofrenii. Z jednej strony ten chudy, niepozorny siedemnastolatek był bezwzględnym mordercą – łącznie zabił co najmniej sześć osób – z drugiej, prowadząc policjantów do miejsca pochówku zamordowanych chłopców, powiedział z godnością:

Zabiłem tych ludzi. Wypada, żebym poniósł konsekwencje, jak przystało mężczyźnie.

Jeżeli chodzi o wydarzenia, które mogłyby z powodzeniem zainspirować scenariusz Piątku trzynastego, nie należy ich szukać w Stanach, ale w Finlandii.

Advertisement

W 1960 roku czwórka nastolatków wybrała się na kemping w pobliże malowniczego jeziora Bodom, podobnie jak ich filmowi następcy wiele lat później nad jezioro Crystal Lake. Między czwartą a szóstą nad ranem trójka z nich została zamordowana, a czwarty poważnie ranny z trudem uszedł z życiem. Do dzisiaj nie wiadomo, kto i dlaczego zaatakował te dzieciaki, chociaż było kilku podejrzanych, w tym również jedyny ocalały, Nils Gustafsson. Nic dziwnego zatem, że przez lata narosło mnóstwo plotek i teorii spiskowych. Zszokowany i poraniony Nils nieskładnie opowiadał coś o „czarnych i czerwonych, płonących ślepiach” które „wyłoniły się z ciemności”, co tylko wzmocniło sensacyjną otoczkę całego wydarzenia, podobnie jak informacja, że morderca zaatakował nastolatków przez ściankę namiotu, a nie bezpośrednio.

Na podstawie tych wydarzeń w 2016 roku powstał fiński horror Bodom, jednak wiele lat wcześniej, w 1980 roku, fińskie jezioro, nad którym ciąży „mroczna klątwa” przeobraziło się w Crystal Lake z Piątku trzynastego. No-Be-Bo-Sco Camp w New Jersey, które zagrało rolę Crystal Lake Camp w pierwszym filmie, jest niezwykle dumne ze swojego filmowego dziedzictwa. Na stronie internetowej obozu można nawet zakupić fragment deseczki z występującego w Piątku. .. mola bądź kości do gry wyrzeźbione z drewnianych kawałków ściany jednej z kabin.

Advertisement

Jezioro Bodom i czwórka zaatakowanych nastolatków. Przeżył tylko Nils (pierwszy z prawej)

O bliższym i dalszym pokrewieństwie serii Piła z rzeczywistością pisałam więcej przy okazji tekstu na temat Jigsawa. Warto zatem wspomnieć o dwóch wydarzeniach, które seria zainspirowała.

Pierwszy to przypadek Beverly Dickson. Dwie nastolatki postanowiły spłatać jej figla, nagrywając wiadomość zaczynającą się od słów „I want to play a game…. Kobieta usłyszała, że jeden z jej przyjaciół jest uwięziony gdzieś w domu, który w ciągu dziesięciu minut wypełni się toksycznym gazem. „Ty musisz zdecydować, czy chcesz żyć, czy umrzeć”. Beverly przeraziła się do tego stopnia, że doznała rozległego wylewu. Nadal cierpi na problemy ze snem z powodu „niewinnego” dowcipu pary trzynastolatek.

Do znacznie gorszej sytuacji mogło dojść w Salt Lake City, gdzie pewna matka z przerażeniem podsłuchała, jak jej czternastoletni syn wraz z rok starszym kumplem planują, w jaki sposób porwać, torturować i mordować ludzi. Para nastolatków miała już starannie zaplanowane szczegóły „gier” i listę przewidzianych ofiar, w tym oficera policji i dwie szkolne koleżanki. Szczęśliwie, zamiast uznać to bezpodstawne rojenia, kobieta zgłosiła sprawę na policję. Chłopcy zeznali, że zakupili już nawet kamery i aparaty fotograficzne z myślą o rejestracji zbrodni „w taki sposób, jak robił to Jigsaw”.

Advertisement

Zarejestrowany na kamerze przemysłowej moment uprowadzenia Jamesa Bulgera

Jedną z bardziej szokujących, chociaż nie do końca potwierdzonych slasherowych inspiracji jest morderstwo dwuletniego Jamesa Bulgera, porwanego i zakatowanego przez dwóch dziesięciolatków, Roberta Thompsona i Jona Venablesa, w 1993 roku w Liverpoolu. Niektóre brytyjskie tabloidy natychmiast podchwyciły informację, że jednym z filmów wypożyczonych przez ojca Venablesa na przestrzeni miesiąca poprzedzającego morderstwo małego Jamesa była Laleczka Chucky 3. Filmowa laleczka jest zamieszkiwana przez złowrogiego ducha seryjnego zabójcy Charlesa Lee Raya (kombinacja Charlesa Mansona, Lee Harveya Oswalda i Jamesa Earla Raya), co jest prawdopodobnie jednym z najbardziej kretyńskich pomysłów w historii horroru.

Nie dało się jednoznacznie potwierdzić, czy Jon Venables film widział, jednak zastanawiająca jest pewna zbieżność: Chucky zostaje w jednej ze scen ochlapany niebieską farbą. Torturując Jamesa Bulgera jeden z chłopców wlał mu niebieską farbę do oka. Łącznie patolog doliczył się na ciele chłopca 42 urazów i nie dało się stwierdzić, który z nich okazał się śmiertelny. Kwestia Laleczka Chucky otworzyła w mediach zażartą debatę na temat ograniczenia dostępności niektórych kategorii w wypożyczalniach kaset wideo dla małoletnich klientów.

Kiedy w 1987 roku na ekrany wszedł Wysłannik piekieł (również w Polsce lepiej znany pod tytułem Hellraiser), ludzie byli już odrobinę znużeni formułą klasycznego slashera po początkowym zachwycie nad Halloween, Piątkiem trzynastego i Koszmarem z ulicy Wiązów i pragnęli czegoś świeżego. Niewątpliwie właśnie to dostali. Pierwszy zarys postaci Pinheada znalazł się sztuce napisanej przez Douga Bradleya pod tytułem Hunters in the Snow (1973), jednak Clive Barker przeobraził i uzupełnił ten pomysł w swoim The Hellbound Heart, opublikowanym w 1986 roku, które ostatecznie stało się podstawą ekranizacji.

Advertisement

Barker był zafascynowany ideą granicy przebiegającej między ekstremalnym cierpieniem a ekstremalną przyjemnością, jak również narastającym zobojętnieniem na wszystko, pogłębiającą się niewrażliwością, której nawet poważny wstrząs nie jest w stanie zaburzyć na dłużej. Aby stworzyć postać Pinheada (nawiasem mówiąc, nie znosił tej nazwy i nazywał swojego bohatera raczej „głównym cenobitem” albo „księdzem”), Clive Barker odwiedzał kluby sadomaso w Nowym Jorku i w Amsterdamie, zagłębiał się w katolicką ideę czyśćca i tajniki mody punkowej subkultury. Dokładny wygląd czaszki Pinheada natomiast pochodzi z książki o afrykańskich fetyszach, gdzie Barker przeczytał o czaszkach rzeźbionych z drewna i nabijanych setkami igieł.

Stylistyka stworzona na potrzeby Hellraisera okazała się niezwykle inspirująca artystycznie. Duchowym spadkobiercą tejże estetyki jest Mroczne miasto, Cube, Cela i Event Horizon. Niestety, wpływ Hellraisera wykroczył również poza eksperymenty na taśmie filmowej.

Advertisement

Edward Bagley z Missouri przez kilka lat prowadził stronę internetową o ekstremalnej treści BDSM. Główną bohaterką była – jak twierdził – jego partnerka, z którą wspólnie, za obopólną zgodą eksplorowali kwestie absolutnego posłuszeństwa, oddania, zaufania i rozszerzania granic bólu, upokorzenia, dominacji i rozkoszy. W rzeczywistości wraz z żoną w 2002 roku uwięził szesnastoletnią uciekinierkę, którą przez sześć lat była niewolnicą jego brutalnych seksualnych fantazji. Bił ją, upokarzał, szprycował narkotykami, torturował i udostępniał każdemu, kto zapłacił za przyjemność dręczenia kobiety. Była biczowana, zamykana w klatce, rażona prądem, wiązana i głodzona.

W jednym z wpisów na (oczywiście już zamkniętej) stronie Bagley miał wyznać, że po obejrzeniu Wysłannika piekieł zrodziło się w nim pragnienie, by samemu zostać „władcą bólu”. Skazano go na 20 lat więzienia, chociaż próbował dowodzić, że dziewczyna „z entuzjazmem wyrażała zgodę” na wszystkie sadomasochistyczne praktyki, którym ją poddawał.

Advertisement

Edward Bagley, który chciał zostać „władcą bólu”

I na koniec historia chyba najciekawsza, czyli jak narodził się niezapomniany bohater Koszmaru z ulicy Wiązów, Freddy Krueger.

Informacja, jakoby Krueger otrzymał imię po chłopcu, który znęcał się nad Cravenem w czasach dzieciństwa, nigdy nie została oficjalnie potwierdzona. Reżyser przyznał natomiast, że sam wygląd ikony horroru wzorował na postaci bezdomnego, którego spotkał jako jedenastolatek. Pomysł na rękawicę zbrojną w ostrza zawdzięczamy natomiast skłonności, jaką kot Cravena miał do drapania mebli. A skąd wzięła się sama historia?

Źródłem natchnienia był artykuł poświęcony rodzinie uciekinierów z Kambodży. Jeden z synów nie mógł otrząsnąć się z traumy i zaczął cierpieć z powodu nawracających koszmarów – zwierzył się rodzicom, że w swoich snach stale jest ścigany, że ktoś chce go dopaść. Podobnie jak bohaterowie Koszmaru z ulicy Wiązów, starał się nie zasypiać, wypijał morze kawy, potrzeba snu okazała się jednak silniejsza. Pewnej nocy rodziców obudził straszny krzyk chłopca, kiedy jednak przybiegli do jego sypialni, już nie żył. Umarł w trakcie sennego koszmaru.

Advertisement

Tę szczegółową opowieść Wes Craven przytoczył podczas wywiadu w 2008 roku, dodając, że artykuł został opublikowany w „Los Angeles Times. Ciekawostka jest jednak taka, że Adam Bulger, publicysta portalu vanwinkles.com, próbował odnaleźć pierwotne źródło tej historii i żadnego artykułu tej treści w archiwach gazety nie znalazł. Natknął się natomiast na intrygujący medyczny fenomen popularnie nazywany „Asian death syndrome”. Pierwszy przypadek zanotowano w 1977 roku, a do połowy lat osiemdziesiątych aż 110 mężczyzn straciło życie podczas snu. Wszyscy byli młodzi, na pozór całkowicie zdrowi i wszyscy mieli azjatyckie korzenie.

Było wśród nich wielu uciekinierów, między innymi z Wietnamu. Nigdy nie udało się wyjaśnić, co było przyczyną tej nagłej epidemii zgonów, która osiągnęła szczyt w 1981 roku, a następnie stopniowo opadała. W 2011 roku Shelley Adler opublikowała książkę Sleep Paralysis, w której zasugerowała, że winna może być mityczna bestia z azjatyckiego folkloru, Dab Tsog, dopadająca swoje ofiary we śnie. Wiara w nią, pisze Adler, była tak silna, że ludzie umierali ze strachu – dosłownie. Innymi słowy, jeżeli wierzysz, że Freddy cię dopadnie, faktycznie może cię dopaść. Co nie zmienia faktu, że sensacyjna opowieść Cravena wydaje się fantazją zbudowaną z kilku zebranych do kupy fragmentów różnych historii, która po prostu dobrze brzmi.

Advertisement

Bulger rozpoczął swoje śledztwo jeszcze przed śmiercią Cravena, niestety reżyser odmówił wywiadu, podczas którego dziennikarz miał nadzieję poprosić go o historyczny, pożółkły wycinek z Los Angeles Times, o ile gdzieś go zachował… i o ile oczywiście artykuł był autentyczny.

Daniel Gonzalez

Z całą pewnością natomiast prawdziwy był Daniel Gonzalez, którego życiową ambicją było zostać mordercą równie słynnym, jak sam Freddy Krueger. W 2004 roku w przeciągu dwóch dni atakował przechodniów, głównie starszych i niesprawnych, na ulicach Londynu. Zabił cztery osoby i poważnie ranił dwie. Każde morderstwo opisywał w listach kierowanych do samego siebie, gdzie zachwycał się własnym podobieństwem do Kruegera i tym, jak „orgazmiczne” były jego przeżycia podczas morderstw. Najwyraźniej nie tylko z Freddym się identyfikował, ale również z Jasonem, ponieważ podczas niektórych ataków nosił maskę hokejową.

Po aresztowaniu próbował popełnić samobójstwo, przegryzając sobie arterię. Odratowano go, jednak kolejne podejście okazało się już udane: tym razem użył brzegu pękniętej okładki płyty CD. Można powiedzieć, że na swój sposób jednak osiągnął sukces w formie, jakiej pragnął, gazety bowiem ochrzciły go wdzięcznym mianem: Freddy Krueger Killer.

Advertisement

 

 

Advertisement

 

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *