Artykuł

STRAŻNICY. Czasy się zmieniają…

Autor: Maciek Poleszak
opublikowano

Zack Snyder podjął się niezwykle trudnego zadania przeniesienia „Strażników” na ekran i, przynajmniej według mnie, nie tylko nie zawiódł, ale dzięki jednej scenie udowodnił, że odtworzenie tego efektu na taśmie filmowej jest możliwe i sprawdza się wybornie. Tą sceną jest oczywiście czołówka otwierająca film, która w niezwykle ciekawy, atrakcyjny wizualnie i wiarygodny sposób osadza superbohaterów w historii USA (…).

Dave Gibbons, rysownik, który wraz z Alanem Moorem stworzył „Strażników”, powiedział kiedyś, że aby w pełni docenić ten komiks, należy przeczytać go trzy do czterech razy. Dopiero wtedy czytelnik dostrzeże wszystkie „smaczki”, które twórcy pozostawili na kartach historii: aluzje, sugestie i drobne żarty. To, co tak dobrze sprawdza się na papierze, nie zawsze działa w filmie. Zack Snyder podjął się niezwykle trudnego zadania przeniesienia „Strażników” na ekran i, przynajmniej według mnie, nie tylko nie zawiódł, ale dzięki jednej scenie udowodnił, że odtworzenie tego efektu na taśmie filmowej jest możliwe i sprawdza się wybornie. Tą sceną jest oczywiście czołówka otwierająca film, która w niezwykle ciekawy, atrakcyjny wizualnie i wiarygodny sposób osadza superbohaterów w historii USA – niemal każdy kadr to nowa historia, a oglądając napisy początkowe bez podstawy w postaci pierwszego seansu (lub znajomości papierowego oryginału), nie sposób od razu ich ogarnąć. Całe szczęście, że niedługo po premierze scena otwierająca film pojawiła się w Internecie, dzięki czemu obejrzałem ją już niezliczoną ilość razy, prawie zawsze zauważając coś, co poprzednim razem umknęło mojej uwadze. W ten oto sposób powstało poniższe zestawienie, które w zasadzie można nazwać analizą, po kolei skupiającą się na każdym ujęciu.

Jako tło do czołówki filmu została wybrana nagrana w 1963 r. piosenka Boba Dylana „The Times They Are a-Changin”, z albumu pod tym samym tytułem. Utwór ten jest jednym z najbardziej znanych protest songów, którego tekst skierowany jest do pokolenia „starych”, mających ustąpić miejsca „młodym”, bo, zgodnie z tytułem, czasy się zmieniają. W komiksie tytuł piosenki był hasłem reklamowym linii perfum produkowanych przez Adriana Veidta – Nostalgia (w scenie tuż przed zabójstwem Komedianta na ekranie telewizora można dostrzec przez chwilę jedną z takich reklam). W filmie utwór obrazuje sposób, w jaki społeczeństwo reaguje na superbohaterów.

Pierwsze ujęcie wygląda jak klasyczny obrazek ze starego komiksu – bohater w masce uderza w twarz zamaskowanego bandytę z pistoletem, wzbudzając tym zainteresowanie reportera. Jednak najciekawsze jest tło całego zajścia – po prawej stronie kadru, na ścianie, wiszą plakaty reklamujące pierwszy numer nowego komiksu, którym jest Batman. Plakaty te pojawiły się w USA w kwietniu 1940 roku. W centralnej części kadru można dostrzec repertuar spektakli granych w Operze Gotham, a po lewej widzimy reflektor samochodu, człowieka w okularach (najprawdopodobniej kierowca) i parę wychodzącą z budynku – rodzice Bruce’a Wayne’a i Alfred?

Kolejne dwa ujęcia mają podobną wymowę – na pierwszym Jedwabna Zjawa pozuje do zdjęcia razem z policjantami, trzymając w rękach gazetę ze swoim zdjęciem na okładce (w tym czasie jeden z funkcjonariuszy zagląda jej w dekolt). Na drugim widzimy Komedianta w podobnej sytuacji, z tą różnicą, że ten bohater trzyma złapanego przed bankiem złodzieja. Sądząc po uśmiechach, oboje czerpią z tego niekłamaną przyjemność. Superbohaterowie w świecie Strażników stanęli obok aktorów i piosenkarzy, stając się gwiazdami, o których szarzy ludzie chcą czytać w gazetach, aby oderwać się od swojego nieciekawego życia. Może również dlatego niektórzy postanowili przywdziać maski – dla rozgłosu i sławy.

Rok 1940 i pamiątkowe zdjęcie pierwszej, oficjalnie działającej grupy superbohaterów – Gwardzistów. Od lewej: Ursula Zandt – Sylwetka, Byron Lewis – Człowiek Ćma, Bill Brady – Dolarówka, Hollis Mason – Nocny Puchacz, Nelson Gardner – Kapitan Metropolis, Edward Blake – Komediant, Sally „Jupiter” Juspeczyk – Jedwabna Zjawa i Zakapturzony Sędzia – pierwszy bohater w masce, którego tożsamość nigdy nie została ujawniona. Pierwsza generacja superbohaterów została zainspirowana historiami „złotej ery” komiksu amerykańskiego, a ich kostiumy cechuje prostota, jaskrawość i ogólnie pojęta tandeta.

Amerykański samolot zrzuca na Japonię bombę atomową, a kiedy zbliża się do kamery widzimy, że został ochrzczony imieniem Jedwabnej Zjawy i ozdobiony jej wizerunkiem. Filmowa Miss Jupiter to połączenie dwóch rzeczywiście istniejących bombowców – Enola Gay (B-29 „Superfortress”, który zrzucił bombę na Hiroszimę) i Memphis Belle (B-17 „Flying Fortress”, o którym powstał film pod tytułem Ślicznotka z Memphis).

Na ulicach Nowego Jorku radość – Amerykanie świętują koniec wojny. Sylwetka przechadza się w tłumie i całuje namiętnie pewną sanitariuszkę. Wszystko zostaje uwiecznione na alternatywnej wersji słynnego zdjęcia.

Dolarówka, superbohater sponsorowany przez jeden z nowojorskich banków, leży martwy przy wejściu do budynku. Podczas napadu jego peleryna wkręciła się w drzwi obrotowe, unieruchamiając go i pozwalając złodziejom na oddanie strzału z bliskiej odległości (w filmie wspomina o tym Rorschach). Jest to pierwsze zdarzenie „zdzierające” z zamaskowanych herosów otoczkę ikoniczności, pokazujące, że są jedynie zwykłymi śmiertelnikami. Kilkanaście lat po wydaniu komiksu do tego wątku nawiązał w Iniemamocni Brad Bird, przedstawiając w komicznej scenie niepraktyczność i bezsens noszenia peleryn.

Przyjęcie pożegnalne Jedwabnej Zjawy, która wyszła za mąż i jest w ciąży. Ujęcie skomponowane jest w taki sposób, aby jak najdokładniej przypominać „Ostatnią Wieczerzę” Leonarda Da Vinci (włącznie z wyróżnieniem centralnej postaci za pomocą jaśniejszego tła).

Kolejne wydarzenie wspominane przez Rorschacha i kolejny etap demitologizacji superbohaterów – Człowiek Ćma zostaje zabrany przez sanitariuszy do szpitala psychiatrycznego. Oczywiście świadkami całego zajścia są obiektywy aparatów fotograficznych.

Sylwetka i jej partnerka leżą martwe na łóżku, obok ktoś zostawił stronę gazety ze zdjęciem zrobionym podczas świętowania końca wojny i tytułem artykułu krzyczącym „skandal seksualny!”. Na ścianie zostało napisane krwią „lesbijskie dziwki” – dekonstrukcja mitu postępuje nadal – bycie znaną superbohaterką nie uchroniło Sylwetki przed homofobią i zabójcami.

Kolejne ujęcie przedstawia nieszczęśliwe dzieciństwo Rorschacha, którego matka była prostytutką i „obsługiwała” klienta za klientem. Motyw wydaje się być oklepany, ale należy pamiętać o tym, że przed komiksem Moore’a nikomu się nawet nie śniło, żeby taki wątek połączyć z genezą superbohatera. Jednak w pierwszej kolejności serwowana jest notka historyczna – Rosjanie skonstruowali bombę jądrową i przeprowadzili pierwsze testy (1949 r.).

Dr Manhattan wymienia uścisk ręki z prezydentem Kennedym. Na pierwszy rzut oka ujęcie to nie jest niczym specjalnym, ale z drugiej strony nie dziwi – w końcu pojawienie się Doktora to „jedno z najważniejszych wydarzeń w historii współczesnej”, jak można usłyszeć w telewizji. Jednak postawione obok kolejnego ujęcia nabiera dodatkowego znaczenia.

Ostatnio dodane