search
REKLAMA
Analizy filmowe

A.I. SZTUCZNA INTELIGENCJA. Baśń w płaszczyku science fiction i gorzka diagnoza społeczna

„A.I. Sztuczna Inteligencja” jest jednocześnie baśnią w płaszczyku science fiction oraz bardzo gorzką diagnozą społeczną, niepozostawiającą żadnych złudzeń co do moralnej kondycji...

Janek Brzozowski

11 marca 2022

REKLAMA

A.I. Sztuczna Inteligencja to film, u którego zarania leży pewna interesująca sprzeczność. Początkowo za jego reżyserię miał odpowiadać Stanley Kubrick. To on wykupił w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych prawa do adaptacji krótkiego opowiadania Super-Toys Last All Summer Long Briana Aldissa. Autor opowiadania był pierwszą z pięciu osób, którym Kubrick zlecił stworzenie scenariusza (poza Aldissem nad adaptacją opowiadania pracowali na przestrzeni ponad dziesięciu lat również Bob Shaw, Ian Watson, Arthur C. Clarke i Sara Maitland) – ciągłe roszady w gronie najbliższych współpracowników, mające na celu osiągnięcie filmowej perfekcji, były u autora Mechanicznej pomarańczy na porządku dziennym.

Pomimo że w jego rękach znalazło się kilka wyjątkowo interesujących rozwinięć historii naszkicowanej przez Aldissa, brytyjski reżyser konsekwentnie odsuwał realizację A.I. Sztucznej Inteligencji w czasie, zajmując się kolejno Lśnieniem, Full Metal Jacket i Oczami szeroko zamkniętymi. Jednym z najważniejszych powodów była niedostatecznie rozwinięta, przynajmniej w jego mniemaniu, technologia – skrytym marzeniem Kubricka było bowiem, aby w głównego bohatera, androida o imieniu David, wcielił się prawdziwy robot. Po śmierci autora 2001: Odysei Kosmicznej w 1999 roku projekt wylądował w rękach Stevena Spielberga – osoby nieprzypadkowej. Nie tylko świetnego reżysera, ale i dobrego znajomego Kubricka, z którym łączyła go miłość do kina, wykonywana profesja oraz długie rozmowy telefoniczne, odbywające się regularnie od połowy lat osiemdziesiątych1. Bonnie Curtis, asystentka Spielberga na planie Hooka, wspomina, że wiele z nich dotyczyło właśnie A.I.: „Stanley nigdy nie odniósł gigantycznego sukcesu komercyjnego i widział w tym projekcie szansę na osiągnięcie tego celu. Pewnie doszedł do wniosku, że nikt nie będzie w tym bardziej pomocny niż Steven”2.

Przywołałem na wstępie skróconą historię przejścia projektu z rąk Kubricka do rąk Spielberga z bardzo konkretnego powodu – wydaje mi się bowiem, że w swojej ostatecznej wersji A.I. Sztuczna Inteligencja nosi wyraźne znamiona obu tych autorów. Stanowi swego rodzaju fuzję chłodnej, matematycznej precyzji Kubricka i sentymentalnej, uderzającej prosto w serce czułości Spielberga. Jak słusznie zauważył w swoim artykule Tim Greiving: „Gdy rozetnie się A.I. i zajrzy do środka, naszym oczom ukaże się zimna maszyneria Kubricka pod ciepłą skórą Spielberga…”3. Ta fundamentalna, oparta na dwóch zupełnie odmiennych temperamentach artystycznych sprzeczność doprowadziła do tego, że film stał się mniej spójny, ale (dość paradoksalnie) znacznie ciekawszy, wielowarstwowy, bogatszy interpretacyjnie. Moim zdaniem można odczytywać go na co najmniej dwa sposoby: optymistyczny, związany z analizowaniem dzieła pod kątem powinowactwa z bajką magiczną, oraz pesymistyczny (a może raczej realistyczny), powiązany z teoriami posthumanistycznymi, systemem klasowym oraz pojęciem antropocenu. Innymi słowy, A.I. Sztuczna Inteligencja jest jednocześnie baśnią w płaszczyku science fiction oraz bardzo gorzką diagnozą społeczną, niepozostawiającą żadnych złudzeń co do moralnej kondycji ludzkości.

Bajka o robocie, który chciał być człowiekiem

Materiał źródłowy filmu Spielberga, opowiadanie Super-Toys Last All Summer Long, to zaledwie kilkustronicowa, dwuwątkowa historia, w której domowe perypetie Davida i Moniki Switon przeplatają się z przemową Henry’ego Swintona podczas firmowej imprezy, inaugurującej wypuszczenie nowego modelu androida. Ze świecą szukać w nim jakichkolwiek nawiązań do bajki magicznej. Za ich wprowadzenie odpowiadają adaptatorzy, a zwłaszcza Ian Watson (to na podstawie jego 90-stronicowego treatmentu swój scenariusz napisał Steven Spielberg), pracujący pod czujnym okiem Stanleya Kubricka, który, jeżeli wierzyć Sarze Maitland, nigdy nie odnosił się do zalążków A.I. Sztucznej Inteligencji w inny sposób niż przy użyciu tytułu Pinokio4.

I rzeczywiście, to właśnie słynna bajka Carla Collodiego wydaje się głównym źródłem inspiracji, najbardziej wyrazistym punktem odniesienia dla przygód Davida. Wizualne nawiązanie do Pinokia pojawia się już w jednej z pierwszych scen filmu, rozgrywającej się w szpitalu. Przemierzając sterylne korytarze, Henry i Monica Swintonowie mijają ścianę, która zdecydowanie wyróżnia się na tle reszty budynku. Pokryta jest bowiem malowidłami, przedstawiającymi postacie z klasycznych baśni. Obok bohaterów z Czerwonego Kapturka, Aladyna czy Alicji w krainie Czarów dostrzec możemy również Pinokia – jego wizerunek jest zdecydowanie większy od pozostałych bajkowych postaci, najmocniej rzuca się w oczy.

Malowidło przedstawiające tytułowego bohatera bajki Collodiego to nie tylko sprytny, wizualny foreshadowing – zapowiedź pojawienie się Davida w życiu Swintonów. Poprzez intertekstualne nawiązanie do Pinokia Spielberg rozpoczyna także szkicowanie jednego z najważniejszych problemów filmu, przewijającego się przez całą resztę jego trwania – pytania o to, co to znaczy być „prawdziwym”, być człowiekiem? Czy wytwór ludzkiej pracy może zasłużyć sobie na to miano? A jeżeli tak, to w jaki sposób?

1 Co znaczące, Spielberg był również jednym z mówców na prywatnym pogrzebie Kubricka.

2 T. Greiving, From Kubrick to Spielberg: The Story of A.I., tłum. własne, dostęp online (20.02.2022): https://www.theringer.com/movies/2021/6/29/22553929/ai-artificial-intelligence-steven-spielberg-stanley-kubrick.

3 Ibidem.

4 Brytyjski reżyser wręczył również Watsonowi egzemplarz książki Collodiego w ramach inspiracji.

Janek Brzozowski

Janek Brzozowski

Student poznańskiego filmoznawstwa. Permanentnie niewyspany, bo nocami chłonie na zmianę westerny i kino nowej przygody. Wielki fan umiejętności aktorskich Jamesa Deana i Jimmy'ego Stewarta oraz urody Ryana Goslinga i Elle Fanning. Poza dziesiątą muzą interesuje go również literatura amerykańska oraz francuska, a także piłka nożna (od 2006 roku jest oddanym kibicem FC Barcelony). Ostatnimi czasy odkrywa w sobie ogromne pokłady miłości względem kina dokumentalnego. Żałuje w życiu tylko jednego: że nie jest kimś innym. E-mail kontaktowy: jan.brzozowski@protonmail.com

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA