search
REKLAMA
Zestawienie

5 powodów, dla których WARTO obejrzeć serial MINDHUNTER

Maja Budka

23 sierpnia 2019

REKLAMA

4. Nie tylko „ jak”, ale przede wszystkim „ dlaczego”

Fabuła netfliksowej produkcji w pełni opiera się na prawdziwych wydarzeniach. Nawet jeden z protagonistów serialu, agent specjalny Holden Ford, ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Inspiracją do stworzenia postaci Holdena był John Douglas, założyciel Wydziału Behawiorystyki FBI (Behavioral Science Unit) oraz autor definicji seryjnego mordercy. To praca trojga głównych bohaterów – Holdena Forda, Billa Tencha oraz Wendy Carr – napędza fabułę serialu. Trójka pracowników wydziału bada, opracowuje oraz kataloguje profile psychologiczne amerykańskich zabójców. Wywiady z przestępcami są zaś bazą dla ich badań. Jak napisał Douglas w swojej książce Mindhunter. Tajemnice elitarnej jednostki FBI, której serial jest adaptacją: „Jeśli chcesz nauczyć się czegoś na temat przestępstwa z użyciem przemocy, porozmawiaj z ekspertami”. Rozmowa nie będzie się jednak opierała na pytaniu „jak”. Pytaniem nadrzędnym będzie „dlaczego”. Mordercy wydają się nam zagadkowi i intrygujący, ponieważ trudno nam pojąć, dlaczego robią to, co robią. Badanie tych zagadnień jest nierzadko niezwykle wciągające, głównie ze względu na ich niejednoznaczność. Odpowiedzi na te pytania próbują nam dostarczyć twórcy serialu. Co jednak najistotniejsze, akcja Mindhuntera rozgrywa się w wyjątkowo ciekawych dla psychologii kryminalnej czasach. Lata 70. to dopiero początki prac nad profilowaniem zabójców, analizowaniem, w końcu przewidywaniem ich zachowań. Oglądając serial, jesteśmy świadkami ukucia terminu „seryjny morderca”, co daje nam wgląd w to, że na tym polu budowane są dopiero podwaliny. Serial korzysta z freudowskich archetypów, wzorców nauk socjologicznych i behawioralnych, które pomagają bohaterom (oraz widzom) odszyfrować skomplikowane procesy myślowe oraz motywacje przestępców. Nierzadko jest to jednak praca zgubna i podstępna – mowa w końcu o ludzkim umyśle. Mindhunter to nie kolejny serial o genialnym Sherlocku oraz jego bezbłędnej intuicji.

5. Doskonale rozplanowana, trzymająca w napięciu akcja (bez akcji)

Choć może to niektórych zawieść, Mindhunter pozbawiony jest dynamicznych pościgów czy wartkiej akcji. To, co w serialu najważniejsze, rozgrywa się za biurkiem; podczas więziennych wywiadów z przestępcami czy grupowego analizowania dowodów zbrodni. Bądź co bądź, produkcja opiera się głównie na rozmowach i to w nich tkwi jej największa siła. Nie można jednak twórcom zarzucić, że serial jest nudny. Dzięki enigmatycznym wątkom pobocznym nad serialem bezustannie unosi się aura tajemniczości. Jednym z takich wątków są wstawki otwierające każdy odcinek. Krótkie, bo najczęściej kilkudziesięciosekundowe, skupiają się na postaci tajemniczego człowieka, jak się z czasem okazuje – mordercy. Kim konkretnie jest ten człowiek? Tutaj widz może polegać jedynie na swoich podejrzeniach. Podczas scen śledztwa z udziałem bohaterów twórcy równie przemyślanie operują napięciem. Drugi sezon serialu w głównej mierze krąży wokół sprawy mordercy z Atlanty. Długie i niedające żadnych rezultatów dochodzenie zbiega się w czasie z odkrywaniem ciał kolejnych ofiar. Skojarzenia z Zodiakiem Finchera nie mogą być przypadkowe. Twórcy pozwalają, by w widzu rosła gorycz oraz niecierpliwość, by bez uprzedzenia rozwinąć fabułę w kierunku pełnym napięcia i grozy. Za sprawą tych zabiegów oraz kończenia odcinków w najmniej oczekiwanym momencie niezwykle trudno oderwać się od ekranu. Na uwagę zasługują również wątki poboczne dotyczące bezpośrednio głównych bohaterów. Niekiedy są ciekawymi odskoczniami od mrocznej tematyki serialu (jak miłosne perypetie Wendy czy Holdena), innym razem w intrygujący sposób do niej nawiązują. Idealnym przykładem są wydarzenia z domu agenta Billa Tencha, które krążą wokół niepokojąco cichego synka mężczyzny. Jest to zdecydowanie najciekawsza poboczna linia fabularna serialu, która w drugim sezonie przybiera jeszcze bardziej złowieszczy obrót.

Maja Budka

Maja Budka

Piszę o filmie i sztuce z kotem na klawiaturze. Lubię animacje i filmy podszyte delikatnym absurdem.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA