Publicystyka filmowa
NAJLEPSZE debiuty reżyserskie 2021 roku
Wybieramy najlepsze debiuty reżyserskie 2021 roku. Na liście m.in. Maggie Gyllenhaal, Rebecca Hall i Lin-Manuel Miranda.
Co roku na światowej scenie reżyserskiej pojawia się wiele nowych nazwisk. Niekiedy są to twórcy zupełnie nieopierzeni, innym razem reżyserami zostają ci, którzy wcześniej tworzyli kino na inne sposoby: jako aktorzy, kompozytorzy czy producenci. W 2021 roku swoje pierwsze filmy nakręciło co najmniej kilku dobrze zapowiadających się filmowców, o których przeczytacie w tym tekście. Oto najlepsze debiuty reżyserskie 2021 roku.
Tick, Tick… Boom!, reż. Lin-Manuel Miranda
Choć mający portorykańskie korzenie twórca sporo już w kinie dokonał, to jeszcze nie miał okazji nakręcić pełnometrażowego filmu fabularnego. Taką okazję stworzył dla niego Netflix, a Miranda skrzętnie ją wykorzystał, po raz kolejny udowadniając, że musical ma po prostu we krwi. Napędzane brawurową kreacją Andrew Garfielda (ależ ten facet miał rok!) w roli twórcy kultowego musicalu Rent, Tick, Tick… Boom! z jednej strony przypomina autorefleksyjne produkcje Boba Fosse’a, z drugiej ma w sobie mnóstwo kreatywnej, dobrej energii. Lin-Manuel Miranda, dotąd z kinem związany głównie jako tekściarz i kompozytor, osiągnął kolejny sukces, choć tym razem już w znacznie bardziej prominentnej roli.
Odkupienie, reż Fran Kranz
Trudno zachęcić do obejrzenia debiutu Frana Kranza, i to z dwóch powodów. Po pierwsze: narracja prowadzona jest w taki sposób, że dość późno dowiadujemy się, co właściwie zaszło pomiędzy dwiema parami bohaterów w średnim wieku. Po drugie: jest to film niezwykle trudny emocjonalnie. Odkupienie skupia się bowiem na metodycznej i racjonalnej próbie przepracowania traumy, która dotknęła czwórkę bohaterów.
Z początku meandrująca i niejasna, narracja w
Mitchellowie kontra maszyny, reż. Michael Rianda, Jeff Rowe
Jeżeli w roku, w którym premierę miały dwie produkcje Disneya i jedna Pixara, najwyższą ocenę wśród krytyków (wg Rotten Tomatoes) ma pełnometrażowa animacja Netfliksa, to musi to być wyjątkowy film. I rzeczywiście, Mitchellowie kontra maszyny, pełnometrażowy debiut duetu Michael Rianda i Jeff Rowe, to prawdziwa mieszanka wybuchowa: są tu wyśmienicie rozpisane dialogi, przepiękna animacja (będąca połączeniem ręcznej, komiksowej kreski i imponującego CGI) i galeria dziwacznych postaci, których nie sposób nie kochać. Mitchellowie to tak naprawdę Griswoldowie świata animacji, a film Netfliksa to bez wątpienia jedna z najlepszych animacji zeszłego roku, a może nawet kilku ostatnich lat.
Córka, reż. Maggie Gyllenhaal
O tym, że Córka to jeden z najbardziej udanych debiutów reżyserskich sezonu, wiadomo było już po festiwalu w Wenecji, gdzie film znanej amerykańskiej aktorki Maggie Gyllenhaal miał premierę. Co prawda nagroda za reżyserię powędrowała tam do Jane Campion, ale debiutująca reżyserka została na Lido wyróżniona za scenariusz, co potwierdzało wysoką jakość opowiadanej przez nią historii. Córka to nieoczywiste połączenie dramatu psychologicznego z elementami thrillera, rozgrywające się na dwóch płaszczyznach czasowych. Główna bohaterka Leda (genialna jak zwykle Olivia Colman) podczas samotnych wakacji w Grecji napotyka na rodzinę głośnych i podejrzanych Amerykanów, z którymi połączy ją przypadkowy i niepokojący incydent. Niechciana, lecz intrygująca znajomość skłoni ją do rozpamiętywania własnych decyzji życiowych – także tych, które nie napawają dumą. Bardzo dojrzały debiut reżyserski Gyllenhaal z mocnymi kreacjami aktorskimi Colman, Jesse Buckley, a nawet Dakoty Johnson.
Lekcje języka, reż. Natalie Morales
Podręcznikowy film pandemiczny – tak można by nazwać debiut reżyserski kolejnej zdolnej aktorki, Natalie Morales. Nie dość, że Lekcje języka zostały zrealizowane już w trakcie pandemii koronawirusa, to jeszcze całość opowiedziana jest poprzez Zoom, popularne oprogramowanie do wideokonferencji.
Debiut Morales to intymna historia Adama (Mark Duplass) i Cariño (w tej roli sama Morales), którzy poznają się w relacji uczeń–nauczycielka: on dostaje od męża pakiet lekcji języka hiszpańskiego, ona ma je prowadzić. Jednak gdy na początku kursu w życiu Adama zdarza się coś niespodziewanego, relacja pomiędzy nim a Cariño zmienia się z czysto profesjonalnej w prawdziwą przyjaźń. Debiut Natalie Morales to przepiękna opowieść o tym, że czasem ktoś zupełnie nieznajomy może stać się najbliższą osobą i uchronić nas przed zatraceniem się w ciemności. Mały-wielki film.
Zemsta rewolwerowca, reż. Jeymes Samuel
Brytyjczyk Jeymes Samuel, na scenie muzycznej znany jako The Bullitts albo po prostu „brat Seala”, jako reżyser zadebiutował chyba najbardziej wyrazistym i bezczelnym formalnie filmem na tej liście. Zemsta rewolwerowca nie jest może filmem wybitnym – nietrudno znaleźć niekorzystne recenzje debiutu Samuela – ale trudno odmówić mu charakteru.
Gatunkowy sztafaż westernu reżyser przefiltrowuje przez estetykę znaną z nurtu blaxploitation, wypełniając tę historię o wendecie Tarantinowską przemocą i archetypicznymi postaciami.
Świnia, reż. Michael Sarnoski
Raz na jakiś czas Nicolas Cage robi sobie przerwę od przeszarżowanych ról w kinie klasy F i tworzy wyciszoną, godną nagród kreację, która przypomina jego najlepsze aktorskie lata. Świnia w reżyserii debiutanta Michaela Sarnoskiego to film niezwykły – stwarza pozory klasycznego kina zemsty, a tymczasem jest opowieścią o radzeniu sobie z traumą.
Reżyser debiutant z dużą subtelnością opowiada historię właściciela pewnej świni, dając Cage’owi mnóstwo miejsca do przypomnienia o jego aktorskim talencie.
Luca, reż. Enrico Casarosa
O tym, że rok 2021 był niezwykle udany w świecie pełnometrażowych animacji, pisałem już wyżej, ale konia z rzędem temu, kto przewidziałby, że najnowsze dzieło Pixara niemalże przepadnie w końcoworocznych podsumowaniach w konkurencji z filmami Netfliksa i klasycznymi animacjami Disneya. Być może trochę przesadzam, ale zarówno jeśli chodzi o box office, jak i zachwyty krytyków Pixar musiał tym razem uznać wyższość innych produkcji, co jednak nie oznacza, że Luca to film niewarty uwagi.
Wręcz przeciwnie: debiutancki film Enrico Casarosy, dotychczasowego storyboardzisty Pixara, to chwytająca za serce opowieść o inności i tolerancji, a także o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie wbrew uprzedzeniom. Nominowany przed laty do Oscara za krótkometrażowe
Pomiędzy, reż. Rebecca Hall
Kolejna uznana aktorka zadebiutowała w 2021 roku za kamerą, choć pierwszy wyreżyserowany przez Rebeccę Hall film wypada nieco mniej okazale od Córki, zwłaszcza na polu scenariuszowym. Nie oznacza to, że Pomiędzy nie jest debiutem udanym – wręcz przeciwnie, Hall z dużym wyczuciem dotyka tematu segregacji rasowej i tego, w jaki sposób czarnoskórzy mieszkańcy USA próbowali ją przechytrzyć.
Świetnie prowadzi dwie utalentowane aktorki, Tessę Thompson i Ruth Neggę, wystawiając je jednocześnie – a zwłaszcza tę drugą – do oscarowego wyścigu.
Lamb, reż. Valdimar Jóhannsson
Wymieniany w rankingach najlepszych horrorów 2021 roku debiut Valdimara Jóhannssona to także jeden z najbardziej interesujących filmów minionych dwunastu miesięcy. Kino islandzkie od wielu lat uchodzi za jedno z ważniejszych ośrodków filmowych w Europie, a Lamb jest tego potwierdzeniem – debiut Jóhannssona łączy chłodną estetykę skandynawskiego kina i prawdziwą kinową terapią emocjonalną.
Będąca już światową gwiazdą Noomi Rapace wraz z dwoma uznanymi islandzkimi aktorami, Hilmirem Snærem Guðnasonem i Björnem Hlynurem Haraldssonem, przepracowuje na ekranie wyjątkowo trudne emocje, które Jóhannsson ubiera w kreatywny, choć demoniczny świat przedstawiony. Jeden z tych filmów, które zostają w pamięci na długo po seansie.
