Publicystyka filmowa
Kultowy horror Sci-Fi COŚ, kultowego Johna Carpentera i jego wiele „twarzy”
Zanim arcydzieło Johna Carpentera, Coś, podbiło serca fanów gatunku, pierwsza wersja tej historii powstała jako nowela zatytułowana Kim jesteś?
Zanim arcydzieło Johna Carpentera, Coś, podbiło serca fanów gatunku, pierwsza wersja tej historii powstała jako nowela Johna W. Campbella z 1938 roku, zatytułowana Who Goes There? (Kim jesteś?). To krótkie opowiadanie szybko zyskało status jednej z najbardziej niepokojących opowieści grozy science fiction w historii literatury. Pełna napięcia narracja o zmiennokształtnym kosmicie siejącym spustoszenie w antarktycznej bazie fascynowała czytelników przez dekady, zanim trafiła na duży ekran.
Siedemdziesiąt pięć lat temu, w 1951 roku, wytwórnia RKO Studios zaprezentowała własną wersję historii Campbella pod tytułem The Thing from Another World (Istota z innego świata). Film zachował podstawowe założenie noweli – grupa naukowców w antarktycznej bazie odkrywa UFO z zamrożonym kosmitą, który po rozmrożeniu staje się śmiertelnym zagrożeniem.

Jednak kluczowa zmiana odróżniała tę adaptację od literackiego pierwowzoru: obcy nie był prawdziwym zmiennokształtnym, lecz masywnym stworem o chemii ciała zbliżonej do roślin. Decyzja ta idealnie wpisywała się w trend lat pięćdziesiątych, gdy filmy o potworach przeżywały rozkwit po sukcesach wytwórni Universal. Chociaż film okazał się wciągający, rozczarowywał fanów oryginalnej historii, eliminując element tajemnicy i paranoi.
Remake Carpentera powstał z głębokiej miłości do pierwowzoru. Reżyser wielokrotnie podkreślał, że wersja z 1951 roku należy do jego ulubionych filmów, czemu dał wyraz w Halloween z 1978 roku, gdzie wykorzystał jej fragmenty. Tworząc własną adaptację, Carpenter chciał połączyć ducha oryginalnego filmu z wiernością opowiadaniu Campbella. Rezultatem stała się mistrzowska mieszanka napięcia i paranoi.

Istota z innego świata posłużyła jako fundament dla jednego z najwybitniejszych filmów science fiction wszech czasów, ale ostatecznie Coś z 1982 roku okazało się bezsprzecznie lepszą wersją, wierniejszą historii Campbella, która genialnie ożywiła przerażającą zmiennokształtną istotę z gwiazd.
Co ciekawe, legendarny amerykański krytyk Roger Ebert mocno krytykował Coś, między innymi za irracjonalne decyzje postaci, które raz po raz włóczą się samotnie i wracają z głupawymi uśmiechami. Twierdził, że Carpenter poświęcił głębię postaci na rzecz odrażających efektów specjalnych, a zadaniem bohaterów jest jedynie przejść korytarzem i dać się zaskoczyć przez potwora. A już chichotem historii jest to, że krytyk porównywał film do Obcego, który sam wcześniej zdyskredytował jako międzygalaktyczny thriller o nawiedzonym domu.

W przeciwieństwie do Obcego czy Łowcy androidów, które znacznie później docenił, Ebert nigdy nie zrehabilitował Coś. Historia pokazała jednak, kto miał rację – film Carpentera stał się klasykiem gatunku.

