search
REKLAMA
Zestawienie

NAJLEPSZE debiuty reżyserskie 2021 roku

Wybieramy najlepsze debiuty reżyserskie 2021 roku. Na liście m.in. Maggie Gyllenhaal, Rebecca Hall i Lin-Manuel Miranda.

Dawid Myśliwiec

17 stycznia 2022

debiuty 2021
REKLAMA

Co roku na światowej scenie reżyserskiej pojawia się wiele nowych nazwisk. Niekiedy są to twórcy zupełnie nieopierzeni, innym razem reżyserami zostają ci, którzy wcześniej tworzyli kino na inne sposoby: jako aktorzy, kompozytorzy czy producenci. W 2021 roku swoje pierwsze filmy nakręciło co najmniej kilku dobrze zapowiadających się filmowców, o których przeczytacie w tym tekście. Oto najlepsze debiuty reżyserskie 2021 roku.

Tick, Tick… Boom!, reż. Lin-Manuel Miranda

Tick Tick BOOM tick tick boom

Choć mający portorykańskie korzenie twórca sporo już w kinie dokonał, to jeszcze nie miał okazji nakręcić pełnometrażowego filmu fabularnego. Taką okazję stworzył dla niego Netflix, a Miranda skrzętnie ją wykorzystał, po raz kolejny udowadniając, że musical ma po prostu we krwi. Napędzane brawurową kreacją Andrew Garfielda (ależ ten facet miał rok!) w roli twórcy kultowego musicalu Rent, Tick, Tick… Boom! z jednej strony przypomina autorefleksyjne produkcje Boba Fosse’a, z drugiej ma w sobie mnóstwo kreatywnej, dobrej energii. Lin-Manuel Miranda, dotąd z kinem związany głównie jako tekściarz i kompozytor, osiągnął kolejny sukces, choć tym razem już w znacznie bardziej prominentnej roli.

Odkupienie, reż Fran Kranz

Mass mass odkupienie

Trudno zachęcić do obejrzenia debiutu Frana Kranza, i to z dwóch powodów. Po pierwsze: narracja prowadzona jest w taki sposób, że dość późno dowiadujemy się, co właściwie zaszło pomiędzy dwiema parami bohaterów w średnim wieku. Po drugie: jest to film niezwykle trudny emocjonalnie. Odkupienie skupia się bowiem na metodycznej i racjonalnej próbie przepracowania traumy, która dotknęła czwórkę bohaterów. Z początku meandrująca i niejasna, narracja w Odkupieniu wreszcie skupia się na tym, co znalazło się w centrum tej arcytrudnej dyskusji: traumatyczne wydarzenie. Reżyserski debiut z reguły drugoplanowego aktora (Frana Kranza można było oglądać m.in. w Domu w głębi lasu, 2011) to skromne realizacyjnie, ale potężne emocjonalnie kino.

Mitchellowie kontra maszyny, reż. Michael Rianda, Jeff Rowe

Mitchellowie kontra maszyny Mitchellowie kontra maszyny

Jeżeli w roku, w którym premierę miały dwie produkcje Disneya i jedna Pixara, najwyższą ocenę wśród krytyków (wg Rotten Tomatoes) ma pełnometrażowa animacja Netfliksa, to musi to być wyjątkowy film. I rzeczywiście, Mitchellowie kontra maszyny, pełnometrażowy debiut duetu Michael Rianda i Jeff Rowe, to prawdziwa mieszanka wybuchowa: są tu wyśmienicie rozpisane dialogi, przepiękna animacja (będąca połączeniem ręcznej, komiksowej kreski i imponującego CGI) i galeria dziwacznych postaci, których nie sposób nie kochać. Mitchellowie to tak naprawdę Griswoldowie świata animacji, a film Netfliksa to bez wątpienia jedna z najlepszych animacji zeszłego roku, a może nawet kilku ostatnich lat.

Córka, reż. Maggie Gyllenhaal

Córka The Lost Daughter

O tym, że Córka to jeden z najbardziej udanych debiutów reżyserskich sezonu, wiadomo było już po festiwalu w Wenecji, gdzie film znanej amerykańskiej aktorki Maggie Gyllenhaal miał premierę. Co prawda nagroda za reżyserię powędrowała tam do Jane Campion, ale debiutująca reżyserka została na Lido wyróżniona za scenariusz, co potwierdzało wysoką jakość opowiadanej przez nią historii. Córka to nieoczywiste połączenie dramatu psychologicznego z elementami thrillera, rozgrywające się na dwóch płaszczyznach czasowych. Główna bohaterka Leda (genialna jak zwykle Olivia Colman) podczas samotnych wakacji w Grecji napotyka na rodzinę głośnych i podejrzanych Amerykanów, z którymi połączy ją przypadkowy i niepokojący incydent. Niechciana, lecz intrygująca znajomość skłoni ją do rozpamiętywania własnych decyzji życiowych – także tych, które nie napawają dumą. Bardzo dojrzały debiut reżyserski Gyllenhaal z mocnymi kreacjami aktorskimi Colman, Jesse Buckley, a nawet Dakoty Johnson.

Lekcje języka, reż. Natalie Morales

Language Lessons lekcje jezyka

Podręcznikowy film pandemiczny – tak można by nazwać debiut reżyserski kolejnej zdolnej aktorki, Natalie Morales. Nie dość, że Lekcje języka zostały zrealizowane już w trakcie pandemii koronawirusa, to jeszcze całość opowiedziana jest poprzez Zoom, popularne oprogramowanie do wideokonferencji. Debiut Morales to intymna historia Adama (Mark Duplass) i Cariño (w tej roli sama Morales), którzy poznają się w relacji uczeń–nauczycielka: on dostaje od męża pakiet lekcji języka hiszpańskiego, ona ma je prowadzić. Jednak gdy na początku kursu w życiu Adama zdarza się coś niespodziewanego, relacja pomiędzy nim a Cariño zmienia się z czysto profesjonalnej w prawdziwą przyjaźń. Debiut Natalie Morales to przepiękna opowieść o tym, że czasem ktoś zupełnie nieznajomy może stać się najbliższą osobą i uchronić nas przed zatraceniem się w ciemności. Mały-wielki film.

Dawid Myśliwiec

Dawid Myśliwiec

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA