Publicystyka filmowa
SCARLETT JOHANSSON. Bo w niej jest seks!
SCARLETT JOHANSSON to ikona seksapilu i talentu, która od lat fascynuje widzów. Odkryj jej niezwykłą karierę i charyzmę w filmie.
O gwiazdach takich jak ona kiedyś mawiało się: dziewczyna z plakatu. Władczynie męskich umysłów, inspiratorki kobiecej zazdrości – w Złotej Erze Hollywood stawały się boginiami zbiorowej świadomości, a ich fotografie zdobiły szafki żołnierzy amerykańskiej armii i ściany więziennych cel (pamiętacie Skazanych na Shawshank?). Dziś plakaty z gwiazdami filmowymi są już reliktem przeszłości, ale wciąż są wśród nas boginie takie jak Scarlett Johansson, uważana za jedną z najseksowniejszych współczesnych hollywoodzkich aktorek. Dla jednych jest wyłącznie ładną dziewczyną z Manhattanu, inni widzą w niej niezwykle utalentowaną i wszechstronną artystkę.
Jaka naprawdę jest boska Scarlett? Prawda zapewne jak zwykle leży pośrodku, ale wystarczy pobieżne prześledzenie kariery mającej duńskie i amerykańskie obywatelstwo Johansson, by przekonać się, że nie osiągnęłaby tak wiele, gdyby nie ów boski pierwiastek w postaci talentu aktorskiego (a także wokalnego, bo przecież wydała także dwie płyty i często współtworzy soundtracki swych filmów). Warto też zauważyć, że Scarlett zadebiutowała w kinie jako dziesięciolatka, kiedy o wygrywaniu rankingów na najseksowniejsze aktorki nie mogła nawet myśleć, i choćby z tego względu nie można obecnych sukcesów Johansson przypisywać wyłącznie urodzie zielonookiej gwiazdy. Tym bardziej, że w ostatnim czasie Scarlett znacznie częściej niż w bezbronne ślicznotki wciela się w heroiny kopiące tyłek złym facetom.
Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być uważanym za ideał piękna? Albo stylu? Albo jednego i drugiego? Scarlett Johansson od kilkunastu już lat uchodzi za jedną z najpiękniejszych kobiet świata, ale – jak często podkreśla – nigdy o tę etykietkę nie zabiegała. Nie ma to jednak większego znaczenia – jeśli wyglądasz tak jak Scarlett, jeśli cały świat pada przed twoją urodą i wdziękiem, masz przechlapane. Będąc na tak monstrualnym świeczniku, w centrum popkulturowego Wszechświata, nie możesz pozwolić sobie na krzywo pomalowany paznokieć, sklejone rzęsy czy – o zgrozo! – źle dobrany strój.
Każdy wizerunkowy błąd odbije się bowiem szerokim echem w środowisku i może zaszkodzić reputacji, a w skrajnych przypadkach całej karierze. Niejedna gwiazda nie poradziła sobie z taką presją, ale akurat bohaterka tego tekstu wydaje się nie przejmować konwenansami – i choć łatwo mówić o „akceptacji siebie”, gdy ma się ciało i prezencję Afrodyty, to gdy mówi o tym Scarlett, brzmi naprawdę wiarygodnie.
Bo właśnie samoakceptacji – i odwagi! – wymaga pojawienie się zupełnie nago w niezależnym, przygnębiającym thrillerze sci-fi (Pod skórą, 2013), w którym owa nagość potraktowana została w hiperrealistyczny sposób, bez wygładzania i sensualności. Bo trzeba znać swoją wartość, by, operując wyłącznie głosem, wzbogacić znakomite dzieło filmowe (Ona, 2013). Bo musi mieć ogromny dystans do samej siebie gwiazda, która decyduje się zagrać powierzchowną… gwiazdę filmową (Ave, Cezar!, 2016). I tylko osoby o naprawdę silnej osobowości potrafią z powodzeniem przejść od ról dziecięcych do dorosłych, a to bez wątpienia udało się Johansson.
Dziś jest jedną z najbardziej kasowych aktorek w Hollywood (w 2016 żadna z pań nie mogła równać się ze Scarlett pod względem wyniku finansowego filmów z jej udziałem), członkiem ekipy odpowiedzialnej za potężny sukces Marvel Cinematic Universe i jedną ze współczesnych muz Woody’ego Allena. To wystarczająco dużo, by zasłużyć na nieśmiertelność.
Scarlett Johansson jest prawdziwą dziewczyną z Manhattanu – właśnie w najgęściej zaludnionej dzielnicy Nowego Jorku przyszła na świat 22 listopada 1984 roku jako drugie dziecko Karstena Johanssona, architekta z Kopenhagi, i mającej polsko-białoruskie korzenie Żydówki Melanie Sloan. Mimo szacownej profesji ojca w domu Johanssonów nie było bogato, choć rodzice starali się zapewnić swoim dzieciom jak najlepszą edukację już od samego początku, co pozwoliło Scarlett na ukończenie prestiżowej Professional Children’s School – instytucję, którą kończyli także Carrie Fisher, Christina Ricci czy Macaulay Culkin.
Pani Johansson była wielką entuzjastką kina i talentu swojej córki, toteż zabierała ją na wszelkiej maści castingi, zarówno do reklam, jak i produkcji fabularnych. Mała Scarlett ciężko znosiła niepowodzenia, dlatego Melanie staranniej zaczęła dobierać przesłuchania, w których brała udział jej córka – w końcu zaowocowało to debiutem w familijnym Małolacie (1994) Roba Reinera, gdzie mała Johansson zagrała niewielką rolę u boku dziecięcej megagwiazdy, Elijah Wooda. Później Scarlett grała między innymi córkę Seana Connery’ego (W słusznej sprawie Arnego Glimchera z 1995 roku), a w 1996 roku po raz pierwszy zwróciła na siebie uwagę szerszej publiczności rolą w Manny i Lo Lisy Krueger.
To po tej roli Mick LaSalle z „San Francisco Chronicle” napisał o Johansson: „(…) jeśli uda jej się przejść przez okres dojrzewania i nie utracić tej spokojnej aury, może stać się ważną aktorką”. Wygląda na to, że jej się udało.
Choć za rolę w Manny i Lo dostała nominację do Independent Spirit Award w kategorii „najlepsza rola żeńska”, nazwisko Scarlett Johansson trafiło do kajetów hollywoodzkich producentów dopiero po jej roli w Zaklinaczu koni (1998) Roberta Redforda, gdzie, mając niespełna czternaście lat, zagrała niezwykle dojrzałą rolę nastolatki powracającej do życia po ciężkim wypadku, w którym straciła bliską osobę. Trudno określić, czy była to ostatnia dziecięca rola Scarlett, czy może pierwsza w jej dorosłym dorobku? Johansson, świetnie poprowadzona przez Redforda-reżysera, ujawniła całą skalę swego talentu, dając wyraźnie do zrozumienia, że nie zamierza spocząć na laurach, gdy jej dziecięca niewinność bezpowrotnie przeminie.
Wbrew pozorom Zaklinacz koni nie rozwiązał przysłowiowego worka z propozycjami – Scarlett po raz kolejny zaprezentowała się szerszej publiczności dopiero w nowym millenium, ale za to aż trzykrotnie. W Ghost World (2001) Terry’ego Zwigoffa razem z Thorą Birch wcieliły się w aspołeczne przyjaciółki z liceum, które wobec braku pomysłu na życie spędzają czas na prześladowaniu okolicznych dziwaków. Wielu do dziś uważa tę rolę Scarlett za jedną z najlepszych, zaś sam film wniósł wiele świeżości do nurtu licealnych opowieści o dojrzewaniu. W tym samym roku Johansson pojawiła się też w niewielkiej roli w Człowieku, którego nie było braci Coen, a także w mało znanym dramacie Amerykańska rapsodia węgierskiej reżyserki Évy Gárdos. W 2002 roku wystąpiła jeszcze w komediowym horrorze Atak pająków Ellory’ego Elkayema i to był ostatni moment, gdy Scarlett Johansson mogła być jeszcze niespełnioną aktorką.
Jeśli lata 1994–2002 były czasem pierwszych obiecujących ról i stopniowego rozwoju kariery młodej aktorki, zaś w 2007 roku rozpoczął się okres największych sukcesów komercyjnych Johansson, w latach 2003–2006 Scarlett przeżywała czas prawdziwego artystycznego rozkwitu. Wszystko zaczęło się od Między słowami Sofii Coppoli, filmu-fenomenu, który przyniósł Johansson pierwsze ważne nagrody i wyróżnienia (BAFTA, nagroda Upstream Prize w Wenecji, nominacje do Złotego Globu) i sprawił, że po raz pierwszy w swej karierze Scarlett mogła zrobić użytek ze swego buzującego coraz wyraźniej seksapilu.
Sam Roger Ebert zachwycał się występem dziewiętnastoletniej Johansson, która jeszcze tego samego roku zagrała kolejną ważną rolę – w Dziewczynie z perłą Petera Webbera. Obie kreacje zyskały duże uznanie widzów i krytyków – do tego stopnia, że w 2003 roku, gdy Scarlett zdobywała swą jedyną nagrodę BAFTA, konkurowała… sama ze sobą, ponieważ była nominowana zarówno za film Coppoli, jak i Webbera. Mimo sukcesów artystycznych Johansson nie rezygnowała w tamtym okresie z lżejszego repertuaru, czego dowodem są role w Egzaminie dojrzałości (2004) Briana Robbinsa czy W doborowym towarzystwie (2004) Paula Weitza.
W latach 2005–2006 dwukrotnie wystąpiła u Woody’ego Allena (Wszystko gra, Scoop), romansując także z nieco mroczniejszych repertuarem (Czarna Dalia Briana De Palmy czy Prestiż Christophera Nolana, oba z 2006 roku). W wieku dwudziestu dwóch lat Johansson była już uznaną aktorką, której gwiazda świeciła jaśniej z każdą kolejną rolą.
Co było potem, wszyscy już wiemy: komedia romantyczna Niania w Nowym Jorku (2007) duetu Shari Springer Berman-Robert Pulcini, rola Cristiny w Allenowskim Vicky Cristina Barcelona (2008), wreszcie wejście w świat Marvela jako Czarna Wdowa w Iron Man 2 (2008), czym zapoczątkowała serię pięciu (jak na razie) występów w roli komiksowej bohaterki. W ostatnich latach Scarlett dokłada szczególnych starań, by nie zatracić się zupełnie w superbohaterskim świecie, w przeciwieństwie do niektórych kolegów z planu, dla których Marvel Cinematic Universe stał się niemal wyłącznym miejscem zatrudnienia.
Dlatego możemy dziś oglądać Johansson w adaptacji kultowej mangi Ghost in the Shell (2017) Ruperta Sandersa, z tego samego powodu ponownie zagrała u Coenów w Ave, Cezar! i spróbowała swych sił u Jonathana Glazera w Pod skórą, choć – jak sama przyznała – nie wiedziała, czy będzie potrafiła sprostać wymaganiom reżysera. I to jest właśnie cała Scarlett – nawet gdy pojawia się w zupełnie nieznanym sobie repertuarze, nawet gdy jej postać skupia w sobie całą sztuczność i powierzchowność świata, Johansson potrafi być naturalna i swobodna.
Gdy ogląda się wywiady i materiały promocyjne z udziałem gwiazdy Ghost in the Shell, bez problemu można dostrzec, że Scarlett także poza ekranem nie jest do końca sobą. Wiedząc, że cały świat obserwuje każdy jej ruch, nigdy nie wychodzi z roli, ale nawet pod tym mechanizmem obronnym daje się dostrzec prawdziwa Johansson – energiczna, pełna emocji, niezważająca na branżowe konwenanse. Najseksowniejsza kobieta świata (wielokrotnie wyróżniana tym tytułem przez magazyny takie jak „Esquire” czy „Playboy”) z pełną świadomością zarówno swojej zmysłowości, jak i talentu buduje swoją pozycję w Hollywood, którą dziś mógłby zachwiać tylko prawdziwy kataklizm.
korekta: Kornelia Farynowska
