Connect with us

Publicystyka filmowa

Hollywoodzkie gwiazdy, z którymi NIE DA się współpracować

Odkryj tajemnice pracy z gwiazdami, które w Hollywoodzie potrafią zrujnować każdy dzień zdjęciowy. Czy Christian Bale jest wśród nich?

Published

on

Są aktorzy i są aktorki, z którymi praca na planie filmowym to dla reszty ekipy czysta przyjemność. Istnieją jednak i tacy, którzy potrafią skutecznie zrujnować każdy dzień zdjęciowy, a reżysera oraz kierownictwo produkcji doprowadzić na skraj wytrzymałości psychicznej. W tym zestawieniu postaram się przybliżyć wam dziesięć przypadków dużych hollywoodzkich nazwisk, które bez dwóch zdań kwalifikują się do tej drugiej grupy.

Advertisement

Christian Bale

Świetny aktor, znany w środowisku filmowym jako wielki profesjonalista oraz perfekcjonista. Bale zasłynął na całym świecie przede wszystkim z tego, że do ról potrafił przechodzić niesamowite metamorfozy fizyczne. Aby wykreować cierpiącego na anoreksję Trevora Reznika, aktor schudł do około pięćdziesięciu kilogramów, natomiast rok później, wcielając się w Bruce’a Wayne’a w pierwszej części trylogii Christophera Nolana, Brytyjczyk ważył już ponad osiemdziesiąt kilo. W karierze Bale’a zdarzały się jednak sytuacje, w których jego profesjonalizm odwracał się przeciwko niemu oraz jego publicznemu wizerunkowi. Mam tutaj szczególnie na myśli incydent związany z filmem Terminator: Ocalenie z 2009 roku. Bale, poirytowany nieprofesjonalnym (sic!) zachowaniem jednego z członków ekipy, wpadł w istny szał i wygłosił ponad trzyminutową, obfitującą w niecenzuralne słownictwo tyradę na temat braku kompetencji kolegi z branży. Pech chciał, że całe zajście zostało zarejestrowane w formie audio i do dziś można je odnaleźć w serwisie YouTube. Gwoli sprawiedliwości dodać należy, że po tym, jak nagranie ujrzało światło dzienne, Bale publicznie przeprosił za swoje skandaliczne zachowanie.

Russell Crowe

Nowozelandczyk niezapomniane kreacje stworzył chociażby w Gladiatorze Ridleya Scotta oraz Pięknym umyśle Rona Howarda. Za rolę niezwyciężonego, poszukującego zemsty Maximusa odebrał nawet w 2001 roku Oscara. Jak wspominają jego współpracownicy, przebywanie z Crowe’em na jednym planie filmowym nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń.

Advertisement

Nowozelandczyk ma podobno ogromny problem z agresją oraz nadużywaniem wulgaryzmów. Geoffrey Wright, reżyser Romper Stomper – filmu, który okazał się przełomowy dla kariery Crowe’a – wprost nazwał Russella „najbardziej wulgarnym aktorem, jakiego kiedykolwiek poznał”. Jeden z najgłośniejszych skandali, w których uczestniczył aktor, miał miejsce w 2002 roku. Po zakończeniu gali rozdania nagród BAFTA Crowe w garderobie przygwoździł do ściany Malcolma Gerrie’ego oraz nazwał producenta „pi**ą” oraz „sku******em”. Wszystko z powodu tego, że Brytyjczyk jako reżyser gali miał mieć wpływ na decyzję o przycięciu długiego przemówienia Crowe’a, które ten wygłaszał z okazji otrzymania statuetki za rolę Johna Nasha w Pięknym umyśle. Kilka dni później Russell podobno zadzwonił do Malcolma z przeprosinami i w ramach rekompensaty ze szczegółami opowiedział synowi producenta o pracy z żywymi tygrysami na planie Gladiatora.

James Franco

Amerykanina można ubóstwiać lub go nienawidzić, trudno jednak pozostać wobec takiej silnej osobowości obojętnym. Franco znany jest z tego, że aby dobrze przygotować się do roli, często wykorzystuje, podobnie jak czynili to niegdyś Marlon Brando oraz James Dean, metodę Stanisławskiego. Oznacza to mniej więcej tyle, że aktor wciela się w odgrywaną postać nie tylko po usłyszeniu klapsa filmowego oraz słowa „akcja!”, ale także podczas szeroko pojętej pracy na planie, a w ekstremalnych przypadkach nawet poza nim.

Advertisement

W mało przyjemny sposób przekonał się o tym Tyrese Gibson, który partnerował Franco w nieco zapomnianym już dzisiaj filmie Justina Lina pod tytułem Annapolis. James podobno tak mocno wczuł się w rolę boksera, który planuje wstąpić do marines, że podczas kręcenia niektórych scen naprawdę okładał pięściami swojego kolegę po fachu. Jakby tego było mało, Franco został stosunkowo niedawno oskarżony przez pięć byłych współpracownic o nadużywanie swojej władzy na planie filmowym, które miało przejawiać się w nakłanianiu ich do występowania nago przed kamerą. Warto jednak wspomnieć, że świadectwa kobiet nie zostały poparte żadnymi dowodami.

Gene Hackman

Można być gburem, mieć gorszy dzień albo po prostu zostać źle wychowanym. Jak bardzo jednak niegodziwym człowiekiem trzeba być, jak nisko upaść, żeby obrażać na planie filmowym kogoś tak uroczego jak Wes Anderson? Tajniki tego zagadnienia zna Gene Hackman, który podczas kręcenia Genialnego klanu miał wielokrotnie sprawiać reżyserowi oraz innym członkom ekipy spore problemy.

Advertisement

Podczas Q&A zorganizowanego na potrzeby New York Film Festival Anderson podzielił się z widownią swoimi przemyśleniami na temat pracy z amerykańskim aktorem. Twórca Grand Budapest Hotel wspomniał, że reszta obsady musiała bronić go przed atakami Hackmana, który łatwo wpadał w złość i używał wówczas niezbyt przyjemnych dla uszu określeń. Siedzący tuż obok i moderujący dyskusję Noah Baumbach natychmiast uzupełnił wypowiedź reżysera, dodając „Nazwał cię pi**ą, prawda?”. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie Gene Hackman od dzisiaj nie istnieje.

Shia LaBeouf

Przypadek bardzo przypominający sytuację Jamesa Franco. Shia również niesamowicie mocno utożsamia się z odgrywanymi na potrzeby filmów postaciami. Wspomnieć wystarczy chociażby niewiarygodną historię z planu Furii. Amerykanin wcielił się we wspomnianym filmie Davida Ayera w Boyda Swana – jednego z członków załogi tytułowego czołgu.

Advertisement

Aby uwiarygodnić swoją kreację i w pełni oddać jej fizyczny wymiar, aktor przez cały okres zdjęciowy unikał regularnych kąpieli. Nieszczególnie przypadło to do gustu jego kolegom z obsady, którzy mimo wszystko w wywiadach zgodnie twierdzili, że podziwiają Shię za tak wielkie poświęcenie. Ciekawa sytuacja miała również miejsce na planie Gangstera Johna Hillcoata z 2012 roku. LaBeouf na potrzeby roli upijał się bimbrem, co pewnego razu poskutkowało bójką z wcielającym się w rolę jego filmowego starszego brata Tomem Hardym. Nie wiadomo, jaki był dokładny rezultat tej walki, aczkolwiek plotka głosi, że to Amerykanin wyszedł z niej zwycięsko.

Marilyn Monroe

Jedyna hollywoodzka gwiazda w tym zestawieniu, która (niestety) już nikomu więcej życia na planie nie utrudni. Richard Widmark, który współpracował z aktorką przy realizacji Proszę nie pukać oraz O. Henry przy pełnej widowni, w wywiadzie wspominał, że Marilyn była podczas kręcenia filmów prawdziwym kłębkiem nerwów. Potrafiła ponoć niejednokrotnie na długo zamykać się w swojej garderobie i odmawiać powrotu na plan zdjęciowy.

Advertisement

Amerykanka najmocniej jednak zaszła za skórę Billy’emu Wilderowi oraz całej ekipie Pół żartem, pół serio. Po latach sam reżyser oraz aktor Tony Curtis przyznali, że Monroe notorycznie spóźniała się na plan oraz zapominała nawet najprostszych kwestii. Wilder zmuszony był zapisywać jej dialogi na kartce, ale i to nie zawsze okazywało się skuteczne. Niektóre ujęcia z jej udziałem musiały być powtarzane z tego powodu nawet po kilkadziesiąt razy!

Edward Norton

Człowiek, który na planie filmowym przeistacza się w prawdziwego monarchę absolutnego i nie chodzi tutaj jedynie o jego niesamowite umiejętności aktorskie. Norton swoją obsesją kontroli nad każdym etapem powstawania dzieła dał się we znaki niejednemu reżyserowi. Jednym z nich był Brett Ratner – człowiek odpowiedzialny m.in. za prequel Milczenia owiec, czyli Czerwonego smoka.

Advertisement

Edward wcielił się w tym filmie w postać agenta FBI – Willa Grahama. Amerykanin podobno wkroczył na plan, trzymając w rękach własną, z nikim wcześniej niekonsultowaną, wersję scenariusza, po czym konsekwentnie domagał się jej realizacji. Doprowadziło to do niemałego spięcia na linii aktor-reżyser. O scenariusze Norton miał również pokłócić się z twórcami Fridy oraz Incredible Hulk. Największy konflikt z udziałem gwiazdy Podziemnego kręgu miał jednak miejsce w 1998 roku podczas postprodukcji Więźnia nienawiści. Edwardowi nie przypadła do gustu 98-minutowa wersja projektu przygotowana oraz podpisana przez reżysera – Tony’ego Kaye’a. Z tego powodu Amerykanin zmontował własny, trwający ponad dwie godziny wariant Więźnia nienawiści. Ostatecznie do kin trafiła wersja Nortonowska, co niesamowicie rozwścieczyło Kaye’a, który w ostatniej chwili próbował doprowadzić do wymazania swojego nazwiska z czołówki filmu oraz zastąpienia go napisem „Humpty Dumpty”.

Daniel Radcliffe

Ten niepozorny, młody aktor potrafił być na planach filmów opowiadających o przygodach Harry’ego Pottera prawdziwym utrapieniem. Wszystko z powodu jego uzależnienia od alkoholu, z którym chłopak zmagał się w okolicach dziewiętnastego roku życia. Jak donosi brytyjski The Telegraph, Radcliffe miał wielokrotnie pojawiać się wówczas na planach ekranizacji prozy J.K Rowling mocno skacowany, co zdecydowanie nie ułatwiało współpracy z partnerującymi mu Emmą Watson oraz Rupertem Grintem, jak i samymi reżyserami cyklu.

Advertisement

Aktor zastrzega co prawda, że nigdy nie pił w trakcie pracy, aczkolwiek jest w stanie wskazać konkretne momenty w filmach, podczas których realizacji znajdował się pod wpływem alkoholu spożytego dzień wcześniej. Na całe szczęście Daniel ostatecznie wyszedł z tego potwornego nałogu obronną ręką i nie powielił smutnego losu Macaulaya Culkina, innego dziecięcego gwiazdora.

Julia Roberts

Na pierwszy rzut oka to bardzo sympatyczna aktorka, ale ponoć na planie filmowym wychodzi z niej istny demon. Roberts najmocniej dała się we znaki Stevenowi Spielbergowi oraz całej ekipie Hooka. Wekranizacji kultowych Przygód Piotrusia Pana Julia wcieliła się w rolę Dzwoneczka. Aktorka miała na planie filmu zachowywać się jak prawdziwa primadonna. Zdecydowanie największym ekscesem ze strony Amerykanki było zatrudnienie na pełen etat asystenta, którego jedynym zadaniem było dbanie o czystość jej stóp (ze względu na rolę Julia musiała w wielu scenach pojawiać się boso). Poza tym nieomalże nigdy nie przychodziła do pracy na czas, a jej problemy osobiste powodowały mnóstwo opóźnień względem wyznaczonych uprzednio terminów.

Advertisement

Koledzy oraz koleżanki z planu Hooka wspólnie nadali jej przydomek „Tinker-Hell”, który wprost odnosi się do nazwy odgrywanej przez aktorkę postaci (w oryginale Dzwoneczek to Tinker Bell). W programie 60 Minutes na pytanie o potencjalne zaangażowanie Roberts w jakikolwiek przyszły projekt filmowy Spielberg odpowiedział krótkim, acz treściwym „nie”.

Bruce Willis

Twardziel nie tylko na ekranie, ale i w prawdziwym życiu. Na współpracę z Willisem skarżył się chociażby Kevin Smith (reżyser m.in. Clerks – sprzedawcy), który zaangażował Amerykanina do głównej roli w Cop Out: Fujary na tropie. Bruce miał notorycznie sprawiać na planie różnego rodzaju problemy, a po zakończeniu okresu zdjęciowego odmawiać uczestnictwa w niezwykle ważnym dla filmu procesie promocyjnym.

Advertisement

Doświadczenie pracy z gwiazdorem Szklanej pułapki Smith określił dosadnym epitetem „soul-crushing” (znaczy to mniej więcej tyle, co druzgocący), a na imprezie wieńczącej produkcję Cop Out… reżyser podziękował wszystkim członkom ekipy z wyjątkiem Willisa właśnie. Amerykanin starł się również z Sylvestrem Stallone’em przy produkcji trzeciej odsłony Niezniszczalnych. Bruce za 4 dni pracy na planie miał zażądać astronomicznej kwoty rzędu czterech milionów dolarów. W konsekwencji Stallone postanowił zrezygnować z angażu Willisa, a na jego miejsce zatrudnił znacznie sympatyczniejszego Harrisona Forda.

Advertisement

Absolwent poznańskiego filmoznawstwa, swoją pracę magisterską poświęcił zagadnieniu etyki krytyka filmowego. Permanentnie niewyspany, bo nocami chłonie na zmianę westerny i kino nowej przygody. Poza dziesiątą muzą interesuje go również literatura amerykańska oraz francuska, a także piłka nożna - od 2006 roku jest oddanym kibicem FC Barcelony (ze wszystkich tej decyzji konsekwencjami). Od 2017 roku jest redaktorem portalu film.org.pl, jego teksty znaleźć można również na łamach miesięcznika "Kino" oraz internetowego czasopisma Nowy Napis Co Tydzień. Laureat 13. edycji konkursu Krytyk Pisze. Podobnie jak Woody Allen, żałuje w życiu tylko jednego: że nie jest kimś innym. E-mail kontaktowy: jan.brzozowski@protonmail.com

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *