STRACH MA SKOŚNE OCZY. AZJATYCKIE KINO GROZY.
 Autor: Krzysztof Gonerski

"Strach ma skośne oczy. Azjatyckie kino grozy" to pierwsza na polskim rynku publikacja w całości poświecona azjatyckiemu kinu grozy. Autor, pasjonat kina i kultury orientalnej, zabiera Czytelnika w niezwykłą podróż po mrocznym i fascynującym świecie azjatyckiej grozy.

Jest to podróż przez osiem dalekowschodnich kinematografii (m.in. Japonia, Korea Płd, jak też Wietnam, Korea Płn) ujętych w szerokim kontekście historyczno-kulturowym. Dodatkową wartością książki jest niezwykle bogaty materiał filmograficzny, obejmujący ok. czterysta filmów grozy, wśród których znalazły się tytuły o światowym rozgłosie ("The Ring-Krąg", "Oko"), jak też te, które zyskały status tytułów kultowych (m.in. "Guinea Pig" , "The Untold Story"). Autor przygląda się z wnikliwością twórcom azjatyckiej grozy - znanym (m.in. Hideo Nakata, Takashi Miike) i zupełnie w Polsce nieznanym (m.in. Koji Wakamatsu, Kim Ji-woon ).

Uwaga autora koncentruje się także na zjawiskach filmowych do tej pory nieobecnych lub obecnych jedynie śladowo w polskiej literaturze filmoznawczej (J-horror, horror gore, pinku eiga, cyberpunk, filmy Kategorii III itp.). Książka Krzysztofa Gonerskiego to prawdziwa skarbnica wiedzy o azjatyckim kinie grozy. To książka dla fanów i dla osób profesjonalnie piszących o filmie. Dla zainteresowanych orientalną kulturą, jak też dla tych, których interesuje kultura jako taka. Dla tych, którzy lubią azjatyckie kino, jak też dla tych, którzy po prostu lubią kino.

"Strach ma skośne oczy. Azjatyckie kino grozy" do nabycia od 14 lutego 2011 r.
w sklepach Empik i księgarniach na terenie całego kraju.


(...) czytając "Strach ma skośne oczy. Azjatyckie kino grozy" można żałować jednego ...
że samemu jej się nie napisało...

  dr Piotr Kletowski, filmoznawca, specjalista od kina azjatyckiego

Info o autorze: Krzysztof Gonerski - z zawodu prawnik, z zamiłowania pasjonat sztuki filmowej. Wielki fan kina grozy, zafascynowany azjatyckim horrorem oraz kulturą i sztuką Dalekiego Wschodu. Redaktor Naczelny portalu Horror Online, współpracownik magazynów "Lśnienie", "Tori", "Grabarz Polski". Współpracował również z magazynami: "Science-Fiction, Fantasy i Horror", "Nowa Fantastyka" oraz "Czachopismo". Autor wielu recenzji i artykułów z dziedziny filmu, publikowanych m.in na portalach Horror Online, Klub Miłośników Filmu, Azjamania i Koreafilm.pl. Autor dwóch opowiadań grozy, które znalazły się w antologiach: "Trupojad" i "Pokój do wynajęcia" (wyd. Red Horse). Prowadzi blog www.strachmaskosneoczy.blogspot.com

Odwiedź stronę Wydawnictwa:
www.kwiatyorientu.com/ksiazki.html

Zobacz wyniki konkursu - szczegóły po kliknięciu na niniejszy link


Recenzja książki: Filip Jalowski
Klub Miłośników Filmu

Kino azjatyckie przez długi czas kojarzyło się polskiemu widzowi jedynie z samurajskimi opowieściami Kurosawy i gumowym smokiem wychodzącym z oceanu (swoją drogą ciekawe zestawienie). Następnie nadeszła ogromna moda na mangę i anime - na polskich podwórkach zaprzestano zabawy w wojnę, nagle wszyscy byli super saiyanami. Dzieci chłonęły azjatyckie animacje z wielkim uwielbieniem, a dorośli narzekali, że zamiast pobiegać oglądają w telewizji te "skośnookie głupoty", bo przecież jak nie Disney albo Krecik to się do niczego nie nadaje. Wydaję mi się, że właśnie w tym zjawisku można doszukiwać się genezy tego, co stało się w Polsce w listopadzie roku 2002. Dzieciaki, które wyrosły na Yattamanie i Daimosie, a potem biegły sprintem ze szkoły, żeby zdążyć na Czarodziejkę z Księżyca i Dragon Balla podrosły i poszły do kin na Krąg Hideo Nakaty. Ja też poszedłem i do dziś pamiętam, że tydzień spania miałem z głowy.

To właśnie rok 2002 stał się początkiem triumfalnego pochodu azjatyckiego kina grozy na polski rynek. Historia o Sadako okazała się być dla Azjatów wielkim sukcesem, kluczem do rynków na lewo od Uralu, ale i - paradoksalnie - gwoździem do trumny. Dystrybutorzy z uporem maniaka zaczęli sprowadzać obrazy oscylujące wokół tej samej tematyki, straszące (często nieudolnie) tymi samymi pomysłami. I w momencie, kiedy duża część publiczności postawiła już krzyżyk na horrorze Made in Asia pojawia się na rynku książka Krzysztofa Gonerskiego, która uzmysławia jak złożonym zjawiskiem jest azjatyckie kino grozy. Demaskując monotematyczność polskich dystrybutorów autor wprowadza czytelnika w dziwny, nieznany i intrygujący świat horroru azjatyckiego. I, jak się okazuje, nie samymi Sadako i Godzillami wschodnie kino grozy stoi.

Strach ma skośne oczy to jedna z tych pozycji, przy czytaniu których zazdrości się autorowi jego erudycji. W tekście pada około 300 tytułów filmów, które w mniejszym lub większym stopniu związane są z szeroko pojętą tematyką grozy. Kilkadziesiąt z nich doczekało się kilkustronicowego omówienia, a przy pozostałych tytułach czytelnik wyczuwa, że autor (choć nie wdaje się w szczegóły) wie o czym mówi i film widział (rzecz dziś wcale nie taka częsta). Co ważniejsze, tytuły filmów nie pełnią w książce funkcji przecinka - każdy z nich jest wpisany w odpowiedni kontekst kulturowy, każdy z nich wnosi coś do tekstu. Nie mamy do czynienia z nadętą ornamentyką i popisem znajomości tytułów, a z cennymi informacjami i ciekawymi próbami analizy filmowego świata grozy Azjatów.

O szczególnym nacisku na ten aspekt (analiza) informuje nas już sam spis treści, z którego jasno wynika, że książka nie zamierza być (i nie jest) jednolitym i nudnym wykładem, w którym autor mnoży po przecinkach kolejne filmy. Tekst dzieli się na osiem dużych rozdziałów. Każdy z nich poświęcony jest oddzielnej kinematografii (Japonia, Korea, Hongkong, Tajlandia, Chiny, Tajwan, Wietnam, Korea Północna). Każdy rozdział otwiera wprowadzenie do historii kinematografii danego kraju (z naciskiem na kino grozy oczywiście). Następnie analizie zostają poddane filmy, które autor uznał za najważniejsze, czy najciekawsze dla danego państwa. O ile do wprowadzeń nie mam żadnych zastrzeżeń (są klarownie napisane, pełne cennych informacji, umieszczają filmy w odpowiednim kontekście kulturowym), to w przypadku analiz poszczególnych tytułów sprawa ma się nieco inaczej. Autor zaznacza wprawdzie w przedmowie, że w wielu przypadkach nie mógł uniknąć zdradzenia ważnych elementów fabuły omawianych tytułów, lecz w analizach zdarza się to nagminnie. Są to, z mojej perspektywy, teksty pisane przez fana gatunku dla fanów gatunku, którzy mają seanse już za sobą. Ich lektura przed seansem może po prostu popsuć zabawę.

Różnie bywa również z samą jakością analiz. Gdy autor odwołuje się do swojej wiedzy na temat społeczeństwa krajów azjatyckich, wierzeń, czy folkloru teksty są zazwyczaj świetne i arcyciekawe (aż chciałoby się przeczytać kolejną książkę autora poświęconą jedynie Kyioshiemu Kurosawie!). Gorzej, gdy do analiz wkradają się elementy psychologii i filozofii, które często bywają traktowane nieco po macoszemu.

Nie chciałbym jednak aby wymienione minusy przyćmiły ogromną wartość tej książki. Ze zdradzającymi fabułę analizami łatwo można sobie przecież poradzić. Uważam, że najlepszym sposobem lektury tej książki (dla człowieka dopiero zaczynającego przygodę z kinem grozy z Żółtego Kontynentu) jest czytanie samych wprowadzeń. W trakcie tego procesu od razu zauważymy tytuły, które nas interesują. Do analiz wróćmy po ich obejrzeniu. Strach ma skośne oczy to świetny drogowskaz, który prowadzi do wielu niezwykłych miejsc i, co więcej, opowiada nam o nich równie niezwykłe historie - tak tą pozycję traktujmy, a na pewno się na niej nie zawiedziemy.

Moja ocena: 7/10

Do Pana Krzysztofa Gonerskiego: Czekam na książkę o Kyioshim Kurosawie!

POWRÓT DO WYBORU | STRONA GŁÓWNA