Connect with us

Recenzje

Książka a film #7 – JA, OLGA HEPNAROVA

Film fabularny, który ma w sobie coś z dokumentu. Ascetyczny obraz nawiązujący do kina lat sześćdziesiątych. Surowy, pozbawionym jakiegokolwiek retuszu czy ozdobników portret masowej morderczyni.

Published

on

Książka a film #7 – JA, OLGA HEPNAROVA

Czy nie lepiej zrobilibyśmy wszyscy,
nie próbując rozumieć, przyjmując jako fakt,
że żaden człowiek nigdy nie zrozumie drugiego.

Advertisement

Graham Greene, Spokojny Amerykanin

 

Advertisement

Ja, Olga Hepnarova w reżyserii Petra Kazdy i Tomáša Weinreba to film zainspirowany książką non-fiction autorstwa Romana Cílka. Reportaż po raz pierwszy opublikowano w Czechach w 2001 roku. Polskie wydanie pojawiło się w księgarniach w minionym roku nakładem Wydawnictwa Afera. Dramat nakręcony w polskiej koprodukcji jest, podobnie jak książka, próbą rekonstrukcji biografii ostatniej kobiety straconej w Czechach (wówczas Czechosłowacja) na karę śmierci.

Chyba nikt z oczekujących na polską premierę widzów nie miał wątpliwości, że Ja, Olga Hepnarova będzie filmem wyjątkowym. Po pierwsze ze względu na kontrowersyjną tematykę, po drugie dlatego, że to jedna z tych historii, w stosunku do których używa się utartego i od lat tracącego siłę oddziaływania zwrotu „zdarzyła się naprawdę”. Książkę Romana Cílka niełatwo przenieść na ekran, dlatego spodziewałam się, że struktura i kompozycja filmu może – a nawet musi – różnić się od literackiego pierwowzoru. Dzieło czeskiego reportażysty i prozaika to książka dokumentalna, na którą składają się rozmowy ze znajomymi, współpracownikami i członkami rodziny Olgi Hepnarovej, a także świadkami dramatycznego zdarzenia z lipca 1973 roku; korespondencja Olgi Hepnarovej; dokumentacja medyczna, ekspertyzy psychologiczne, fragmenty dokumentów sądowych etc.

Advertisement

Zrobić z tego dobry film fabularny to duże wyzwanie. Mimo pewnej wybiórczości wątków i drobnych zmian filmowa Ja, Olga Hepnarova to obraz wierny reportażowi Cílka. Bardzo dobry, ale specyficzny film, który na pewno nie każdemu się spodoba.

Reportaż książkowy i quasi-reportaż filmowy

Advertisement

Pierwsza wyraźna zmiana względem książkowego oryginału jest widoczna już na początku. Twórcy filmu pominęli prolog, z którego poznajemy suche fakty na temat tragicznego zdarzenia z 10 lipca 1973 roku. Autor książki umieszcza na początku relację z tego feralnego dnia, kreśli topografię miejsca oraz umieszcza ów przełomowy dla historii dzień w nieco szerszym kontekście. Prolog otwierają słowa „nic nie zapowiadało zbliżającej się tragedii”. Ten frazes jest przekorny i ironiczny, ponieważ, jak się wkrótce przekonamy, były sygnały, których jednak nikt nie dostrzegł… W dalszej części książki Cílek cofa się do okresu dojrzewania Olgi Hepnarovej, stara się zrekonstruować życiorys młodej kobiety, wplatając w narrację relacje osób trzecich, obszerne cytaty z listów i dostępnej dokumentacji. Ta zbieranina archiwaliów prowadzi czytelnika aż do samego końca. Wyroku i jego rychłego wykonania. Egzekucji Olgi Hepnarovej.

SZTUKA ŚCIGANIA SIĘ W DESZCZU. Oj, kraksa jakich mało...

Ja, Olga Hepnarova w reżyserii Kazdy i Weinreba ma uproszczoną kompozycję, twórcy zrezygnowali z prologu i przedstawili chronologicznie losy tytułowej bohaterki. Film otwiera symboliczna, a zarazem bardzo wymowna scena. Olga Hepnarová stoi przed lustrem, długo wpatruje się we własne odbicie i nagle wymiotuje… Jesteśmy w centrum Pragi. W domu, który zamieszkuje czworo ludzi, ojciec, matka i dwie wkraczające w dorosłość córki. Mieszczańska dysfunkcyjna rodzina doby socjalizmu. Nie jedzą wspólnych posiłków, nie rozmawiają ze sobą, schodzą sobie nawzajem z drogi. O b c y ludzie. Właśnie tu dorasta Olga Hepnarová. Widzimy ją siedzącą przy dużym biurku. Pali papierosa i pisze list. Z offu dobiegają wypowiadane beznamiętnym głosem słowa notowane na papierze.

Advertisement

Właśnie te listy adresowane do znajomych, a także do lekarzy i psychiatrów leczących – a właściwie nieleczących, twierdzących, że dziewczyna jest całkiem zdrowa – Olgę, powinny kogoś zaalarmować. Ich czujność powinien wzmóc też pożar wywołany przez dziewczynę w domku letniskowym jej rodziców. Ale Olga była jak niewidzialna. Nikt się nią nie interesował, nie przejmował jej dziwactwami. Wątek pożaru, dość dokładnie opisany w reportażu Cílka, został w filmie pominięty (wspomina się go tylko krótko podczas rozprawy sądowej). Twórcy inaczej rozłożyli też akcenty, jeśli chodzi o zilustrowanie związków bohaterki z kobietami i mężczyznami.

Nadbudową w stosunku do książkowego pierwowzoru są mocno wyeksponowane wątki romansów Hepnarovej z kobietami. W reportażu jedynie zasygnalizowano biseksualizm Hepnarovej, nie wdając się w szczegóły, natomiast w filmie nie brakuje odważnych scen erotycznych, w których tytułowa bohaterka przejmuje inicjatywę i wchodzi w męską rolę. Na ekranie widzimy Olgę z Jitką (Marika Šoposká) i Cyganką Mariką (Malwina Turek). Sceny zbliżeń między kobietami są długie, twórcy filmu bez pruderii pokazują właściwie cały akt miłosny.

Z reportażu Cílka dowiemy się, że Hepnarová fantazjowała, że jest mężczyzną, nie umiała osiągnąć satysfakcji seksualnej w relacji z płcią przeciwną, jedynie zbliżenie z kobietą dawało jej częściowe spełnienie. W filmie okrojono mocno rozbudowany w reportażu wątek związku Olgi Hepnarovej z Mirosłavem D. (Martin Pechlát). Związku niezwykłego, opartego bardziej na przyjaźni i pokrewieństwie dusz niż na miłości i pociągu fizycznym. Cílek przytacza obszerne fragmenty korespondencji tej nietypowej pary z czasów, gdy Olga przebywała już w areszcie, a potem więzieniu.

Advertisement

Mirosław D. nazywał ją swoją narzeczoną, pisał o wspólnej przyszłości, budowie domu, rodzinie. Olga była mniej wylewna, mówiła o nim „przyjacielu” i trzymała mężczyznę na dystans. Ich relacja nie wybrzmiewa w filmie tak, jak w książkowym pierwowzorze. Dodatkowo trzydziestoletniego Mirosława D. zagrał aktor po czterdziestce, który według mnie nie bardzo pasuje do tej roli.

Czeski film to skrócona wersja opowieści Cílka, która – jak zauważył sam autor – „ma z punktu widzenia ogólnie przyjętych zasad schematu fabularnego dość duży mankament: bez przerwy coś się tu powtarza. Film fabularny Kazdy i Weinreba ma zupełnie inną poetykę od literackiego reportażu Cílka, a jednocześnie ma w sobie coś z dokumentu i reportażu. Obraz ten ma za zadanie pokazać pewien fragment rzeczywistości, naszej historii, a jego twórcy dążą do bezstronności, obiektywizmu, rejestrowania zamiast ferowania wyroków. Jest tylko jedna zasadnicza różnica pomiędzy reportażem Cílka a quasi-reportażem reżyserskiego duetu Kazda/Weinreb.

Advertisement

Autor książki Ja, Olga Hepnarová pokazuje ten sam wycinek rzeczywistości kolejno z różnych perspektyw, natomiast w filmie Ja, Olga Hepnarova to tytułowa bohaterka jest w centrum i to jej oczyma zdajemy się obserwować świat.

X-MEN: MROCZNA PHOENIX. Alternatywne zakończenie filmu

Ja!

Advertisement

Odczucia, wrażenia, wnioski i interpretacje osób postronnych znikają, w ich miejscu jest Olga, Olga i jeszcze raz Olga. A mimo tego nadal nie wiadomo, jaka naprawdę była. Odpowiedzi nie daje książka, nie daje jej też film. Wyłania się z nich konkretny portret zagubionej i zwichrowanej kobiety, ale na ile jest on prawdziwy, a na ile stanowi efekt autokreacyjnych zabiegów samej Hepnarovej?

Nazywała siebie ofiarą bestialstwa, ale czy rzeczywiście nią była? Z pewnością demonizowała swoją rodzinę, hiperbolizowała też cierpienia, których miała doświadczyć ze strony społeczeństwa. Bita, opluwana, obrażana, ignorowana… a może przewrażliwiona?

Advertisement

W filmie znalazło się miejsce dla legendarnych już dziwactw Hepnarovej, jak publiczne obnażanie się czy absurdalne wywieszanie prania podczas ulewy, zabrakło natomiast opisywanego w książce makabrycznego trofeum, które służyło Hepnarovej jako nietypowe oświetlenie samochodowe. Kobieta woziła w aucie spreparowaną ludzką czaszkę, która w oczodołach miała czerwone żarówki… Pierwsza myśl, jaka się nasuwa, jest taka, że dziewczyna miała nie po kolei w głowie… albo… prowokowała. Może były to teatralne gesty, jej zdaniem wyrafinowane ekscesy.

Wydaje się, że Olga Hepnarová była chodzącym paradoksem, a jej osobowość zbiorem antytez. Raz wystraszona, wpatrująca się w podłogę, raz agresywna i przesadnie pewna siebie. Znękana i nieszczęśliwa czy lubująca się w samoumartwianiu i roli męczennicy? Twierdziła, że boi się ludzi, a oni to wyczuwają i atakują jeszcze mocniej, dlatego maskuje strach agresją, by ten atak uprzedzić. Ale czy jej strach był prawdziwy, czy to także element gry? Oczytana dziewczyna powoływała się na bohatera Obcego Alberta Camusa jako przykład człowieka wolnego od hipokryzji, za jakiego uważała również siebie, jednak ostatecznie i ona była obłudna.

Advertisement

Megalomanka, która pieczołowicie kreowała swój wizerunek mściciela. Ile było w niej realnej nienawiści, a ile przekory? Słynny profesor Vondraček napisał o jej lipcowym ataku: „To już nie próba odreagowania, to akt samorealizacji”. I chyba rzeczywiście tak było, skoro pragnęła rozgłosu. Olga Hepnarová, przyszła masowa zabójczyni, tuż przed atakiem powtórzyła gest wielu seryjnych morderców, którzy przeszli do historii. Wysłała do prasy swój list-manifest.

W filmie mamy okazję zobaczyć jeden z niekontrolowanych wybuchów złości Olgi Hepnarovej, w książce jest ich więcej. Podczas procesu zdiagnozowano u niej psychopatię i szereg zaburzeń osobowości, jednak biegli sądowi orzekli, że była w pełni świadoma swoich czynów i powinna ponieść za nie pełną odpowiedzialność. Ludzie, którzy znali Hepnarovą, wspominają ją jako antypatyczną i cyniczną osobę, która zemściła się za wyimaginowane krzywdy. Oskarżona odpierała zarzuty, mówiąc: „Jeśli ja jestem aspołeczna, to wy jesteście ajednostkowi”.

Advertisement

Natychmiast po wjechaniu ciężarówką w ludzi stojących na chodniku i przystanku autobusowym Olga Hepnarová przyznała się, że działała z premedytacją. Mimo tego media długo ukrywały prawdę, przedstawiając zdarzenie jako nieszczęśliwy wypadek o nieustalonej przyczynie. Również to nie pojawia się w filmie. Zniknęła cała otoczka związana z przepływem informacji po aresztowaniu Hepnarovej i podczas jej procesu. W prasie nie pojawiła się nawet wzmianka o egzekucji kobiety, tak jakby niczego się nie nauczono, chciano ją wymazać z historii i udawać, że problem nie istnieje.

Są jeszcze dwa ważne konteksty tych wydarzeń, na które wskazuje Cílek, a których nie poruszono w filmie. Po pierwsze, manipulowanie ekspertyzami podczas procesu, ignorowanie jednych, a faworyzowanie innych orzeczeń biegłych tak, aby uznać Hepnarovą za odporną na ewentualną resocjalizację i zapewnić orzeczenie najwyższego wymiaru kary. Po drugie, nieprzystawalność ówczesnego systemu karnego do realiów, nieadekwatność zbrodni i kary, ponieważ sąd mógł orzec wobec Olgi Hepnarovej karę piętnastu lat pozbawienia wolności – dłuższego prawo karne nie przewidywało – albo karę śmierci…

Advertisement

Jakakolwiek Olga Hepnarová by nie była, uczciwy proces należy się każdemu. Ona go nie miała. Znienawidzone społeczeństwo zawiodło ją i na tej ostatniej prostej.

Olga na nas patrzy

Advertisement

Adaptacja filmowa książki Cilka jest czarno-biała. Jak jedna z niewielu fotografii Olgi Hepnarovej, które się zachowały. Film Kazdy i Weinreba też jest w pewnym sensie fotografią. Surowym, pozbawionym jakiegokolwiek retuszu czy ozdobników portretem kobiety, która z jednej strony przeszła do historii, z drugiej stała się tematem tabu, zbrodniarką wymazywaną z pamięci.

Twórcy filmu zaryzykowali i stworzyli obraz bardzo ascetyczny, nawiązujący do kina lat sześćdziesiątych. Całkowicie pozbawiony oprawy muzycznej, oparty na długich, statycznych ujęciach. Kadry są dobrze przemyślane i klasycznie skomponowane. Raz tylko pozwolono sobie na bardziej nowoczesny akcent wykorzystywany we współczesnym kinie, zabieg zwany zburzeniem czwartej ściany.

Olga Hepnarová znajduje się w centrum kadru na tle ściany właśnie. Stoi na wyludnionej ulicy, patrzy wprost w kamerę i zwraca się bezpośrednio do swoich wrogów, całego społeczeństwa, które ją napiętnowało i odrzuciło, ale też do widza. Mówi, że owszem, jest psychopatką, ale to bez znaczenia. Odegra się za krzywdy, które ją spotkały. Oko za oko, ząb za ząb. Znika umowna granica między nadawcą a odbiorcą. Kiedy Olga Hepnarová, manifestując swoje prawo do zemsty, patrzy widzowi prosto w oczy, po ciele przebiegają dreszcze. Jest to ze strony twórców filmu świetne zagranie.

Advertisement

Pozwala zakotwiczyć film we współczesności. Metaforycznie pokazać, że Olga nie była jedyną zagubioną jednostką, która karmiła się nienawiścią do społeczeństwa i pewnego dnia wybuchła. Opowieść o Oldze Hepnarovej jest dziś nadal aktualna. Kobieta nazywała siebie wściekłym wilkiem, współcześnie media pewnie określiłyby ją mianem samotnego wilka, mizantropa o wywrotowym światopoglądzie i terrorystycznych skłonnościach.

Praga, Sopot, Nicea…

Advertisement

10 lipca 1973 Olga Hepnarová wjeżdża na chodnik przy ulicy Obrońców Pokoju w Pradze. Osiem ofiar śmiertelnych i kilkunastu rannych… 19 lipca 2014, niezrównoważony psychicznie mężczyzna wjeżdża autem w turystów spacerujących po sopockim molo. Ponad dwudziestu rannych… 14 lipca 2016 roku, Nicea, Promenada Anglików. Zamachowiec wjeżdża ciężarówką w tłum ludzi świętujących obchody Dnia Bastylii. Osiemdziesiąt siedem ofiar śmiertelnych, ponad dwustu rannych… Podobne przykłady można by mnożyć. Sprawców na pewno wiele różni. Mieli odmienne motywacje i inne „wyższe” cele, ale też wiele ich łączy.

Nienawiść do ludzi, poczucie osobistej krzywdy i pragnienie zemsty. Skrajnie i fanatycznie rozumienie wolności, jako prawa do robienia wszystkiego, co chcą. Podobne ataki często – ale jak widać nie zawsze – są motywowane politycznie. Jednak kluczową rolę odgrywa raczej szeroko rozumiany światopogląd niż poglądy stricte polityczne. Żyjemy w czasach, kiedy niemal codziennie słyszymy w mediach słowa terroryzm, terrorysta, zamach. Brakuje jednak spójnej definicji tych pojęć. Czy Olga Hepnarová była terrorystką?

Advertisement

Rola życia?

Patrząc na Michalinę Olszańską (Córki dancingu, Anatomia zła), nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że aktorka przypomina młodziutką Natalie Portman, a jej kreacja to znacznie mroczniejsza wersja Matyldy z Leona zawodowca. Z jednej strony ta niewinność i dziecięca uroda, z drugiej złowrogie spojrzenie i dojrzałość nad wiek. Aktorka spisała się znakomicie.

Advertisement

Udowodniła, że ma ogromny potencjał i potrafi całkowicie się przeobrazić dla roli. Obecnie kreacja Olgi Hepnarovej z pewnością jest dla Olszańskiej rolą życia. Oby nie okazała się ostatnim tak doniosłym filmowym sukcesem.

Michalina Olszańska zbudowała postać od środka i od zewnątrz. Wiernie oddała cechy fizyczne Hepnarovej, charakterystyczny, męski chód, równie męski ubiór, beznamiętny sposób mówienia, ogólny chłód, apatię, przygnębienie, wrażenie jakby było jej wszystko jedno. I ten nieodłączny papieros… Musiało to być niemałe poświęcenie, nawet jeśli aktorka – co widać – nie zaciągała się mocno. W filmie pali niemalże non-stop, cały czas otacza ją smużka tytoniowego dymu.

Advertisement

Aktorka zna język czeski, nauczyła się roli po czesku i w tym języku wypowiedziała wszystkie kwestie, ale to nie jej głos słyszymy w filmie. Choć wcale nie jest to dostrzegalne i zapewne widzowie się tego nie domyślili, obraz został zdubbingowany. Michalina Olszańska mówi o tym w wywiadzie. Czesi słyną z mistrzowskiego, świetnie zsynchronizowanego i naturalnie brzmiącego dubbingu i rzeczywiście tak jest i w przypadku filmu Ja, Olga Hepnarová.

Wyrok

Advertisement

Młoda kobieta o drobnej budowie ciała i fryzurze na pazia. Dziewczyna, która kocha książki, kino, papierosy i jazdę samochodem. Samotniczka, która nienawidzi wszystkich ludzi. Właśnie pali swój pamiętnik, pozbywa się całego skromnego dobytku, topi w rzece starego trabanta i wrzuca do skrzynki dwa listy. Wsiada do dużej ciężarówki, widz razem z nią. Siedzimy w aucie na miejscu pasażera, widząc zarówno to, co widzi Olga, jak również ją samą.

Scena „wypadku”, choć poprzedzona opisanymi wyżej rytuałami, pojawia się w filmie znienacka. Jest jak uderzenie obuchem. Jedziemy. Brudna szyba, auto podskakuje na nierównościach, krzyki ludzi, wszystko trwa nie dłużej niż minutę. Ciężarówka staje, kobieta, która prowadziła, siedzi sztywno i czeka. Nieopodal jest posterunek policji. Funkcjonariusz pyta Olgę Hepnarovą, czy zasnęła za kółkiem, czy zawiodły hamulce. W odpowiedzi słyszy:

Advertisement

Nie (…) Umyślnie wjechałam na chodnik, to moja zemsta na społeczeństwie za to, jak traktowało mnie przez całe moje życie.

Z książki Cílka wiemy, że podczas późniejszego przesłuchania doda jeszcze:

Chciałam zostać winna śmierci większej liczby osób za pomocą środka transportu (…) W żaden sposób nie żałuję tego, co dziś stało się tam na ulicy. Nie zamierzałam zabijać tych konkretnych osób, było mi obojętne, kto zginie. Chodziło przede wszystkim o zasadę.

Filmowy pejzaż po katastrofie jest wiernym odwzorowaniem tego, co mieszkańcy Pragi zobaczyli rankiem 10 lipca 1973 roku. Jeden z okolicznych mieszkańców udokumentował tę krwawą scenę na zdjęciu, które następnie przekazał policji. Raz jeszcze czeski film oddał ukłon w stronę fotografii i faktografii i sam stał się fotografią i quasi-reportażem…

Advertisement

List, który Olga Hepnarová wysłała tego dnia do redakcji dwóch czeskich gazet, zawierał między innymi słowa:

Oto mój wyrok: Ja, Olga Hepnarová, ofiara waszego bestialstwa, skazuję was na śmierć przez przejechanie i oświadczam, że tych x ofiar to i tak za mało za moje życie.

Podpisano: Olga Hepnarová.

Advertisement

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *