search
REKLAMA
Szybka piątka

Najlepsze CZOŁÓWKI SERIALI

REDAKCJA

22 stycznia 2021

REKLAMA

Szybka piątka #164

Jeśli oglądacie seriale na Netfliksie, z pewnością doskonale znacie opcje pomijania czołówki. Są jednak takie, które przewijać zwyczajnie żal. Dziś piszemy o naszych ulubionych. O tych filmowych pisaliśmy TUTAJ.

Filip Pęziński

1. Miasteczko Twin Peaks – motyw muzyczny stworzony przez Angela Badalamentiego w połączeniu z pozornie sielskim pejzażem tytułowego miasteczka każdorazowo robi na mnie wrażenie tym, jak niepokojący jest efekt końcowy. Istota Twin Peaks w pigułce.

2. Batman animacja z początku lat 90. to wciąż jedna z najciekawszych, najbardziej ikonicznych i bliskich istoty postaci wizja Batmana. Obiecuje to już oszczędna w formie czołówka, w której zobaczymy tytułowego bohatera mierzącego się z bandytami na jednym z budynków Gotham. Rewelacyjny klimat noir i znakomity motyw muzyczny.

3. Sense8 – charakterystyczny, intensywny motyw muzyczny przykryty dynamicznym montażem różnych zakątków świata i ludzkiej codzienności. Perfekcyjne oddanie istoty serialu sióstr Wachowskich.

4. Stranger Things – kolejna w moim rankingu pozycja rodem z Netfliksa, a przy tym jeden z największych hitów streamingowego potentata. Oszczędna w formie, działa dzięki świetnej muzyce, która podkreśla upiorny klimat całości.

5. Detektyw – każdy sezon posiada własną czołówkę, ale wszystkie trzy oferują podobną stylistykę: mroczne spojrzenie na głównych bohaterów i miejsce akcji podparte klimatyczną piosenką.

Odys Korczyński

1. Wychowane przez wilki – o tym, że da się ją zapamiętać, zdecydowała forma graficzna i oprawa muzyczna, chociaż ta druga wydaje się zbyt trudna do zapamiętania, a przecież ta zdolność nucenia melodii pod nosem kiedyś miała tak wielkie znaczenie w myśleniu o ulubionych filmach. Dzisiaj już tak się nie da. Co do stylistyki graficznej zaś, czuć tęsknotę za światem, którego już nie ma, w którym talent do surrealistycznego konstruowania otoczenia wywoływał ciarki na plecach, a od niedopowiedzeń wilgotniały kąciki oczu.

2. Miasteczko Twin Peaks – miłość do serialu (w tym do znakomitej, klimatycznej czołówki) dzielę z moim redakcyjnym kolegą Filipem, jednak nie sentyment ani przede wszystkim wrażenie sielskości. A tarcza tnąca, Filipie? To dosyć zaostrzona sielskość, powiedzmy, że technokratyczna. Muzyka faktycznie wspaniała. Jestem przekonany, że dzisiejsze czasy są wyjątkowo nieprzychylne dla dobrej muzyki filmowej, stąd tylko jeden tytuł współczesny w mojej piątce, a reszta stara, reprezentująca szkołę kompozytorską przywiązującą wagę do melodyki, a nie niemożliwej do zapamiętania sztampy.

3. Nieustraszony – uwielbiałem te skróty, jeszcze przed rozpoczęciem czołówki. Były tak zrobione, że tylko zaostrzały apetyt na cały odcinek. A potem już się zaczynała przygoda. Niezniszczalny, czarny Pontiac Trans Am wjeżdżał prosto w widza na dwóch ujęciach, jednym szerszym, drugim węższym, jakby twórcy chcieli już na początku zwiększyć napięcie. A potem prezentacja detali skomputeryzowanego auta i ten głos w tle, jakby zapowiadał koniec świata, gdy nadjedzie Knight Rider.

4. MacGyver – serial faktycznie był bombowy, jak oprawa tytułu pojawiająca się w czołówce. Przyznam się, że za dziecka z ciekawością i niecierpliwością śledziłem, czy w zlepku scen pojawi się wreszcie jakaś nowa. Z tego, co pamiętam, od czas do czasu tak się działo. A dla mnie jako małoletniego widza był to znak, że czeka mnie jeszcze w moim ukochanym serialu mnóstwo najlepszej zabawy.

5. Miami Vice – świat zaprezentowany w czołówce nijak nigdy nie pasował mi do pracy policjantów. Serial zaprezentował ich jako niemal jakichś krezusów, bynajmniej nie finansujących swoich kosztownych hobby ze skromnych pensji policjantów. Niemniej czołówka prezentowała inny świat, niemal jak z mydlanej opery, tyle że kryminalnej. Było więc kolorowo, obficie w słońce, sport, hazard, piękne samochody i seksowne kobiety.

 

Jakub Piwoński

1. Lost: Zagubieni – triumf minimalizmu. Niby nic się nie dzieje, jeno napis wyłania się z ciemności w towarzystwie transowego dźwięku, ale ma to tak dosadny przekaz, że nie potrzeba mi nic więcej. Klimat zagubienia, z którym borykają się bohaterowie, został w tych kilku sekundach oddany idealnie.

2. Gra o tron – uwielbiam tę czołówkę, przez osiem sezonów chyba nigdy jej nie przewijałem. Według mnie jest to jeden z lepszych przykładów otwarć telewizyjnego show w historii. W sedno trafia kompozycja, w postaci miniaturowego oddania całej złożoności świata Westeros, która idealnie współgra z zapadającą w pamięć, wprowadzającą do klimatu opowieści muzyką.

3. Wychowane przez wilki – przykład z ostatnich miesięcy, a zajmuje stałe miejsce na mojej liście ulubionych serialowych czołówek. Piękna, nostalgiczna, poetycka piosenka wespół z obrazami zagłady wprowadzają w atmosferę smutku i tęsknoty za cywilizacją, która nie zdała egzaminu.

4. Rodzina Soprano – ci, co znają i cenią słynny serial HBO, z pewnością kojarzą jego słynne otwarcie, z Jamesem Gandolfinim zmierzającym do swojej nietypowej pracy, palącym cygaro, spoglądającym na miasto z okna samochodu. Niby niewiele, niby banalnie, ale to idealne wprowadzenie do tego, co zwykle działo się w odcinku – a działo się, jak pamiętamy, wiele.

5. The Walking Dead – klimat niepokoju, nastrój grozy. Tak w skrócie można określić czołówkę do tej horrorowej opery mydlanej, w którą swego czasu byłem mocno wkręcony, ale później mi się ona najzwyczajniej znudziła. Nie zmienia to jednak w żaden sposób tego, że tej konkretnej czołówki nigdy nie przewijałem, bo uwielbiałem to, że w skondensowany sposób oddaje klimat horroru tej postapokaliptycznej opowieści. Jeśli miałbym wrócić do TWD, to chyba tylko dla tego otwarcia.

REKLAMA