search
REKLAMA
Recenzje

PRZEGONIĆ DEMONY. Mommy issues w konwencji folk horroru

Tym razem w cyklu „oglądam, żebyście wy nie musieli” piszę o Przegonić demony Bena Steinera, brytyjskim folk horrorze oryginalnym Hulu, dostępnym w Polsce na platformie Disney+.

Dawid Myśliwiec

23 października 2022

Przegonić demony horror Disney+ przegonic demony
REKLAMA

Jest kilka takich okresów w roku, w czasie których następuje wysyp tematycznych produkcji filmowych, w zdecydowanej większości wątpliwej jakości. Mowa tu o Bożym Narodzeniu, Walentynkach czy o zbliżającym się Halloween, które każdego października odpowiada za premiery dziesiątek horrorów, slasherów i thrillerów, przy czym większość z nich to – nie oszukujmy się – filmowy chłam. Dopiero co recenzowałem dla was Bunkier nud… tfu! strachu, który prędzej uśpi, niż przestraszy, a tym razem w cyklu „oglądam, żebyście wy nie musieli” piszę o Przegonić demony Bena Steinera, brytyjskim folk horrorze oryginalnym Hulu, dostępnym w Polsce na platformie Disney+.

Laura (Jemima Rooper) to trzydziestokilkulatka na życiowym zakręcie: choć pracuje w dobrze prosperującej agencji reklamowej i na status społeczny nie może narzekać, jest bulimiczką, która na dodatek coraz bardziej zapada się w kokainowym nałogu. Krótko po tym, jak w niewiarygodnych okolicznościach udaje jej się przeżyć przedawkowanie białego proszku, otrzymuje telefon od swojej matki Celii (znana z Gry o tron czy Zielonego rycerza Kate Dickie), z którą najwyraźniej nie miała kontaktu od lat. Po początkowym wstrząsie Laura decyduje się porozmawiać z matką i, prawdopodobnie celem tytułowego „przegonienia demonów”, powrócić do rodzinnej wioski, gdzie wciąż mieszka Celia. Szybko okazuje się, że choć pozornie niewiele się tam zmieniło – nawet pomimo upływu 20 lat – dawni sąsiedzi i znajomi zachowują się mocno podejrzanie. Także matka Laury, która ewidentnie wyrządziła jej jakąś krzywdę, nie wydaje się mieć szczerych intencji.

Przegonić demony miało potencjał. Mała brytyjska (szkocka?) wioska, w której zamknięta społeczność wyczynia podejrzane rzeczy, a na dodatek solidne „mommy issues”, czyli konflikt na linii matka-córka, podszyty autodestrukcyjnymi skłonnościami głównej bohaterki. W fabule folk horroru Bena Steinera aż gęsto od przeróżnych motywów i mogłoby się wydawać, że debiutujący w samodzielnym pełnym metrażu reżyser będzie chciał podążyć ścieżką Ariego Astera czy Roberta Eggersa i zapragnie powiedzieć coś więcej o współczesnym społeczeństwie poprzez wykorzystanie ludowych rytuałów i podań. Nic z tych rzeczy – w Przegonić demony wszystko jest pretekstowe. Nieprzepracowana matczyna trauma Laury? Jasne, niech to zaprowadzi ją z powrotem w rodzinne strony, ale po co w tym grzebać? Lepiej przeskoczyć na wątek pozostawionej w wiosce przyjaciółki/dziewczyny (Sarah Paul) po to tylko, żeby również za chwilę go porzucić.

Przegonić demony horror Disney+

Łyżka atmosfery w beczce beznadziei

A może okaże się, że to jednak nie „mommy”, a „daddy issues”? Tego też nie możemy wykluczyć, ale nie liczcie, że cokolwiek w filmie Steinera zostanie doprowadzone do końca. Okropnie zagrane sceny emocjonalnych konfrontacji świadczą zarówno o niewysokich umiejętnościach aktorskich (Jemima Rooper momentami jest po prostu fatalna, ale i doświadczona Kate Dickie nie ma powodów do dumy), jak i o absolutnym braku pomysłu scenarzysty-reżysera na sensowne poprowadzenie tej historii. Przegonić demony sporo osiąga atmosferą, ale tę Steiner uzyskuje głównie za sprawą ponurej kolorystyki i naturalnych lokalizacji w rodzinnej wiosce Laury – to wszystko. Nie ma tu kreatywnej kompozycji kadrów i zaskakującego wykorzystania kamery, jak to często bywa w autorskich horrorach – jedynie uczucie niedosytu i niespełnionego potencjału.

Przyznam, że jestem już powoli zmęczony przedhalloweenowymi doświadczeniami horrorowymi. Nie ze względu na ilość przyswojonego kina grozy, a na jego jakość – coraz trudniej jest znaleźć horror czy thriller, który by autentycznie ekscytował i straszył. Liczyłem, że Przegonić demony będzie jedną z tych niepozornych perełek gatunku, zrealizowanych na znikomym budżecie, ale pomysłowych i wiernych istocie konwencji kina grozy. Niestety, film Bena Steinera dołącza do legionu horrorowych półprodukcji, których lepiej unikać podczas halloweenowych seansów grozy.

Dawid Myśliwiec

Dawid Myśliwiec

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA