search
REKLAMA
Nowości kinowe

PARYŻ MOŻE POCZEKAĆ. Jedz, pij i podziwiaj po francusku

Mikołaj Lewalski

21 lipca 2017

REKLAMA

Podróż jako przerwanie życiowej stagnacji i droga do ożywczego katharsis to temat mocno eksploatowany w kinie. Zachwyt malowniczą scenerią, kontakt z odmienną kulturą, spontaniczność i pozwolenie sobie na znacznie więcej niż normalnie – to wszystko pozwala zrozumieć lepiej siebie oraz to, czego oczekujemy od życia. Znamy to z niezliczonych filmów drogi, komedii romantycznych, a także realnego świata. Zapewne niejeden z was przewróci oczami, słysząc, o czym opowiada Paryż może poczekać. Jeśli jednak zdołacie odłożyć na bok złośliwości i nie będziecie zrażeni niewielką odkrywczością filmu Eleanor Coppoli, to czeka was przyjemny i podbudowujący seans.

Historia wpisuje się w znane ramy: wiecznie zapracowany mąż (Alec Baldwin) tuż przed wakacyjnym wyjazdem do Paryża jest zmuszony odbyć służbową podróż do Budapesztu. Jego rozczarowana żona (Diane Lane) z powodu infekcji nie może lecieć samolotem, toteż pojawia się alternatywny pomysł – małżonkowie rozdzielą się, a bohaterka pojedzie autem do Paryża, by tam czekać na męża. Z Cannes do stolicy Francji droga nie jest długa, a film mógłby się skończyć bardzo szybko, gdyby nie fakt, że szofer nie uznaje prostej jazdy od punktu A do punktu B.

Jacques (partner w interesach męża bohaterki) to Francuz jak się patrzy. Elegancki i szarmancki, zdaje się funkcjonować w zupełnie innym świecie niż protagonistka. Dla niego pośpiech i sumienne trzymanie się planu zabija radość płynącą z życia, pozbawiając je sensu. Uważa, że należy ulegać swoim pragnieniom i pozwalać sobie na wszelkie zachcianki. W każdej chwili potrafi oczarować zgrabnym porównaniem czy znajomością faktów dotyczących historii mijanych miejsc. Jest mężczyzną pełnym pasji oraz istną kopalnią wiedzy dotyczącej francuskiej kuchni i win. Brzmi jak ideał prosto ze stereotypowego szablonu, prawda? Na szczęście nie do końca tak jest. Tu i ówdzie daje się nam do zrozumienia, że cała ta wybitnie francuska powierzchowność bohatera jest czymś, co ma przykryć bolesną przeszłość i że on również błądził, zanim odnalazł się w takim stylu życia.

Choć główna bohaterka na papierze nie wydaje się bardziej zniuansowana, to fantastyczna Diane Lane potrafi tchnąć w nią życie i autentyzm. Aktorka niezwykle sprawnie prowadzi postać niespełnionej (ale nie pogrążonej w wielkim nieszczęściu) kobiety, której czegoś brakuje w życiu. Spora część jej wiarygodności bierze się z szerokiej gamy emocji, jakie przedstawia podczas tej nietypowej podróży.

Druga gwiazda produkcji, Alec Baldwin, nie ma tu wiele do zagrania, ale pozytywnie zaskakuje pewną niejednoznacznością swojej postaci. To nie jest typowy mąż-dupek, który w pogoni za karierą zapomina o istnieniu żony i przypomina sobie o niej od święta. Już pierwsze sceny pokazują, że pomimo bycia zapracowanym pragmatykiem kocha swoją żonę i stara się zasłużyć na miano dobrego małżonka. Widząc zmiany, jakie zachodzą w nim wraz z rozwojem fabuły, w żadnym razie nie możemy go określić czarnym charakterem tej historii.

Pięknie nakręconej historii, należy rzec. Sielankowe krajobrazy francuskich wiosek i miasteczek napełniają serce zachwytem i pragnieniem wyruszenia na podobną wyprawę bez chwili zwłoki. Rzeki, roślinność, akwedukty, kamieniczki, kaplice  (a wszystko to skąpane w blasku słońca) – już to wystarczy, żeby zakochać się bez opamiętania w filmowej Francji. Dodajmy do tego interesującą historię tych miejsc, aromatyczne wina i przepyszne jedzenie zasługujące na miano sztuki, a otrzymamy perfekcyjną reklamę tego pięknego państwa. To idealne miejsce na wewnętrzną podróż i ewaluację swoich priorytetów w życiu. Jak już wcześniej wspomniałem – to fabuła, jakich wiele. Coppoli i Diane Lane udało się jednak pogłębić ograny schemat i sprawić, że opowiadana w filmie historia angażuje, chociaż pojawiała się na ekranach niejednokrotnie. I wreszcie – to przepiękny spektakl cudnych widoków i ciepłych barw, które pozostaną z widzem jeszcze długo po seansie. Myślę, że warto zignorować wewnętrzny głos mówiący “ale to już było” i dać się porwać pełnej wrażeń podróży po przepięknej Francji. Paryż naprawdę może poczekać.

korekta: Kornelia Farynowska

Avatar

Mikołaj Lewalski

REKLAMA