search
REKLAMA
Recenzje

Krótki metraż #18. GOLDMAN V SILVERMAN. Twórcy “Nieoszlifowanych diamentów” w świecie ulicznych artystów

Jan Brzozowski

30 stycznia 2020

REKLAMA

Bracia Safdie i Adam Sandler nie zwalniają tempa. Już jutro na Netfliksie premierę będą miały zrealizowane przez nich Nieoszlifowane diamenty. Tymczasem w Internecie można obejrzeć Goldman v Silverman, czyli nakręcony przez braci Safdie podczas zdjęć do Nieoszlifowanych diamentów krótki metraż, w którym w główną rolę również wcielił się Adam Sandler.

Film trwa około sześciu minut, a jego fabuła jest banalnie prosta – dwóch ulicznych artystów wdaje się w przepychankę spowodowaną walką o miejsce na nowojorskim Times Square. Pierwszy z nich (Adam Sandler) w całości wysmarowany jest złotym sprejem, drugi (Benny Safdie) analogicznie – srebrnym. Przypominający pojedynek robotów z Eurotripu konflikt kończy się zaskakująco szybko, gdyż Goldman ucieka się do przemocy i przy pomocy złotego spreju bezpardonowo rozprawia się z kolegą po fachu.

adam sandler

Na przestrzeni sześciu minut bracia Safdie eksplorują swój najprawdopodobniej ulubiony temat, czyli napięte stosunki międzyludzkie. Posługując się przykładem ulicznych artystów obrazują jak niebezpiecznie łatwo wybuchają konflikty. Cała sytuacja zaczyna się przecież bardzo niewinnie – od głupiego żartu Silvermana, który przedrzeźnia Goldmana na oczach zgromadzonej dookoła niewielkiej publiczności. Goldman nie potrafi odpuścić i odpowiada na zaczepkę, eskalując tym samym konflikt. Na naszych oczach formuje się swego rodzaju kula śnieżna, która pod koniec musi w efektowny sposób ulec destrukcji, doprowadzając do zrodzenia się nadzwyczaj nieprzyjemnej sytuacji, która kładzie się cieniem na reszcie dnia obu artystów. Ten sam mechanizm, tylko w znacznie większej, pełnometrażowej skali, zaprezentowali twórcy Nieoszlifowanych diamentów niecałe dwa lata temu w znakomitym Good Time. Przemoc (werbalna) rodzi przemoc (fizyczną) – innej opcji w filmach braci Safdie nie ma.

Krótki metraż zrealizowany został w stałej poetyce filmów braci Safdie. Dominują tutaj ujęcia z ręki, sytuujące formę w obrębie kina dokumentalnego spod znaku direct cinema, a jednocześnie nadające obrazowi pożądany dynamizm, który współgra z konfliktem fabularnym. Temu samemu efektowi podporządkowany jest ostry montaż, niepozwalający widzowi zakotwiczyć się w ujęciu, które zmienia się tak szybko jak napięta sytuacja na ekranie. Niewiele jest współcześnie filmów mogących mierzyć się z dziełami braci Safdie pod względem intensywności (osiągniętej przecież nadzwyczaj prostymi, ale za to jakże efektywnymi środkami).

Co ciekawe, duet reżyserski zrealizował swój krótki metraż nie w studiu, lecz w naturalnej scenerii – na prawdziwym Times Square. Warto z tego względu obejrzeć Goldman v Silverman co najmniej dwa razy. Podczas pierwszego seansu skoncentrować się na fabule, podczas drugiego natomiast skupić uwagę na tym, co widoczne jest w tle. Przy uważnym oglądzie bez problemu dostrzec można skonsternowanie zebranych dookoła ludzi, którzy albo sądzą, że znaleźli się w środku prawdziwego konfliktu i nie do końca wiedzą, jak zareagować, albo, mając świadomość inscenizacji, z zaciekawieniem przyglądają się realizacji filmu. Paru z nich wyciąga nawet telefony i zaczyna dokumentować wydarzenia.

Goldman v Silverman stanowi swego rodzaju kondensację stylu braci Safdie. Jeżeli nie widzieliście do tej pory żadnego filmu twórców Good Time, to świetnym pomysłem jest rozpoczęcie przygody z ich kinem właśnie od tego krótkiego metrażu, który błyskawicznie uświadomi wam, czego można spodziewać się po sygnowanych przez Josha i Benny’ego pełnometrażowych obrazach – zarówno od strony formalnej, jak i fabularnej.

Film można obejrzeć legalnie i za darmo w serwisie Vimeo:

Janek Brzozowski

Jan Brzozowski

Absolwent poznańskiego filmoznawstwa. Permanentnie niewyspany, bo nocami chłonie na zmianę westerny i kino nowej przygody. Wielki fan umiejętności aktorskich Jamesa Deana i Jimmy'ego Stewarta oraz urody Ryana Goslinga i Elle Fanning. Poza dziesiątą muzą interesuje go również literatura amerykańska (w szczególności proza Huntera S. Thompsona i Philipa Rotha) oraz francuska (zwłaszcza dzieła Marcela Prousta i Alberta Camus), a także piłka nożna (od 2006 roku jest oddanym kibicem FC Barcelony). Ostatnimi czasy odkrywa w sobie ogromne pokłady miłości względem kina dokumentalnego. Żałuje w życiu tylko jednego: że nie jest kimś innym. E-mail kontaktowy: jan.brzozowski@protonmail.com

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA