search
REKLAMA
Recenzje

K-19. Gęsty i mroczny podwodny thriller

Dość specyficznym i niewątpliwie ciekawym kinem są filmy rozgrywające się na pokładach okrętów podwodnych.

Tekst gościnny

20 lutego 2024

K-19. Gęsty i mroczny podwodny thriller
REKLAMA

Jest to gatunek do pewnego stopnia niezwykły, ale jednocześnie tak bardzo odmienny od innych filmów, że można o nim mówić jako o odrębnym gatunku. Każdy, nawet średnio zorientowany kinoman zapytany o łodzie podwodne i kino, natychmiast wymieni Polowanie na Czerwony Październik, Das Boot czy Karmazynowy przypływ. Wszystko wskazuje na to, że aby nie stać się mniej zorientowanym, przeciętny kinoman będzie musiał nauczyć się nowego tytułu – K-19

Przede wszystkim jest to film nietypowy. Nietypowy, bo Amerykanie postanowili zrobić film o Rosjanach. A właściwie zrobili coś więcej. Pokazali tragedię grupy rosyjskich marynarzy, tragedię, która kilkadziesiąt lat temu wydarzyła się naprawdę, w której zginęli prawdziwi ludzie, a życie pozostałych na zawsze skażone zostało swego rodzaju piętnem, jakie tylko może stać się udziałem ludzi żyjących w totalitarnym Związku Radzieckim. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że historia tragicznej w skutkach awarii reaktora atomowego na pierwszej radzieckiej łodzi podwodnej o napędzie jądrowym (tytułowym K-19) do niedawna jeszcze utrzymywana była w głębokiej tajemnicy, a po raz pierwszy postanowili opowiedzieć o tym Amerykanie śmiertelny wróg bohaterów K-19.

k-19

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać po obejrzeniu trailera, filmowi daleko do kina sensacyjnego czy klasycznego dramatu wojennego, jak to już przyzwyczaiło nas kino z okrętem podwodnym w herbie. O nie, K-19 klasyczny dramat, opowiadający prostą historię ludzi, którzy w ekstremalnych warunkach postawieni zostali w obliczu zagłady. Ludzi, dodajmy, którymi dowodzi oschły, bezwzględny i najtwardszy z twardych kapitanów floty radzieckiej – Harrison Ford!

Od razu powiem, że jest to rola, która czyni film naprawdę dobrym i wartościowym. Śmiało można powiedzieć, że jest to kreacja aktorska, która swym blaskiem przyćmiła całą obsadę. Postać Harrisona to zimny, bezduszny i prący do przodu jak czołg kapitan łodzi podwodnej, który postanawia ślepo wypełnić szalone rozkazy dowództwa, dyktowane polityczną ambicją, a nie zdrowym rozsądkiem. Człowiek ten traktuje załogę niezwykle surowo, żeby nie powiedzieć bez serca. Czasami miałem wrażenie, że postać kapitana Wostrikowa to zwykły aparatczyk, krańcowo nieprzyjemny, odpychający i po prostu nieludzki. Rozkazy dla niego to śiętość, a załoga liczy się mniej. Po przeciwnej zaś stronie stoi pierwszy oficer okrętu, Polenin (grany przez Liama Neesona), uwielbiany przez załogę, ale zdaniem partii zbyt miękki, by wypełnić tak trudną misję. A misja jest trudna, bo okręt tak naprawdę jest pełen usterek, źle wyposażony i katastrofa jest tylko kwestią czasu.

K-19

Gdy do niej dochodzi, film staje się klasycznym dramatem, dodajmy, dramatem prawdziwie tragicznym, czasami wręcz brutalnym, epatującym szokującymi scenami ukazującymi napromieniowane ciała, panikę, rozpacz i rezygnację. Mozaika ludzkich postaw i charakterów na pokładzie K-19 dała duże pole do popisu dla reżysera (przypominam, że film zrealizowała kobieta, a to już naprawdę nie byle co), co zostało wykorzystane do samego końca. I znowu na tle naprawdę dobrej gry aktorskiej świetnie wypada Ford, którego bohater w tym momencie zaczyna mieć wątpliwości, jego pancerz bezwzględności za czyna się kruszyć. Jednak charakter tego bohatera, niczym rozpędzony kolos pchany siłą bezwładności nie potrafi, lub zwyczajnie nie umie powstrzymać tego szaleństwa, nie godzi się, aby przerwać misję, zatopić okręt i uratować załogę. Niemal do samego końca wierzy, że potrafi zapanować nad sytuacją, że i tym razem uda mu się wyjść zwycięsko z opresji. Jednak kolejne ofiary, ranni, rosnące napromieniowanie statku i świadomość faktu, że okręt po prostu nie sprosta zadaniu robią swoje. Świadomość nieuchronnej porażki, a w perspektywie sąd wojskowy i zesłanie do obozu pracy zdają się jednak nie robić wrażenia na Wostrikowie. Dopiero kolejne, coraz bardziej dramatyczne wydarzenia zdzierają powoli z niego maskę bezwzględności doprowadzają do cichej, honorowej rezygnacji i zwykłego, ludzkiego współczucia.

k-19Wielkie brawa dla Forda, że przy minimalnych środkach aktorskich, grając bardzo oszczędnie, udało mu się pokazać wszystkie te subtelne ewolucje jego bohatera. To jedna z najlepszych ról tego gwiazdora.
A i pozostałe też do złych się nie zaliczają. Szczególnie ciekawie wypada Peter Sarsgaard, grający młodego, niedoświadczonego dowódcę sekcji atomowej okrętu. Jego postać młodego oficera, który zwyczajnie i ludzko boi się iść na pewną śmierć, a w finale zdobywa się na prawdziwe bohaterstwo, jest nieco patetyczna, ale wiarygodna i łapiąca za serce. Podobnie jak bezimienne bohaterstwo całej załogi okrętu, pokazane może trochę schematycznie, ale prawdziwie i wstrząsająco. Dramatyzm sytuacji bohaterów podkreśla duszna, klaustrofobiczna scenografia okrętu, w której tragedia rozgrywa się na oczach wszystkich i staje się udziałem całej załogi. Wszystko to razem powoduje, że widz czuje się zmęczony, przygnębiony udzielającą się atmosferą tego dramatu.

k-19

Zaprawdę, rzadki to przypadek, aby film tak mocno oddziaływał na widzów. Całości dopełnia smutny i gorzki finał, w którym bohaterowie zdają sobie sprawę, jak bardzo ich oszukano, jak bardzo ich wykorzystano. Jeszcze raz podkreślę jak niezwykły jest ten film, gdyż o tragedii Rosjan opowiadają ich niedawni wrogowie. Reżyserka na szczęście próbowała zrobić filmu “rosyjskiego” aktorzy nie mówią z rosyjskim akcentem, Kathryn Bigelow uniknęła stosowania stereotypów narodowościowych do przedstawienia swoich bohaterów. Powstał dzięki temu film prawdziwy i szczery w swoim wyrazie. Film o atmosferze gęstej i ciężkiej, prawdziwie pokazujący mroczną historię ludzi będących zwykłą pożywką dla potworów wielkiej polityki. K-19 to film świetnie zagrany, świetnie wyreżyserowany; po prostu doskonałe kino będące swoistym hołdem dla poległych. Zarówno treść, jak k i realizacja K-19 sprawiają, że ten wyświechtany zwrot odzyskuje swój prawdziwy sens.

Autorem tekstu jest Dariusz Żak.

Tekst z archiwum film.org.pl.

 

REKLAMA