search
REKLAMA
Recenzje

DZIEŃ NA TAK. Nieinwazyjne kino familijne

Dawid Myśliwiec

20 marca 2021

REKLAMA

Pamiętacie Rodzinę od zaraz z 2018 roku, bardzo sympatyczną i przyzwoitą komedię familijną Seana Andersa? Tamta produkcja z Markiem Wahlbergiem i Rose Byrne w rolach głównych opowiadała o parze, która adoptuje trójkę rodzeństwa w różnym wieku, co generuje wiele (nie zawsze) zabawnych sytuacji. Dzień na tak, choć opowiada o rodzinie, w której rodzice są jak najbardziej biologiczni, zasadza się na łudząco podobnym koncepcie, w którym mama i tata muszą podołać wyzwaniu postawionemu przez dzieciaki.

Dzień na tak

Rzecz tyczy się konkretnie tytułowego “dnia na tak”, czyli pewnej metody wychowawczej, która zakłada, że raz na jakiś czas rodzice organizują specjalny dzień, podczas którego dzieci mogą robić, co im się żywnie podoba. Ci z was, którzy poznali smak rodzicielstwa, najprawdopodobniej pukają się teraz w czoło, mówiąc: “Co za samobójca to wymyślił?!”, ale w materii filmowej taki pomysł to prawdziwa komediowo-familijna petarda. Zarówno dzieciaki, jak i rodzice mogą wykazać się w tym scenariuszu dużą kreatywnością – ci pierwsi w wymyślaniu szalonych wyzwań dla mamy i taty, ci drudzy w radzeniu sobie z nieprawdopodobnymi pomysłami swych latorośli. Dzień na tak zasadza się właśnie na nieustannym ścieraniu się pokoleń i wysiłkach każdej ze stron, by udowodnić swoją wyższość nad drugą. Czy ten atrakcyjny, ale dość toporny w swej konstrukcji fabularny koncept miał szansę powodzenia? Tak i nie.

Przywołana we wstępie Rodzina od zaraz z jednej strony była przezabawna, a momentami nawet nieco wulgarna, z drugiej poruszała bardzo poważne tematy, takie jak adopcja, odrzucenie przez biologicznych rodziców czy uprzedzenia rasowe. Film Seana Andersa był nieco ambitniejszą próbą podjęcia konwencji kina familijnego, natomiast Dzień na tak to film, który równie dobrze mógłby pojawić się w ramówce Disney Channel. Choć nie brakuje tu emocji, czasem niełatwych, to jednak wszystko jest bardzo bezpieczne i zachowawcze. Państwo Allison i Carlos Torresowie (Jennifer Garner i Edgar Ramírez) to przekochani rodzice, którzy jednak wielu rzeczy swoim pociechom zabraniają; trójka ich dzieci z kolei to bardzo kreatywna i aktywna gromadka, której przydałoby się trochę wolności. Dotyczy to przede wszystkim nastoletniej Katie (znana z drugiej części netfliksowskiej Opiekunki Jenna Ortega) – dziewczyna pragnie wybrać się z koleżankami na czadowy festiwal muzyczny, ale mama pozwala jej na to tylko pod warunkiem, że… wybiorą się tam razem.

Dzień na tak

I nawet nastoletni bunt jest w filmie Miguela Artety jakiś taki rozwodniony i ugrzeczniony. Owszem, Katie robi wszystko, by wykręcić się z matczynego nadzoru i zaszaleć z koleżankami, ale gdy przychodzi co do czego, okazuje się bezradna i szuka schronienia u nikogo innego jak u Allison właśnie. Tytułowy “dzień na tak” szybko okazuje się przedsięwzięciem cokolwiek karkołomnym, bo choć trójka małych Torresów szczegółowo zaplanowała pełne 24 godziny, to jednak małolaty nie wiedzą jeszcze, czym jest zarządzanie ryzykiem, dlatego ich projekt w pewnym momencie wymyka się spod kontroli. Wszystko jednak kończy się dobrze – no bo jak inaczej mogło się skończyć w quasi-disneyowskim filmie? – a nam pozostaje czerpać przyjemność z małych pozytywów: całkiem niezłej roli rzadko ostatnio widywanej Jennifer Garner, Edgara Ramíreza grającego w całkowitej kontrze do swojego emploi czy faktu, że amerykańsko-latynoska rodzina swobodnie przełącza się między angielskim i hiszpańskim, dodając sobie tym samym wiarygodności.

Dzień na tak to produkcja, która miała sprawić, że poczujemy się dobrze i – pod warunkiem, że nie macie alergii na przesłodzone kino familijne – pod tym względem całkowicie zdaje egzamin. A że szybko o niej zapomnimy? Cóż, Dzień na tak raczej nie był obliczony na zdobywanie nagród i okupowanie rankingów najlepszych filmów roku, dlatego jego wartość powinna być mierzona przyjemnością gwarantowaną podczas seansu – a tej nie powinno wam zabraknąć.

window.addEventListener(‘load’, function() {
if (!(‘getAngularTestability’ in window)) return;
emptyElement = document.createElement(‘div’);
emptyElement.id = ‘lp-crawl-angular-app’;
document.body.appendChild(emptyElement);
});

Avatar

Dawid Myśliwiec

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA