Connect with us

Plebiscyt

Najlepsze FILMY SUPERBOHATERSKIE w historii

NAJLEPSZE FILMY SUPERBOHATERSKIE w historii to podróż przez emocje, akcję i fenomen kultury filmowej, który zaskakuje od lat.

Published

on

Najlepsze FILMY SUPERBOHATERSKIE w historii

Filmy superbohaterskie bezapelacyjnie zawładnęły kinem rozrywkowym, chociaż są w nim obecne od przynajmniej kilkudziesięciu lat. Widzowie są podzieleni – jedni pokochali przygody zamaskowanych bohaterów, inni zarzucają im infantylizację kina. Bez względu na podejście trudno zignorować ten światowy fenomen, który od kilku (a nawet kilkunastu) lat daje nam kolejne i kolejne produkcje spod znaku maski i peleryny.

Zapraszamy do zapoznania się z wynikami głosowania na najlepsze aktorskie filmy superbohaterskie i dziękujemy za udział w głosowaniu.

Advertisement

30. Spider-Man 2 (2004)

reż. Sam Raimi

Gdybyśmy brali pod uwagę również filmy animowane, na liście (i to na wysokim miejscu!) z pewnością pojawiłby się Spider-Man Uniwersum. Jedynym przedstawicielem produkcji o Człowieku-Pająku jest jednak Spider-Man 2 z udziałem Tobeya Maguire’a. Dla niektórych może być to niemałe zaskoczenie, ale to naprawdę dobry film superbohaterski, a w kategorii sequeli w ogóle należy do ścisłej czołówki. O ile oryginał rozwijał to, co wszyscy już o Spider-Manie wiedzieli, o tyle sequel wprowadza nas już niemalże w sam środek nowej przygody.

Advertisement

Twórcy pokusili się o naprawdę interesującą fabułę – doktor Otto Octopus to jeden z najlepszych negatywnych bohaterów w filmach tego typu. Wzbudzający postrach, ale jednocześnie inteligentny i zniuansowany, świetnie sprawdził się jako przeciwnik Spider-Mana. Wcielający się w niego Alfred Molina to zresztą klasa sama w sobie. Poważniejsze wątki obyczajowe świetnie mieszają się tu z elementami komediowymi oraz stuprocentową akcją (scena w pociągu to majstersztyk). [Karol Barzowski]

29. Niezniszczalny (2000)

reż. M. Night Shyamalan

Advertisement

Jeśli Niezniszczalny nie jest najlepszym filmem M. Nighta Shyamalana, to pewno wymieniany jest jednym tchem z Szóstym zmysłem. Jeśli Niezniszczalny nie jest najoryginalniejszym filmem komiksowym/superbohaterskim, to musi pojawiać się w jednym rzędzie z WatchmenSin City czy Spider-Man UniwersumNiezniszczalny jak żaden inny film tego gatunku faktycznie ociera się o dramat psychologiczny, a swoim tempem i brakiem narracyjnego pośpiechu zmusza widza, by ten skupił się na każdym słowie i każdym detalu.

Jest przy tym wartą uwagi refleksją nad superbohaterszczyzną. Nie tylko w ujęciu wewnętrznych reguł rządzących tym gatunkiem (w kinie, w komiksie), ale także w szerszym kontekście: społecznym i fanowskim. Shyamalan stara się bowiem opowiedzieć o tym, jak bardzo w prawdziwym życiu potrzebujemy legend, mitów i bohaterów. [Maciej Niedźwiedzki]

Advertisement

28. X-Men: Pierwsza klasa (2011)

reż. Matthew Vaughn

Po zakończeniu głównej serii filmów o grupie X-Men i nieudanym spin-offie poświęconym postaci Wolverine’a, studio potrzebowało nowego otwarcia dla swojej potężnej marki. W ten sposób pierwotny pomysł na film o młodości Magneto ewoluował w swoisty prequel (jeśli spytać producentów) czy reboot (jeśli spytać reżysera) całej serii. Za kamerą stanął znany chociażby z Kick-Assa Matthew Vaughn, który dostał za zadanie przygotować film w iście maratońskim tempie. Efekt końcowy okazał się zaskakujący dobry, bo z jednej strony dostaliśmy produkcję dobrze wpisującą się w stylistykę serii, a z drugiej bardzo oryginalne odświeżenie lekko już zatęchłej formuły.

Advertisement

Vaughn mocniej skupił się na postaciach i ich relacjach, a klimatem znakomicie nawiązywał do klasycznych odsłon przygód Jamesa Bonda. Zaś Michael Fassbender i James McAvoy okazali się perfekcyjnymi odtwórcami ról Magneto i profesora Xaviera. [Filip Pęziński]

27. X-Men (2000)

reż. Bryan Singer

Advertisement

Jeden z największych kamieni milowych w historii kina superbohaterskiego. W XXI wiek wprowadzono nas bowiem pierwszą ekranizacją komiksu Marvela, która aspirowała do poziomu nowoczesnego, wielkobudżetowego widowiska. Bryanowi Singerowi perfekcyjnie udało się oddać klimat i stylistykę pierwowzoru, znakomicie opierając środek ciężkości o sprawną analogię do politycznych walk mniejszości w Stanach Zjednoczonych. Główną siłą produkcji pozostaje jednak bez wątpienia kultowa dziś obsada. Dwadzieścia lat później wciąż trudno wyobrazić nam sobie w tych rolach innych aktorów. [Filip Pęziński]

26. Kruk (1994)

reż. Alex Proyas

Advertisement

Eric Draven superbohaterem jest raczej nietypowym, ale za to z pewnością najbardziej romantycznym w tym gronie. Powraca zza grobu, żeby pomścić śmierć swojej narzeczonej i swoją, brutalny koniec pięknej miłości. Jego wiernym towarzyszem jest kruk, znakiem rozpoznawczym demoniczny makijaż i czarne ciuchy. Brandon Lee w roli głównej przemówił nie tylko do egzaltowanych nastolatek, Proyasowi bowiem udało się stworzyć dzieło mistyczne, mroczne, niezwykle klimatyczne. Prastary motyw pomsty na winnych nigdy wcześniej nie był przedstawiony równie pociągająco. [Agnieszka Stasiowska]

25. Deadpool 2 (2018)

reż. David Leitch

Advertisement

Moim zdaniem jeden ze zdecydowanie najlepszych filmów superbohaterskich w krótkiej historii tego gatunku. W Deadpoolu 2 powtórzono wszystkie zalety oryginału, przenosząc przy tym całość na wyższy poziom realizacji i opowiadania historii. Film jest dużo bardziej efektownym i zróżnicowanym widowiskiem, a przy tym opowiada dużo bardziej angażującą historię. Przede wszystkim jednak – czym mocno byłem zaskoczony i wciąż jestem zachwycony – to bardzo mądry film o radzeniu sobie z utratą ukochanej osoby. To także pozycja bardzo społecznie zaangażowana, która jako pierwsza wprowadziła do superbohaterskiego mainstreamu bohaterów otwarcie reprezentujących społeczność LGBT. Brawo! [Filip Pęziński]

24. Strażnicy Galaktyki Vol. 2 (2017)

reż. James Gunn

Advertisement

Przy drugiej – w moim odczuciu lepszej – części Strażników Galaktyki włodarze Marvela wyraźnie dali Jamesowi Gunnowi jeszcze więcej wolności twórczej, co widać po pierwsze przy dużo mniej generycznej historii, a po drugie (i przede wszystkim) w przemyconych tu scenach, pomysłach, rozwiązaniach. Strażnicy Galaktyki Vol. 2 to de facto autorskie kino postmodernistyczne ubrane w szaty disneyowskiej rozrywki. Zwariowana podróż przez umysł Gunna i przepiękna, ujmująca historia o rodzinie. Zarówno łzy ze śmiechu, jaki i te ze wzruszenia są tu raczej gwarantowane. [Filip Pęziński]

23. Maska (1994)

reż. Chuck Russell

Advertisement

Zdecydowanie jeden z moich ulubionych filmów lat 90., a przy tym też pozycja, do której w dzieciństwie potrafiłem wracać dosłownie codziennie. Klasyczne orgin story superbohatera w duchu „od zera do bohatera” łączy się tu ze zwariowaną, przezabawną komedią, gdzie trudno się nudzić chociażby przez chwilę, a za to łatwo o ból brzucha spowodowany kolejnymi falami śmiechu. Perfekcyjny Jim Carrey w życiowej formie i młodziutka, debiutująca na wielkim ekranie Cameron Diaz (przyznaję otwarcie – moja pierwsza ekranowa miłość) tworzą świetny duet, sprawnie wsparty galerią niezapomnianych postaci drugoplanowych (w tym psa). [Filip Pęziński]

22. Hellboy (2004)

reż. Guillermo Del Toro

Advertisement

Niezwykle ciekawa wizja od Guillermo del Toro, ogółem dość mocno niedoceniony film, który ładnie miota się pomiędzy mistycyzmem i mrokiem a podaną z sercem, sympatią i humorem opowieścią o zagubionych odmieńcach nie z tego świata. Superbohaterskie zacięcie schodzi tu zdecydowanie na dalszy plan (o ile w przypadku Czerwonego w ogóle można o czymś takim pisać), ale gdy już się pojawia, to nie ma się specjalnie do czego doczepić, bo akcja jest odpowiednio ekscytująca, a (nad)ludzki pierwiastek poprowadzony po prostu wzorowo. Do tego po prostu wspaniały casting, solidna, acz pozbawiona typowych fanfar ścieżka dźwiękowa (również odrobinę niedoceniona) oraz klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Wielka szkoda, że poza uderzającym mocniej w fantasy, bardziej familijnym sequelem, nie doczekaliśmy się dalszych kontynuacji tego uniwersum od tej samej ekipy. [Jacek Lubiński]

21. Blade (1998)

reż. Stephen Norrington

Advertisement

Zanim wampiry stały się obiektem westchnień co drugiej nastolatki, były przeklętymi, których bez litości zwalczano. A nikt nie robił tego z równą zajadłością, co Blade – wieczny łowca. Pół wampir, pół człowiek, jedną nogą tu, drugą tam, zdecydowanie jednak opowiadał się po jasnej stronie doby i nie wahał się używać ostrzy w słusznej sprawie. Wspomagany świetnym soundtrackiem i pełnymi ekspresji scenami walk, Wesley Snipes zaliczył jedną z najlepszych ról w swojej karierze. W Blade’a wcielał się trzykrotnie, ale to pierwszy film z serii do dziś ogląda się naprawdę dobrze. [Agnieszka Stasiowska]

20. X-Men: Przeszłość, która nadejdzie (2014)

reż. Bryan Singer

Advertisement

Połączeni we wspólnej sprawie superbohaterowie, którzy podróżują w czasie, by naprawić widmo mrocznej przyszłości. Powrót do znanych wątków i postaci. Wzruszające podsumowanie wieloletniej serii. To nie zeszłoroczni Avengers: Koniec gry, ale X-Men: Przeszłość, która nadejdzie z 2014 roku. Wyjątkowo udany projekt, który zebrał wszystkie pokolenia filmowych X-Menów w jednym diabelsko satysfakcjonującym widowisku, które powinno zakończyć główną serię filmów o X-Menach, a które niestety doczekało się dwóch sequeli w postaci koszmarnych X-Men: Apocalypse i X-Men: Mroczna Phoenix. Abstrahując od tego – X-Men: Przeszłość, która nadejdzie to jeden z najlepszych blockbusterów ostatnich lat i absolutna czołówka kina superbohaterskiego. [Filip Pęziński]

19. X-Men 2 (2003)

reż. Bryan Singer

Advertisement

Do 2018 roku – premiery Avengers: Wojny bez granic – uważałem X-Men 2 za najlepszy film powstały na podstawie komiksów Marvela. Dziś, w moim osobistym rankingu zdetronizowany, wciąż zasłużenie uważany jest za jednego z najlepszych przedstawicieli gatunku. Nic dziwnego – Bryan Singer w pełni rozwinął tu koncept znany z pierwszej części, realizacyjnie tworząc film dużo bardziej widowiskowy, ale też dostarczając zdecydowanie ciekawszej, opartej na świetnej intrydze i ciekawie rozwiniętych bohaterach historii. Absolutnie fenomenalny Brian Cox w roli głównego antagonisty filmu. [Filip Pęziński]

18. Kick-Ass (2010)

reż. Matthew Vaughn

Advertisement

Na fali popularności ekranizacji komiksów superbohaterskich brytyjski reżyser Matthew Vaughn zrealizował projekt będący ekranizacją przewrotnego komiksu Marka Millara o tym samym tytule. Kick-Ass to w pierwszej kolejności przezabawna zgrywa z całej konwencji superbohaterskiej, ale też bardzo satysfakcjonujące, miejscami poruszające kino akcji najwyższej próby. Błyszczy tu oczywiście kultowy już niemal Nicolas Cage w roli Big Daddy’ego, a całości energii dodaje świetny soundtrack. Warto odnotować, że film doczekał się sequela, który przeszedł przez świat kina raczej bez większego echa. [Filip Peziński]

17. Człowiek ze stali (2013)

reż. Zack Snyder

Advertisement

Jestem pozytywnie zaskoczony, że Człowiek ze stali uplasował się na tej pozycji, ponieważ uważam film Snydera za mocno niedoceniony. To znakomite widowisko, ze świetnym Cavillem w roli tytułowej, fantastyczną stroną audiowizualną (muzyka!) i dużym pokładem emocji, jakich próżno szukać w wielu innych filmach z tej listy. Kilka scen to absolutne perełki – choćby cały pojedynek w Smallville – a całość ogląda się doskonale. Bardzo się cieszę, że Snyder będzie mieć szansę dokończyć swoją wizję na uniwersum DC, rozpoczętą właśnie Człowiekiem ze stali.  [Łukasz Budnik]

16. Mroczny Rycerz powstaje (2012)

reż. Christopher Nolan

Advertisement

Zwieńczenie Nolanowskiej trylogii o Batmanie jest niedoskonałe, ale dziwnie satysfakcjonujące. Są tu rzeczy, które mogły być zdecydowanie lepiej dopracowane, na czele z epickim, niemal trzygodzinnym metrażem, który to czas w pewnym momencie projekcji uderza w widza, wykorzystaniem postaci głównego przeciwnika Mrocznego Rycerza, Bane’a, potraktowanego w finale w sposób zwyczajnie rozczarowujący, oraz zepchnięciem samego Batmana na dalszy plan. Z drugiej strony Nolan robi to samo, co w poprzednich częściach – bardziej interesuje go człowiek, który zakłada maskę, niż symbol, jakim się dzięki niej staje.

Jest to tym widoczniejsze w ostatniej części swojego tryptyku, gdzie Bruce Wayne kilkakrotnie przechodzi przemianę, co rusz powstając i upadając. Film jest przeładowany wątkami i postaciami, bez których mógłby się obejść, ale to, co najważniejsze, czyli portret i wędrówka człowieka siłującego się z własną legendą i potrzebą jej kontynuowania, jest tu poprowadzony bezbłędnie. Również dzięki Christianowi Bale’owi, najlepiej odnajdującemu się w roli Wayne’a właśnie w tym filmie. [Krzysztof Walecki]

Advertisement

15. Avengers (2012)

reż. Joss Whedon

Blockbuster niemalże idealny, znakomicie zestawiający ze sobą wszystkie powstałe do tego momentu solowe przygody amerykańskich herosów. To kulminacja wieloletniej ich podróży, zgrabnie poprowadzona i stanowiąca emocjonalne zwieńczenie uniwersum, któremu nadało to też odpowiedniej siły, wagi oraz, przede wszystkim, sensu. To wciąż najbardziej spełniona ze wspólnych części Avengersów, zamiast nadęcia stawiająca na świetnie zainscenizowaną akcję i będąca po prostu super rozrywką, w której nie ma miejsca na nudę. [Jacek Lubiński]

Advertisement

14. Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów (2016)

reż. Joe i Anthony Russo

Bracia Russo mieli chyba za zadanie udowodnić włodarzom Disneya, że są odpowiednimi ludźmi do realizacji starcia Avengers z Thanosem, bo Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów – chociaż oczywiście stawia w centrum bohatera tytułowego – to znakomicie rozpisana historia, do której zaangażowano większość bohaterów Kinowego Uniwersum Marvela. To przepyszne widowisko, ale też bardzo dobre zakończenie wątków znanych z poprzednich filmów o Kapitanie Ameryce. Walka na lotnisku to wciąż jedna z najbardziej satysfakcjonujących scen akcji tego świata. [Filip Pęziński]

Advertisement

13. Batman – Początek (2005)

reż. Christopher Nolan

Po Batmanie – Początku wyraźnie widać, że Christopher Nolan na planie tego filmu nie miał jeszcze pełnej artystycznej autonomii. Jednak połączenie bliższej reżyserowi realistycznej, zbliżonej do kina sensacyjnego konwencji ze stylistyczną ekspresyjnością i komiksową plastyką, kojarzącą się z filmami Tima Burtona (wszystkie sekwencje rozgrywające się w dzielnicy Narrows), pracuje na korzyść całego filmu. W pierwszym filmie Christophera Nolana o Człowieku-Nietoperzu oba ta ujęcia doskonale ze sobą współgrają, dając wrażenie spójnej, przemyślanej całości.

Advertisement

Sprawiają, że trudno nazwać Batmana – Początek filmem anonimowym. Proponują nowe rozwiązania w przedstawieniu uniwersum tego ikonicznego superbohatera: jego przeszłości, motywacji, lęków, przeciwników i Gotham City. Miasta, które zawsze było integralnym „bohaterem” wcześniejszych filmów. Jak nośne i lubiane okazały się pomysły Nolana naprawdę nie trzeba udowadniać. [Maciej Niedźwiedzki]

12. Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz (2014)

reż. Joe i Anthony Russo

Advertisement

Bracia Russo niespodziewanie, ale z wielkim przytupem wkraczają do świata Kinowego Uniwersum Marvela. W ich pierwszym (z czterech!) podejściu kontynuują rozpoczętą w Captain America: Pierwsze starcie i Avengers historię Steve’a Rogersa, przenosząc go w pełni do współczesnych czasów i wciągając w wielki szpiegowski spisek. Znakomita inspiracja komiksami Eda Brubakera o Kapitanie Ameryce i nowoczesnego kina akcji w stylu filmów o Bournie czy Bondzie z twarzą Daniela Craiga. Zupełnie nowy poziom Marvel Studios. [Filip Pęziński]

11. Iron Man (2008)

reż. Jon Favreau

Advertisement

Dajcie bogatemu dzieciakowi zabawkę… Tony Stark to duże, rozbestwione do granic możliwości dziecko, które ma wszystko. Nagle trafia mu się sytuacja mocno nietypowa i do góry nogami przewraca jego życie. Dzieciak zaczyna bawić się inaczej… Iron Man jest tak daleki od nadętego kina superbohaterskiego, jak to tylko możliwe. Zanim na arenę wkroczył Deadpool, to właśnie Iron Man był tym najbardziej rozbrykanym, niepokornym, piekielnie inteligentnym i uroczo zabawnym, ale nadal rozpuszczonym dzieciakiem. Nigdy, oglądając jego przygody, nie miałam wrażenia, że oto superbohater ratuje świat. Nie, to prostu chłopak, który świetnie się bawi, robiąc to, co lubi. A widz bawi się równie dobrze, oglądając jego poczynania. [Agnieszka Stasiowska]

10. Powrót Batmana (1992)

reż. Tim Burton

Advertisement

Powrót Batmana to prawdziwie mroczne i ponure kino, depresyjne i fatalistyczne. A kontekst świąt Bożego Narodzenia, domyślnie kojarzących się z rodzinnym ciepłem i wspólnotowością jeszcze mocniej podkreśla smutną fabułę filmu Tima Burtona i kontrastuje z nią. Bruce Wayne, zaszyty w swojej rezydencji, spędza czas tylko na wypatrywaniu na niebie znaku Batmana. Prywatnie i zawodowo sfrustrowaną Selinę Kyle pewnie często nawiedzają myśli samobójcze. Bezwzględny hipokryta Max Shreck nienawidzi wszystkich wokół i pewnie też samego siebie.

I oczywiście Pingwin – pragnący być Oswaldem Cobblepotem – mściwy i niepozbawiony tragicznego rysu antagonista. Powrót Batmana to mocny scenariusz, doskonała audiowizualna oprawa i zestaw wyrazistych pierwszo- i drugoplanowych postaci. [Maciej Niedźwiedzki]

Advertisement

09. Watchmen. Strażnicy (2009)

reż. Zack Snyder

Watchmen. Strażnicy Zacka Snydera to adaptacja komiksu Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa o tym samym tytule. Komiksu nie byle jakiego, bo do dziś uważanego za najwybitniejszego przedstawiciela tej gałęzi sztuki. Adaptacja bardzo wierna, mocniej odchodząca od scenariusza Moore’a dopiero w finale, silnie za to autorska, charakterystyczna dla Snydera w kwestii strony wizualnej. Znakomite, emocjonujące widowisko oparte na (prawie) doskonałym castingu i (niemal) bezbłędnym soundtracku. Warto wrócić do filmu ponad 10 lat po jego premierze, bo wciąż mam wrażenie – mimo tak zaszczytnego miejsca w tymże rankingu – nie jest to pozycja darzona adekwatnym do poziomu szacunkiem. [Filip Pęziński]

Advertisement

08. Avengers: Koniec gry (2019)

reż. Joe i Anthony Russo

Film, na który fani bohaterów Marvela czekali ponad 10 lat. Wielkie widowisko będące świętem całego MCU i świetnym podsumowaniem dotychczasowej drogi, jaką przeszli nie tylko tytułowi Avengers, lecz także twórcy całego tego filmowego świata. Dynamiczny, pełny mrugnięć okiem do fanów, w pełni czerpiący z ogromnego potencjału uniwersum i świetnie domykający wątki rozpoczęte w poprzednich filmach. Miłośnicy MCU z całą pewnością nigdy nie zapomną sceny z portalami. [Łukasz Budnik]

Advertisement

07. Deadpool (2016)

reż. Tim Miller

Jasne, Deadpool ma świetnego tytułowego bohatera, a Ryan Reynolds gra go doskonale, jest tu mnóstwo udanego humoru i świetnych scen akcji, a całość ma rewelacyjne tempo i duży replay value. Mnie jednak w Deadpoolu od zawsze absolutnie urzeka wątek… miłosny. Nieprzypadkowo film trafił do kin na Walentynki – relacja Wade’a i Vanessy, gdzie miłość i przyjaźń idą ze sobą w parze, to ścisła czołówka najlepszych romantycznych relacji w kinie superhero. Kto by pomyślał, że napiszę tak akurat w kontekście Deadpoola! [Łukasz Budnik]

Advertisement

06. Thor: Ragnarok (2017)

reż. Taika Waititi

Absolutna czołówka MCU. Waititi wywrócił do góry nogami serię o Thorze – do tej pory raczej sztywną i nieszczególnie ciekawą – serwując widzom wypełnione absurdalnym humorem, przezabawne widowisko. Aktorzy wyraźnie czerpali ogromną przyjemność z pracy na planie i doskonale widać to na ekranie, a my bawimy się wraz z nimi. Kolorowy, szalony, błyskotliwy, energiczny, ze świetnym soundtrackiem i bardzo dobrymi scenami akcji. Na dokładkę Jeff Goldblum w roli esencji samego siebie. [Łukasz Budnik]

Advertisement

05. Logan: Wolverine (2017)

reż. James Mangold

Spośród wszystkich filmów poświęconych mutantom z grupy X-Men to właśnie Logan jest moim ulubionym. Skupienie się na przygnębiającej historii Wolverine’a i Xaviera było strzałem w dziesiątkę, a surowy klimat opowieści uczynił ją jeszcze bardziej wyjątkową. Mnóstwo tu emocji, smutku, poczucia fatalizmu. Nie wyobrażam sobie lepszego pożegnania Hugh Jackmana z rolą – aktor wspina się na wyżyny swoich umiejętności, rysując na swojej twarzy całe zmęczenie, ból i tęsknotę swojej postaci. Świetni są także Patrick Stewart i Dafne Keen. Znakomity film! [Łukasz Budnik]

Advertisement

04. Strażnicy Galaktyki (2014)

reż. James Gunn

Gdy ogłoszono powstanie Strażników Galaktyki, nie miałem pojęcia, kim jest ta superbohaterska grupa, a wizja szopa mówiącego ludzkim głosem i chodzącego drzewa wydawała mi się nie tyle absurdalna (to w końcu komiks), co zupełnie niepasująca do reszty uniwersum. Jakże się myliłem! Dziś trudno wyobrazić sobie MCU bez Strażników Galaktyki, a ich filmowy debiut to znakomite przygodowe kino, z kapitalną chemią między aktorami, świetnym humorem i fantastycznym soundtrackiem, który w dodatku jest wpisany w fabułę. Bomba! [Łukasz Budnik]

Advertisement

03. Batman (1989)

Jeśli nazwiemy Supermana Richarda Donnera ojcem wszystkich filmów superbohaterskich, to bez wątpienia Batman Tima Burtona jest ojcem chrzestnym. Po raz pierwszy bowiem ekranizacja komiksu superbohaterskiego przestała być filmem naiwnym i infantylnym. Burton bardzo ambitnie podszedł do powierzonego mu zadania i świetnie oddał to, co chcieli osiągnąć pomysłodawcy tej ekranizacji – mroczne wrócenie do korzeni postaci. Cała reszta to już historia, bo trudno wyobrazić sobie dziś świat kina bez Michaela Keatona w ikonicznym kostiumie, Jacka Nicholsona w makijażu Jokera i wspaniałego motywu przewodniego autorstwa Danny’ego Elfmana. Batman to wciąż mój Batman. [Filip Pęziński]

02. Avengers: Wojna bez granic (2018)

reż. Joe i Anthony Russo

Advertisement

Przyznam się bez bicia, że pierwszy seans Wojny bez granic był jednym z najbardziej stresujących kinowych doświadczeń mojego życia. Mówię to oczywiście z perspektywy miłośnika tego uniwersum. Poczucie zagrożenia jest tu niemal namacalne, a Thanos to tutaj doskonały antagonista i właściwie główny, wiodący bohater filmu. Rzadko się zdarza, że przy oglądaniu filmu superbohaterskiego nie do końca wierzymy w powodzenie protagonistów. Podczas seansu Wojny bez granic nie mogliśmy być pewni niczego. Jest to też kapitalny film od strony technicznej i scenariuszowej – fabuła płynie i właściwie nie ma żadnej zbędnej sceny. Zakończenie – wiadomo – przeszło już do historii. [Łukasz Budnik]

01. Mroczny Rycerz (2008)

reż. Christopher Nolan

Advertisement

Nie wiem, na ile jest to popularna opinia, ale uważam, że cała sekwencja na statkach z więźniami i uczciwymi mieszkańcami Gotham jest jedynym niedoskonałym elementem w filmie Christophera Nolana.

Za dużo tam napuszonych frazesów, aktorskiej sztuczności i nietrafionych scenariuszowych rozwiązań (to nieszczęsne głosowanie). Poza tym Mroczny rycerz to niespodziewanie i ponadprzeciętnie ambitne kino. Sięgające po intrygujące etycznie tematy (w którym momencie Batman przekracza ustanowione przez siebie granice?), konsekwentnie ze sceny na scenę podnoszące stawkę i wprowadzającego czołowy w historii kina czarny charakter. Jokerowi Heatha Ledgera poświęcono już jednak tyle miejsca, że trudno czymkolwiek zaskoczyć. Na legendarny status tej kreacji na pewno pracuje to, że przy każdej powtórce Joker w Mrocznym rycerzu wydaje się tak samo zagadkowy i zaskakujący.

Advertisement

Film Christophera Nolana z 2008 roku ciągle nie traci animuszu i pozostaje jednym z najważniejszych tytułów XXI wieku. Nie tylko w obrębie swojego gatunku. [Maciej Niedźwiedzki]

Advertisement

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *