Plebiscyt
NAJLEPSZE FILMY POLITYCZNE. Ranking czytelników
Czytelnicy Film.org.pl wybrali najlepsze filmy polityczne.
Zanim przejdziecie do poniższej listy 35 tytułów, które demokratycznie uznaliście za NAJLEPSZE FILMY POLITYCZNE, zastanówmy się nad tym, czym właściwie jest dobry film polityczny? Wasze głosy wskazują na to, że nie zawsze musi być wierną biografią prawdziwych polityków czy sumiennym odwzorowaniem realnych zdarzeń. Czasem może to być również nie mający odwzorowania w faktycznym stanie rzeczy film z nurtu political fiction. Czasem może to być z pozoru całkowicie oderwane od rzeczywistości science fiction, funkcjonujące jako przypowieść-przestroga. Czasem może to być współczesny dramat, a nawet komedia obyczajowa, które pod pretekstem opowieści o niepokornej jednostce, przekazują większe prawdy społeczne i polityczne, jak chociażby w przypadku polskiego Kina Moralnego Niepokoju. Możliwości jest wiele… A rosną one proporcjonalnie do umiejętności krytycznego myślenia u widza.
34. Fahrenheit 9.11 [ex aequo]
2004, reż. Michael Moore
Co jest gorsze od złego prezydenta? Prezydent idiota. A co jest gorsze od złego prezydenta idioty? Jedynie skorumpowany i zły prezydent idiota. George W. Bush w filmie Michaela Moore`a jest takim właśnie denerwującym nieudacznikiem, który własne finansowe korzyści przedkłada nad dobro kraju i demokracji. Jest człowiekiem, który z czystej głupoty morduje tysiące ludzi w Iraku. Poznając kulisy tej swoistej teorii spisku, oglądamy prawdziwe kino.
Nie żaden film dokumentalny, a wspaniały thriller polityczny. Bo Fahrenheit 9.11 nie jest niczym innym, jak tylko nową i subiektywną, a przy tym fascynującą interpretacją faktów. [Jacek Kozłowski, fragment recenzji]
34. Układ zamknięty [ex aequo]
2013, reż. Ryszard Bugajski
Temat prokuratorsko-skarbowych przekrętów z polityką w tle jak nic nadaje się do emocjonalnego szarżowania. I świetnie, bo dobre kino karmi się m.in. złością udzielającą się widzom. To dobrze, gdy film otwiera oczy, skupia uwagę na realiach, nawet tych najbrutalniejszych. Jest idealnie, gdy wywołuje wyraźną reakcję: krzyk, płacz, rozgoryczenie. To ta druga strona – obok eskapistycznej – kinowej frajdy. Film Bugajskiego spełnia obietnicę z nawiązką – jest bardzo bliski tu i teraz, wstrząsający w ukazywaniu brudów dnia codziennego.
Jest w tym bardzo podobny do Długu, trochę do Placu Zbawiciela – nie dla wszystkich będzie to dobra rekomendacja, ale to podobnie wywoływane dreszcze, podobna ilość niecenzuralnych słów cisnąca się na usta. [Rafał Oświeciński, fragment recenzji]
32. Malcolm X [ex aequo]
1992, reż. Spike Lee
Prawdopodobnie drugi najlepszy i prawdopodobnie najważniejszy film czarnoskórego, niepokornego twórcy, Spike’a Lee. Powodów, dla których warto zagospodarować ponad trzy godziny swojego życiorysu na seans tego dzieła, jest wiele i, jak to zwykle u Spike’a, wykraczają one poza kinowe doświadczenia. Oprócz wybornego aktorstwa Denzela Washingtona i świetnego scenariusza opartego na biografii jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci w historii XX wieku mamy tutaj możliwość przyjęcia na chwilę innego punktu widzenia i zagłębienia się w meandry obcej kultury i odmiennego światopoglądu.
Nie musimy się z nimi zgadzać, ale poznanie ich na pewno poszerzy horyzonty i pozwoli nabrać dystansu do bardzo delikatnych kwestii, w sprawie których nadal wielu ludzi nie potrafi się porozumieć. [Szymon Skowroński, fragment zestawienia]
32. Żelazna Dama [ex aequo]
2011, reż. Phyllipa Lloyd
Film pokazuje nam Thatcher jako kobietę chorą, zmęczoną, zmagającą się z halucynacjami, ale w retrospekcjach również w najwyższej formie, na kolejnych szczeblach politycznej kariery. Meryl Streep musiała więc przekazać nam przez ekran najróżniejsze stany emocjonalne swojej bohaterki. Można powiedzieć, że w tym jednym filmie aktorka wcieliła się w dwie, a może nawet trzy różne role. I wyszło jej to znakomicie. Nieważne, że w jednej scenie oglądamy Streep jako staruszkę z demencją, a w następnej jako najtwardszego polityka swoich czasów, prawdziwą kobietę z żelaza.
Wierzymy jej od pierwszej do ostatniej minuty seansu. Na ekranie widać po prostu Margaret Thatcher. [Karol Barzowski, fragment zestawienia]
31. Obywatel Milk
2008, reż. Gus Van Sant
Reżyser poruszył temat niezwykle mu bliski – sam jest przecież homoseksualistą, a Harvey Milk był politykiem, który rozpoczął poważną dyskusję o równouprawnieniu mniejszości seksualnych. Van Sant przeprowadza nas przez kolejne sukcesy Milka – pokazuje jak jego drogą polityczną od momentu gdy jego radykalne, jak na tamte czasy, poglądy zyskują coraz większą grupę zwolenników, po sytuację gdy zaściankowy społeczny ruch staje się faktyczną polityczną siłą.
Obywatel Milk to kino niezwykle ważne i niebanalne, stworzone nie tylko, by edukować, zmierzające do prostej tezy, że: “wszyscy jesteśmy równi”. To również wnikliwy portret środowiska LGBT – daleki od stereotypów i uproszczeń. W każdym kadrze czuć ducha burzliwych i obyczajowo wywrotowych lat 70′. [Maciej Niedźwiedzki, fragment zestawienia]
28. Amator [ex aequo]
1979, reż. Krzysztof Kieślowski
Krzysztof Kieślowski skupił się nie tylko na naciskach, które otoczenie wywiera na jednostki, oraz na fasadowości komunistycznej propagandy. Amator to w równej mierze film o samym tworzeniu dzieła filmowego i życiu filmowca w Polsce lat siedemdziesiątych. Główny bohater, Filip Mosz (Jerzy Stuhr), jest operatorem amatorem, który, zafascynowany kinem, zaczyna nagrywać swoje otoczenie. Wkrótce jego nowa pasja zostaje dostrzeżona przez przełożonych, którzy proponują mu realizację filmu na rocznicę powstania zakładu.
Początkowo nagrania Mosza są ściśle obserwatorskie, można by rzec, niewinne, lecz niebawem bohater zaczyna filmować to, co nie wszystkim jest na rękę. Coraz bardziej interesują go nieprawidłowości w funkcjonowaniu otaczającej rzeczywistości oraz ludzka krzywda. To jednak nie pasuje do propagandy sukcesu i dobrobytu, a Mosz stopniowo orientuje się, że jego filmowe hobby może przynieść tyle samo szkód, co pożytku. Niejawność działań systemu oraz odpowiedzialność artysty to dwa nadrzędne tematy Amatora. Kieślowski pokazuje, że w PRL wszystko funkcjonuje doskonale tylko z pozoru, a w istocie ludzie cierpią.
Natomiast filmowiec ma w takich realiach niezwykle ograniczone pole do działania, które zawsze mogą okazać się ryzykowne. [Dawid Konieczka, fragment zestawienia]
28. Pancernik Potiomkin [ex aequo]
1925, reż. Siergiej Eisenstein
Scena przerabiana w kinie na wiele sposobów z najsłynniejszym przykładem w Nietykalnych (1987) Briana De Palmy, gdzie masakrę w Odessie zamieniono na policyjno-gangsterską rozróbę na dworcu Union Station w Chicago. Albo mniej czytelny hołd – zabójstwo w deszczu w Amsterdamie i toczący się po schodach parasol w Zagranicznym korespondencie (1940) Alfreda Hitchcocka. Duże znaczenie filmu dla rozwoju kina sprawiło, że był on również materiałem idealnym do sparodiowania, czego najlepszym przykładem jest długa sekwencja w Drugim tragicznym filmie o Fantozzim (1976, reż. Luciano Salce).
Trzeba jednak przyznać, że dzieło Eisensteina mimo niewątpliwej wysokiej wartości artystycznej jest w dużej mierze skrojone w celu propagandowym i by ten cel osiągnąć pomija niektóre istotne fakty. [Mariusz Czernic]
28. Wojna Charliego Wilsona [ex aequo]
2007, reż. Mike Nichols
Hanks wspaniale wykreował Charliego Wilsona. Nie wiem, czy prawdziwy kongresman zachowywał się tak jak jego filmowe alter ego, ale abstrahując od wszelkich porównań z rzeczywistością, odtwórca głównej roli wykonał kawał dobrej roboty. Doskonale ukazał charakter człowieka z jednej strony folgującego swoim zachciankom, a jednocześnie wrażliwego na krzywdę ludzką i stającego na głowie, aby odwrócić los uciśnionych. Nie będzie przesady w stwierdzeniu, iż Wilson Hanksa to jeden z “najprawdziwszych” (nie papierowych) mężów stanu, jakich przyszło nam oglądać w ciągu ostatnich kilkunastu, a może i kilkudziesięciu lat.
Nichols w żadnym momencie nie idealizuje poczynań polityka – jeśli bohater kąpie się ze striptizerkami, to nie ma na to żadnego usprawiedliwienia czy próby tłumaczenia. Facet lubi towarzystwo kobiet i tyle. Dzięki takiemu zabiegowi reżyser sprawił, iż Charlie jawi się nam jako postać z krwi i kości, a nie wyprana z wad ikona patriotyzmu i ucieleśnienie wszelkich cnót. [Piotr Żymełka, fragment recenzji]
27. Pan Smith jedzie do Waszyngtonu
1939, reż. Frank Capra
Film stawia przed widzem wyzwanie spojrzenia za siebie i zastanowienia się, po której stronie Senatu sam by usiadł. To przepiękny manifest patriotyzmu, wolności i siły ducha. Manifest, który odnosi się nie tylko do Stanów Zjednoczonych. Tak, to prawda, że jest głównie skierowany do Amerykanów, ponieważ portretuje ich rząd, Senat i stolicę, ale zarazem ukazuje ponadczasowe wartości, które istniały na długo przed powstaniem państwa znanego nam dzisiaj jako Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.
To najlepszy i chyba najbardziej osobisty film Capry, geniusza kina, który swoją pracą zapisał się na zawsze w historii filmu, a także w umysłach i sercach widzów. [Darek Kuźma, fragment recenzji]
23. Fakty i akty [ex aequo]
1997, reż. Barry Levinson
Amerykańska satyra polityczna z Dustinem Hoffmanem i Robertem De Niro w rolach kolejno hollywoodzkiego producenta filmowego i doradcy politycznego, którzy łączą swoje siły, by odwrócić uwagę opinii publicznej od skandalu seksualnego z udziałem prezydenta. Robią to jednak w dość zaskakujący sposób – fabrykują wojnę w Albanii. Mimo że film nie jest oparty na prawdziwych wydarzeniach (powstał na podstawie powieści American Hero autorstwa Larry’ego Beinharta), media szumnie zwróciły uwagę na jego powiązania ze skandalami, które pod koniec lat 90.
pojawiały się wokół Billa Clintona i następującymi w niewielkim odstępie czasu od ich ujawnienia kampaniami bombowymi (Operacje Infinite Reach, Desert Fox oraz Allied Force). Czyżby przykład na to, jak sztuce filmowej zdarza się poprzedzać rzeczywistość…? [Paulina Zdebik]
23. Good Night and Good Luck [ex aequo]
2005, reż. George Clooney
George Clooney (we współpracy z dziennikarzami CBS) zrealizował kawał solidnego, wciągającego kina. Ukazanie w czerni i bieli działań pracowników telewizji w latach 50., dyskusje w zadymionych gabinetach, kulisy powstawania programu informacyjnego, który stanowił głos sprzeciwu względem nadużyciu władzy przez senatora z Illionois. Dobrze wpasowują się w film dokumentalne fragmenty nagrań przemówień MacCarthy’ego oraz przesłuchań komisji, którą powołał.
Bardzo znany wówczas Edward Murrow (David Strathaim) wykreowany jest nie tylko jako bystry i odważny dziennikarz. Jako pierwszy w historii telewizji dokonał manipulacji manewrując wypowiedziami senatora w taki sposób by móc wytknąć mu błędy w ocenie i słabości. Było to bardzo skuteczne i celne posunięcie. W roli współpracownika Murrowa wystąpił sam Clooney, poza nim w obsadzie także: Robert Downey Jr, Frank Langella, Jeff Daniels i Patricia Clarkson. [Jan Dąbrowski, fragment zestawienia]
23. Przypadek [ex aequo]
1981, reż. Krzysztof Kieślowski
Tym, co wyróżnia Przypadek spośród pozostałych filmów Kina Moralnego Niepokoju, jest struktura narracji. Całość składa się z trzech wariantów losów jednego bohatera, Witka (Bogusław Linda), skonstruowanych na zasadzie „co by było, gdyby”. Chłopak bierze urlop dziekański na uczelni i wyrusza do Warszawy. W pierwszej wersji opowieści udaje mu się wsiąść do odjeżdżającego pociągu, by niedługo potem zaangażować się w działalność partyjną.
W drugiej wdaje się w bójkę na peronie, przez co zostaje skazany na wykonywanie robót publicznych. Tam nawiązuje znajomość z działaczami opozycyjnymi. Wreszcie w ostatnim wariancie życia Witka nie opowiada się on po żadnej ze stron politycznego konfliktu — zakłada rodzinę, znajduje pracę, pozostaje niejako obok wszelkich napięć. Kieślowski pokazuje, że tytułowy przypadek, jedno drobne wydarzenie potrafi skierować życie człowieka na zupełnie różne tory. Film niejako zbiera też drogi, którymi podążali twórcy Kina Moralnego Niepokoju, udowadniając, że za każdym człowiekiem — komunistą, opozycjonistą, neutralnym — kryje się osobna, złożona historia, często pełna dobrych bądź złych wyborów, zbiegów okoliczności, wzlotów i upadków. [Dawid Konieczka, fragment zestawienia]
23. 1984 [ex aequo]
1984, reż. Michael Radford
W 1984 na ekrany kinowe trafiła ekranizacja kultowej już wtedy powieści George Orwella Rok 1984 (Nineteen Eighty-Four). Książkę opublikowano po raz pierwszy pod koniec lat czterdziestych. Niedługo potem brytyjski pisarz zmarł. Kilka lat później Rok 1984 doczekał się pierwszej adaptacji filmowej w reżyserii Michaela Andersona. Jednak to obraz Michaela Radforda – z 1984 roku właśnie – przeszedł do historii jako filmowy hołd złożony antyutopii Orwella, uniwersalnej opowieści aktualnej tak długo, jak długo będzie istniała walka o władzę. [Karolina Nos-Cybelius, fragment artykułu]
22. Vice
2018, reż. Adam McKay
Po znakomitym Big Short, w którym Adam McKay przybliżał kulisy światowego kryzysu z pierwszej dekady XXI wieku, autor przedstawił portret niesławnego Dicka Cheneya, wiceprezydenta administracji George’a W. Busha. W szalonej, postmodernistycznej formule McKay pokazuje patologię pozornie demokratycznej władzy i mechanizmy, które kierują USA w stronę kolejnych konfliktów na bliskim wschodzie. Ponura anty-laurka kapitalizmu i neoliberalnej demokracji z wybitnym Christianem Bale’em w roli tytułowej w centrum uwagi. [Filip Pęziński]
20. Człowiek z żelaza [ex aequo]
1981, reż. Andrzej Wajda
Człowiek z żelaza to pierwszy w twórczości Wajdy film na zamówienie, co miało prawo okazać się mankamentem dla nadchodzącej realizacji. Kontynuacja Człowieka z marmuru powstała szybko, z dnia na dzień. Wyzwanie, jakie podjął Wajda, wiązało się z nieustannymi zmianami dotyczącymi ogólnej idei: twórcy dowiadywali się o nowych faktach, które powinni byli umieścić w filmie, zaś inne informacje podlegały redukcji.
(…) Zdobycie Złotej Palmy można argumentować tym, co w Człowieku z żelaza jest najsilniejsze: uchwycenie spektakularnych wydarzeń historycznych w momencie ich narodzin, z obecnością autentycznych postaci (Lecha Wałęsy czy Anny Walentynowicz) oraz zademonstrowanie ich fabularnego wariantu z szeregiem społecznych oraz kulturowych kontekstów. [Radosław Dąbrowski, fragment recenzji]
20. Kariera Nikosia Dyzmy [ex aequo]
2002, reż. Jacek Bromski
Jacek Bromski, wraz ze scenarzystą Tomaszem Kępskim, w 2002 roku wskrzesił postać Nikodema Dyzmy z powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, tyle, że zrobił to po swojemu. W ten sposób Nikodem stał się Nikosiem o twarzy ufarbowanego na rudo, Cezarego Pazury. Cały film został zrobiony na modłę głupiej komedii i do dzisiaj ubolewam, że wielu widzów wyłącznie tak postrzega ten, naprawdę udany, obraz. Bromski jednak wiedział co robi, nie bez powodu Kariera Nikosia Dyzmy jest kolorowa, głośna, wulgarna i pełna roznegliżowanych kobiet. To doskonale oddaje klimat polskiej polityki przełomu XX i XXI wieku, która była i niestety wciąż jest niewyszukana i ordynarna. [Krzysztof Połaski, fragment zestawienia]
19. Persepolis
2007, reż. Vincent Paronnaud, Marjane Satrapi
Persepolis to klasyk animacji dla dorosłych, stworzony na kanwie autobiograficznej powieści graficznej Marjane Satrapi – młodej Iranki, której przyszło dorastać w czasach rewolucji islamskiej. Persepolis to nie tylko głośna opowieść feministyczna, naświetlająca trudną sytuację kobiet w krajach islamskich, ale i głos sprzeciwu wobec reżimu religijnego. Choć tematem animacji jest trudna i krwawa historia Iranu, wojna iracko-irańska i wprowadzona po niej rewolucja obyczajowa, film wcale nie jest trudny w odbiorze.
Wszystko dzięki obsadzeniu w roli narratorki inteligentnej Marjene Satrapi, która swoją ironią, humorem i dystansem do otaczającego ją świata chroni film przed popadnięciem w nadmierną powagę oraz patos. Rewolucja islamska ukazana oczami dojrzewającej zbuntowanej nastolatki, która krytycznym głosem opisuje otaczającą ją rzeczywistość. Wszystko to ubrane w szatę minimalistycznej czarno-białej animacji. Persepolis to pozycja wyjątkowa na tle pozostałych filmów politycznych – łączy ze sobą historię reżimu z pełnowymiarową opowieścią o dorastaniu. Pokazuje, jak polityka wpływa na dzieje pojedynczej jednostki. [Maja Budka]
18. Operacja Argo
2012, reż. Ben Affleck
Film opowiada historię, o której można powiedzieć, że jest tak nieprawdopodobna, że aż trudno uwierzyć w jej prawdziwość. 4 listopada 1979 roku cała Ameryka żyła dramatem 52 pracowników amerykańskiego konsulatu w Iranie, którzy w czasie rewolucji w tym kraju zostali porwani i przetrzymywani przez wiele dni. Nikt jednak nie wiedział, że szóstka pracowników konsulatu zdołała uciec i ukrywała się w domu ambasadora Kanady.
Władze CIA dobrze zdając sobie sprawę z tego, że ich znalezienie przez Irańczyków może się zakończyć egzekucją zaczęli poszukiwać odpowiedniego sposobu na ciche przetransportowanie ich z ogarniętego chaosem kraju. Gdy wydawało się, że bardziej absurdalnych pomysłów niż propozycja dostarczenia im rowerów, na których uciekną przez góry, już się nie znajdzie, swoją propozycję wysunął specjalista od eksfiltracji, Tony Mendez. Jego propozycja brzmiała tak: ukrywający się przyjmą tożsamości kanadyjskich filmowców przygotowujących research do filmu science-fiction „Argo” i razem z nim opuszczą Iran. Ta niesamowita historia upubliczniona została dopiero wiele lat później w czasach prezydentury Clintona i nie da się ukryć że doskonale nadawała się na pomysł na pełen napięcia thriller.
Do tego Ben Affleck pokazał swój reżyserski pazur i stworzył film bardzo dynamiczny, wciągający i dawkujący napięcie w kapitalny sposób. [Piotr Gauza, fragment recenzji]
17. Dzień szakala
1973, reż. Fred Zinnemann
Jeden z czołowych thrillerów z nurtu political fiction, realizowanego i odnoszącego sukcesy w „dekadzie ołowiu” – w latach 70. Wtedy powstały takie klasyki paranoicznego thrillera, jak Syndykat zbrodni (1974) Alana J. Pakuli, Rozmowa (1974) Francisa Forda Coppoli itp. Swój akces do gatunku zgłosił Fred Zinnemann, Austriak z pochodzenia, lecz i ceniony już wówczas reżyser hollywoodzki (W samo południe, Stąd do wieczności), który przyłączył się do nurtu za sprawą adaptacji powieści Dzień Szakala (1971) Fredericka Forsytha.
Autor wykorzystał tło historyczne z początku lat 60., kiedy to we Francji i Algierii działała organizacja terrorystyczna OAS. Kluczowym celem tego zbrodniczego syndykatu było niedopuszczenie do przyznania niezależności Algierii, czemu sprzeciwiał się prezydent Charles de Gaulle. Tyle jeśli chodzi o fakty. Reszta, czyli Szakal i jego zabójcze zlecenie, to już literacka fikcja. Pojedynek pomiędzy zabójcą a służbami bezpieczeństwa reprezentowanymi przez komisarza Lebela jest pełną napięcia grą nerwów. Szakal to człowiek bez imienia, nazwiska, narodowości, potrafi się maskować jakby miał wiele twarzy i posługuje się wieloma paszportami.
Aby zminimalizować ryzyko zdemaskowania jest gotów bez mrugnięcia okiem zabić przypadkowych świadków. Źródła historyczne wskazują, że misja Szakala jest skazana na niepowodzenie. Nie sama kulminacja więc intryguje, ale długie oczekiwanie na nią. [Mariusz Czernic]
13. Brazil [ex aequo]
1985, reż. Terry Gilliam
Zainspirowany w znacznej mierze Rokiem 1984 George’a Orwella czy Procesem Franza Kafki, stanowi alternatywną wizję przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Film dzieje się w czasie i miejscu, które wydaje się trochę nasze, ale z inną architekturą, sprzętem i polityką. Społeczeństwo jest kontrolowane przez totalitarną organizację, a obywatele prowadzą życie w ciągłej paranoi, spodziewając się, że policja prawdopodobnie zaraz wpadnie przez sufit i zacznie bić dysydentów.
Życie w tym świecie jest podłe i ponure. W dodatku do końca nie wiadomo czy cały ciąg dziwnych wydarzeń stanowi odbicie mocno pokręconej rzeczywistości, czy też wytwór zmaltretowanego torturami umysłu. To dzieło naprawdę mocne, balansujące na granicy bardzo czarnej komedii i totalnego klaustrofobicznego przerażenia. [Gracja Grzegorczyk, fragment zestawienia]
13. Good Bye Lenin [ex aequo]
2003, reż. Wolfgang Becker
Niemiecka tragikomedia, przy opisach której często można spotkać się ze sformułowaniem „nostalgii za komunizmem”, którą z pewnością każdy z was miał okazję zaobserwować u co poniektórych starszych członków swojej rodziny. Osiem miesięcy po upadku muru berlińskiego, Christiane Kerner (Katrin Saß), zagorzała komunistka, budzi się ze śpiączki. Nie jest jednak w do końca dobrym stanie, okazuje się, że każdy najmniejszy stres może doprowadzić ją do zawału serca.
W związku z tym, jej syn, Alex (
13. Idy marcowe [ex aequo]
2011, reż. George Clooney
To już drugi, po Good Night and Good Luck, film George’a Clooneya w tym zestawieniu. Na polu tego podgatunku ten reżyser czuje się niewątpliwie najlepiej. Clooney stoi również za artystycznym sukcesem Operacji Argo – gdzie był producentem. W Idach marcowych reżyser zaprasza nas za kulisy amerykańskich wyborów (sam gra fikcyjnego kandydata partii Demokratycznej – Mike’a Morrisa). Główną postacią jest jednak Stephen Meyers (Ryan Gosling) , który kieruje całą kampanią od strony merytorycznej i jest odpowiedzialny za prezydencki PR. Na tej płaszczyźnie Clooney prowadzi bardzo inteligentną grę z widzem.
Za uśmiechniętą i pełną optymizmu twarzą reżysera-aktora kryje się nieciekawa przeszłość i liczne niedopowiedzenia. Meyers i jego oponent z partii Republikańskiej Tom Duffy (Paul Giamatti) “z tylnego siedzenia” decydują o każdym ruchu kandydatów. Polityczny świat przedstawiony w Idach marcowych nie jest transparentny i prosty. Clooney ukazuje fasadowość całego politycznego środowiska i żerujących na nich mediów. To świat niebezpieczny, zatruty hipokryzją i nieczystymi intencjami gdzie forsowany program polityczny (prawicowy, centrowy czy lewicowy) jest tylko kartą przetargową, za którą kupuje się głosy wyborców. [Maciej Niedźwiedzki]
13. Pułkownik Kwiatkowski [ex aequo]
1995, reż. Kazimierz Kutz
Ponoć film oparty na prawdziwych wydarzeniach. Na pewno stanowi jedną z najlepszych komedii powstałych tuż po przemianie ustrojowej, nawet jeśli mocno zakorzenionej w przeszłości. Swego czasu nie został najlepiej odebrany, a i dziś wydaje się być odrobinę zapomniany w porównaniu do innych klasyków rodzimej komedii. Co nie zmienia faktu, że dzieło Kazimierza Kutza w niczym im nie ustępuje. Humor, rozmach, atmosfera, muzyka czy w końcu doborowa obsada – wszystko tu po prostu działa.
A przy okazji starzeje się niczym najlepsze wino, gdyż z roku na rok …Kwiatkowski zdaje się awansować w komediowych stopniach i dziś może wręcz aspirować do miana generała dobrej, mądrej rozrywki. [Jacek Lubiński, fragment plebiscytu]
10. Jak zostać królem [ex aequo]
2010, reż. Tom Hooper
Reżyser Tom Hooper przedstawia losy króla Jerzego VI i jego drogi na brytyjski tron. Ciekawie przy tym portretuje całą monarchię i historię kraju, ale najmocniej skupia się na samym człowieku. Jego problemach, lękach, relacjach z rodziną i żoną. Pokazuje przy okazji, że wielka polityka to czasami nie knucie, bezlitosne rozgrywki i prowadzone bitwy, ale kwestie tak małe jak problem z poprawnym wysławianiem się. Świetny duet Colina Firtha i Geoffreya Rusha, uzupełniony o nie mniej charyzmatyczną Helenę Bonham Carter. Oscar za najlepszy film 2010 roku. [Filip Pęziński, fragment plebiscytu]
10. Ostatni król Szkocji [ex aequo]
2006, reż. Kevin Macdonald
Film zabiera nas do Ugandy, gdzie szkocki lekarz pragnący życiowej odmiany zostaje osobistym medykiem nowego dyktatora. Cały szkopuł tkwi w tym, że dyktator okazuje się okrutnym i nieprzewidywalnym szaleńcem, który w czasie swoich rządów bez mrugnięcia okiem wymordowuje około 200–300 tysięcy ludzi. Na uwagę zasługuje przede wszystkim rewelacyjna kreacja Foresta Whitakera, który za rolę krwawego prezydenta Ugandy, Idi Amina, dostał Oscara, BAFTĘ i Złotego Globa.
Na szczęście film nie jest teatrem jednego aktora, bowiem James McAvoy oraz Gillian Anderson nie ustępują mu na krok. A trzeba pamiętać, że nie jest to film skoncentrowany na jednej postaci, ale historia, gdzie polityka wydaje się być gdzieś na drugim planie. Warto zaznaczyć, że obraz nie stara się zagłębiać w problemy Afryki, nie stara się też odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Zachód pozwolił, by przez osiem długich lat w Ugandzie prowadzone były rządy terroru.
Film bowiem oczekuje od widza, że ten będzie znał historię, zanim zabierze się za jego oglądanie. Nie ma bowiem czasu na ekspozycję i wyjaśnianie różnych spraw, kiedy do pokazania jest jakże fascynująca opowieść o człowieku, który za swoją lekkomyślność będzie musiał zapłacić najwyższą cenę. [Gracja Grzegorczyk, fragment plebiscytu]
10. Popiół i diament [ex aequo]
1958, reż. Andrzej Wajda
To jedno ze szczytowych osiągnięć polskiej szkoły filmowej, gromadzące w sobie najważniejsze elementy, które przesądziły o przełomowości nurtu, takie jak odejście od jednoznaczności i propagandy socrealizmu, ezopowy język przekazu czy niejednoznaczność i pesymizm w opowiadaniu o drugiej wojnie światowej. Popiół i diament to również wgląd w kluczowy okres twórczości Andrzeja Wajdy, uznawanego przecież za jednego z najwybitniejszych polskich reżyserów, a który znacznej części Polaków kojarzy się jedynie z ekranizacjami lektur i Katyniem. Nie można też oczywiście zapomnieć o kultowej roli Zbigniewa Cybulskiego, którego Maciek Chełmicki stał się jednym z symboli polskiego kina. Popiołu i diamentu nie znać po prostu nie można, bo mimo upływu lat nadal pojawia się w wielu analizach, czy to amatorskich, czy przeprowadzanych przez profesorów filmoznawstwa, jak również w przestrzeni publicznej. [Dawid Konieczka, fragment zestawienia]
9. V jak Vendetta
2005, reż. James McTeigue
Ekranizacja komiksu Alana Moore’a. Historia dystopijnej przyszłości, w której Stany Zjednoczone są państwem upadłym, Wielka Brytania totalitarnym, a samotna jednostka – tajemniczy V – rozpoczyna rewolucję, która ma przynieść Anglikom upragnioną wolność. Inteligentna ekranizacja, która oddaje ducha oryginału, ale nie jest w niego ślepo zapatrzona. Przepiękny film o potędze ludu i sile rewolucji. Dziś jeszcze bardziej aktualny. A przy tym efektowne i przemyślane widowisko. Świetny duet Hugo Weavinga i Natalie Portman. [Filip Pęziński]
7. Frost/Nixon [ex aequo]
2008, reż. Ron Howard
W oparciu o sztukę teatralną i prawdziwe wydarzenia Ron Howard przedstawia kronikę medialnego starcia Davida Frosta i Richarda Nixona, tworząc znakomity thriller polityczny, w którym wypalony showman i skompromitowany polityk walczą w telewizyjnym studiu o prawdę i – co tutaj najważniejsze – swoje dobre imię. Frost/Nixon to pełen napięcia, emocjonujący pojedynek na miarę Rocky’ego, a pełen potu ring tylko pozornie daleki jest od rozżarzonego światłami studia. Wspaniali Michael Sheen i Frank Langella w rolach tytułowych. [Filip Pęziński]
7. Przesłuchanie [ex aequo]
1982, reż. Ryszard Bugajski
Razem z bohaterką zatracamy poczucie czasu, zamknięci w ciasnej celi pośród grupy przypadkowych, wywodzących się z różnych warstw społecznych kobiet. Dni redukują się do czekania na przesłuchania i samych przesłuchań, które wypadałoby raczej nazwać torturami – od wypytywania o wszystkich mężczyzn, z którymi spała Tonia, przez rozbieranie jej do naga, po polewanie lodowatą wodą w piwnicy. Antonina w końcu wychodzi na wolność, odzyskuje też urodzoną w więzieniu córeczkę, a nawet – jak się nam sugeruje – męża.
Trudno jednak nazwać to zakończenie happy endem, bo czy człowiek po tylu latach przetrzymywania w nieludzkich warunkach może odnaleźć wewnętrzny spokój? Ośmielę się stwierdzić, że to najwybitniejsza rola w całym filmowym dorobku Jandy. I chyba najbardziej przejmujące oskarżenie komunizmu w polskim kinie, upominające się o szarego obywatela, odzieranego przez system z najintymniejszych tajemnic, prywatności i godności. [Katarzyna Kebernik, fragment rankingu]
6. Człowiek z marmuru
1976, reż. Andrzej Wajda
Główną bohaterką jest Agnieszka (debiutująca na wielkim ekranie Krystyna Janda), początkująca reżyserka, która chce nakręcić film o dawnym przodowniku pracy, Mateuszu Birkucie (Jerzy Radziwiłowicz). Wielka kariera budowniczego socjalizmu zakończyła się niespodziewanie wiele lat wcześniej i od tamtego czasu słuch po nim zaginął. Agnieszka rozpoczyna śledztwo, by dowiedzieć się, co stało się z Birkutem. Po drodze jednak czeka na nią wiele trudności ze strony osób powiązanych z bohaterem jej filmu.
Wajda pokazał w swoim filmie zmagania jednostki z totalitaryzmem – jest ona wobec niego niemalże bezsilna, pozornie skazana na porażkę. Jednakże Agnieszka wcale nie musi powielać losu Birkuta. Konkluzją Człowieka z marmuru jest bowiem apel o waleczność, wytrwałość mimo piętrzących się trudności. Na poziomie metafilmowym dzieło Wajdy jest również opowieścią o trudnościach tworzenia filmu (i sztuki w ogóle) w czasach wszechobecnych nacisków i kontroli. [Dawid Konieczka, fragment zestawienia]
3. Dr. Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę [ex aequo]
1964, reż. Stanley Kubrick
Kubrick z odpowiednią sobie swadą i wyrachowaniem podszedł do tematu zimnowojennego zagrożenia. Wypunktował wszystkie krzywizny mentalności amerykańskiej generalicji ukazując obsesyjne dążenia jej członków do zainicjowania wojennych działań. To krzywe zwierciadło porusza ważne dla przeciętnego obywatela dylematy – co byłoby gdyby za struny współczesnej wojennej polityki odpowiadali szaleńcy, którzy jednym telefonem potrafiliby zasadzić na terenie wroga atomowego grzyba? Czytelne nawiązania do przywódcy Trzeciej Rzeszy, skrywające się w tytułowej postaci, mają zatem swoje uzasadnienie.
I co istotne, widz nie może mieć jednak gwarancji, że psychopatyczny duch Hitlera nie odrodzi się w przyszłości, a to dlatego, że wdrożenie w życie jego metod nie jest – jak się okazuje – wcale takie trudne. [Jakub Piwoński, fragment zestawienia]
3. Jojo Rabbit [ex aequo]
2019, reż. Taika Waititi
Nie wolno żartować z Adolfa Hitlera. Tak mówi każda ze stron politycznych, zarówno lewica, jak i prawica, zarówno ludzie o poglądach konserwatywnych, jak i tych bardziej liberalnych. Pewien znany psycholog, J. Peterson, poświęcił nawet cały rozdział w swojej książce, by wyjaśnić czytelnikowi negatywne reperkusje płynące z tego typu zachowań. Żyjemy w czasach, w których ludzie są równie przewrażliwieni, co pamiętliwi.
I w tym gnuśnym dla ludzkości momencie Taika Waititi przybywa z czarną, groteskową komedią o tym, czym tak naprawdę jest bycie nazistą, kiedy mamy dziesięć lat i nikłe pojęcie o świecie. Albo czym jest bycie dzieckiem/człowiekiem w ogóle. Poszukując sensu istnienia drobnego chłopca w dużym, złym świecie, Waititi w inteligentny sposób demitologizuje ówczesną codzienność zwykłego Niemca. Najpierw nas rozluźnia, potem wprawia w zakłopotanie – Jojo Rabbit podziała lepiej niż niejeden dokument o wojennym terrorze. [Jan Tracz, fragment recenzji]
3. Obywatel Kane [ex aequo]
1941, reż. Orson Welles
1 maja 2021 Obywatel Kane skończył 80 lat, tyle już minęło od jego nowojorskiej i zarazem światowej premiery. I chociaż z pewnością są ludzie, którzy nie rozumieją fenomenu tego obrazu to wiele innych czynników wskazuje, że zestarzał się bardzo szlachetnie. Wciąż jest analizowany, prowokuje do refleksji, inspiruje filmowców. Najnowszym pretekstem do dyskusji na temat dzieła Wellesa jest Mank (2020) Davida Finchera stawiający na pierwszym planie postać scenarzysty Hermana Mankiewicza, któremu Orson Welles zlecił napisanie fikcyjnej biografii opartej m.
in. na życiorysie magnata prasowego Williama Randolpha Hearsta. Obywatel Kane na pozór przypomina klasyczną detektywistyczną opowieść o dziennikarskim śledztwie w pogoni za gorącym tematem. Ale reżyser wykracza poza klisze gatunkowe, nie spełnia oczekiwań i brnie własną ścieżką. Łamie także reguły tradycyjnego filmu hollywoodzkiego, sięgając po rzadko używane chwyty narracyjne i zabiegi formalne. Pauline Kael wskazywała, że strukturę narracyjną Welles zaczerpnął z filmu Williama K. Howarda Władza i chwała (1933). Podziw wzbudziła praca operatora Gregga Tolanda, który – podobnie jak reżyser i scenarzysta – stosował zabiegi obecne w poprzedniej dekadzie, lecz je udoskonalił i dopasował do fabuły tak, by nadały poszczególnym scenom ukrytego znaczenia. [Mariusz Czernic]
2. Wszyscy ludzie prezydenta
1976, reż. Alan J. Pakula
Wszyscy ludzie prezydenta to absolutna klasyka kina politycznego. Wymarzony projekt Roberta Redforda, film mierzący się ze słynną aferą Watergate, na ekran przy oczywiście udziale gwiazdora na ekran przeniósł Alan J. Pakula. To bardzo chłodny, analityczny thriller stworzony z dokumentalną precyzją i w gorzkim stylu typowym dla kina amerykańskiego lat 70. Obok wspomnianego Redforda w centrum uwagi pozostaje Dustin Hoffman. Dwie ikony tworzą niezapomniany duet, a pomysł Redforda, aby nauczyli się nawzajem swoich kwestii i wchodzili sobie w zdanie robi fenomenalne wrażenie. [Filip Pęziński]
1. JFK
1991, reż. Oliver Stone
Dla wielu JFK to najlepszy film polityczny w historii kina. Oliver Stone dostarcza nam ogromną ilość argumentów, by właśnie tak twierdzić. Ten film po prostu musiał się udać. Miał reżysera w szczytowej formie, temat traktujący o jednym z najważniejszych, najbardziej przełomowych wydarzeń XX wiecznej historii i wyborną obsadę z Kevinem Costnerem w swojej najwybitniejszej dramatycznej roli. JFK imponuje rzetelnością argumentacji, przenikliwością wniosków i celnością hipotez.
Film Stone’a oferuje znacznie więcej poza metodologiczną analizę zamachu na Johna Fitzgerralda Kennedy’ego. Reżyser bada całe otoczenie prezydenta, stara się dogłębnie zrozumieć motywacje ludzi odpowiedzialnych za tą zbrodnie. JFK jest niezwykle odważnym i bezkompromisowym portretem ludzi władzy. [Maciej Niedźwiedzki, fragment zestawienia]
