search
REKLAMA
Felietony

Q: NADCHODZI BURZA. TRUMP jako symbol intelektualnego obciachu?

Odys Korczyński

28 marca 2021

REKLAMA

Według nich sam „Q” posiada cechy socjopaty, łaknącego uwagi jak np. seryjni mordercy, którzy na którymś etapie swojej morderczej działalności nie mogą się powstrzymać, żeby nie wchodzić w jakiś dialog z policją w formie znaków na ciałach, listów, mejli itp. Zresztą, kiedy się posłucha wypowiedzi np. Craiga Jamesa, opowiadającego o „Q” jak o kimś w rodzaju mesjasza prawdy oraz opisie drabiny jego wartości, przejawiającej się w wierze w Boga, Trumpa i posiadanie broni, łatwo zdefiniować, kim jest James i do czego może być zdolny, gdy odpowiednio pokieruje się socjotechnicznie jego czynami. Heinrich Himmler w swoich pismach sugestywnie opisywał, kim byli i co motywowało członków Freikorpsu, nim stworzyli machinę nazizmu. Oni nie mieli pojęcia, czym może być nazizm, a jednak go wykreowali. Tak mi się tylko przypomniało.

Wychodzi na to, że ze względów bezpieczeństwa Donald Trump po prostu nie może powiedzieć, że światem rządzą satanistyczni pedofile, którzy torturują dzieci i piją ich krew. Musi walczyć z nimi skrycie, aż do momentu, gdy służby specjalne będą rzeczywiście gotowe, żeby za jednym zamachem wszystkich aresztować. Czyżby więc szturm na Kapitol był ważnym elementem Trumpowskiego planu uczynienia z Ameryki na nowo wielkiego państwa? Taka teza pada w dokumencie, zwłaszcza że Trump, co wspominałem wyżej, mówił o „burzy” i ludziach, którzy są jej siewcami. Coś chyba jednak nie wyszło, bo skończyło się, bądź co bądź, na bezprecedensowym, jednak szybko stłumionym, w sumie lokalnym wybryku grupy zdesperowanych chuliganów. Co teraz, „Q”? Sataniści znów wygrali.

Tak na marginesie ciekawy jest sposób myślenia jednej z Qtuberek. Wnioskuje ona, że skoro istnieje na tym świecie tajne sprzysiężenie pedofili jedzących dzieci, żeby się odmłodzić, to jest w stanie również uwierzyć, że Ziemia jest płaska. To chyba wystarczająco emblematyczny przykład, żeby uświadomić sobie, jak myślą zwolennicy Pizzagate, Trumpa i „Q”? Co do Pizzagate, której „Q” stał się piewcą i rozsadnikiem, z licznymi modyfikacjami, trzeba mieć szaloną wyobraźnię, żeby na podstawie kilku mejli Johna Podesty, w których często pojawiało się słowo „pizza”, wyobrazić sobie, że on wraz z Hillary Clinton w piwnicy lokalu „Comet Ping Pong” gwałcą małe dzieci. I absolutnie nie twierdzę przy tym, że światowa siatka pedofilska i handel ludźmi, w który są zamieszani najbogatsi ludzie świata, łącznie ze źródłami w Hollywood, nie istnieją. Twierdzę tylko, że nie tak przeprowadza się wnioskowanie dowodowe, żeby owe procedery zdemaskować.

Gdzie idziemy, tam idziemy wszyscy! – motto „Q” wzięte z filmu Sztorm Ridleya Scotta. Jakże podobne do haseł wykrzykiwanych na wiecach wyborczych przez Trumpa.

Seans dokumentu Q: Nadchodzi burza uświadamia, w jakim mindfucku znalazła się amerykańska inteligencja, kiedy wybory wygrał Trump. Są tu pewne cechy wspólne z naszą, polską reakcją na wynik wyborów, pełną niezrozumienia, zdziwienia, zagubienia, niedowierzania, a wreszcie poczucia, że społeczeństwo cofa się w rozwoju. Mimo wszystko mamy szczęście w nieszczęściu, że nikogo takiego jak „Q” nie ma na naszym polskim rynku mediów. Sam zaś QAnon niezbyt się Polską interesuje, co powinno dać do myślenia naszym Amerykofilom, jak strategicznym dla USA jesteśmy partnerem. To jednak nie oznacza, że foliarstwa u nas nie brakuje. „Q” wraz z Trumpem inspirują pewne co bardziej radykalne odłamy naszej prawej części strony politycznej, zatem warto być przygotowanym na postcovidowy wysyp teorii spiskowych, które będą rozgrzewać wynudzoną podczas pandemii wyobraźnię co poniektórych. Dekonstrukcjonista Trump oraz jego alter ego „Q” są więc nie tylko wyrazem intelektualnego obciachu. Nie docenia się tym określeniem ich podłego sprytu i siły dwulicowego oddziaływania. Q: Nadchodzi burza pokazuje, w jakie sidła wpadła Ameryka. Nasz Obajtek, Duda, Kaczyński, Sasin i reszta to lokalny pryszcz na naszym narodowym, przyzwyczajonym do zbierania cięgów zadku.

Odys Korczyński

Odys Korczyński

Filozof, antyteista, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu w wydaniu Slavoja Žižka, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz reklamowym. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA