search
REKLAMA
Biografie ludzi filmu

ZOË LUND. Kobieta, która z ćpania uczyniła sztukę i religię

Katarzyna Kebernik

16 kwietnia 2019

REKLAMA

Możecie kojarzyć ją z filmu Kaliber 45 (1981), w którym jako piękna, milcząca dziewczyna zabijała przypadkowo napotkanych mężczyzn. Ale możecie kojarzyć ją i ze Złego porucznika (1992), w którym wstrzykuje heroinę w żyły Harveya Keitela. Później w wywiadach zapewniała, że we wszystkich scenach z jej udziałem naprawdę zażywano narkotyki. Nie bez przyczyny zasłużyła sobie na przydomek „uosobienie heroin chic”. 16 kwietnia 2019 roku mija dwadzieścia lat od śmierci Zoë Lund. Odeszła w wieku zaledwie 37 lat, a bezpośrednią przyczyną jej śmierci wcale nie była heroina. 

zoe tamerlis

Zoë Tamerlis – bo tak brzmiało jej panieńskie nazwisko – urodziła się w dobrze sytuowanej rodzinie Amerykanów szwedzko-rumuńskiego pochodzenia. Chodziła do prestiżowej szkoły muzycznej, ćwiczyła grę na fortepianie, jako nastolatka układała już pierwsze, dobrze oceniane koncerty; początkowo wszystko wskazywało więc na to, że zostanie kompozytorką. Jednak wyjątkowo fotogeniczna uroda dziewczyny szybko zwróciła uwagę świata mody i kina. Miała wygląd typowej modelki: wysmukłe, długie kończyny, naturalną szczupłość, wyraziste rysy, mocne kości policzkowe. Duże sarnie oczy i namiętne usta dodawały twarzy dziewczęcości oraz słodyczy. Zoë zaczęła coraz częściej pozować fotografom i pojawiać się na łamach magazynów modowych, a w wieku zaledwie 17 lat wystąpiła w kontrowersyjnym filmie Abla Ferrary Kaliber 45.

Był to jej filmowy debiut – i od razu tak wymagająca rola. Kaliber 45 w chwili premiery nie spotkał się z uznaniem, ale z czasem zyskał w pewnych kręgach status kultowego dzieła i absolutnej klasyki nurtu rape and revenge. Młodziutka Zoë zagrała w nim główną bohaterkę, niemą Thanę: imię jest wymowne, bo odnosi się do greckiego boga śmierci, Tanatosa. Thana zostaje dwukrotnie zgwałcona w ciągu jednego dnia (pierwszego z gwałcicieli zagrał sam reżyser, Abel Ferrara). Po tym, jak udaje jej się zabić drugiego z oprawców, budzi się w niej morderczyni – niema dziewczyna wyrusza po zemstę, zabijając przypadkowych mężczyzn. Nastoletnia aktorka wcieliła się w tę ekstremalną rolę z dużą dojrzałością i naturalnym, niewyuczonym talentem. Trudno oderwać od niej wzrok, całą sobą elektryzuje i czaruje obiektyw.

abel ferrara kaliber 45
Kadr z filmu Kaliber 45

Mniej więcej w tym samym czasie poznała swoją pierwszą miłość, równie nietypową jak jej pierwsza rola – zakochała się w starszym o niemal 40 lat pisarzu, krytyku i filmowcu Edouardzie de Laurot: a właściwie Edwardzie Laudańskim, polskim imigrancie i byłym powstańcu warszawskim. To on wprowadził ją w świat sztuki i artystycznej bohemy. To także u jego boku uzależniła się od narkotyków. Heroina była dla Zoë czymś więcej niż zwykłą używką. Uważała ją za doskonałe narzędzie do poszerzenia świadomości i percepcji. Jej zdaniem narkotyki zażywane przez odpowiedzialne, inteligentne osoby mogły pozytywnie oddziaływać na ich umysły, wprowadzić na wyższy poziom egzystencji. Była też gorącą orędowniczką legalizacji narkotyków. Jeden z jej licznych znajomych powiedział: “Znałem wielu ćpunów, ale Zoë była jak szlachcianka i królowa pomiędzy nimi”. Zdaniem innego przyjaciela mówiła o heroinie z taką czułością, jakby opowiadała o kochanku.

Zoë rozstała się z Edouardem po siedmiu latach. Jej następnym partnerem był Robert Lund, który został jej mężem i po którym przyjęła nazwisko. W latach 80. i 90. kontynuowała artystyczną działalność na wielu polach. Występowała w filmach, jednakże albo niskobudżetowych, albo w epizodach głośnych produkcji, np. Miami Vice. Sama nakręciła dwie krótkometrażówki. Utrzymywała się przede wszystkim z modelingu i sesji zdjęciowych. Dużo pisała; niestety, jej eseje, opowiadania i powieści nie doczekały się publikacji. Więcej szczęścia miała ze scenariuszami filmowymi. Za swoje dzieło życia poczytywała książkę biograficzną o Gii Carangi, modelce zmarłej na AIDS – pracę przerwała Zoë przedwczesna śmierć. Ogromna wrażliwość oraz mnogość talentów ostatecznie okazały się dla niej przekleństwem. Nie potrafiła poświęcić się jednej wybranej gałęzi sztuki, w rezultacie nie osiągając wybitnych rezultatów w żadnej z nich. Słaba odporność psychiczna skutkowała z kolei epizodami depresyjnymi i niechęcią do podejmowania aktywności zawodowej w obawie przed porażką.

bad lieutenant abel ferrara
Kadr ze Złego porucznika

Najważniejszym utworem literackim, jaki pozostawiła po sobie Lund, jest bez wątpienia scenariusz do Złego porucznika. Abel Ferrara przypisywał sobie całość zasług za ostateczny kształt dzieła, tymczasem Zoë Lund nie tylko napisała skrypt, ale też częściowo wyreżyserowała ten film. Artystka nie kryła goryczy związanej z umniejszaniem jej wkładu w ten obraz. Znając życiorys Zoë, a także jej obsesje i fascynacje, nie można nie zauważyć, jak bardzo osobistym filmem musiał być dla niej Zły porucznik. Ten obraz to coś więcej niż genialna tytułowa kreacja Harveya Keitela czy też pełna seksu i brutalności opowieść o zadłużonym, uzależnionym od heroiny policjancie pod presją czasu. To przede wszystkim portret upadku, moralnej degrengolady i beznadziei świata, z którego jedyną ucieczką okazuje się śmierć. A także teodycealna wręcz rozprawa z Bogiem i wiarą. Lund, pomimo kontrowersyjnego trybu życia, była osobą głęboko wierzącą. Deklarowała się jako chrześcijanka i wiele swoich refleksji poświęcała kwestiom religijnym. Zastanawiała się, czy nad tym światem czuwa jakaś wyższa istota i jakie – czy aby dobre? – są jej plany względem ludzkości. Myśli te nie dawały jej spokoju. Bóg był najważniejszym tematem jej twórczości, tuż obok heroiny: bo też i heroina była jej Bogiem.

Sama Zoë pojawia się w Złym poruczniku jako aktorka – nie przypomina już jednak świeżej dziewczyny o okrągłej buzi, jaką znaliśmy z filmu Kaliber45. Jest wychudzona, anorektyczna, ma wyostrzone rysy i osłabione, drżące ręce – a jednak te widoczne oznaki narkotykowego uzależnienia w paradoksalny sposób podbijają jej urodę, dodają jej szlachetności. Lund ma w sobie senną charyzmę, oniryczny magnetyzm. Wymęczona, arystokratyczna twarz tej rudej nimfy o smutnym, nad wiek dojrzałym spojrzeniu nie pozwala o sobie zapomnieć: zdania wypowiadane głębokim, jakby udręczonym, a przecież seksownym głosem nabierają powagi i mistycznej mocy. Postać Zoë ma na imię Zoe, można więc odczytywać ją jako swoiste alter ego aktorki. Razem z bohaterem Harveya Keitela wstrzykuje ona heroinę, a czynność ta przypomina smutny rytuał. Jedyną odskocznię od nieznośnej rzeczywistości.

Nie dawała się łatwo zaszufladkować. Bo jak sprowadzić do prostych kategorii kobietę, która z jednej strony fascynuje się literaturą, a z drugiej heroiną, która wygląda jak elf, a pociąga ją świat najniższych instynktów i najcięższego upodlenia? Abel Ferrara planował obsadzenie jej w swoim filmie biograficznym o Pasolinim – miała zagrać kontrowersyjnego reżysera. Nie zdążyła. Pod wpływem nowego chłopaka – dla którego zostawiła Roberta i z którym wyprowadziła się do Paryża – zaczęła przyjmować kokainę. To ten narkotyk wywołał u kobiety gwałtowną niewydolność serca, która doprowadziła do śmierci. Ciało artystki było przyzwyczajone do heroiny, nagła duża dawka kokainy okazała się zbyt wielkim szokiem. Abel Ferrara czekał prawie dwadzieścia lat na realizację swojego filmu o Pasolinim, nie mogąc znaleźć odpowiedniego aktora w zastępstwie za Zoë. W końcu odnalazł go w osobie Willema Dafoe. Jednak to Kaliber 45 i Zły porucznik, dwa filmy, które nie powstałyby bez wkładu Lund, do dziś pozostają jego najważniejszymi dziełami: tuż obok Króla Nowego Jorku.

Katarzyna Kebernik

Katarzyna Kebernik

Pisze. Żyje dla czytania, oglądania, słuchania i snucia opowieści. Lauretka II nagrody w Konkursie im. Krzysztofa Mętraka dla młodych krytyków filmowych oraz zwyciężczyni konkursu Krytyk Pisze Festiwalu Kamera Akcja. Publikuje w "KINIE", "Pleografie" i (oczywiście) na film.org.pl.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA