Zestawienie

BOGOWIE SCHODZĄ Z OLIMPU. Wielkie gwiazdy w małych filmach

Autor: Janek Brzozowski
opublikowano

Jedna świetna rola w dobrym filmie potrafi ustawić aktora lub aktorkę na resztę kariery. Zaczynają oni otrzymywać propozycje angażu w coraz to większych produkcjach, których budżet oraz przewidywane zyski są relatywnie znaczniejsze. Chwała więc tym z artystów, którzy po odniesieniu sukcesu nie zamykają się jedynie na tego typu obrazy, ale grywają również w filmach o zdecydowanie mniejszym potencjale komercyjnym. To właśnie im oraz ich rolom w owych skromniejszych produkcjach jest poświęcone to zestawienie.

Nicolas Cage w Joe (2013)

Po tym, jak aktor ogłosił bankructwo, zaczął chwytać się wszystkiego, co popadnie. Grywał w filmach klasy B (Piekielna zemsta), wątpliwej jakości disneyowskich superprodukcjach (Uczeń czarnoksiężnika) albo kompletnie niepotrzebnych i nikogo nieinteresujących sequelach (Ghost Rider 2). W filmografii Cage’a tego okresu można jednak znaleźć co najmniej jeden nieduży, ale niezwykle wartościowy obraz. Mowa tutaj o filmie Joe autorstwa Davida Gordona Greena. Aktor wcielił się na jego potrzeby w tytułową postać – byłego skazańca, który po odsiedzeniu wyroku próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Pod jego skrzydła trafia młody Gary (Tye Sheridan). Mężczyzna szybko staje się dla chłopaka autorytetem i zaczyna zastępować mu ojca, który w życiu nastolatka nigdy tak naprawdę nie był obecny ze względu na alkoholizm oraz skłonności do agresji. Jeżeli jesteście fanami talentu aktorskiego Nicolasa Cage’a, to Joe powinien być dla was pozycją obowiązkową. Jeżeli natomiast uważacie, że gwiazdor Dzikości serca już dawno zapomniał, na czym polega jego fach, to również koniecznie obejrzyjcie film Gordona Greena. A nuż po seansie zmienicie zdanie.

Matt Damon i Casey Affleck w Gerrym (2002)

Musicie uwierzyć na słowo, że to oni.

Na planie filmowym Gusa Van Santa Damon i Affleck spotkali się już w 1997 roku podczas realizacji Buntownika z wyboru. Do współpracy z Belgiem powrócili kilka lat później, a jej owocem okazał się Gerry. Obaj byli już wówczas całkiem rozpoznawalni. Damon za sprawą chociażby Szeregowca Ryana oraz Utalentowanego pana Ripleya, a młodszy z braci Afflecków wystąpił wcześniej w Ocean’s Eleven Stevena Soderbergha oraz dwóch częściach American Pie. Z tego powodu angaż tych dwóch wschodzących gwiazd amerykańskiej kinematografii w niszowy, kameralny, zrealizowany za grosze projekt Van Santa mógł być dla wielu osób niemałym zaskoczeniem. Czy reżyserowi udało się zrobić z tego duetu dobry użytek? Trudno powiedzieć. Na pewno duża część osób to właśnie z jego powodu wybrała się na ten film do kina lub później zdecydowała się na jego obejrzenie w domowym zaciszu. I najprawdopodobniej strasznie się na nim zawiodła. Gerry okazał się bowiem filmem-eksperymentem skierowanym raczej jedynie do skrajnych fetyszystów długich ujęć oraz psychofanów filmowego neomodernizmu.

Paul Dano i Daniel Radcliffe w Człowieku-scyzoryku (2016)

Nieporadny, niedoszły samobójca oraz narzekający na chroniczne problemy żołądkowe trup. Czego chcieć więcej?

Panowie, zanim wystąpili w brawurowym debiucie Dana Kwana i Daniela Scheinerta, byli już w świecie filmu co najmniej znani. Pierwszy z nich miał już za sobą role w filmach tak cenionych reżyserów jak Denis Villeneuve czy Paolo Sorrentino. Drugi natomiast zyskał międzynarodową sławę za sprawą ekranizacji serii książek autorstwa J.K. Rowling. Zrządzenie losu sprawiło, że ci dwaj młodzi, obiecujący aktorzy znaleźli się razem na planie Człowieka-scyzoryka i stworzyli jeden z najciekawszych filmowych duetów wszech czasów. Nieporadny, niedoszły samobójca oraz narzekający na chroniczne problemy żołądkowe trup. Czego chcieć więcej? Dla zachęty dodam jeszcze, że zrealizowany za śmieszną kwotę trzech milionów dolarów film Kwana oraz Scheinerta został nagrodzony za reżyserię na festiwalu Sundance.

Ostatnio dodane