Publicystyka filmowa
„Widzę podwójnie!”, czyli FILMOWE BLIŹNIĘTA
„WIDZĘ PODWÓJNIE!, czyli FILMOWE BLIŹNIĘTA to pasjonująca podróż po kinowych lustrzanych odbiciach, które fascynują od lat, ukazując różnorodność w identyczności.”
Ich obecność w filmie nie jest skutkiem upojenia alkoholowego widza, lecz wynikiem sztuczek gości od efektów i/lub trafnego doboru naturalnych talentów. Jak by zresztą nie było, rezultat niezmiennie fascynuje od lat. Bo w końcu oto mamy przed sobą dwie takie same i zarazem jakże różne osoby. Ten lustrzany dualizm jest właściwie studnią bez dna. Skupimy się zatem tylko na tych kilku najbardziej pamiętnych przykładach, do których śmiało możecie rodzić własne w komentarzach. Przy czym nie powtarzamy po tym artykule ani też nie bierzemy pod uwagę rodzeństw, które nie dzielą ze sobą kadru. O klonach i innych duplikatach nie wspominając, bo to materiał na osobne teksty.
Ludwik XIV/Filip
Człowiek w żelaznej masce
Leonardo DiCaprio nie spędził tu za wiele czasu ekranowego z Leonardo DiCaprio, niemniej historia francuskiego władcy i jego „słabszego” braciszka, którego na rozkaz króla zamknięto w kajdany oraz tytułową maskę i osadzono w najgłębszych lochach, jest sednem całej fabuły. Jakby tego było mało, osnutej na historycznych faktach, ponieważ w XVIII wieku w Bastylii faktycznie przebywał człowiek, którego twarz zakuto w żelazo, aby nikt nigdy nie mógł poznać jego tożsamości. Poskutkowało, bo do dziś nie wiadomo, kim naprawdę był. A tymczasem Leoś całkiem nieźle poradził sobie z rolą 2 w 1 – jako zły, jako dobry, z maską czy bez, dał tak zwaną radę.
Hallie Parker/Annie James
Nie wierzcie bliźniaczkom
Podwójny wyczyn Lindsay Lohan z czasów, kiedy jeszcze była uroczą, niewinną istotą. A dokładniej dwoma uroczymi, niewinnymi istotami, które zostały rozdzielone w dzieciństwie i każdą wychował inny rodzic, tylko po to, by w głupi sposób dać im się spotkać po latach na letnim obozie. Dziewczynki zatem zamieniają się rolami – tym razem świadomie – co prowadzi do typowo komediowego galimatiasu. To druga – po powstałej w latach 60., z Hayley Mills w rolach głównych – amerykańska adaptacja niemieckiej powieści, która na ekran przenoszona była x razy, a w Polsce znana jest jako.
.. Mania czy Ania. Był to debiut ekranowy Lohanowej, która prywatnie ma piątkę rodzeństwa, choć żadne do niej niepodobne. Co ciekawe, mimo iż widać ją tu podwójnie, to nie irytuje jak w przypadku solowych ról.
Amanda Lemmon/Alyssa Callaway
Czy to ty, czy to ja
Historia niemal dokładnie taka sama jak wyżej – jest nawet letni obóz! – z tą różnicą, że tutaj nie mamy do czynienia z autentycznymi bliźniaczkami, lecz wyjątkowo podobnymi do siebie dziewczynkami pochodzącymi z dwóch odrębnych światów: biedoty i bogactwa (jak oryginalnie!). Sam film powstał natomiast trzy lata wcześniej od poprzedniego. To drobne oszukaństwo usprawiedliwia jednakże obsadzenie w filmie prawdziwych sióstr, czyli Mary-Kate i Ashley Olsen – dotychczas znanych przede wszystkim z popularnej serii Pełna chata, a ogólnie określanych mianem „najsłynniejszych sióstr świata. Znamienne, że również w ich wypadku po latach niewiele zostało z tego dziecięcego uroku i obecnie oczy rzeczonego świata skupiają się bardziej na ich młodszej siostrze, Elizabeth. Cóż…
Córki Grady’ego
Chyba najbardziej onieśmielające bliźniaczki wielkiego ekranu. Szczególnie, że nie wiadomo o nich zbyt wiele, wliczając w to imiona. Zamordowane w dzieciństwie, z pomocą magii wracają z niebytu, aby straszyć postronnych mieszkańców hotelu Overlook. Pozornie chcą się bawić. Tak naprawdę jednak przyprawiają o palpitację serca – zwłaszcza poza sezonem, gdy hotel pustoszeje. Dziewczynki zagrały faktyczne siostry – Lisa i Louise Burns – które w trakcie zdjęć dostały ponoć od reżysera buteleczki ze sztuczną krwią na swoje 11. urodziny. Tymczasem wśród fanów Lśnienia trwają spekulacje, czy na pewno córki Grady’ego były bliźniaczkami i czy w ogóle były córkami Grady’ego.

Córki Grady’ego po latach.
Jack i Jill Sadelsteinowie
Jack i Jill
To jedna z najsłabszych komedii Adama Sandlera – i to nie tylko dlatego, że wcielił się tam w żeńską wersję siebie, która w połączeniu ze zwykłym nim jest nie do wytrzymania. Mamy zatem dwóch Sandlerów w jednym kadrze, z czego jeden po prostu nosi sukienkę. Mało tego, mimo trudnego charakteru Jill (pisząc delikatnie) udaje się jej rozkochać w sobie samego… Ala Pacino! Tak, on też zalicza tu nową formę dna. Dość napisać, że cała ta produkcja często pojawia się na listach najgorszych filmów wszech czasów (albo przynajmniej naszych czasów). Zatem pisać o niej samej więcej nie wypada. Tytuł odhaczony, przejdźmy dalej.
Beverly i Elliot Mantle’owie
Popisowa rola Jeremy’ego Ironsa, który wcielił się w braci ginekologów, podobnych do siebie tylko powierzchownie, aczkolwiek dzielących się ze sobą dosłownie każdym aspektem życia. Razem mieszkają, operują na zmianę te same kobiety, wymieniają się kochankami i generalnie są, cóż… nierozłączni (oryginalny tytuł to Dead Ringers, co jest odpowiednikiem naszego „jak dwie krople wody” i tym podobnych stwierdzeń). Ciekawe, że i w tym wypadku twórcy inspirowali się prawdziwymi ludźmi – braćmi Stewartem i Cyrilem Marcusami. Sam film to natomiast jedno z najciekawszych i najoryginalniejszych podejść w ukazaniu życia bliźniąt i ich relacji. A poza tym: niech żyje nowe (podwójne) ciało!
Bliźniacy
Milczące… wytwory komputerowe. Będący częścią programu Matrixa bracia specjalizują się w dwóch rzeczach – sztukach walki oraz przenikaniu przez przedmioty. To drugie czynią jednak dopiero wtedy, gdy naprawdę się zdenerwują. Wykorzystywani przez Merowinga do brudnej roboty – i bynajmniej nie chodzi o pranie mu skarpetek. Trudni do ubicia. Wedle teorii są starymi wersjami agentów. A w rzeczywistości zagrali ich Adrian i Neil Raymentowie, którzy specjalizują się w dwóch rzeczach – sztukach walki i modelingu. Co ciekawe, ich ojciec też miał brata bliźniaka.
Alex i Chad Wagnerowie
Podwójne uderzenie
Jean-Claude Van Damme w czasach swojej największej estymy także spróbował grać, a raczej kopać sam ze sobą. Przez pół dnia był więc na planie zdjęciowym „pipką” Chadem, a przez drugie pół twardzielem Alexem, który każdą znajomość zaczyna od uderzenia pięścią i nie nosi jedwabnych gaci. To główne różnice pomiędzy – a jakże! – rozdzielonymi kiedyś braćmi, którzy po latach zaczynają na nowo się uzupełniać, serwując swoim wrogom tytułowe uderzenie razy dwa. A ponieważ już jeden szpagat Van Damme’a robił na początku lat 90. konkretną robotę, toteż nie dziwi, że film ten, jak i obie role, zaliczane są do najlepszych w dorobku belgijskiego karateki. A żeby było śmieszniej, to Alex Chad Wagner faktycznie istnieje i też jest aktorem (choć kopać chyba nie umie).
Charlie i Donald Kaufmanowie
Adaptacja
Dwóch scenarzystów w jednym stało domu. Jeden człowiek sukcesu, notorycznie cieszący się ze sprzedaży swoich prac i świętujący w towarzystwie fajnych pań. Drugi bliższy definicji nieudacznika, którego bardziej interesuje pisanie o kwiatach niż kino jako takie. W ten swoisty dualizm, będący odzwierciedleniem własnych doświadczeń i frustracji prawdziwego Charliego Kaufmana, wcielił się koncertowo Nicolas Cage, którego zbolała, psia mina idealnie oddaje proces twórczy tego zawodu. Natomiast wspaniałym podsumowaniem całego projektu jest fakt, że pod prawdziwym scenariuszem Adaptacji podpisał się także Donald, stając się tym samym pierwszą w historii osobą nieistniejącą naprawdę. Taka prawda.
Peter i David Falcone’owie
Niańki
Ta zapomniana już dziś komedia drugiego sortu z epoki VHS to taki odprysk po Panu niani z Hulkiem Hoganem. I tam, i tu napakowani faceci zostają wynajęci do ochrony dzieciarni – w tym wypadku również składającej się z bliźniaków. Rozpuszczone potomstwo milionerów daje się we znaki napompowanym aż do przesady niańkom, a jednych i drugich można odróżnić jedynie po odmiennych strojach, acz i to nie zawsze. W tytułowe opiekunki wcielili się… Peter i David Paul, na co dzień w branży noszący przydomek „Barbarzyńcy” ze względu na swoje ogromne postury, jak i z uwagi na fakt, że w tak też nazwanej włoskiej produkcji wystąpili wcześniej.
Ich miniaturowe nemezis zagrali natomiast… kuzyni – konkretnie Christian i Joseph Cousinsowie, których fani kina tamtych lat mogą pamiętać z Gliniarza w przedszkolu ze Schwarzeneggerem. Jak widać, bice przyciągają nie raz.
Fanty i Mingo
Serenity
Naprawdę Fantastic i Mingojerry Rample’owie – jedni z bossów kosmicznego półświatka, dla których okazjonalnie pracuje Malcolm Reynolds. Mili, sympatyczni i dobrze się ubierający, o nienagannych manierach, ale jednak przestępcy. Normalnie nie idzie ich rozpoznać, choć według kapitana Serenity – jedynego, który był ich w stanie rozróżnić – Fanty jest przystojniejszy. Postaci te zagrali Yan i Rafael Feldmanowie. Nazwisko znajome? I owszem, bo to dalecy krewni legendarnego komika o rozbieganych oczkach, Marty’ego Feldmana. Z kolei imiona samych postaci zapożyczone zostały ze starego filmu noir klasy B Wielki kartel, w którym Lee Van Cleef i Earl Holliman wcielili się w nierozłączną parę zabójców o takich personaliach.
Sadie Shelton/Sadie Ratliff i Rose Shelton/Rose Ratliff
Duży interes
Na deser dwa razy dwa, czyli Bette Midler i Lily Tomlin w podwójnych rolach sióstr przypadkowo rozdzielonych w szpitalu po urodzeniu. Jedna dwójka trafia do biednej rodziny, druga dwójka do bogatej i po latach dochodzi do spotkania. Mało oryginalnie, jak na komedię mało także zabawnie, a w dodatku „co za dużo, to niezdrowo” – wszak już jedna Midler potrafi zirytować, a co dopiero dwie. Lecz trudno przejść wobec takiego obrazka obojętnie.
