search
REKLAMA
Ranking

Aktorki i aktorzy, którzy zasługują na WIĘKSZE uznanie

REDAKCJA

26 sierpnia 2018

REKLAMA

Szybka piątka #69

Pisaliśmy już o gwiazdach dużego ekranu w stopniu negatywnym – życząc im szybszej emerytury. To teraz pora odwrócić sprawę i przyjrzeć się tym, których w filmach nie oglądamy wystarczająco często i/lub takim aktorom, których występy nie przekładają się na renomę/sławę nazwiska. Z waszymi typami chętnie zapoznamy się w komentarzach.

Jacek Lubiński

  1. Kyle Chandler – swego czasu Peter Jackson obsadził go w swoim King Kongu w roli charakterystycznego dla starego kina amanta. I faktycznie, Chandler ma to wszystko: charyzmę, twarz przystojnego zawadiaki, głos, posturę, spojrzenie, a do tego także talent. Nadal w pełni niewykorzystany, bo Kyle jak na razie miota się pomiędzy solidnym drugim planem mniejszych lub większych produkcji kinowych i telewizją, gdzie zabłysnął w takich serialach, jak Bloodline czy mniej znane nad Wisłą Friday Night Lights. Szkoda, bo stać go na wiele więcej. Ale też i z drugiej strony po prostu brakuje dziś takiego kina jak dawniej, w którym sprawdziłby się bez problemu.
  2. Ron Livingston – poniekąd typ podobny do poprzednika, choć znany z Kompanii Braci aktor ma w sobie nieco więcej z sympatycznego everymana (aczkolwiek bardzo czekam na produkcję, w której zagrają braci). Podobnie jak kolega, potrafi czasem dostać większe, bardziej charakterystyczne role, a w przeszłości bywało, iż grywał też te główne (kultowe Życie biurowe to wciąż jego najlepszy występ na dużym ekranie). Za mało jednak, zbyt rzadko. I kompletnie bez laurów.
  3. Janusz Gajos – jasne, na swój sposób to gigant polskiego filmu, znany i szanowany przez praktycznie wszystkich widzów. Śmiem jednak twierdzić, że nie jest gigantem, którym mógłby być, gdyby tenże polski film miał mu nieco więcej do zaoferowania. Niestety już od dawna nie ma.
  4. Olivia Thirlby – piękna, ogarnięta, utalentowana, pełna uroku i ciepła dziewczyna, którą mógłbym oglądać praktycznie w każdym filmie. Niestety, nie wiedzieć czemu, Olivia pojawia się na dużym ekranie zdecydowanie zbyt rzadko, w dodatku głównie w filmach niezbyt udanych lub też mało popularnych. Nie wyszło jej (finansowo) z Dreddem – na dobrą sprawę jedynym pełnoprawnym blockbusterem w jej dorobku – ale to nie znaczy, że nie zasługuje na inne tego typu produkcje. Bo zasługuje. I na pewno jest na nie gotowa.
  5. James Badge Dale – znany głównie z ról serialowych oraz tak zwanych ogonów w filmach kinowych. I niemal zawsze w nich błyszczy, skradając dla siebie te tak zwane pięć minut sławy. Nie został za nie jednak specjalnie doceniony ani też nikt nie dał mu pierwszych skrzypiec do zagrania. I znów nie wiem czemu, bo gość ma wszystko, czego główny bohater potrzebuje.

Małgorzata Czop

  1. Sarah Paulson – głównie kojarzy się w kontynuowanym przez wiele sezonów serialem American Horror Story, który przyniósł jej aż 6 nominacji do Emmy. Przede wszystkim króluje na małym ekranie – zagrała w Deadwood, Studio 60 i nagradzanym American Crime Story: Sprawa O.J. Simpsona, gdzie fenomenalnie wcieliła się w postaci Marcii Clark – głównego oskarżyciela w tej sprawie. Na dużym ekranie pojawia się zazwyczaj w rolach drugoplanowych cichych i potulnych kobiet. A jednak Paulson potrafi łączyć w sobie skrajne emocje, budować silne postaci i stara wymykać się schematom. Zachwyciła mnie w kameralnej produkcji Blue Jay. Trzymam za nią mocno kciuki, widząc, jak potrafi zmienić się do roli i jak wielkim poczuciem humoru dysponuje.

  2. Maura Tierney – kolejna serialowa aktorka, która gra ogony i drugoplanowe postaci na dużym ekranie. Tierney ma w sobie przeogromny potencjał dramatyczny i potrafi zmieścić w jednej postaci wiele skrajnych emocji. Zachwycała jako Abby Lockhart w Ostrym dyżurze, teraz przyciąga uwagę rolą Helen w The Affair, gdzie z postaci uwikłanej w nieszczęśliwe małżeństwo, zagubionej w swojej emocjonalności, stała się dojrzałą i świadomą swoich oczekiwań kobietą. Stworzyła niesamowicie dobrze poprowadzoną postać, która rozwija się z sezonu na sezon. Z niecierpliwością czekam na film Beautiful Boy Felixa Van Groeningena, gdzie w końcu pojawi się w głównej roli u boku docenianego Timothée Chalameta i Steve’a Carella.

  3. Ruth Wilson – nietypowa uroda, łatwość przechodzenia metamorfozy i sprawne wykorzystywanie akcentów. Ta Brytyjka potrafi bez fałszu zagrać Amerykankę, z łatwością wchodzi w romantyczne historie w stylu Jane Austen (Jane Eyre), jak i mroczne horrorowe klimaty (I Am the Pretty Thing That Lives in the House). Mnie zachwyciła w kameralnej produkcji Dark River, ale serce skradła całkowicie, grając Alison w The Affair. Chciałabym mieć szansę częściej oglądać ją na dużym ekranie.

  4. Piotr Polak – widziałam go wielokrotnie w teatrze, gdzie nie boi się przekraczać granic. Nie boi się nagości, brzydoty, skrajnych emocji i ambitnych tekstów. Od lat jest w jednym z najciekawszych zespołów teatralnych w Polsce – gra w Teatrze Nowym Krzysztofa Warlikowskiego. Pojawia się sporadycznie w serialach, ale raczej tych niskich lotów. W 2017 roku zagrał w filmie Bodo Koxa Człowiek z magicznym pudełkiemZachwycił wielu, został okrzyknięty odkryciem roku i fenomenalnym debiutem. Szkoda, że wciąż nie dostał szansy, by w pełni pokazać swój talent. Być może nie jest klasycznym amantem, ale doskonale potrafi wejść w kostium i stworzyć niezapomniane kreacje.

  5. Amy Adams – co w tym zestawieniu robi aktorka tak znana? Czeka na Oscara! Amy Adams znajduje się w podobnej sytuacji, w jakiej przez wiele lat był Leonardo DiCaprio. Brak nagrody od Akademii Filmowej staje się niedopatrzeniem, które trzeba dość szybko naprawić. W końcu amerykańska aktorka ma na swoim koncie niezapomniane kreacje, trudne bohaterki i radosne produkcje familijne. Repertuar filmowy Adams jest niezwykle różnorodny, dzięki czemu udało jej się uniknąć zamknięcia w schemacie słodkich i bezbronnych bohaterek. Mnie zachwyciła w Świetliku, Wątpliwości, Mistrzu, American Hustle, Zwierzętach nocy i Nowym początku

REKLAMA