search
REKLAMA
Ranking

SZYBKA PIĄTKA #120. Najbardziej wyczekiwane filmy 2020 roku

REDAKCJA

26 grudnia 2019

REKLAMA

Wielkimi krokami zbliża się 2020 rok. A w nim oczywiście kolejne kinowe premiery. Pięcioro naszych redaktorów przygotowało zestawienia najbardziej oczekiwanych przez nich filmów przyszłego roku. Niech posłużą Wam jako przewodnik po premierach zaplanowanych na kolejne 12 miesięcy.

Filip Pęziński

1. Godzilla vs Kong – tak, żaden z filmów tego uniwersum nie był produkcją szczególnie inteligentną, ale jednocześnie na każdym bawiłem się w kinie jak prosię i absolutnie każdy stanowił prawdziwą wizualną petardę. A pięciolatek we mnie (który wciąż i wciąż się odzywa i upomina o swoje prawa) po prostu nie może przejść obojętnie wobec Konga sprzedającego sierpowego Godzilli.

2. Nie czas umierać – stoję chyba w opozycji do większości, bo mnie pierwszy zwiastun nowej odsłony przygód Jamesa Bonda nie rzucił na kolana, a przy tym (tu już w większości) Spectre zupełnie rozczarowało, ale to wciąż jedna z moich ulubionych serii filmowych i na każdą kolejną odsłonę czekam z zapartym tchem. Anę de Armas wymarzyłem sobie jako dziewczynę Bonda już ponad rok temu (o, tutaj).

3. Psy 3. W imię zasad – tak jak polskie kino z małymi wyjątkami jest mi raczej obojętne, tak Władysław Pasikowski pozostaje jednym z moich ulubionych reżyserów, a Psy jednym z ulubionych filmów. Bardzo lubię też takie sentymentalne powroty po latach, a zwiastun trzecich Psów obiecuje naprawdę udane kino sensacyjne.

4. Wonder Woman 1984 – wciąż jestem niepoprawnym entuzjastą świata znanego z komiksów DC Comics, wciąż uwielbiam zjawiskową Gal Gadot w tej roli, a zwiastun obiecuje naprawdę świetną, lekką rozrywkę i wizualną ucztę.

5. Małe kobietki – dwie z kilku moich ulubionych aktorek (Florence Pugh i Laura Dern!) w nowej fali feministycznego kina. Małe kobietki Grety Gerwig już dziś zbierają kolejne nagrody i nominacje. Nie mogę się doczekać!

Honorowa wzmianka: Diuna – dajesz, Zendaya, dajesz!

Maciej Niedźwiedzki

1. Co w duszy gra – wszystko wskazuje na to, że przed nami kolejne arcydzieło Pixara: nowatorskie fabularnie, niepowtarzalne koncepcyjnie i cholernie ambitne. Niedawno zaprezentowany zwiastun wygląda jak miliard dolarów. Za całym projektem stoi Pete Docter (Potwory i spółkaW głowie się nie mieści), muzykę komponują Trent Reznor i Atticus Ross (The Social Network). Jestem niemal pewien, że czeka na niesamowita filmowa perła.

2. Tenet  nie wiem, co musiałby zrobić Christopher Nolan, bym przestał fascynować się jego twórczością. Rozwleczony Mroczny rycerz powstaje, partiami głupawy Interstellar, mało zajmująca Dunkierka… Jego ostatnie produkcje albo mają jakieś skazy, albo są dalekie od doskonałości. Jednak za każdym razem imponuje mi inscenizacyjna perfekcja, nośność wyjściowych pomysłów i reżyserski rozmach Nolana. Nie wątpię, że Tenet tego wszystkiego również dostarczy. I to w niemałych ilościach.

3. Nie czas umierać – Casino Royale to moja czołówka ulubionych filmów XXI wieku. Uwielbiam Daniela Craiga w roli Bonda: idealny w garniturze, klasowy za kółkiem, skuteczny z palcem na spuście i prawdziwa bestia w trakcie mordobicia. I choć kolejne sequele w stopniu mniejszym (Spectre) bądź większym (Skyfall) były rozczarowaniem, tak teraz mam nadzieję, że wszystko zostanie dopięte na ostatni guzik.

4. Naprzód – znowu Pixar, ale wybaczcie: każda premiera tego studia jest dla mnie sporym wydarzeniem. Nie mam aż tak dużych oczekiwań, jak wobec Co w duszy gra, ale liczę na interesujące wgryzienie się w stylistykę, klimat i narracyjne mechanizmy baśni oraz kina fantasy. Pixar eksplorował je wcześniej tylko raz, za sprawą nieudanej Meridy Walecznej. Teraz czekam więc na znacznie bardziej spełniony film.

5. 1917 – premiera już w styczniu. Wygląda na to, że właściwi ludzie zabrali się za właściwy film. Sam Mendes, reżyser niezwykle wyczulony na psychologiczną wiarygodność, i Roger Deakins, najwybitniejszy operator naszych czasów, ponownie spotykają się na planie. Cieszy mnie również fakt, że zajrzymy na front znacznie rzadziej odwiedzanej przez filmowców I wojny światowej. Liczę na warsztatowe osiągnięcie na poziomie Dunkierki, tyle że z dramatycznymi bohaterami. By to byli ludzie, a nie anonimowe pionki rozstawione na planszy przez reżysera demiurga.

Odys Korczyński

1. Psy 3. W imię zasad – czekam na ten film, ponieważ chcę zweryfikować pewną tezę – czy po latach Psy nadal są w stanie konkurować ze współczesnymi filami sensacyjnymi, nawet tymi polskimi? Mam pewne obawy co do kręcenia trzeciej części tak symbolicznego i kultowego filmu. Na razie wątpię w jego sens.

2. Ptaki nocy – Harley Quinn to antybohaterska i surrealistyczna postać, jakich mało w komiksach. Dziewczyna Jokera, była psychiatra w szpitalu Arkham. W końcu dołączyła do najtrudniejszych pacjentów. Cały czas czuję niedosyt po Legionie samobójców. Liczę, że na fali popularności Jokera Todda Phillipsa powstanie dla niego żeńska równowaga. Nie widzę w uniwersum Marvela i DC nikogo odpowiedniejszego niż Harley.

3. Pogromcy duchów: Dziedzictwo  pierwsze dwie części uważam za kultowe, chociaż nie cierpię tego określenia. Chętnie jeszcze raz wróciłbym do tamtego niezapomnianego klimatu, ale zrobionego z dzisiejszego punktu widzenia. Bynajmniej nie mam na myśli wersji z 2016 roku, Ghostbusters. Pogromcy duchów. Potrzeba większego poszanowania dla filmów Ivana Reitmana, a nie bolesnych dla widza eksperymentów.

4. Liberté – tęskniłem za surrealistyczną produkcją inspirowaną wyczynami Markiza de Sade’a, która swoją interpretacją seksualności wychodzi daleko poza płciowość człowieka. Salo, czyli 120 dni Sodomy miałoby szansę zaspokoić moje oczekiwania, gdyby nie zbyt prosta warstwa filozoficzna. Toż to bardziej delikatny pornos bez epatowania widokiem narządów płciowych. Alberta Serrę stać na pokazanie o wiele większej dawki szalonej erotyki zakropionej libertyńską sztuką.

5. Koty – Amerykanie za wszelką cenę chcą przywrócić do życia musical. Ostatnimi czasy próbują coraz częściej, jednak z takim sobie skutkiem. Może uda im się z najsłynniejszą broadwayowską sztuką muzyczną napisaną przez Andrew Lloyda Webbera na podstawie libretta Trevora Nunna z wykorzystaniem wierszy T.S. Eliota. Po obejrzeniu zwiastuna jednego jestem pewny – będzie dużo efektów specjalnych.

REKLAMA