Publicystyka filmowa
Świetne FILMY Z 2018, KTÓRYCH NIE OBEJRZAŁEŚ w kinie, a POWINIENEŚ
Odkryj niezapomniane kino! W zestawieniu ŚWIETNE FILMY Z 2018, KTÓRYCH NIE OBEJRZAŁEŚ znajdziesz skarby, które umknęły w kinach.
To zestawienie poświęcone jest dziewiątce filmów, które przeszły raczej niepostrzeżenie przez polskie kina, choć zasłużyły na znacznie większą uwagę. Kiepski marketing, nieprzemyślana data premiery, silna konkurencja albo niewielka liczba kopii dostępnych w kraju – z różnych przyczyn stosunkowo niewiele osób miało okazję zapoznać się z tytułami, które wyróżniłem poniżej. Szkoda, bo każdy z nich to kawał nietuzinkowego kina zostającego z widzem na dłużej. Gorąco zachęcam do zapoznania się z tymi dziełami – zapewniam, że stanowią one znacznie ciekawszą rozrywkę niż większość zeszłorocznych blockbusterów.
Źle się dzieje w El Royale
Gwiazdorska obsada (Jeff Bridges, Chris Hemsworth, Jon Hamm, Dakota Johnson, a na tym nie koniec), końcówka lat 60., szykowny hotel na odludziu i tajemnicza intryga. Każdy z ekscentrycznych bohaterów filmu ma jakąś tajemnicę, a skrzyżowanie się ich losów prowadzi do kompletnie nieprzewidywalnych skutków.
Kim tak naprawdę są ci ludzie? Komu powinniśmy kibicować i kto ma szansę na przeżycie tej historii? Źle się dzieje w El Royale nadzwyczaj skutecznie zwodzi i intryguje widza, motywując zarazem do samodzielnych zgadywanek. Całość to prawdziwa uczta dla oczu i uszu oraz pokaz bardzo dobrego aktorstwa. Nie brakuje tu również czarnego humoru, dzięki któremu filmowi nie można zarzucić traktowania się przesadnie poważnie. Dla fanów kojarzonego przede wszystkim ze szlachetnymi rolami Hemswortha sporą zachętą powinna być możliwość zobaczenia go w bardzo mrocznym i nietypowym dla niego wcieleniu. Warto obejrzeć ten tytuł chociażby dla niego i dla bajecznego śpiewu Cynthii Erivo.
Tajemnice Silver Lake
Tajemnicze zaginięcie dziewczyny w odrealnionej rzeczywistości przepełnionego kolorem i blichtrem Los Angeles, dziwaczne teorie spiskowe i makabryczne miejskie legendy. Wydawałoby się, że taka historia w rękach reżysera Coś za mną chodzi będzie przesycona mrokiem i atmosferą grozy. I choć w Tajemnicach Silver Lake nie brakuje upiornych momentów i drastycznych obrazów, to całość przepełniona jest absurdalnym humorem i scenami, które wydają się jawną kpiną z widza.
Dziwaczna praca kamery, zatarte granice między snem, fantazją i rzeczywistością oraz galeria postaci funkcjonujących w jakiejś alternatywnej rzeczywistości – w tym kuriozalnym świecie widz czuje się równie zagubiony jak protagonista historii. Występujący w tej roli Andrew Garfield zalicza jeden z najlepszych występów swojej kariery. Jako bezrobotny i zblazowany miłośnik popkultury i tropiciel konspiracji okazuje się idealnym detektywem w sprawie, którą nie zainteresowałby się nikt inny.
Searching
Dość ograna historia podana w niezwykle oryginalnej formie. John Cho z porażającym autentyzmem wciela się tu w rolę ojca, który próbuje pomóc policji w poszukiwaniach swojej zaginionej córki. Kamera nawet na chwilę nie opuszcza ekranów laptopów i telefonów używanych przez bohaterów (małe wyjątki dotyczą wiadomości telewizyjnych, ale nie łamią one zasady trzymania się ekranów).
Searching nie jest pierwszym filmem, który wykorzystuje taką konwencję, ale w tym przypadku efekt końcowy jest nadzwyczaj skuteczny. Zmyślne używanie takich detali jak wymowne pauzy podczas pisania wiadomości, czy wykonywane przez bohatera usuwanie lub ukrywanie pewnych treści przechowywanych na komputerze – nie potrzebujemy nawet widzieć protagonisty, żeby wiedzieć, co czuje w danej chwili. Dodajmy do tego zgryźliwy komentarz na temat współczesnych trendów w Internecie i mediach społecznościowych, a otrzymamy oryginalny i niegłupi thriller, który warto obejrzeć, najlepiej na ekranie komputera.
Słodki kraj
Wbrew tytułowi trudno znaleźć w tym filmie jakąkolwiek słodycz. To bardzo gorzka opowieść o uprzedzeniach i nieopisanym okrucieństwie, które z nich wynika. Arogancja białego człowieka w połączeniu z jego żądzą dominacji oznaczają zagładę dla rdzennego ludu w Australii. Głównym motywem filmu jest potworna niesprawiedliwość społeczna, za sprawą której Aborygen zabijający białego w obronie własnej może liczyć na lincz i stryczek. Mężczyzna rozpoczyna beznadziejną ucieczkę donikąd, a widz cały czas spodziewa się najgorszego. To nietypowa wariacja na temat westernu, smutne rozliczenie z przeszłością i pokaz aktorskiej klasy Sama Neilla. Nie jest to jednak seans, który pozostawi was w dobrym nastroju.
Na głęboką wodę
Niech nie zmyli was początek filmu – to nie będzie motywacyjna powiastka o sile marzeń i znaczeniu wytrwałości w życiu. Czasem ambitne plany nie są warte swojej ceny, a determinacja nie ma większego znaczenia. Jestem pewien, że niejeden wyznawca coachingu będzie zniesmaczony wydźwiękiem tej historii – normalne osoby powinny jednak docenić jej prawdziwość.
Na głęboką wodę to film pozbawiony fajerwerków, ale nie sposób nie zachwycić się stonowanym występem Colina Firtha i pełną wyczucia reżyserią. Nie znajdziecie tu kiczowatego patosu ani bajkowości – w zamian otrzymacie poruszającą historię człowieka, który niejako przyparty do muru musiał postawić wszystko na jedną kartę w pogoni za niemożliwym.
Żona
Jest jakaś ironia w tym, że film o kobiecie żyjącej w cieniu swojego zasłużonego męża został przyćmiony przez inne produkcje. Ubolewam nad tym, bo to bardzo dobrze napisany i jeszcze lepiej zagrany dramat o trudnych życiowych wyborach i dysfunkcyjnych relacjach rodzinnych. Żona w nieoczywisty sposób przedstawia decyzje tytułowej bohaterki, a zakończenie filmu to materiał na ciekawą dyskusję na temat zasadności jej postawy.
I choć marginalizacja kobiet w świecie literatury i nauki jest ważnym motywem całej historii, to nie obawiajcie się łopatologicznych kazań. Scenarzysta szanuje inteligencję widza i woli go intrygować, zamiast wbijać mu do głowy drętwe kazania. Jego trudy spełzłyby jednak na niczym, gdyby nie fenomenalny duet Jonathan Pryce i Glenn Close – oboje pokazują tu, na czym polega wybitne aktorstwo.
Śmierć Stalina
Niewiele komedii doprowadziło mnie do takiego stanu jak ten film. Jestem prawie pewien, że w pewnym momencie rozpłakałem się ze śmiechu (a zdarza mi się to niebywale rzadko). Absurd goni tu absurd, każda postać jest jeszcze bardziej niedorzeczna od poprzedniej, a doskonałe dialogi trafiają bez pudła. Pod tym wszystkim kryje się także celna i inteligentna satyra obejmująca znacznie więcej tematów niż tytułowe wydarzenie historyczne i jego implikacje.
Głupkowaty rechot skrywa tu niebanalne refleksje podane w kompletnie bezpretensjonalny sposób. Śmierć Stalina to bezsprzecznie jeden z ciekawszych filmów zeszłego roku – nawet jeśli nie interesuje was wspomniany przekaz, z pewnością urzecze was wyjątkowa chemia między wszystkimi występującymi tu aktorami. To dzieło warto obejrzeć chociażby dla nich.
Assassination Nation
To jeden z tych przypadków, gdzie głos z offu jest elementem nietuzinkowej narracji, a nie tępym narzędziem leniwego scenarzysty, który nie panuje nad naturalną ekspozycją. Wspomniana narracja zbudowana jest na podstawie komentarza głównej bohaterki, zabaw montażowych, przeskoków w czasie i wykorzystywania elementów wirtualnego świata, w którym współcześnie funkcjonujemy.
Ta teledyskowa forma służy jako adekwatna oprawa do przedstawienia kompletnie odjechanej historii, której siłą jest gorzki komentarz społeczny. To, na ile jest on trafny, każdemu pozostawię do własnej oceny, ale trudno nie dostrzec tu celnych spostrzeżeń. Zanurzone w świecie nastolatków Assassination Nation może wydać się filmem do pewnego stopnia hermetycznym, ale nie trzeba wiedzieć, czym jest Snapchat albo Instastory, żeby zrozumieć tematy, z którymi mierzy się to dzieło. Wykluczenie społeczne, młodzieńczy bunt, nakręcana w sieci spirala nienawiści, problemy związane z nowymi technologiami – to wszystko kwestie, z którymi mamy styczność na porządku dziennym. Trudno o bardziej żywiołowy sposób na zmierzenie się z tymi sprawami.
Gentleman z rewolwerem
Robert Redford wiedział, jak odejść w wielkim stylu i sprawić, że widzowie zatęsknią za nim jeszcze przed napisami końcowymi jego pożegnalnego filmu.
Gentleman z rewolwerem to kino pełne niewymuszonego uroku i lekkiego humoru. Główny bohater to prawdopodobnie najbardziej elegancki i sympatyczny rabuś w historii filmowego bezprawia, a jego perypetie wywołują błogi uśmiech na twarzy. Nostalgiczne przemyślenia i autotematyzm, na który pozwala tu sobie Redford zgrabnie współgrają z historią tytułowego przestępcy i wydają się jak najbardziej na miejscu. Nie zawodzi też drugi plan w postaci Sissy Spacek i Caseya Afflecka, którzy pozwalają zbliżyć nam się do tajemniczego protagonisty i lepiej go zrozumieć. Ten film pozostawi was z szerokim uśmiechem, gwarantuję to.

