Connect with us

Publicystyka filmowa

STEVE ROGERS. Patriota, żołnierz, przyjaciel

STEVE ROGERS to nie tylko Kapitan Ameryka, to symbol walki i przyjaźni w czasach niepewności. Poznaj historię patrioty z Brooklynu!

Published

on

STEVE ROGERS. Patriota, żołnierz, przyjaciel

Czy znałem Kapitana Amerykę? Wszyscy znali Kapitana Amerykę. Ja znałem też Steve’a Rogersa. Steve był patriotą i żołnierzem. Był też przyjacielem. Kim był Kapitan Ameryka? Symbolem stworzonym przez smutnych gości w garniturach, którzy potrzebowali Steve’a, żeby sprzedawać wojnę jak odkurzacze w telewizji. „Steve, wygraliśmy. Dzięki tobie wygraliśmy” – powiedziałem, kiedy go ponownie spotkałem. „Jakim kosztem?” – spytał, nie odrywając wzroku od popołudniowych wiadomości. Zacznijmy jednak od początku…

Advertisement

Pierwszy raz usłyszałem o Rogersie z prasy. Pismaki rozpisywały się o bohaterze z Brooklynu, który uratował mieszkańców przed nazistą-szaleńcem. Później zobaczyłem bohatera z Brooklynu na propagandowych filmikach Wuja Sama i, chociaż podnosił jednym palcem motocykl, mnie i chłopakom z oddziału nie wydał się osobą zdolną do ratowania kogokolwiek. Pasiasty kostium, piękne dziewuchy w tle i drętwe przemowy o Adolfie. Ten klaun miał nas uratować? On biegał od kamery do kamery, a my pełzliśmy w błocie, zapominaliśmy jak smakują hamburgery i codziennie walczyliśmy o życie, bojąc się, że za rogiem zobaczymy wroga.

Pewnego dnia rzeczywiście zobaczyliśmy. Jednak nie byliśmy w stanie go rozpoznać – nie te mundury i technologia jak z książki Wellsa. Spotkaliśmy HYDRĘ. Ironia losu, z pułapki uratował nas właśnie ten klaun w pasiastym kostiumie. Kapitan Ameryka i jego drużyna. Dum Dum Dugan, Gabe Jones, Jim Morita, James Falsworth, Jacques Dernie i oczywiście Bucky Barnes. Biedny Bucky. Przeklęty Zimowy Żołnierz.

Advertisement

Cyfrowa rekonstrukcja fotografii Kapitana Steve’a Rogersa i jego oddziału, źródło: wystawa „Kapitan Ameryka – Żyjąca Legenda i Symbol Odwagi

Tego wieczoru, przy ognisku, Rogers opowiedział nam swoją historię. Historię małego, wątłego chłopaka, który chciał służyć, a którego odrzucała każda komisja wojskowa. Opowiedział nam o dobrym doktorze Abrahamie Erskinie, który zauważył w nim potencjał i wciągnął go do projektu „Odrodzenie”, który zamienił go w Kapitana Amerykę. O HYDRZE i stającym na jej czele maniakalnym Johannie Schmidcie, który żądzą zniszczenia przewyższa samego Führera. Kiedy wsadzał nas do samolotu, który miał zabrać nas z powrotem do Stanów, spytałem, czy wpadnie na piwo do Queens. Uśmiechnął się i rzucił „ty stawiasz, Jack”.

Kilka miesięcy później dowiedziałem się o tragicznej śmierci Bucky’ego, a niedługo później o tym, że Kapitan Ameryka uratował mnie po raz drugi – zatrzymał bombę HYDRY, która miała zniszczyć Nowy Jork. Sam Rogers przypłacił to życiem. Poszedłem do baru i wypiłem kolejkę za pamięć „klauna w pasiastym kostiumie. Nie ruszałem się z tego baru przez następne siedemdziesiąt lat. Pewnego dnia po ramieniu klepnął mnie młody mężczyzna. Kiedy masz 86 lat i większość życia nawadniasz się alkoholem, twarze zaczynają się rozmywać. „Jesteś mi winny piwo, Jack” – usłyszałem.

Steve opowiedział mi o tamtym dniu. O podróży, którą skończył jako bryła lodu. Opowiedział też o agencji rządowej, która się nim zajęła. O nagrobkach przyjaciół, które widział. O pustej sali treningowej, na której ma „wrócić do siebie”. Spoglądał na wiadomości i kolejną wojnę, w którą się wplątaliśmy, i nie krył rozczarowania. A ja opowiadałem mu o moich wnukach, które bawią się figurkami Kapitana Ameryki, chociaż ich koledzy twierdzą, że teraz liczy się tylko Iron Man. Wypiliśmy kilka piw. Steve się nie upił. Ja tak, więc musiał odprowadzić mnie do domu. „Nie poznaję tego świata” – powiedział na pożegnanie.

Advertisement

Kilka tygodni później miał miejsce, jak to nazwały media, incydent. Cieszyłem się, bo Steve przestał być samotny – my również przestaliśmy poznawać ten świat. Walczyłem u boku Kapitana Ameryki, ale to coś zupełnie innego. Kosmici w Nowym Jorku. I bohaterowie, którzy nas przed nimi uratowali. Kapitan Ameryka i cała reszta. Avengers. Tak na nich mówią.

Archiwalne fotografie kapitana Steve’a Rogersa i jego oddziału, źródło: wystawa „Kapitan Ameryka – Żyjąca Legenda i Symbol Odwagi

Feta i popularność nie trwały długo. Dwa lata później przybiegł do mnie zapłakany wnuk. W internecie wyczytał, że T.A.R.C.Z.Ą. rządziła HYDRA, a uznany za zmarłego Bucky Barnes żył i działał jako morderca zwany Zimowym Żołnierzem.

Wszystkie brudy naszego rządu wyszły na jaw i okazało się, że ideały, za które walczyło moje i Steve’a pokolenie, to ponury żart. Chwilę później w europejskiej Sokovii rozegrała się bitwa między Avengers a jakimś żelastwem. Całość zakończyła się uniesieniem miasta w powietrze i śmiercią kolejnych niewinnych. To nie był dobry czas dla bohaterów.

Advertisement

Steve Rogers ponownie pojawił się w barze na Queens. Wypiliśmy piwo, a on powiedział, że nie wie, co ma dalej robić. „Steve, myślę, że ty jeden zawsze wiesz” – powiedziałem. „Po prostu nie przestawaj być tym dzieciakiem z Brooklynu”. Wtedy doszło do kolejnej tragedii. Avengers nie udało się powstrzymać zamachu terrorystycznego w Lagos. Dokąd ten świat zmierza, że najwięksi ziemscy herosi nie mogą nas ochronić? Z telewizji dowiedziałem się, że ONZ postanowiło kontrolować działania Steve’a i reszty, a Steve się na to nie zgodził. Zobaczyłem zamach w Wiedniu. Zobaczyłem też Bucky’ego.

Nagrania z monitoringu i list gończy. Prezenter wiadomości powiedział, że kapitan Steve Rogers pomógł uciec terroryście, doprowadził do zniszczenia lotniska w Lipsku i włamał się do więzienia, z którego uwolnił swoich wspólników. Powiedział, że największy bohater Ameryki jest teraz ściganym zbiegiem…

Advertisement

Kapitan Ameryka podczas Bitwy o Nowy Jork, źródło: Daily Bugle

Steve nie słuchał próśb, rozkazów i poleceń. Słuchał tylko swojego sumienia i zawsze postępował tak, jak trzeba. Nie wiem, gdzie teraz jest. Ale wiem, kiedy znowu go zobaczę – kiedy świat będzie potrzebował człowieka, który powie „nie”. Kiedy inni będą bać się zabrać głos. Zobaczę go, kiedy trzeba będzie podjąć rzuconą przez jakiegoś tyrana rękawicę.

__________

Tekst opublikowany dzięki uprzejmości organizatorów wystawy „Kapitan Ameryka – Żyjąca Legenda i Symbol Odwagi”, której stanowi część. Autorem jest Jack Simon, weteran II Wojny Światowej i przyjaciel kapitana Steve’a Rogersa.

Advertisement

Wychowany na filmach takich jak "Batman" Burtona, "RoboCop" Verhoevena i "Komando" Lestera. Pasjonat kina superbohaterskiego, ale także twórczości Davida Lyncha, Luki Guadagnino czy Martina McDonagh.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *