search
REKLAMA
Seriale TV

SOUTH PARK: THE PANDEMIC SPECIAL. Czy za pandemią stoi zjarana Myszka Miki?

Dawid Konieczka

2 października 2020

REKLAMA

Już od dawna ludzkość nie przeżywała tak niezwykłego i dziwnego okresu jak rok 2020. Pandemia COVID-19 wywróciła do góry nogami życie niemalże każdego człowieka na Ziemi, ale poza niepewnością i strachem wielu osób wiązała się również (i wiąże nadal) z rozmaitymi, mniej lub bardziej dziwnymi zjawiskami czy niecodziennymi wydarzeniami. Wymuszona praca zdalna, dzieciaki uczące się w domu, izolacja społeczna oraz przymus noszenia maseczek to jedno – w czasie pandemii oglądamy też ludzi skandujących na ulicach, że koronawirus to międzynarodowy spisek, że prawdziwą przyczyną kryzysu jest sieć 5G, a wyczekiwana szczepionka w rzeczywistości posłuży do wszczepienia czipów i kontrolowania ludzkości.

Rok 2020 to jednak nie tylko COVID-19. Głośnym echem odbiła się przecież akcja „Black Lives Matter”, w styczniu mieliśmy dramatyczne pożary Australii, w międzyczasie zaś raz po raz pojawiały się plotki o tym, że Kim Jong-Un nie żyje – tym razem naprawdę, serio. Mogłoby się zatem wydawać, że dla twórców South Parku jest to żyła złota – tematami, które można poruszyć i przede wszystkim obśmiać, dałoby się obdarować pewnie dwa sezony serialu. Nadal jednak nie wiemy, czy kolejna seria w ogóle powstanie – mamy już bowiem październik, a daty premiery wciąż brak. Twórcy jednak nie chcieli zostawić swoich fanów na lodzie i stworzyli godzinny odcinek specjalny (dopiero pierwszy w 23-letniej historii serialu!) zatytułowany, a jakże, South Park: The Pandemic Special. Niektórzy twierdzą, że to zastępstwo za brak nowego sezonu, inni zaś, że jego początek. W tej chwili oficjalnego stanowiska brak, ale jeśli w istocie jest to otwarcie 24. serii serialu, to nie wróży ono najlepiej.

Kadr z South Park Pandemic Special

Matt Stone i Trey Parker kontynuują rozpoczęty jakiś czas temu format, w którym kolejne odcinki oraz sezony South Parku są ze sobą fabularnie powiązane. Głównym wątkiem The Pandemic Special jest zatem Randy Marsh, z powodzeniem prowadzący plantację marihuany, która w czasach pandemii cieszy się jeszcze większą popularnością niż zwykle. W końcu zmuszeni do siedzenia w domu mieszkańcy miasteczka muszą się jakoś pocieszać i odreagowywać izolację. Kiedy jednak media donoszą, że przyczyną pojawienia się COVID-19 jest zmutowane DNA łuskowca, Randy przypomina sobie, że podczas swojej wizyty w chińskim Wuhan (w poprzednim sezonie serialu) miał ze zwierzęciem bardzo (bardzo!) bliski kontakt i to właśnie on może być przyczyną wybuchu ogólnoświatowej pandemii.

Wątek Randy’ego, który próbuje zatuszować fakt bycia faktyczną przyczyną COVID-19 w wyniku mocno wstydliwej relacji z łuskowcem, jest najbardziej udanym w całym The Pandemic Special, a należy zaznaczyć, że to wciąż nie są wyżyny kreatywnych umiejętności Stone’a i Parkera. Tym lepiej, że centralną postacią pozostaje ulubieniec zdecydowanej większości fanów South Parku. Niezbyt rozgarnięty, ale nieugięty Randy jak zwykle stanowi znakomity nośnik absurdu i niepoprawnego humoru, twórcy zaś wyraźnie mają konkretny pomysł na to, jak pokierować wątkiem, wprowadzając naprawdę świetne, pomysłowe, niedorzeczne zwroty akcji. No i Randy – tak znakomicie napisanej, przezabawnej postaci po prostu nie można zepsuć. Jego historia to główny powód, dla którego niespełna godzinny The Pandemic Special ogląda się z zainteresowaniem.

Kadr z South Park Pandemic Special

Jednakże pozostałe wątki odcinka specjalnego każą sądzić, że zarzuty fanów dotyczące ostatnich sezonów South Parku stają się coraz bardziej zasadne. Widownia zaczyna bowiem krytykować twórców za brak kreatywności, a tym samym niezbyt ciekawe, mało zabawne, a przede wszystkim pozbawione udanej satyry odcinki. I niestety podobnie jest w przypadku The Pandemic Special. Bo w teorii to przecież nie Randy Marsh jest głównym bohaterem serialu, lecz jego syn Stan wraz z trójką przyjaciół (a właściwie już dwójką, bo w ostatnich latach wiecznie umierający Kenny stał się praktycznie postacią epizodyczną). Tyle że historie zarówno Stana, jak i Cartmana (Kyle pozostaje na drugim planie) okazują się zaskakująco nieinteresujące i zwyczajne. Pierwszy z chłopców sprzeciwia się przymusowej kwarantannie, natomiast drugi wręcz przeciwnie – robi wszystko, by nie musieć wracać do szkoły. Stone i Parker zupełnie nie mają pomysłu na to, jak obie przeplatające się opowieści uczynić ciekawymi, nie ma tu praktycznie w ogóle absurdalnego humoru, a tym bardziej trafnej, wyrazistej parodii. Poza perypetiami Randy’ego w The Pandemic Special nie ma praktycznie nic, co mogłoby przyciągnąć widza do ekranu, nie wspominając już o sprawieniu radości z tego chwilowego powrotu do South Parku.

A przecież zasób potencjalnych tematów, wątków i żartów był ogromny jak nigdy. Teorie spiskowe głoszące, że COVID-19 to chińska broń biologiczna, międzynarodowa zmowa mająca na celu kontrolowanie obywateli albo plan wszczepienia wszystkim ludziom czipów to gotowy materiał na fantastyczny odcinek, ba, cały sezon! Do tego dochodzą jeszcze „covidianie” kontra „antymaseczkowcy”, wzmożona aktywność „płaskoziemców”, ludzie noszący maski na szyjach, a poza pandemią brutalność amerykańskiej policji wobec czarnoskórych, akcja „Black Lives Matter”, nadchodzące wybory prezydenckie w USA. Parker i Stone ze swoich najlepszych lat mogliby zrobić z tego wszystkiego fenomenalną, bezkompromisową rozrywkę pełną przezabawnych bezsensów i potężnej dawki inteligentnej kpiny na granicy dobrego smaku. Niestety nic z tego.

Kadr z South Park Pandemic Special

Pozostają jedynie pojedyncze przebłyski, że gdzieś tam w głębi umysłów twórców South Parku tlą się jeszcze świeże pomysły. W końcu mamy typowo southparkową scenę, w której policjanci – oddelegowani do zastępowania nauczycieli w szkole – widząc bójkę Kyle’a i Cartmana, nie dość, że od razu wyciągają broń, to jeszcze oddają strzały nie w kierunku walczących chłopców, lecz… niewinnego Tokena, jedynego czarnoskórego dziecka w sali. Pojawia się też choćby krótki moment, w którym kurier, obawiając się o swoje zdrowie, nakazuje Randy’emu założyć maskę. Ale na brodę, na brodzie wystarczy, żeby powstrzymać koronawirusa. Jeśli Matt Stone i Trey Parker rzeczywiście stworzą pełnoprawny sezon i poświęcą więcej czasu na każdy aspekt tego dziwnego roku 2020, być może otrzymamy jedną z najlepszych serii serialu. W tej chwili jednak, jak napisał jeden z zagranicznych recenzentów, cieszymy się, że South Park jest. I właściwie tylko z tego.

Avatar

Dawid Konieczka

W kinie szuka przede wszystkim kreatywności, wieloznaczności i autentycznych emocji, oglądając praktycznie wszystko, co wpadnie mu w ręce. Darzy szczególną sympatią filmy irańskie, science fiction i te, które mówią coś więcej o człowieku. Poza filmami poświęca czas na inną, mniej docenioną sztukę gier wideo, szuka fascynujących książek, ogląda piłkę nożną, nie wyrasta z miłości do paleontologii i zastanawia się, dlaczego świat jest tak dziwny. Próbuje wprowadzać do swojego życia szczyptę ekologii, garść filozofii i jeszcze więcej psychologii.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA