Publicystyka filmowa
SEAN PENN. Bez żadnych kompromisów
SEAN PENN. BEZ ŻADNYCH KOMPROMISÓW to fascynująca podróż przez życie jednego z najwybitniejszych aktorów, pełna kontrowersji i niezapomnianych ról.
Madonna, Robin Wright, Chris Penn, Charlize Theron, Susan Sarandon, George W. Bush, Hugo Chávez, Scarlett Johansson – co łączy ze sobą wszystkich tych ludzi? Sean Penn. Nie da się zaprzeczyć, że aktor wiódł (i wiedzie nadal) barwne życie pełne absolutnie niezapomnianych ról aktorskich, głośnych związków i kontrowersji na płaszczyźnie społeczno-politycznej. Nie ulega również wątpliwości, że przez ponad czterdzieści lat kariery ugruntował swoją pozycję jako jednego z najwybitniejszych aktorów amerykańskiego i światowego kina.
I chociaż Seana Penna w ostatnich latach znacznie rzadziej widuje się na wielkim ekranie, to nie sposób o nim zapomnieć, zwłaszcza w dniu jego sześćdziesiątych urodzin, mając nadzieję, że znów zacznie nas zachwycać.
Film był nieodłączną częścią życia rodziny Pennów oraz ich najbliższych znajomych. Ojcem urodzonego 17 sierpnia 1960 roku w Santa Monica Seana Justina był aktor i reżyser Leo Penn (reżyserował odcinki takich seriali jak Gliniarz i prokurator czy Starsky i Hutch). To właśnie dzięki niemu czternastoletni Sean zadebiutował na małym ekranie epizodyczną rolą w Domku na prerii (1974). Przyszły gwiazdor był zresztą zainteresowany filmem od wczesnej młodości – w dzieciństwie zdarzało mu się bowiem kręcić krótkometrażówki z przyjaciółmi, wśród których byli na przykład Charlie Sheen i Emilio Estevez. Matka Seana również jest związania z kinem – Eileen Ryan wystąpiła w takich filmach jak Benny i Joon (1993), Magnolia (1999) czy Sam (2001), w tym ostatnim pojawiając się zresztą u boku syna. Nie sposób też nie wspomnieć o bracie Seana, Chrisie, który w swoim czasie był jednym z najzdolniejszych i najbardziej charakterystycznych aktorów drugoplanowych w Hollywood, grając choćby w Footloose (1984) czy Wściekłych psach (1992) Quentina Tarantino. Niestety Chris zmarł przedwcześnie w wieku zaledwie 40 lat z powodu niewykrytej choroby serca.

Sean Penn (z lewej) w serialu „Domek na prerii”
Sean zanotował jedną z pierwszych ważniejszych ról w swojej karierze w roku 1986 za sprawą filmu W swoim kręgu, zdobywając uznanie w oczach widzów i krytyków. To występ będący swego rodzaju potwierdzeniem tego, co widownia mogła wówczas podejrzewać – że w amerykańskim kinie pojawił się aktor prawdziwie wybitny.
Już we wcześniejszych rolach w takich dziełach jak Beztroskie lata w Ridgemont High (1982), Niegrzeczni chłopcy (1983) oraz Sokół i koka (1985) Penn zwracał uwagę publiki, zaś film Jamesa Foleya niejako zamknął wstępny etap jego kariery. Na początku lat 90. Amerykanin wyhamował nieco pod względem liczby występów, skupiając się bardziej na ich jakości oraz na pracy nad debiutem reżyserskim. I była to doskonała decyzja, bo chociaż na sukces jako reżyser musiał jeszcze trochę poczekać, jako aktor stał się jedną z najjaśniej świecących gwiazd Hollywood.
W latach 80. w życiu Penna szczególnie zaznaczyło się również burzliwe małżeństwo z Madonną. Para pobrała się w 1985 roku i chociaż na początku oboje zdawali się zachwycać sobą nawzajem, Penn szybko, a przy tym bardzo dobitnie pokazał, że nie znosi tego, z czym życie Madonny bezwzględnie się wiąże – sławy. Aktor nie darzył prasy sympatią i nie dbał o to, by zawsze prezentować się olśniewająco; dwa lata po ślubie trafił nawet na miesiąc do więzienia za zaatakowanie paparazzo. Już wkrótce media zaczęły też plotkować o jego domowych wybuchach gniewu i nadużywaniu alkoholu. W 1989 roku Madonna złożyła pozew o rozwód, a Sean szybko wszedł w nowy związek, tym razem z aktorką Robin Wright. Jak się później okazało, to małżeństwo także nie należało do łatwych.

„Przed egzekucją”
Mimo wszystko na przełomie wieków Sean Penn stał się jednym najbardziej cenionych aktorów na świecie, o czym niech świadczy fakt, że w ciągu dwóch dekad otrzymał ponad trzydzieści wyróżnień od najważniejszych światowych kapituł, zdobywając między innymi dwa Oscary, Złoty Glob, Złotą Palmę, Srebrnego Niedźwiedzia, dwie statuetki Critics’ Choice, a także po jednej Film Independent oraz Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych. Ale po kolei. Swój triumfalny marsz Penn rozpoczął w pierwszej połowie lat 90., grając w Stanie łaski (1990), Życiu Carlita (1993), a zwłaszcza Przed egzekucją (1995). Ostatnie z wymienionych dzieł przyniosło aktorowi pierwszą w karierze nominację do Oscara i udowodniło, z jak doskonałym artystą publika miała do czynienia. W filmie Tima Robbinsa Penn wcielił się w Matthew Ponceleta, mordercę skazanego na karę śmierci za podwójne zabójstwo, który nawiązuje bliską relację z zakonnicą Helen Prejean (Susan Sarandon) starającą się o złagodzenie jego wyroku.
Siłą Przed egzekucją, po premierze niemal jednogłośnie chwalonego, było niejednoznaczne przedstawienie bardzo kontrowersyjnego tematu i szalenie skuteczne zaangażowanie widza, co nie byłoby możliwe bez wybitnych ról Sarandon i Penna. Sean pokazał tu oblicze aroganckiego, pełnego nienawiści macho i w takim wcieleniu spisał się wprost fenomenalnie. Doskonałość tego występu leży jednak gdzie indziej – w końcówce dzieła Robbinsa jego Poncelet staje się coraz bardziej skruszony i po prostu przerażony tym, jakiej zbrodni się dopuścił, jak bardzo skrzywdził wiele osób i jak straszna, acz zasłużona kara go czeka.
To właśnie rola Penna była jednym z czynników, przez które Przed egzekucją było tak szeroko komentowane i zostawało w pamięci na długo. Amerykanin przegrał jednak swój pierwszy wyścig o Oscara z Nicolasem Cage’em (co z dzisiejszej perspektywy, biorąc pod uwagę obecny wizerunek aktorski Cage’a, może brzmieć cokolwiek osobliwie).
W kolejnych latach Penn ugruntowywał swoją pozycję w Hollywood jako jednego z najzdolniejszych, a przy tym najbardziej wszechstronnych aktorów w branży. Gwiazdor (w tamtym czasie śmiało można było już go takowym nazwać) nie zdobył wprawdzie Oscara, ale podbił europejskie salony – w 1997 roku otrzymał Złotą Palmę za mocno zapomniany już dziś film Nicka Cassavetesa Jak jej nie kochać, zaś rok później mógł cieszyć się z Pucharu Volpi za występ w Harmidrze. W międzyczasie zanotował też bardzo dobre role u takich wybitnych twórców jak David Fincher (Gra, 1997) i Terrence Malick (Cienka czerwona linia, 1998). Wśród szczególnie ciekawych aktorskich dokonań Penna należy wymienić komediową rolę u Woody’ego Allena w jego Słodkim draniu (1999), która przyniosła mu drugą oscarową nominację – niestety znów bez statuetki zgarniętej przez Kevina Spaceya.
Wydawało się, że upragnioną nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej Sean Penn zgarnie wreszcie w 2002 roku. To zresztą bardzo znana historia będąca jednocześnie obiektem żartów, z których najsłynniejszy pochodzi bodaj z filmu Jaja w tropikach (2008). Mowa oczywiście o „Never go full retard”, czyli roli aktora w Samie Jessie Nelson. Penn wcielił się w tytułowego bohatera, opóźnionego umysłowo mężczyznę, który walczy o to, by opieka społeczna nie odebrała mu praw rodzicielskich. Zagranie tego typu postaci to zawsze ogromne aktorskie wyzwanie, z którego obronną ręką wychodzą wyłącznie najwięksi – nie ma wątpliwości, że Amerykanin również się do nich zalicza.
Wiele osób uważało, że rola Penna w Samie była absolutnie wybitna, zasługująca na najważniejsze wyróżnienia. Inni jednak twierdzili, że aktor zdecydowanie przeszarżował. Ostatecznie Sean musiał zadowolić się jedynie nominacją do Oscara, którego zgarnął Denzel Washington za Dzień próby; do Złotego Globu ani BAFTA nawet nie był nominowany.

„Sam”
Penn nie zwalniał jednak tempa i co nie udało się w roku 2002, udało się dwanaście miesięcy później. Aktor zaprezentował bowiem kolejną niezapomnianą kreację, zupełnie odmienną od tej z Sama. Statuetka za najlepszą rolę pierwszoplanową powędrowała do niego za występ w Rzece tajemnic (2003) Clinta Eastwooda. Tam Sean wcielił się w Jimmy’ego Markuma, byłego skazańca i zdesperowanego ojca, który na własną rękę tropi zabójców swojej córki. Choć ponownie Amerykanin zagrał człowieka walczącego o sprawiedliwość, to jest to zupełnie inny ojciec niż przywoływany Sam. Jego Markum to postać, której widz może współczuć i rozumieć ból po tragicznej stracie ukochanej córki, ale z drugiej strony Penn doskonale oddał inne oblicze swojego bohatera. To bowiem brutalny, niebezpieczny mężczyzna, który nie cofnie się przed niczym, by ukarać winnych zbrodni. Sean stworzył postać niejednoznaczną pod względem moralnym, zarówno niepokojącą, jak i opiekuńczą. Oscar absolutnie zasłużony.
W międzyczasie, poza kwitnącą karierą filmową, Penn dał się poznać jako ktoś, kto nie boi się głośno wyrażać swoich poglądów na tematy społeczno-polityczne. Aktor szczególnie zaangażował się w protesty przeciwko decyzjom podejmowanym przez prezydenta George’a W. Busha, przede wszystkim w kwestii wojny w Iraku, której przeciwstawiał się przez cały czas jej trwania. Ponadto w swoim czasie Sean nawiązał także bliską relację z przywódcą Wenezueli Hugo Chávezem. Aktor angażował się też w działalność humanitarną, pomagając między innymi w usuwaniu skutków huraganu Katrina w 2005 roku (co jednak spotkało się z krytyką z powodu towarzyszącego mu fotografa) oraz trzęsienia ziemi na Haiti w 2010.

„Rzeka tajemnic”
W tym samym roku, w którym Penn zagrał w Rzece tajemnic, widzowie mogli go oglądać jeszcze w 21 gramach Alejandro Gonzáleza Iñárritu (nagroda dla najlepszego aktora na MFF w Wenecji), a w późniejszych latach w kilku mniej głośnych produkcjach jak Zabić prezydenta (2004) czy Wszyscy ludzie króla (2006).
Wtedy też, rozbudowując swój raczej skromny dorobek reżyserski, Sean nakręcił Wszystko za życie (2007), które wśród wielu, zwłaszcza młodych widzów stało się filmem o kultowym statusie. Biograficzna opowieść o Christopherze McCandlessie (Emile Hirsch) porzucającego dostatek na rzecz nieskrępowanej wolności w okolicznościach przyrody jest jak dotąd jedynym reżyserskim dokonaniem Penna nagrodzonym ważniejszą nagrodą filmową. Złoty Glob powędrował jednak nie do samego twórcy filmu, ale Eddiego Veddera za piosenkę Guaranteed. Sean mógł przynajmniej cieszyć się z prestiżowej nominacji Amerykańskiej Gildii Reżyserów Filmowych.
Rok później Penn raz jeszcze potwierdził to, że jest jednym z najwybitniejszych żyjących amerykańskich aktorów, zdobywając swojego drugiego Oscara. I ponownie była to rola zupełnie odmienna od tej, która zapewniła mu poprzednią statuetkę. Amerykańska Akademia Filmowa postanowiła wyróżnić Seana za rolę Harveya Milka, słynnego działacza walczącego o prawa osób homoseksualnych. Występ w Obywatelu Milku (2008) Gusa Van Santa był zdecydowanie bardziej zniuansowany od wielu pozycji z dorobku aktora, a jednocześnie szalenie charyzmatyczny i ludzki, udowadniający, jak wszechstronnym artystą jest Penn.
Mimo to dla wielu osób jego zwycięstwo było zaskoczeniem, a wręcz rozczarowaniem – konkurentem Seana był bowiem wówczas Mickey Rourke nominowany za wybitny występ w Zapaśniku.
Milk wyznacza swego rodzaju cezurę w filmografii Penna. Od tamtej pory jego kariera zdecydowanie wyhamowała, a sam aktor zaczął rzadziej pojawiać się w filmach, zaś w komercyjnie głośnych produkcjach nie można było uświadczyć go właściwie wcale. Sean skierował swoje kroki ku kinu bardziej niszowemu, występując w nietypowej roli ekscentrycznego emerytowanego rockmana we Wszystkich odlotach Cheyenne’a (2011) Paolo Sorrentino, kontrowersyjnym Drzewie życia (2011) Terrence’a Malicka oraz Sekretnym życiu Waltera Mitty (2013), kolejnej adaptacji opowiadania Jamesa Thurbera. Końcówka pierwszej dekady XXI wieku to zresztą dla Amerykanina czas burzliwego rozwodu z Robin Wright składającego się z ciągłych rozstań i powrotów – para ostatecznie rozeszła się w roku 2010 po 14 latach małżeństwa. W międzyczasie mówiło się o przelotnym związku Penna ze Scarlett Johansson, zaś dosłownie dwa tygodnie temu, na początku sierpnia 2020 roku, ożenił się z młodszą o 32 lata aktorką Leilą George, córką Vincenta D’Onofrio.

„Obywatel Milk”
Jeśli widzowie zdążyli od tamtego czasu zatęsknić za Seanem Pennem, to trudno się temu dziwić. W ostatniej dekadzie aktor pojawiał się w filmach rzadko, i to w takich, które raczej nie cieszyły się szczególną sympatią wśród widowni. Nie tak dawno mogliśmy o nim usłyszeć przede wszystkim za sprawą schwytania meksykańskiego barona narkotykowego Joaquína „El Chapo” Guzmána, w której miał swój udział, a także przy okazji premiery jego najnowszego reżyserskiego dokonania na festiwalu w Cannes w 2016 roku, czyli Jej twarzy. Film, w którym wystąpiła ówczesna partnerka Penna, Charlize Theron, został jednak wygwizdany podczas pokazu.
Dziś Sean obchodzi 60. urodziny i zapewne wielu z nas z ogromną chęcią zobaczyłoby go znów w jakiejś fantastycznej roli. Chociaż on sam stwierdził, że wolałby poświęcić swoją energię twórczą na pisanie książek (w 2018 roku ukazała się jego debiutancka powieść Bob Honey Who Just Do Stuff – spotkał ją ten sam los, co Jej twarz), to obecnie pracuje nad kolejnym filmem, Flag Day, który reżyseruje i w którym gra główną rolę. Kto wie, może tym razem będzie to powrót do najlepszej formy?
