search
REKLAMA
Zestawienie

PSZCZOŁY, GNIEW I KOKAINA. Najbardziej pamiętne momenty NICOLASA CAGE’A

Trwająca już ponad trzy dekady kariera aktora pisana jest zapadającymi w pamięć momentami, w których Nicolas Cage uwalnia nieposkromiony żywioł swojego talentu.

Tomasz Raczkowski

3 maja 2022

cage najlepsze momenty
REKLAMA

Nicolas Cage to aktor kultowy w pełnym znaczeniu tego terminu (i to nie tylko dlatego, że zagrał w filmie Kult). Jego zamiłowanie do filmów klasy od B wzwyż oraz aktorska nadekspresja są legendarne do tego stopnia, że powstał film tematyzujący wizerunek Cage’a jako popkulturowego mema. Trwająca już ponad trzy dekady kariera aktora pisana jest zapadającymi w pamięć momentami, w których Cage uwalnia nieposkromiony żywioł swojego talentu. Poniżej dziesiątka najbardziej pamiętnych filmowych momentów zdobywcy Oscara.

„60 sekund” – Low Rider

Zacznijmy od małej rozgrzewki w postaci sceny z 60 sekund, popularnego sensacyjniaka z 2000 roku. Cage wciela się w nim w rolę profesjonalnego złodzieja samochodów zmuszonego do wykonania szeroko zakrojonej serii kradzieży. Bohater Cage’a wraz ze swoją ekipą nakręca się przed skokiem, słuchając piosenki Low Rider Barry’ego White’a, a rytuał kończy Cage rzucający hasło „OK, let’s ride”. W kontekście – złodzieje szykują się do trudnego zadania – cała scena jest zabawnie dziwaczna, a kiczowany gest i one-liner gwiazdy filmu stanowi wisienkę na torcie. To oczywiście nic w porównaniu z najbardziej ekspresyjnymi scenami z tej listy, ale jednak ta mała rzecz cieszy.

„Dzikość serca” – monolog o kurtce

W nagrodzonym Złotą Palmą filmie Davida Lyncha nietuzinkowa ekspresja Cage’a i jego zdolność do balansowania pomiędzy powagą a śmiesznością znalazły idealny grunt. W szalonej, rozsadzanej od środka surrealistyczną energią Dzikości serca aktor błyszczy jako Sailor, awanturniczy kochanek uciekający wraz z wybranką swego serca przed wynajętą przez jej matkę bandą (i egzystencjalnym mrokiem przy okazji). Atrybutem postaci Cage’a jest kurtka z wężowej skóry, a jego cechą charakterystyczną poświęcony jej minimonolog: „To jest kurtka z wężowej skóry. To symbol mojej indywidualności i wiary w osobistą wolność”. Wypowiadany w momencie konfrontacji z prawdziwą pasją, ten tekst jest jedną z wizytówek Cage’a, idealnie wydobywającą sprzeczność tkwiących w nim dramatycznego talentu i komicznej energii.

„Kult” – tylko nie pszczoły!

Remake Kultu Robina Hardy’ego to prawdziwa perła w filmografii Cage’a. To tu aktor osiągnął prawdziwe wyżyny niezamierzonej śmieszności i ekspresyjnego przeszarżowania. Swoje dołożył też absurdalny scenariusz Neila LaBlute’a, ale to zaproponowana przez Cage’a interpretacja postaci policjanta prowadzącego śledztwo na wyspie pogańskich kultystów decyduje o nomen omen kultowym poziomie tego filmu. W zasadzie każda scena z udziałem głównej gwiazdy to komiczny klejnot – Cage miota się i krzyczy, zupełnie nie trafia z intensywnością środków aktorskich i każe kwestionować fundamenty rzeczywistości, w której jest zdobywcą Oscara. W dramaturgicznej kulminacji, gdy jego bohater zostaje złożony w ofierze bóstwu, szczyt osiąga też aktorska szarża Cage’a – gdy mieszkańcy wyspy wykonują akt zabójstwa przybysza przy pomocy pszczół (sam pomysł jest już cokolwiek głupi), Cage wrzeszczy wniebogłosy „Not the bees!”, dzięki czemu nie oglądamy już tego, co dzieje się na ekranie, ale zwijamy się ze śmiechu. Już tylko za ten moment Cage powinien być na zawsze zapamiętany.

„Pocałunek wampira” – alfabet

Źródeł kreacji Cage’a w Kulcie można szukać we wcześniejszym o osiemnaście lat Pocałunku wampira z 1988 roku. Nasz bohater gra w nim nowojorski biały kołnierzyk, który po ugryzieniu przez przygodną kochankę nabiera przeświadczenia, że jest wampirem. W tym komediodramacie o szybkim osuwaniu się w odmęty szaleństwa Cage dwoi się i troi, by być równocześnie przerażający, jak i przezabawny. Bodaj najbardziej pamiętnym momentem tej trwającej cały film szarży jest ten, w który zirytowany pisemną pomyłką Peter wykrzykuje w gabinecie psychoterapeutki cały alfabet. To naprawdę trzeba zobaczyć – przy okazji można potrenować kolejność liter.

„Zostawić Las Vegas” – wybuch gniewu w kasynie

W tym zestawieniu skupiam się przede wszystkim na momentach, w których Cage gra tak źle, że aż genialnie. Ale poza wszystkimi odlotami to także aktor, który naprawdę potrafi grać, czego najlepszym dowodem jest jego oscarowa rola w Zostawić Las Vegas. Cage gra tu Bena, hollywoodzkiego scenarzystę, który realizuje w tytułowym mieście swój plan zapicia się na śmierć. Kreacja złamanego i zdesperowanego, by przerwać pasmo cierpień, mężczyzny to naprawdę świetna robota aktorska, słusznie uważana za jeden z najlepszych występów Cage’a w karierze. W kontekście tematu tego tekstu warto zwrócić uwagę na wybuch złości Bena w kasynie, podczas którego Cage prezentuje mało oglądany wariant swojej firmowej furii – krzyki i szał aktora są całkowicie serio i jak najbardziej tragiczne. Sam moment, oglądany z perspektywy kamery, jest zaś dogłębnie poruszający.

Avatar

Tomasz Raczkowski

Antropolog, krytyk, entuzjasta kina społecznego, brytyjskiego humoru i horrorów.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA