search
REKLAMA
Zestawienie

PRZEOCZONE filmowe PEREŁKI 2021 roku

Tomasz Raczkowski

30 grudnia 2021

REKLAMA

Rok 2021 już prawie za nami, na ekrany wchodzić będą po świętach ostatnie premiery. W tym roku mieliśmy szansę obejrzeć bardzo dużo premierowych filmów – ze względu na pandemię czasem tradycyjnie w kinach, czasem na streamingu. W natłoku możliwości wiele naprawdę świetnych tytułów przeszło niemalże bez echa lub nie zdobywając szerokiej publiczności. Z okazji sezonu podsumowań chciałem omówić dziesiątkę filmów z 2021 roku, które zostały w ogólnym spojrzeniu przeoczone.

Ostatni komers

W Polsce kręci się całkiem sporo filmów podejmujących tematykę społeczną, filmowcy nierzadko sięgają też po motyw dorastania i starają się stworzyć portrety młodego pokolenia. Ale chyba nikt jeszcze nie zrobił tego tak jak Dawid Nickel w swoim debiucie – Ostatni komers to rodzime objawienie tego roku, jednak wydaje się, że oprócz chwilowego entuzjazmu krytyki nie zaznaczył zbyt mocno swojej obecności. A niesłusznie, bo rozpisana na kilkoro nastolatków kończących w ostatnim roczniku przed likwidacją gimnazjum to zarówno bardzo subtelna opowieść o niejednoznacznościach wchodzenia w dorosłość, z drugiej zręczny portret prowincjonalnego miasteczka w Polsce. Osobiste i społeczne splatają się u Nickela niepostrzeżenie, ale ściśle. Jest to przy tym film zrealizowany z dbałością o detale techniczne i spójność estetyki, a także bardzo zręcznie wchodzący w perspektywę młodzieży, pozbawioną protekcjonalności czy dydaktyzmu. Takiego kina u nas wciąż brakuje i tym bardziej warto wyławiać perełki takie jak Ostatni komers.

Jinpa

Gdzieś w Tybecie przez górskie pustkowie jedzie ciężarówka. Gdy jej kierowca o imieniu Jinpa weźmie ze sobą autostopowicza, dosłowna droga przez himalajskie pustkowie przeistoczy się w drogę metafizyczną, duchową, w której mieszać będą się przeszłość i teraźniejszość, zemsta i odkupienie, a także nowoczesność i lokalne tradycje. Jinpa tybetańskiego twórcy Pemy Tsedena to film przedziwny, ale i fascynujący. Reżyser zabiera nas do odrealnionego, onirycznego Tybetu, zanurzając się głęboko w lokalnej specyfice i snując filozoficzną opowieść – czy raczej medytację – o ludzkiej kondycji. Zrealizowana jest ta podróż wizjonersko – Tseden przeplata kadry czarno-białe ze spranymi kolorami, komponuje kadry niczym obrazy i wyznacza rytm opowieści niespiesznymi ruchami kamery oraz kreatywnym montażem. To pewnie jeden z bardziej niezwykłych, momentami dziwacznych seansów premierowych 2021 roku – ale i jeden z najlepszych.

Umrzesz, mając 20 lat

W kinematografiach „peryferyjnych” największą sztuką jest zazwyczaj połączenie zakorzenienia opowieści w lokalnym kontekście społeczno-kulturowym z uniwersalnością przekazu, tak aby historia była czytelna i atrakcyjna dla szerokiej publiczności, wykraczającej poza rodzimą widownię. To właśnie udało się Amjadowi Abu Alali w Umrzesz, mając 20 lat. Film Sudańczyka to ambitne coming of age movie, zanurzone mocno w sufickiej duchowości. Zmagania głównego bohatera z dojrzewaniem oraz ciążącą nad nim tytułową przepowiednią stają się dualistyczną medytacją – z jednej strony przeżycia chłopca są dosłowne i cielesne, z drugiej zdają się rozgrywać w porządku religijnym. Cały film przesiąknięty jest dyskretnym realizmem magicznym, ale ani na moment nie gubi fabularnego konkretu, oferując naprawdę satysfakcjonującą dramaturgię i równie satysfakcjonującą rozprawę o ludzkim losie. Zdecydowanie warto nadrobić tę pozycję, choćby po to, by spojrzeć na dość dobrze znane nam wszystkim rozterki z perspektywy innej kultury.

Spacer z aniołami

To jeden z najmocniejszych, najgłębiej dotykających filmów, jakie przyszło mi oglądać w 2021 roku – a tymczasem nie wyszedł on w zasadzie poza obieg festiwalowy. Spacer z aniołami ma wszystkie cechy „zagubionej perełki”. W filmie Tomasza Wysokińskiego schodzimy wraz z Jeremaiahem Marobyane, weteranem walki o wolne RPA, wprost do południowoafrykańskiego jądra ciemności w dystrykcie Soweto, gdzie poszukuje on porwanego dziecka. Zaglądamy w najmroczniejsze zakamarki ludzkich dusz, ale Spacer z aniołami nie jest filmem o nihilistycznym wydźwięku – w trzewiach cywilizacji znajduje się miejsce na nadzieję i dobroć, refleksja snuta przez reżysera wraz z charyzmatycznym Marobyane jest wieloznaczna i złożona. Świetny, mądry dokument, który powinien się znaleźć w rankingach najlepszych filmów roku.

Undine

Pandemia i kolejne lockdowny dość mocno zaburzyły harmonogram premier, dlatego też najnowszy film Christiana Petzolda trafił na polskie ekrany nie w 2020, a w 2021 roku. Być może to „zestarzenie się” Undine sprawiło też, że była to premiera raczej niedoceniona czy wręcz niezauważona. Oniryczna, rozegrana na subtelnych niedopowiedzeniach i aluzjach historia miłosna pewnej muzealniczki i nurka to klasa sama w sobie. Świetne kreacje Pauli Beer i Franza Rogowskiego niosą film, będący równocześnie klasycznie skrojonym romansem, przetworzeniem legend i baśni oraz melancholijnym portretem Berlina. Piękne kino, choć niepozorne.

Avatar

Tomasz Raczkowski

Antropolog, krytyk, entuzjasta kina społecznego, brytyjskiego humoru i horrorów.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA