search
REKLAMA
Recenzje

UMRZESZ, MAJĄC 20 LAT. Przeklęty ludzki los

Tomasz Raczkowski

31 grudnia 2020

REKLAMA

Według słów popularnej polskiej piosenki słowem można zabić „tak, jak nożem” – taka poetycka hiperbola znajduje zaś merytoryczny fundament w performatywnej odmianie teorii aktów mowy Johna Austina, wskazującej na sprawczą moc wypowiadanych w odpowiednim kontekście słów. Mechanizm ten bywa szczególnie wyraźny, a momentami wręcz złowrogi, w sferze religijnej i prawnej (często zresztą ze sobą zrośniętych), gdzie kreowane w mowie fakty poręcza majestat społecznych instytucji. Właśnie takie zdarzenie stanowi fundament wyróżnionego na zeszłorocznym festiwalu w Wenecji debiutu Sudańczyka Amjada Abu Alali Umrzesz, mając 20 lat.

Tytułowa fraza to klątwa, ciążąca nad życiem głównego bohatera, Muzamila. W otwierającej film scenie rodzice proszą sufickiego szejka o błogosławieństwo dla nowo narodzonego chłopca. W trakcie obrzędu jeden z tańczących obok derwiszów upada, wypowiadając liczbę „dwadzieścia”, która na mocy uświęconego performatywu staje się wróżbą wieku, w jakim Muzamila dosięgnie śmierć. W konsekwencji chłopak dorasta w poczuciu nieustannego oczekiwania na wypełnienie boskiego wyroku, napiętnowany i izolowany od rówieśników przez pogrążoną w permanentnej żałobie matkę, która na ścianie zapisuje upływ dni przybliżających jej dziecko do kresu życia. Cała tożsamość Muzamila, „dziecka śmierci”, opiera się więc na naznaczeniu, pozbawieniu sensu i przyszłości, biernej akceptacji braku własnej sprawczości. Muzamil staje się więc wyrzutkiem żyjącym obok społeczności swojej rodzinnej wioski, w której jego jedynymi przyjaciółmi są darząca go szczególnym afektem Naima i niepełnosprawny umysłowo Gabillah.

Większość akcji Umrzesz, mając 20 lat rozgrywa się 19 lat po wygłoszeniu przez szejka strasznej przepowiedni, a więc tuż przed nadejściem brzemiennego w skutki dnia 20. urodzin Muzamila. Bohater spędza czas, pomagając matce pracą w sklepiku, jego aktywność koncentruje się jednak głównie na meczecie, gdzie od kilku lat, dzięki namowie imama, pobiera nauki – w przeddzień zakończenia 20. roku życia zna na pamięć Koran w dwóch stylach recytacji. Wpojoną przez matkę i religię pokorę, zobowiązującą do czystego, świątobliwego życia w obliczu ciążącej nad nim przepowiedni, zaczyna jednak podważać w młodym chłopaku zetknięcie z Suleimanem, cynicznym i zmęczonym eksobieżyświatem, po latach na powrót osiadłym w rodzinnej wiosce. Mężczyzna, niegdyś przyjaciel ojca Muzamila, staje się dla naznaczonego młodzieńca kimś w rodzaju mentora popychającego go ku zasmakowaniu życia w jego wieloznaczności, w tym także grzechu. Czekając na zbliżającą się śmierć, Muzamil zmuszony jest więc do specyficznej refleksji na temat własnej osoby i przewartościowania kończącego się życia.

Abu Alala proponuje posępną opowieść coming of age, przetwarzającą w tragicznie przeformułowany sposób klasyczne motywy. Narracja Umrzesz, mając 20 lat zbudowana jest wokół tematów wchodzenia w rolę samodzielnego człowieka, ewaluacji relacji dorosłego syna z matką i nieobecnym ojcem, napięcia pomiędzy opozycyjnymi autorytetami islamu i Suleimana, oferującymi alternatywne warianty radzenia sobie z klątwą, oraz dramatycznego zmagania ze zrodzonym między Muzamilem a Naimą uczuciem w kontekście statusu chłopaka skazanego na wymazanie. W sudańskim filmie te uniwersalne, wydawałoby się, oczywiste elementy podane są w pozbawiony wtórności sposób. Nie tylko dlatego, że twórca odwraca konwencjonalną orientację opowieści o dojrzewaniu, stawiając znak równości między osiągnięciem dorosłości a śmiercią, co czytać można zresztą jako ciekawą metaforę wpisanej w proces dorastania schyłkowości pewnej fazy życia człowieka. Przede wszystkim Abu Alala oferuje świeże spojrzenie na figurę dorastającego mężczyzny, z empatyczną uważnością pozwalając stworzonym przez siebie postaciom nabrać indywidualnej specyfiki, dzięki czemu unika mielizn banału wywoływanego przez fabularne klisze. Co więcej, reżyser zręcznie splata wyrastającą z archetypicznych tropów dramaturgię z konkretnym kontekstem społeczno-kulturowym, w którym osadzona jest jego opowieść.

Kontekstem tym jest rzecz jasna współczesny Sudan, którego wiejskie oblicze – sugestywnie wybrzmiewa powracająca fraza Suleimana: „nie byłeś nawet w Chartumie”, podkreślająca zwielokrotnioną peryferyjność miejsca akcji – oglądamy w Umrzesz, mając 20 lat. Tragiczna historia Muzamila rozgrywa się w kraju biednym, zniszczonym przez lata wojen i kolonizacji, wpisanym jednak wyraźnie w procesy globalizacyjne (reprezentowane chociażby przez skrzynki pepsi sprzedawane przez głównego bohatera). Fundamentalne znaczenie ma tu także kontekst religijny – horyzont egzystencjalny wiejskiej mikrospołeczności wyznacza islam w jego sufickim nurcie, który determinuje specyficzne znaczenie metafizyczne rytualnych gestów, ruchu oraz przestrzeni. Umrzesz, mając 20 lat cechuje wyrastająca z tradycji sufickiej kontemplacyjność, w ramach której realizm miesza się z mistycyzmem, raz po raz przełamującym fakturę filmu. Dzięki temu historia Muzamila nabiera uniwersalnej refleksyjności rozpiętej między sferami intymną i społeczną, wymykającej się wszakże jednoznacznym interpretacjom – w filmie Abu Alali tkwi zarówno afirmacja islamskiej metafizyki, jak i krytycyzm wobec tworzonych przez ludzi struktur moralnych. Co najciekawsze, obydwie sfery są tu komplementarne, a twórcy bardziej niż na stawianiu śmiałych tez zależy na uważnej obserwacji sudańskiej rzeczywistości.

Na takim społeczno-egzystencjalnym planie ciążąca nad Muzamilem klątwa zyskuje charakter interesującej paraleli odgórnej determinacji bytu dorastającej w określonym środowisku jednostki. Abu Alala przeplata osobistą historię swojego bohatera z szerszą, społeczną perspektywą, proponując subtelną i nośną zarazem metaforę sytuacji mieszkańców podobnych do tej filmowej sudańskich (i nie tylko zresztą) wiosek, symbolicznie wyrzuconych na margines globalnego świata. O warunkach bytowych peryferyjnej społeczności postkolonialnej łatwo pomyśleć w kategoriach klątwy wyznaczającej warunki działania i rozwoju grupy społecznej. Podsuwając ten trop, Abu Alala subtelnie demontuje przeświadczenie o warunkującym los wykluczonych i ubogich przeznaczeniu (kolokwialnym “tak być musi” i “oni tacy już są”). Tak jak przepowiednia śmierci Muzamila, ich kondycja jest rodzajem społecznego performatywu formującego ich perspektywę i tożsamość –  jest to więc skutek szerszych procesów politycznych, ekonomicznych czy ideologicznych, a nie przyczyna określonego stanu rzeczy. Wychodząc od jednostkowej opowieści o formowaniu ludzkiej osobowości, Umrzesz, mając 20 lat dokonuje więc ważnego przesunięcia w myśleniu o społeczeństwach globalnego Południa.

Amjad Abu Alala tworzy w swoim filmie wielowymiarową, a przy tym wysmakowaną opowieść splatającą materię z metafizyką, a prywatne ze społecznym. Angażującą obyczajową narrację spowija uduchowiona, momentami ambiwalentna atmosfera na pograniczu jawy i transu, a prozaiczne obrazy łatwo nasycają się symbolicznymi znaczeniami. Umrzesz, mając 20 lat to na wielu poziomach fascynujący film, poruszający tematy religii, polityki i uniwersalnych emocji bez niepotrzebnego dydaktyzmu czy tendencyjności. Całość przywodzi momentami na myśl wczesne, „młodzieńcze” epizody Truffautowskiej serii o Antoinie Doinelu, w podobnie nienachalny sposób portretujące rozwój głównego bohatera i jego zmaganie z napierającym otoczeniem. Jednak Abu Alali daleko do powielania cudzych wzorców czy kopiowania mistrzowskich konwencji – Sudańczyk tworzy zupełnie własne kino, osadzone wyraźnie w kontekście społeczno-kulturowym Północnej Afryki i świata islamu, osiągając jednak przy tym rzadką uniwersalność, zarówno w aspekcie poruszanych zagadnień, jak i przystępności formy. Umrzesz, mając 20 lat to film ambitny w dyskretny sposób – angażuje emocjonalnie, stawiając mimochodem niełatwe, ale istotne pytania o społeczne uwarunkowania jednostek. Co chyba najciekawsze, finalnie nie oferuje jednak jednoznacznych odpowiedzi, zostawiając widza z niejednoznaczną, otwartą puentą. Kino sudańskiego reżysera to kino dialogu z widzem, a nie pouczania czy czczej publicystyki – i dlatego głos Abu Alali jest tak ważny.

 

Avatar

Tomasz Raczkowski

Konsekwentnie poszukuje kina niemieszczącego się w sztywnych ramach, prowokującego i nieoczywistego.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA