search
REKLAMA
Artykuły o filmach, publicystyka filmowa

Polak chleje, a Grek wsuwa fetę. STEREOTYPY konsekwentnie (i bez sensu) utrwalane przez kino

Tomasz Raczkowski

31 lipca 2020

REKLAMA

Kino to potężne narzędzie, za pomocą którego kreowane są znaczenia kulturowe, m.in. obiegowe poglądy na wiele spraw i wydarzeń. Za pomocą kina, szczególnie tego popularnego, przekazywanych jest wiele społecznych wzorów i tropów, organizujących myślenie i reprodukujących struktury myślenia oraz działania ludzi. Nie zawsze jednak takie wzorce są do końca prawdziwe, często będąc raczej uproszczonymi lub wręcz fałszywie zaprojektowanymi wizjami rzeczywistości niż jej rzetelnymi reprezentacjami. W takim przypadku mówić będziemy o stereotypie, czyli nadmiernym uogólnieniu zjawiska, wypaczającym jego postrzeganie i rozumienie. Na przestrzeni dekad kino odegrało istotną rolę w rozpowszechnianiu, a przede wszystkim ugruntowywaniu rozmaitych stereotypów w przestrzeni globalnej kultury. Poniżej wybór tych, które moim zdaniem do dziś są najsilniej obecne w kinematografii.

Role i cechy płci

Zacznijmy od elementu być może najbardziej znaturalizowanego i tak wpisanego w kulturę, że wydaje się niemal przezroczysty i niewinny, czyli stereotypów dotyczących męskości i kobiecości. Kino, zwłaszcza gatunkowe – które z definicji oparte jest na bardziej wyrazistych strukturach narracji i jednoznacznej kreacji świata oraz postaci – w swoim głównym nurcie do dziś zdaje się być dość mocno przywiązane do tradycyjnego podziału na silnych, pragmatycznych i zdecydowanych mężczyzn oraz słabe, bardziej chwiejne i emocjonalne kobiety, które zdecydowanie częściej niż żądnych przygód i adrenaliny mężczyzn ciągnie do domowego ciepła (i domowych obowiązków). Trop obiektu uczuć/partnerki/matki, choć w wielu miejscach poddawany krytyce czy wręcz demontażowi, jest podstawowym sposobem prezentacji kobiet w kinie, podobnie jak podstawowym jest utożsamienie męskości z siłą sprawczą i działaniem. Przekłada się to zarówno na dominację motywów, w których kobieta jest postacią pasywną, motywującą lub odwodzącą od działań męskich protagonistów, jak również na pewną nieufność wobec wyłamywania z tych ról – czego przykładem może być prześmiewczy stosunek mainstreamowego kina do „zniewieściałych” czy „rozlazłych” bohaterów męskich oraz aktywnych kobiet (np. w archetypie femme fatale czy sfrustrowanych i oderwanych od „kobiecej empatii” kobiet bez serca). Stereotypowa prezentacja ról w kinie przybiera różne formy, jednak płeć niemal nigdy nie jest w nim przezroczysta i niemal zawsze ujednolica do pewnego, typowego lub atypowego, wzorca.

Archetypiczne utożsamienie aktywności w sferze publicznej mężczyznom, a domowej stabilizacji kobietom znajduje też swoje odbicie w opowieściach, w których role bywają odwracane – wiele heroin kina akcji (jak choćby Furiosa z Mad Maxa: Na drodze gniewu) w ramach swoich narracji jest prezentowanych jako „kobiety w spodniach”, które “pomimo” płci realizują męskie wzorce zachowania. Nierzadko są też przy tym wciąż mocno seksualizowane (patrz: Lara Croft, Czarna Wdowa i inne superbohaterki w obcisłych lateksowych strojach i pełnym makijażu), co jest z kolei przejawem powiązanego ze stereotypowym postrzeganiem kobiecości przez pryzmat „męskiego spojrzenia” (male gaze), wtłaczającego kobiety, niezależnie od rzeczywistej roli w społeczeństwie i narracji, w wymóg fizycznej atrakcyjności. W drugą stronę również to działa, z tym że nieco rzadziej i z odwrotnym wektorem – kreowanie ideału męskości w oparciu o przystojną twarz, muskulaturę i seksualną pewność siebie jest jak najbardziej obecne w kinie, jednakże w przypadku postaci męskich dominującym tropem jest jednak aktywność i realizowanie „naturalnych” roli przywódczych czy wiodących. U kobiet natomiast „trybem domyślnym” jest w przeważającej większości przypadków rola kochanki, żony lub matki, która często mniej lub bardziej biernie poddaje się tej hierarchii, kontrapunktując „męską siłę” „kobiecą wrażliwością”.

Z tym zagadnieniem wiąże się też kwestia stereotypowego przedstawiania osób homoseksualnych. Poza kinem queer/LGBT+ najczęściej w odniesieniu do osób homoseksualnych można spotkać się z wariantami standardowego utożsamienia geja z cechami kobiecymi (właśnie ogólnie pojętym zniewieścieniem, skąd bierze się m.in. trop „geja-przyjaciela” obecny w wielu filmach o tematyce obyczajowo-romantycznej), lesbijki zaś z zachowaniami i wyglądem kojarzonym z klasyczną męskością. Figura niemęskiego geja i lesbijki „babochłopa” to pochodna stereotypowego powiązania płci oraz cech charakteru i zachowań społecznych, w tym także seksualności. Postrzeganie homoseksualizmu i ogólnie nieheretonormatywności w kategoriach negacji „normalnego” porządku płci jest kolejnym silnie antagonizującym stereotypem, utrwalanym też niestety przez kino, które wciąż ma wiele pracy przed sobą w kwestii kreowania ujednolicającego, sprowadzonego do prostej „odmienności od normy” obrazu LGBT.

Kultura vs. Natura

Chyba wszyscy znamy ten motyw, w którym najczęściej wielkomiejski bohater trafia na tzw. prowincję lub też napotyka gdzieś na świecie „niecywilizowaną” społeczność. Zazwyczaj okazuje się, że tworzący taką tradycyjną/pierwotną grupę ludzie cechują się raczej konserwatywnym, a często i naiwnym podejściem do rzeczywistości, uprawiają myślenie magiczne i ogólnie najczęściej dziwią się cywilizacyjnym innowacjom przynoszonym przez protagonistę, by następnie zostać przezeń oświeceni i wyedukowani. Stereotypowe utożsamienie ludowości z „niższym stopniem rozwoju kulturowego” oraz powiązanie wspólnot lokalnych ze światem natury – zarówno w wariancie „swojskim”, gdy mówimy po prostu o wsi skontrastowanej z miastem, jak i „egzotycznej”, gdy rzecz dotyczy spotkania euroatlantyckiej cywilizacji z ludami pierwotnymi – to rodzaj skrzyżowania oświeceniowego mitu „dobrego dzikusa” oraz eurocentrycznego/klasowego poczucia wyższości, każącego szukać poza miejską kulturą jej antytez. I o ile na pewno taka konfrontacja opiera się na pewnych rzeczywistych przesłankach, często reprodukowanie tak opozycyjnego obrazu jest pułapką, utrwalającą obiegowe uprzedzenia oraz kreujące zbyt jednowymiarowe oblicze ludowości i społeczności wiejskich, które przechodzą znaczne przemiany i są dużo bardziej skomplikowaną przestrzenią niż filmowe bastiony tradycji.

Z takim spojrzeniem na społeczności tradycyjne powiązana jest utrwalana przez dekady kinematografii perspektywa, w myśl której cywilizacja euroatlantycka niesie kaganek rozwoju, a także jako jedyna jest w stanie chronić świat przed upadkiem czy zewnętrznym zagrożeniami. Tutaj prym wiedzie trop białego zbawiciela różnorakich grup poddawanych opresji, a za jego swoistą pochodną można uznać motyw amerykańskiej odpowiedzialności za losy świata, tak wyraźnie (że wręcz komicznie) obecnej w kinie katastroficznym i science fiction. Obydwa motywy wyrastają z utrwalanej latami hierarchii cywilizacyjnej, w myśl której euroatlantyckie standardy obyczajowe i technologiczne stanowią najwyższą formę rozwoju i jako jedyne go umożliwiają, podczas gdy tkwiący w tradycji ludzie muszą być zdani na oświecenie lub wybawienie przez wielkomiejskich białych przywódców.

Skoro już mowa o postkolonialnym spojrzeniu na świat, warto wspomnieć o stereotypowym przedstawieniu współczesności kontynentów innych niż sprowadzone do swoich najbardziej rozwiniętych aspektów Ameryka Północna i Europa (i w mniejszym stopniu Australia). Wizerunek Afryki, Azji i Ameryki Południowej w dużej mierze opiera się na przeciwstawieniu cywilizowanej „globalnej Północy”, w związku z czym obrazy tych kontynentów cechuje ujednolicenie do charakterystycznych cech (np. Afryka to busz i sawanna, a Ameryka Południowa to amazońska dżungla), najczęściej przy wyeksponowaniu ich problemów – przestępczości, technologicznego „zacofania” czy biedy. Wiąże się to też z pomijaniem bardziej chlubnych czy świadczących o organicznej, pozytywnej aktywności różnych społeczności epizodów historii, a skupianiem na problemach. Ponownie nie mamy do czynienia z przekłamaniem, ale uproszczeniem – bieda jest rzeczywiście palącym problemem wielu państw afrykańskich, ale Afryka nie stanowi jednolitego kontekstu i nie jest prawdą, że tamtejsze społeczeństwa jedynie biernie czekają na europejską pomoc ze względu na naturalny brak kulturowego rozwoju; Ameryka Południowa istotnie cierpi na skutek rozwiniętej przestępczości i politycznego chaosu, nie jest to jednak jedyna rzecz, która się tam dzieje; Azja w końcu faktycznie jest mocno odmienna od Europy, ale jest też niezwykle różnorodna, a aktualny stan wielu lokalnych gospodarek jest wynikiem globalnych procesów ekonomicznych, a nie przyrodzonego Azji chaosu i niechlujności. Uproszczenia tego typu mogą wydawać się marginalne i nieznaczące, jednak w swojej liczbie ugruntowują pewne schematy myślowe, prowadzące do stereotypowego postrzegania wielu zbiorowości i kwestii.

Avatar

Tomasz Raczkowski

Konsekwentnie poszukuje kina niemieszczącego się w sztywnych ramach, prowokującego i nieoczywistego.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA