Publicystyka filmowa
Polskie SERIALE DLA MŁODZIEŻY. Pan Samochodzik, Tolek Banan i Tajemnica Sagali
„POLSKIE SERIALE DLA MŁODZIEŻY to nostalgiczną podróż w świat tajemnic i przygód z czasów, gdy telewizja wciągała nas w intrygi.”
Za nami podróż po polskich i zagranicznych dobranockach emitowanych w polskiej telewizji na przestrzeni lat. Nie oznacza to, że pociąg sunący po sentymentalnych torach zakończył już swój bieg, wszak do zwiedzenia zostały jeszcze inne stacje wzbudzające wspomnienia, tym razem nie w formie animowanej, a aktorskiej. Polskie seriale dla młodzieży.
Przed telewizory przyciągały tajemnicą, przygodą, wreszcie sympatycznymi bohaterami uwikłanymi w główną intrygę. Jeździliśmy z nimi autostopem, graliśmy w piłkę nożną, szukaliśmy kawałków magicznego kamienia. Przypomnijmy sobie niektóre z tych produkcji i, po raz kolejny, przywołajmy wspomnienia, jednocześnie zwracając uwagę, jakie były późniejsze losy niektórych młodych aktorów w nich występujących.
Niewiarygodne przygody Marka Piegusa (1967)
https://www.youtube.com/watch?v=BauwP4SCEOs
Adaptacja książki Edmunda Niziurskiego, autora powieści dla dorosłych i młodzieży, z którymi sam swego czasu chętnie się zapoznawałem. Każdy odcinek to kolejna z przygód tytułowego Marka, pechowego trzynastolatka mieszkającego w Warszawie, który mierzy się z bandą złodziei tornistrów. Współautorem scenariusza była sam Niziurski, który na potrzeby serialu pozmieniał część wątków, czyniąc tytułową postać nieco bardziej bohaterską niż w pierwowzorze. Odtwórca głównej roli, Grzegorz Roman, nie kontynuował kariery aktorskiej; w latach osiemdziesiątych wyemigrował z kraju, aby osiedlić się ostatecznie na Wyspach Kanaryjskich.
Do przerwy 0:1 (1969)
Reżyseria: Stanisław Jędryka, scenariusz: Adam Bahdaj, na podstawie własnej powieści pod tym samym tytułem. Duet, który będzie się tu przewijać jeszcze kilkukrotnie – to właśnie ci panowie odpowiedzialni są za gros młodzieżowych seriali z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych (za co zresztą zostali później uhonorowani nagrodą Komitetu ds. Radia i Telewizji). Do przerwy 0:1 przenosi nas w realia powojennej Warszawy, w której wciąż znajdziemy powstałe w wyniku walk gruzowiska.
Śledzimy przygody chłopców namiętnie grających w piłkę nożną i pragnących zdobyć zwycięstwo w podwórkowym turnieju, co, oczywiście, nie idzie wcale gładko i wiąże się z całą serią przeszkód oraz perypetii. Piosenka użyta w czołówce serialu, którą zobaczyć można powyżej, zyskała drugą młodość po użyciu jej w reklamach piwa i wody mineralnej. W 1970 roku powstał film pełnometrażowy zmontowany z fragmentów siedmiu wyemitowanych odcinków serialu i pod innym tytułem, wykorzystującym pseudonim głównego bohatera:
Wakacje z duchami (1971)
Biała, skąpana w kłębach dymu postać widywana na zamkowej baszcie i krzycząca „Przebacz mi, Brunhildo!”. Do tego podejrzani ludzie kręcący się w pobliżu, a w środku wszystkiego trójka chłopców chcących rozwiązać zagadkę rzekomych nawiedzeń. Nie każdy nastolatek mógł powiedzieć, że jego wakacje były równie fascynujące, ale z pewnością większość chętnie śledziła przygody głównych bohaterów. Klimatyczny (w czym duża zasługa wnętrz zamku w Niedzicy zamkniętych w czarno-białych kadrach), wciągający serial ze świetną obsadą. Na drugim planie mamy takich gigantów jak Roman Wilhelmi czy Janusz Gajos, zaś główna trójka dopiero stawiała pierwsze kroki na aktorskiej drodze.
Do dziś na ekranie epizodycznie widujemy jedynie Henryka Gołębiewskiego, choć i on miał wieloletnią przerwę w karierze, naznaczoną dodatkowo prywatnymi problemami. Jego jedyną większą rolą – pomijając opisywane tu seriale – pozostaje
Podróż za jeden uśmiech (1971)
https://www.youtube.com/watch?v=SbG0JjZc5kU
Mój ulubiony serial tandemu Jędryka–Bahdaj. Opowieść o kuzynach, Poldku i Dudusiu, którzy po zgubieniu pieniędzy na pociąg przemierzają całą Polskę, aby dostać się do swoich mam przebywających nad morzem. Z Krakowa nie jest to bliska droga, wobec czego w trakcie tytułowej podróży poznają mnóstwo ludzi, zwiedzają wiele lokacji, a przede wszystkim mają sporo czasu, aby zacieśnić między sobą więzi i przejść wewnętrzną przemianę uwarunkowaną przygodami, które wspólnie przeżyli. W rolach głównych wspomniany już wyżej Henryk Gołębiewski oraz Filip Łobodziński (dzisiaj tłumacz pracujący również przy filmach; przełożył między innymi piosenki do Króla lwa). Ten ostatni nie wspomina realizacji ze szczególnym rozrzewnieniem, nie tylko ze względu na trudne warunki w postaci upałów grzejących ubranego w garnitur aktora, lecz także na późniejsze szydercze nazywanie go Dudusiem na ulicy. Siedem części serialu zostało później skondensowanych w jeden pełnometrażowy film, ignorujący całkowicie wydarzenia z jednego z epizodów (głównie dlatego, że odcinek ten czerpał z jeszcze innej książki Bahdaja, Kapelusz za sto tysięcy).
Tak jak w innych serialach z tamtego czasu, w drugoplanowych rolach wystąpili zasłużeni polscy aktorzy; tutaj chociażby Jan Machulski, Jerzy Turek czy wreszcie Alina Janowska w roli doświadczonej autostopowiczki. Bardzo udany mariaż kina drogi, opowieści o dorastaniu i przygody.
Samochodzik i templariusze (1971)
Robimy sobie przerwę od duetu Jędryka–Bahdaj, ale zostajemy przy adaptacjach literatury młodzieżowej. Tym razem do czynienia mamy z serialową wersją przygód bohatera stworzonego przez Zbigniewa Nienackiego (również autor scenariusza) o pseudonimie Pan Samochodzik. Gra go Stanisław Mikulski, którego najsłynniejsza rola Hansa Klossa zostaje tutaj uhonorowana krótkim fragmentem jednego z odcinków, gdzie przez chwilę w tle gra motyw przewodni ze Stawki większej niż życie (dzisiaj czytalibyśmy już pewnie teorie o jednym uniwersum).
Sam Pan Samochodzik to historyk sztuki, nazywany nieraz polskim Indianą Jonesem. Kolejny przykład tego, że w serialach tamtej epoki mocno stawiano na przygodę, tajemnicę i odkrycia dokonywane przez sympatycznych bohaterów; najwyraźniej upatrywano w takiej konwencji formy atrakcyjnej dla dzieci wielu pokoleń, bez względu na to, czy oglądają to w dniu premiery, czy czterdzieści lat później. Okazuje się, że słusznie, bo przygody Samochodzika emitowane są do dzisiaj.
Gruby (1973)
Kolejna już adaptacja powieści (jej autorem jest Aleksander Minkowski, również współautor scenariusza). Pod tym mało subtelnym tytułem kryje się historia chłopca, który stara się wdrożyć w środowisko dzieci zamieszkujących na Dolnym Śląsku. Z racji jego tuszy nie przychodzi mu to łatwo, lecz oczywiście im dalej, tym bardziej udowadnia, że zasługuje na szacunek kolegów.
Ciekawe jest tło akcji, bo umiejscowiono ją zaraz po zakończeniu drugiej wojny światowej, wobec czego serial nieraz przybliża widzom to, jak wyglądała tak świeża powojenna rzeczywistość (na przykład temat szabrowników). Zdjęcia powstawały w niewielkim śląskim mieście Mieroszów, co wywołało spore poruszenie pośród miejscowych. Na przestrzeni pięciu miesięcy powstało siedem odcinków serialu.
Stawiam na Tolka Banana (1973)
W serialach Stanisława Jędryki i Adama Bahdaja była już piłka nożna, polowanie na duchy i kino drogi, tym razem wchodzimy w środowisko tak zwanej trudnej młodzieży w postaci bandy dowodzonej przez tytułowego Tolka, uciekiniera z poprawczaka. Trzeba wspomnieć już na wstępie o słynnej Balladzie o Tolku Bananie śpiewanej w czołówce przez obsadę – piosenka ta, będąca utworem rozpoznawalnym nawet w oderwaniu od serialu, doczekała się potem coverów w wykonaniu zespołów Wilki i Strachy na lachy.
Serial zdobył ogromne uznanie widzów; do tego stopnia, że wyemitowano go dwa razy z rzędu. Choć oglądanie przygód działającej pod wodzą Tolka Banana młodzieży daje dużo radości, to zagłębienie się w historię niektórych aktorów występujących w serialu zostawia uczucie smutnej refleksji; trójka z nich już nie żyje, z czego wcielający się w tytułową postać Jacek Zejdler (i dubbingowany przez Andrzeja Seweryna!) zmarł w wieku zaledwie dwudziestu pięciu lat. Powody jego śmierci są nieznane; jedna wersja mówi, że popełnił samobójstwo z powodu miłosnego zawodu, druga, że został zamordowany. W 1995 roku Jędryka nakręcił film dokumentalny o aktorach z serialu. W ostatniej scenie zbierają się oni nad grobem Zejdlera, a Andrzej Kowalewicz, serialowy Cygan (także już nieżyjący), gra na skrzypcach wspomnianą już
Dziewczyna i chłopak (1977)
Zgadliście – to adaptacja powieści. Pierwowzór (zatytułowany Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek) napisała w 1961 roku Hanna Ożogowska. Historia bliźniaczego rodzeństwa, które na skutek splotu wydarzeń zamienia się rolami (bardzo skutecznie, skoro nikt nie rozpoznaje chłopaka i dziewczynki w rolach płci przeciwnej!).
Odtwórcy ról Tomka i Tosi potraktowali swoją aktorską przygodę jako jednorazowe doświadczenie i nigdy do grania w filmach i serialach nie powrócili, pomijając krótki epilog nakręcony na potrzeby pełnometrażowego filmu zmontowanego z fragmentów serialu (co, jak widać, było częstą praktyką). Warto odnotować, że w jednej z ról pojawił się w tym serialu Michał Sumiński, który kojarzy się z nadawanym przez dwadzieścia lat programem Zwierzyniec, przybliżającym życie i zwyczaje świata przyrody.
Janka (1989)
Akcja tego serialu zabiera nas na wyjątkowej urody tereny wiejskie, w lata dwudzieste XX wieku. Oglądamy dwie rywalizujące ze sobą grupy młodzieży, z czego jednej z nich dowodzi tytułowa Janka (w tej roli Agnieszka Krukówna), a drugiej chłopak imieniem Julek. Konfliktowi młodzieży towarzyszy również waśń ich rodzin. Jak w kilku wcześniejszych przypadkach, tutaj również na drugim planie pojawia się wiele wyjątkowych polskich aktorów (Krzysztof Kowalewski na przykład). Warto zwrócić uwagę na czołówkę serialu okraszoną śliczną muzyką, której współautorem jest Krzesimir Dębski. Debiutujący w paśmie Teleranka serial doczekał się piętnastu odcinków. W przeciwieństwie do wielu przytoczonych w tym tekście serii, ta nie była adaptacją żadnej powieści.
Tajemnica Sagali (1997)
Polsko-niemiecka koprodukcja, dziś wymieniana jako jeden z popkulturowych symboli lat dziewięćdziesiątych. Rzecz opowiada o przygodach dwóch braci, którzy starają się odnaleźć rozrzucone po świecie elementy tytułowej Sagali, legendarnego kamienia. Ten czternastoodcinkowy serial funkcjonuje w moim przypadku głównie w sferze samych wspomnień – w całości widziałem go zapewne tylko raz właśnie pod koniec lat dziewięćdziesiątych i z pewnością mocno mnie fascynował, a sam wątek magicznego kamienia i poszukiwania jego elementów skutecznie rozpalał wyobraźnię i przekładał się na na zabawy w życiu codziennym (wiele przedmiotów tymczasowo stawało się wtedy elementami kamienia).
Dzisiaj na wierzch wychodzą kicz, drewniane aktorstwo i okropny dubbing, ale myślę, że można na to przymknąć oko i skupić się na walorach sentymentalnych, bo tych
Sentyment, nostalgia, wspomnienie dawnych czasów. Dziś oglądanie wszystkich tych seriali to nie tylko okazja do powrotu pamięcią do czasów dzieciństwa, lecz także wspaniała podróż przez minione realia, co dodatkowo podbija wartość tych tytułów. Zwraca uwagę, jak wiele z nich to adaptacje książek – miło, że powieści przygodowe miały się u nas tak dobrze i że pisarze zechcieli uczestniczyć przy przenoszeniu ich na ekran, bo dzięki temu utrzymany został duch przygody, lekkość i czysta zabawa płynąca ze śledzenia perypetii bohaterów. Nieważne, czy mamy pięćdziesiąt, czy dwadzieścia lat – szansa, że poczujemy się jak nastolatek na tropie przygód, jest zawsze taka sama. Zachęcam zatem do dzielenia się swoimi propozycjami takich właśnie dzieł.
korekta: Kornelia Farynowska
