publicystyka filmowa

No wsiada pan czy nie? Okrętu się pan spodziewałeś? O WINDZIE w FILMACH

Autor: Rafał Donica
opublikowano

Ograniczona do kilku metrów kwadratowych przestrzeń windy dla filmowców stanowi niezwykle atrakcyjną lokację i artystyczne wyzwanie. Jak na tak małej powierzchni ograć dramatyczną scenę? Pomysłów jest wiele, choć najczęstsze z nich to te, gdzie bohater musi czekać, aż winda się zatrzyma, podczas gdy wokół niego dzieje się coś niebezpiecznego. Nerwowy pot spływa po czole bohatera i widzów, niemogących doczekać się jego wyjścia z sześciennej pułapki. A gdy po korytarzu ktoś bohatera goni, ten chce jak najszybciej się do wnętrza windy dostać, bacząc jednocześnie, czy ten ktoś nie zdąży włożyć nogi (czy innego odnóża) w czujkę zamknięcia drzwi. Czy drzwi zdążą się zamknąć po wciśnięciu guzika? W iluż to filmach widzieliśmy nierówny pościg między jadącym windą i ścigającym go po schodach… Przed wami przegląd pamiętnych, najciekawszych, najoryginalniejszych scen z użyciem windy, po których poskaczemy w kolejności zupełnie przypadkowej, jak to bywa z jazdą po piętrach, to na to, to na tamto. Zanim zorientujecie się, że niniejsze zestawienie nie ma prawdopodobnie większego sensu, drzwi windy zamkną się za waszymi plecami, a ja wypuszczę was dopiero na końcu tekstu. Zapraszam na przejażdżkę filmową windą z góry na dół. Albo i w bok.

Zaczynamy od klasyka, czyli Szklanej pułapki, która pierwsza przychodzi mi do głowy, gdy pomyślę o będącym tematem niniejszego zestawienia środku transportu publicznego pionowego startu i lądowania. John McTiernan w roku 1988 zmusił Johna McClane’a do niebezpiecznego przemieszczania się w szybie windy, a widzowie pocili się wraz z nim z obawy przed jego upadkiem. Ten sam szyb został później przez naszego dzielnego policjanta, co bez butów chodził, wykorzystany do wrzucenia weń materiałów wybuchowych (monitor z dupą i krzesło na kółkach dodatkowo wzmocniły eksplozję!). No i ta scena, w której otwierają się drzwi windy i wszystkim ukazuje się zabity terrorysta w czapce Świętego Mikołaja oraz kartką z napisem „Ho, ho, ho, teraz mam karabin maszynowy”.

Autor zdjęć do Szklanej pułapki, Jan DeBont, sześć lat później rozpocznie swój spektakularny debiut kinowy pod tytułem Speed od prologu z zakładnikami uwięzionymi przez Dennisa Hoppera w – co za niespodzianka – windzie. Była eksplozja i było zagrożenie, że za chwilę resztki lin trzymających windę zerwą się i wszystko spadnie. Keanu Reeves i Jeff Daniels dzielnie walczyli o życie wystraszonych zakładników, podpinając uszkodzoną windę pod linę dźwigu stojącego na dachu budynku. Po seansie filmu DeBonta, mimo takich atrakcji jak autobus skaczący przez dziurę w moście, mnie w głowie najbardziej zapadła humorystyczna kwestia wypowiedziana w windzie przez jednego z pasażerów do drugiego pasażera, tego, który nacisnął guzik piętra dwa razy: „Dobrze, że nacisnąłeś ten guzik dwa razy”. Hmm, w filmie brzmiało to jakoś zabawniej.

Kolejny film zaczynający się od mocnego uderzenia windą to Resident Evil. Choć horror Andersona z 2002 roku pełen jest pamiętnych scen (zombiak ciągnący za sobą topór, pocięcie jednego z bohaterów w kratkę jak na sałatkę jarzynową), na mnie największe wrażenie zrobiło ujęcie, w którym zablokowana winda nieoczekiwanie rusza, nie bacząc na to, że w niedomkniętych drzwiach znajduje się kobieta. Mimo że ujęcie zostało przerwane w kluczowym momencie (podobnie jak rozerwanie Jennifer Jason Leigh w Autostopowiczu), wyobraźnia zrobiła swoje i już do końca seansu miałem przed oczami tragiczny koniec tej anonimowej pani. Straszną śmiercią, do której przyczyniła się winda (i jakieś stalowe cholera wie co wystające z sufitu), zginął także Emilio Estevez na samym początku pierwszego Mission: Impossible z 1996 roku – się nagrał chłopina, tyle co Andrzej Gołota z Lennoxem Lewisem.

Na horrorową modłę windę wykorzystano m.in. w azjatyckim filmie The Eye braci Pang z 2002 roku. Główna bohaterka z duszą na ramieniu, a widzowie wraz z nią (hmm… zabrzmiało, jakby widzowie siedzieli na ramieniu bohaterki razem z duszą – mocne ramię), czeka, aż dojedzie na właściwe piętro. Tymczasem stojący za jej plecami, odwrócony do niej… też plecami staruszek w dziwny sposób obraca się twarzą do kamery. Dlaczego w dziwny? Bo nie stoi, jak się okazuje, na podłodze, tylko unosi się ponad nią. Brrr… Strach się bać. O windę w morderczym wydaniu upomniała się też, jakże by inaczej, słynna seria Oszukać przeznaczenie. W części drugiej z 2002 roku głowa jednej z bohaterek została przytrzaśnięta w przesuwnych drzwiach, a reszta jej ciała została na zewnątrz. To film z serii Oszukać przeznaczenie, więc domyślcie się sami, czy bohaterka poszła następnego dnia do fryzjera osobiście, czy wysyłką kurierską, jak w finale Siedem.

Ostatnio dodane