Connect with us

Publicystyka filmowa

UWIĘZIENI W KOSMOSIE, świetny thriller SCI-FI, o którym nigdy nie słyszałeś

Marooned, czyli Uwięzieni w kosmosie, choć nie należy do najgłośniejszych produkcji z repertuaru Gregory’ego Pecka, to bez dwóch zdań zasługuje na uwagę.

Published

on

UWIĘZIENI W KOSMOSIE, świetny thriller SCI-FI, o którym nigdy nie słyszałeś

Marooned, czyli Uwięzieni w kosmosie, choć nie należy do najgłośniejszych produkcji z repertuaru Gregory’ego Pecka, to bez dwóch zdań zasługuje na uwagę. Film powstał na podstawie powieści Martina Caidina, ale nie odniósł sukcesu finansowego, a jego sytuację pogrążył fakt, że miał premierę w tym samym roku co 2001: Odyseja kosmiczna Stanleya Kubricka. Wyjście z cienia takiego giganta było praktycznie niewykonalne.

Advertisement

Za kamerą stanął John Sturges, twórca takich hitów Siedmiu wspaniałych czy Wielka ucieczka, więc też nie byle kto. Peckowi towarzyszyli Gene Hackman i Richard Crenna, a produkcja wykorzystała prawdziwy sprzęt NASA do stworzenia przekonujących, immersyjnych planów. Uwięzieni w kosmosie mieli faktycznie imponująco wykonany projekt scenografii, który pomógł zachować autentyczność. Mimo tych atutów i iście gwiazdorskiej obsady produkcja nie była sukcesem finansowym.

Uwięzieni w kosmosie

Filmowa wersja znacząco zmieniła też literacki oryginał. Zamiast pojedynczego astronauty, majora Richarda Dicka Pruetta, w przestrzeni utknęło trzech kosmonautów z kończącym się tlenem. Gregory Peck wcielił się w Charlesa Keitha, szefa agencji kosmicznej, który początkowo sprzeciwia się misji ratunkowej, ale zostaje przegłosowany przez prezydenta. Astronauta Ted Dougherty, grany przez Davida Janssena, proponuje użycie eksperymentalnego statku X-RV.

Advertisement

Caidin, zaangażowany jako konsultant, zaktualizował o te zmiany swoją powieść, która trafiła na półki dosłownie kilka tygodni przed premierą filmu. Uwięzieni w kosmosie zadebiutowali cztery miesiące po lądowaniu Apollo 11 na Księżycu, a Robbie Robertson zdobył Oscara za najlepsze efekty specjalne.

Gregory Peck

Jakub Piwoński w tekście o filmach z lat 60. które nomen omen wciąż przyprawiają o zawrót głowy pisał o filmie Uwięzieni w kosmosie tak: Jedni powiedzą, że nudny, ja powiem, że fascynujący. I silnie inspirujący, bo to bodaj na kanwie tego właśnie filmu Alfonso Cuarón stworzył słynną Grawitację. Da się tu także zauważyć pewien łącznik z Apollo 13 Rona Howarda […]. Pomysł wyjściowy jest zatem prosty, wręcz esencjonalny dla gatunku. Mamy kosmiczną wyprawę, w której nie wszystko idzie tak, jak powinno. Trzej astronauci zostają postawieni przed trudnym do przełknięcia faktem – nie wystarcza im tlenu na powrót na Ziemię. „Houston, mamy problem” – zdaje się pobrzmiewać w ich głowach.

Advertisement

Akcja rozwija się jednak bardzo powoli, skupiając się na budowaniu niepokojącej atmosfery także przy udziale muzyki. Podobają mi się wysmakowane zdjęcia i przyzwoite efekty specjalne. Jest coś w tej prostocie i pieczołowitości ujmującego. Zwłaszcza, gdy efekt podkręca świetne aktorstwo – na ekranie m.in. Gene Hackman i Gregory Peck!

Uwięzieni w kosmosie
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *