Publicystyka filmowa
NAJWIĘKSZE FILMOWE WPADKI. Błądzić jest rzeczą ludzką
„NAJWIĘKSZE FILMOWE WPADKI” to humorystyczna podróż przez komiczne błędy w kinie, które rozbawią każdego miłośnika filmowych wpadek.
Proces produkcji filmu jest niezwykle złożony. Ujęcia z różnych kamer, zmiany lokacji podczas jednej sceny, dokrętki po kilku tygodniach/miesiącach, duble – niezwykle łatwo tutaj o wpadki. Im więcej dzieje się na planie, tym trudniej nad nim zapanować. Nie bez powodu to właśnie największe produkcje mają na swoim koncie najwięcej rozmaitych pomyłek. Bywają to problemy z rekwizytami, zmiany w strojach lub charakteryzacji aktorów, dziwne wyczyny statystów albo rozmaite głupoty jak np. plakat filmu, który miał premierę kilka lat po przedstawianych wydarzeniach.
Niektórzy lubują się w wypatrywaniu takich zabawnych uchybień, inni kompletnie je przeoczają niezależnie od tego, ile razy widzieli dane dzieło. Nie ma filmu, który byłby wolny od takich wpadek, a niektóre z nich są komiczne i trudne do odwidzenia. W tym tekście podzielę się z wami tymi, które wydały mi się szczególnie widoczne albo po prostu zabawne. Gorąco zapraszam do dzielenia się własnymi znaleziskami w komentarzach; pamiętajcie jednak, że święta to czas przebaczania – nie bądźcie zbyt ostrzy dla nieuważnych filmowców!
Park Jurajski – Nedry rozmawiający z nagraniem
Dennis Nedry z pewnością nie jest osobnikiem wzbudzającym sympatię. Niechlujny, chamski i chciwy – to idealny kandydat na obiad dla wygłodniałego dilofozaura. Wydawałoby się jednak, że jako naczelny programista Parku Jurajskiego będzie potrafił odróżnić plik wideo od transmisji wideo na żywo! Kiedy park zostaje zaatakowany przez huragan, nasz złodziejaszek próbuje porozumieć się ze wspólnikiem odpływającym ostatnim statkiem z wyspy.
Nedry rozmawia z nim przez telefon i ogląda go na swoim komputerze. I choć wydaje się, że to, co widzimy na ekranie, jest obrazem pochodzącym z jednej z kamer, to po bliższym przyjrzeniu się widać przycisk „play” oraz pasek odtwarzania. Kto jak kto, ale Nedry powinien to zauważyć, nawet pomimo swojego wzburzenia.
Komando – Magiczna naprawa samochodu
Drogie auto to masa satysfakcji dla posiadacza, ale także drugie tyle stresu. Kradzież, stłuczka, zazdrośnik wyposażony w kluczyki – jest na co uważać. Miłośnicy Porsche mogą jednak odetchnąć z ulgą, gdyż zdaje się, że samochody tej marki (a przynajmniej obecne w filmie 911 z 1969 roku) potrafią uwolnić swojego kierowcę od kosztownych napraw. Kierowane przez protagonistę auto pomimo poważnych wgnieceń i obrzydliwie zdartego materiału w następnych ujęciach lśni niczym nówka! Stylowe i praktyczne.
Zaginiona dziewczyna – Battlefield 3 rok przed premierą
Pierwsza połowa filmu nie przedstawia głównego bohatera w dobrym świetle. Wykorzystywanie seksualne żony, kłamstwa, zdrady, przemoc, apatia w obliczu zaginięcia małżonki – niełatwo polubić takiego gościa. Widzowie-gracze mają jednak swój własny powód, by go nie cierpieć. W jednej z retrospekcji możemy bowiem zobaczyć, jak zblazowany protagonista leży na kanapie i gra na konsoli w Battlefield 3 – ponad rok przed premierą! Kto by pomyślał, że taki zwyczajny facet może sobie załatwić ekskluzywny dostęp do najlepszych tytułów! I jasne, o tym, że ta scena ma miejsce w 2010 roku, wnioskujemy wyłącznie z wpisów z pamiętnika żony bohatera, ale chyba można założyć, że opisując ważne wydarzenia, które miały wówczas miejsce, pamiętała o poprawnej chronologii.
Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły – Znikający fort
Nawet jeśli będziemy mieć na uwadze magię i rozmaite dziwactwa świata Piratów z Karaibów, zniknięcie całego fortu może budzić pewne wątpliwości. Wystarczyła jedna noc, a ten rozpłynął się bez śladu! Trudno powiedzieć, co wydaje się dziwniejsze – możliwość, że taka wtopa została niezauważona podczas całego procesu produkcji i post-produkcji, czy to, że być może zignorowano to, zamiast użyć magii komputerów do poprawy tego niefortunnego ujęcia.
Batman: Początek – Policjant z amnezją
Podczas sceny pościgu z batmobilem mają miejsce dwie sceny, w których odpowiadający na zgłoszenie policjant prosi o opisanie rzeczonego pojazdu – tylko po to, żeby poszukiwana maszyna przemknęła obok niego z rykiem. Problem w tym, że w obu scenach to ten sam policjant. Zgrywa? Amnezja? Brat bliźniak? Tego niestety nie wiadomo. Niełatwo uwierzyć w to, że taka bzdura umknęła uwadze słynącemu z perfekcjonizmu Christopherowi Nolanowi! Być może to była kpina mająca na celu zdezorientować widza? Jeśli tak było, to pozostaje tylko powinszować reżyserowi przewrotnego pomysłu.
Gladiator – Butla ze sprężonym powietrzem na rydwanie
Kolejny wielki reżyser i kolejna dziwna wpadka. Spektakularna walka z wykorzystaniem rydwanów to niezaprzeczalnie jedna z najlepszych sekwencji w całym filmie. Jednakże kiedy jeden z rydwanów zostaje przewrócony, naszym oczom ukazuje się butla ze sprężonym powietrzem.
I choć dawne cywilizacje wciąż skrywają przed nami wiele tajemnic, to z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy przyjąć, że takiej technologii nie znali. Tutaj nasuwa się jedno pytanie: czy trochę komputerowo wygenerowanego kurzu było czymś niewykonalnym? Jednakże nawet pomimo tej dziwacznej głupotki – we are entertained.
Gwiezdne wojny: część IV – Nowa nadzieja – Szturmowiec uderzający głową o drzwi
Filmowi szturmowcy mają czadowe pancerze, ale trudno nazwać ich kompetentnymi żołnierzami. Wbrew słowom Obi-Wana ich celność nieszczególnie imponuje, a podejmowane decyzje budzą wątpliwości. Jeden z nich uderza nawet głową w drzwi podczas wchodzenia do pomieszczenia kontrolnego. Na obronę biedaka (oraz innych nieporadnych wojaków, których widzieliśmy w całej trylogii) możemy jednak przywołać słowa Luke’a, który stwierdził, że w hełmach szturmowców nic nie widać. Co ciekawe, Lucas zamiast usunąć tę wpadkę, w jednej z kolejnych edycji specjalnych filmu postanowił dodać dźwięk podczas momentu uderzenia. W Ataku klonów możemy natomiast zobaczyć, jak Jango Fett (pierwowzór genetyczny klonów, ale nie szturmowców) sam obija sobie hełm podczas wchodzenia na pokład statku.
Podejrzani – Samolot zmieniający się w locie
Zaimponowało wam samonaprawiające się Porsche? No to co powiecie na samolot, który między ujęciami zmienia się z Boeinga 747 w Boeinga 767? To prawdziwie rewolucyjna innowacja (pytanie tylko, czy przyjemna dla pasażerów), która zmienia ten kryminał w prawdziwe science fiction. Być może zastanawiacie się, jak miałaby przebiegać taka transformacja? Następny film na mojej liście może nakierować was na wyjaśnienie tej kwestii.
Transformers: Wiek zagłady – eksplodujący statysta
Żenujący spektakl, jakim był Wiek zagłady, sam zasługuje na miano jednej wielkiej filmowej wpadki, ale jedna z końcowych scen nie przestaje mnie zdumiewać do dziś. Kiedy bohaterski protagonista kryje się za murkiem podczas finałowej bitwy, obok niego możemy zobaczyć tajemniczego skulonego mężczyznę.
Kim jest ten nieszczęśnik – nie wiadomo. Biedak zostaje momentalnie unicestwiony w kuriozalnie różowej eksplozji, a my pozostajemy z masą pytań bez odpowiedzi. Jak miał na imię? Jakim cudem znalazł się w samym środku tej walki? Jakie były jego plany i marzenia? I, co najważniejsze – jaka jest jego rola w tym filmie? Trudno powiedzieć, czy to zbłąkany statysta czy dowcip reżysera, ale poważnie wytrąca to z równowagi podczas oglądania.
Gwiezdne wojny: część II – Atak klonów – Teleportujący się Obi-Wan
Moc pozwala na liczne zdumiewające, a według niektórych nawet nienaturalne czyny. Każda część Gwiezdnych wojen pokazała nam coś nowego w tej kwestii i nie inaczej jest z Atakiem klonów, który pokazuje, że Obi-Wan opanował sztukę teleportacji. Jak widać na powyższym obrazku, kiedy Anakin powstrzymuje Hrabiego Dooku przed wykończeniem mistrza Jedi, ten leży pod ich ostrzami.
Kiedy jednak Obi-Wan rzuca drugi miecz swojemu uczniowi dookoła Anakina i Dooku nikogo nie ma, a w kolejnych ujęciach Obi-Wan zdaje się być dobrych kilka metrów dalej. Możemy tylko się zastanawiać, jak mający obsesję na punkcie szczegółów Lucas pozostawił coś takiego w filmie. Zwłaszcza że niemała część tej sceny i tak powstała dzięki CGI, więc naprawienie tego błędu nie powinno być dla niego niczym trudnym.
Poszukiwacze zaginionej Arki – Przybysz z przyszłości
Wszyscy narzekający na wątki science fiction w serii o Indianie Jonesie powinni jeszcze raz uważnie obejrzeć Poszukiwaczy zaginionej Arki i ponownie przemyśleć całą sprawę. W jednej ze scen na ekranie możemy bowiem podziwiać przybysza z przyszłości. Pomimo tego, że oglądane przez nas wydarzenia mają miejsce w Kairze drugiej połowy lat 30.
, rzeczony mężczyzna wygląda, jakby kupił swoje ubrania cztery dekady później. Skoro podróże w czasie mają rację bytu w tym uniwersum, to dlaczego nie kosmici? Chyba że to po prostu przypadkowy przechodzień albo członek ekipy filmowej – w takim wypadku wątek kosmitów wciąż może wywoływać zgrzytanie zębów.
Forrest Gump – Żyjące żelazko
Mimo iż Jenny prowadzi niełatwy żywot pracującej samotnej matki, to na całe szczęście stać ją na udogodnienia w formie inteligentnego żelazka. Sprytny sprzęt domowy zmienia swoje miejsce między ujęciami i najpewniej bardzo ułatwia żmudną robotę, jaką jest prasowanie. Tego typu filmowy błąd jest chyba najpopularniejszym ze wszystkich i normalnie nie zwróciłbym na niego większej uwagi, ale z racji umiejscowienia żelazka blisko centrum kadru i tego, że wyróżnia się ono na tle białej ściany bardzo łatwo je zauważyć.
Szklana pułapka – Regenerujące się okno
Po tym wszystkim chyba nikogo nie zaskoczy już regenerująca się szyba? Widzimy ją w scenie, w której bandziory Hansa Grubera ostrzeliwują opancerzony pojazd piechoty, który próbuje podjechać pod wejście do Nakatomi Plaza.
Terroryści cały czas celują i strzelają przez to samo okno. O dziwo oba strzały rozbijają szybę, jakby ta magicznie została wymieniona między ujęciami! Być może oba ujęcia powstały podczas kręcenia pierwszego wystrzału, a kręcenie drugiego zwyczajnie sobie odpuszczono (albo materiał okazał się do kitu). Trudno uwierzyć, że John McTiernan zapomniałby o takim szczególe.
Spider-Man – Zagadkowa ruda dziewczyna
Wygląda na to, że Mary Jane nie jest jedyną czerwonowłosą fanką Petera Parkera. Na początku filmu możemy zobaczyć aż pięć razy tę samą statystkę nadchodzącą z różnych stron, jakby chodziła w tę i z powrotem. Jasne, nie możemy wykluczyć, że to po prostu bardzo niezdecydowana osoba, ale ja wolę wierzyć w to, że ta tajemnicza dziewczyna próbowała się zdobyć na zapytanie Petera o numer telefonu (dlatego kiedy widzimy ją po raz piąty, jest już z koleżanką), ale ostatecznie nie starczyło jej odwagi.
Braveheart – Waleczne Serce
Jedna z imponujących i misternie zainscenizowanych scen bitewnych Bravehearta została storpedowana przez duże białe auto, które stało zaparkowane z tyłu jak gdyby nic. To niemały zgrzyt, choć w ferworze akcji można go nie zauważyć. Dziwić może zaś sam fakt, że dopuszczono do tego, by podczas kręcenia tak ważnej sceny w pobliżu (i w kadrze) stał jakiś samochód. Naturalnie można także teoretyzować na temat tego, że cały film w rzeczywistości przedstawia losy niezwykle oddanych inscenizatorów bitew historycznych, ale myślę, że mało komu podoba się taka wizja.
Quantum of Solace – Sprzątacz zamiatający powietrze
Nieczęsto jesteśmy świadkami takiej niekompetencji (albo wybitnie bezczelnego migania się od roboty). Kiedy agent 007 próbuje zlokalizować swojego przeciwnika w haitańskim porcie, dookoła niego uwijają się rozmaici pracownicy. Jeden z nich prawdopodobnie powinien zajmować się zamiataniem betonu, jednakże z jakiegoś powodu nie robi tego, tylko wywija miotłą w powietrzu. Trwa to wcale nie tak krótko i wygląda zwyczajnie komicznie. Gdyby rozdawano Złote Maliny dla statystów, ten pan miałby naprawdę duże szanse.
Prometeusz – Identyczne tętno postaci
Ridley Scott ma fantastyczne pomysły, jeśli chodzi o ciekawe technologie w swoich filmach. Prometeusz zaprezentował kilka naprawdę udanych konceptów, niestety jednak nie bez zgrzytów. To całkiem fajne, że systemy statku kosmicznego pozwalają na śledzenie tętna ludzi wyposażonych w odpowiednie skafandry – szkoda tylko, że twórcom umknęło to, że każda postać ma na ekranach identyczne tętno, co jest zwyczajnie niemożliwe.
Ujęcia z hełmów pojawiają się tak często, że zauważenie tego błędu nie sprawia większych trudności. Takie problemy w pewnym stopniu psują poczucie misternie budowanej wiarygodności przedstawionego świata. Dobry pomysł, ale wykonanie po łebkach. Niektórzy podobnie określiliby cały film (ja jestem bardziej wyrozumiały).
Pearl Harbor – Ben Affleck i magiczny szalik
Przystojny, szlachetny, a do tego magik! Ben Affleck to niewątpliwie człowiek wielu talentów, o czym możemy się przekonać w filmie Pearl Harbor. Kiedy widzimy naszego bohatera od tyłu, jest on ubrany w mundur, ale z pewnością nie ma nic na szyi. Kiedy jednak mamy okazję zobaczyć jego przód, okazuje się, że ma przewieszony przez kark biały szalik. Jeśli to nie była magiczna sztuczka mająca za zadanie uwiedzenie damskiej części widowni, to ja nie wiem, jak to inaczej wytłumaczyć.
Władca Pierścieni: Dwie wieże – Pippin-iluzjonista
Kolejny magik na liście – walczący o swoje życie Pippin wyraźnie ma związane ręce przez cały czas, aż do momentu, kiedy prawie zostaje stratowany przez konnego jeźdźca. Jak widać na zdjęciu, jego dłonie nie są wtedy związane żadnym sznurem. Jednakże w następnych ujęciach mały hobbit z powrotem ma skrępowane ręce i dopiero po chwili przecina więzy leżącą w trawie bronią. Przed zabraniem się za przygotowanie tego tekstu nie miałem pojęcia o tym głupim błędzie – teraz będzie mnie irytował podczas każdego seansu Dwóch wież. Po co mi to było?
Pulp Fiction – Dziury w ścianie poprzedzają wystrzał
Podczas kultowej sceny odzyskania tajemniczej walizki ma miejsce sytuacja, która odmienia światopogląd Julesa. On i Vincent zostają zaatakowani przez przerażonego chłopaka ukrywającego się w łazience. Żadna z kul nie trafia w bohaterów, a uszkodzona zostaje tylko ściana za nimi, co Jules interpretuje jako boską interwencję.
Jeśli jednak przyjrzymy się ścianie podczas poprzednich ujęć, dostrzeżemy, że dziury były tam jeszcze przed wspomnianym desperackim atakiem. To z kolei znaczy, że chłopak po prostu strzelał ślepakami, a wnioski Julesa są całkowicie błędne!
Niegrzeczni chłopcy – Operator, który chciał zostać aktorem
Czasem marzenia przysłaniają rzeczywistość, a człowiek zapomina, kim jest i gdzie jego miejsce. W tym przypadku jestem przekonany, że operator całe życie marzył o występowaniu przed kamerą, ale niestety nigdy nie udało mu się osiągnąć tego celu. Tak więc, kiedy miał okazję zabłysnąć podczas sceny walki w Niegrzecznych chłopcach, to nie zawahał się i bezwstydnie zawłaszczył dla siebie lewy górny róg kadru. W niejednym filmie można dostrzec członków ekipy przemykających gdzieś za bohaterami, ale rzadko kiedy ich obecność jest tak oczywista jak tutaj. Zapewne niejeden widz zastanawiał się, czy mężczyzna z kamerą nie jest przypadkiem jedną z postaci filmu.
korekta: Kornelia Farynowska
