search
REKLAMA
Ranking

NAJLEPSZE TŁUMACZENIA TYTUŁÓW FILMOWYCH

Jacek Lubiński

15 listopada 2016

title translation
REKLAMA

Odlot

title takingoff AVP2KS 172R

Gwoli ścisłości nie piję znowu do Pixara (którego zarzuciłem TU), tylko do kultowego w niektórych (podziemnych) kręgach filmu Miloša Formana z początku lat siedemdziesiątych (choć prócz tych dwóch, są jeszcze inne przykłady użycia tego zwrotu). Z pozoru to tłumaczenie błahe, bez iskry. A mimo to zgrabne, nie silące się na pseudozabawy z oryginałem, którego wszak można było pokusić się o różne przekłady – zwłaszcza odwołując się do slangu, również polskiego. Należy przecież pamiętać, że to film o paleniu trawy, zatem łatwo byłoby tłumaczowi poszybować w przestworza kreatywności. A tak jest prosto, łatwo, przyjemnie i zrozumiale. Natomiast wracając jeszcze do Pixara – tak, w jego przypadku też się to sprawdza, acz bardziej ze względów użytecznych.

 

Skrawki życia

title quilt krolowa kier e1559943260374

Zdecydowanie jeden z najlepszych tytułów polskich. Tak długo, jak oryginalny może wydawać się osobom postronnym atrakcyjny, to jednak po jego dosłownym przetłumaczeniu wyszedłby niezły burdel sugerujący jakiś program telewizyjny – poradnik dla szwaczek. Tymczasem rodzimi translatorzy całe sedno filmu zawarli w dwóch zgrabnych słowach, które dodatkowo o wiele lepiej się wymawia, jak i zapamiętuje. Wszak tytułowa kołdra de facto składa się z wycinków z żywotów poszczególnych bohaterek. Inna sprawa, że dokładnie tak samo przetłumaczono u nas wcześniej książkę, na podstawie której film powstał, zatem nie mogło być inaczej.

 

Szklana pułapka

title diehard AVPR Requiem DI 1

Będę wiecznym obrońcą tego tłumaczenia. Zwłaszcza że przeciwnicy przekładu jego pozorną idiotyczność argumentują z reguły lamentem odnośnie sequeli (mało trafnie, bo i tam szkło w różnych formach znajdziemy). Abstrahując już od tego, że oryginalny idiom jest właściwie nieprzetłumaczalny na język polski – a przynajmniej nie w taki sposób, by zachować jego pełny sens i efekt, przy jednoczesnym nie popadaniu w śmieszność – człon „szklana” nie odnosi się tutaj li tylko do feralnego materiału, z którego zbudowany jest w dużej mierze budynek Nakatomi, ale też swoistej, niewidzialnej bariery, której z jakiegoś powodu bohater nie może przekroczyć. Celność tłumaczy okazała się tu zatem lepsza od niektórych z terrorystów, którzy opanowali rzeczony biurowiec. To doskonały przykład inwencji twórczej w tym zgubnym fachu.

 

Szklanką po łapkach

title spy 12

Idziemy za ciosem. Tym razem angielski tytuł zgrywy ze Szklanej pułapki jest dość prostacką grą słów, która nie bawi się z oryginałem w żaden specjalny sposób, a działa bardziej na zasadzie skojarzenia (Leslie Nielsenek nie parodiuje tu zresztą jedynie filmu z Bruskiem Williskiem). Polski tymczasem robi dokładnie to, co powinien – śmieje się z pierwotnego nazewnictwa, jednocześnie samemu będąc zabawnym stwierdzeniem, które jest także odpowiednio frapujące. To przy tym bodaj najbardziej konstruktywny i zapadający w pamięć przekład z całej serii podobnych komedii – cała reszta albo w ogóle nie była tłumaczona (na przykład Hot Shots!), albo też rezultat takich starań nie wywoływał szczególnych emocji. A tymczasem Szklanką… wydaje się być śmieszniejsze i bardziej przekonujące od samego filmu.

 

Śmiertelnie proste

title blood ma1

Przykład przekładu podobnego do Aż poleje się krew – i bynajmniej nie przez wzgląd na obecność posoki w obu tytułach. Tutaj również oryginał można było przetłumaczyć albo bardziej dosłownie albo też z mniejszym zacięciem. Tymczasem zdecydowano się pójść w prostotę, która działa zarówno na wyobraźnię, jak i wymowę – ponownie dobrze brzmi, odpowiednio układając się na języku. Jest w tym tytule pewna obietnica, którą film spełnia w stu procentach. W połączeniu tych dwóch słów jest też swoista szorstkość, potrzebne do zainteresowania odbiorcy „mięso”, charakter. Sprawdza się doskonale – tak po prostu.

 

Twierdza

title rock Krolowa Kier

Lubię ten tytuł i tyle. Jest… cóż, twardy, silny, wyrazisty – trafnie oddaje kluczową lokalizację filmu, jak i jej wykorzystanie przez (anty)bohaterów. No i gdy się go wymawia, to od razu wiadomo, o co kaman. Nie to, co w oryginale, który w momencie premiery był z pewnością dla wielu widzów niejasnym odniesieniem do góry kamieni, a wraz z upływającym czasem może kojarzyć się mniej ogarniętym odbiorcom z biografią pewnego wrestlera, który także zagrał przecież u Michaela Baya…

 

I tyle mojego. A na deser wyciągnięta z otchłani internetu analiza konsekwencji tłumaczeń, a raczej jej braku. No bo jeśli Dennis the Menace to Dennis rozrabiaka, to The Phantom Menace to Widmo rozrabiaka

Jeśli: Die Hard to Szklana pułapka
To: Hard to Kill to Pułapka do zabijania a Die Another Day to Oszklij jutro

Jeśli: City Slickers to Sułtani westernu
To: Sex and the City to Seks i sułtani

Jeśli: The Postman to Wysłannik przyszłości
To: The Postman Alway Rings Twice to Wysłannik przyszłości zawsze dzwoni dwa razy

Jeśli: The Fall to Magia Uczuć
To: The Fall of the Roman Empire to Magia uczuć Cesarstwa Rzymskiego

Jeśli: Trojan War to Ten pierwszy raz
To: Lord of War to Władca pierwszego razu

Jeśli: Must Love Dogs to Facet z ogłoszenia
To: The Dogs of War to Wojenne ogłoszenia

Jeśli: Coyote Ugly to Wygrane marzenia
To: The Good, the Bad and the Ugly to Dobry, zły i marzenia

Jeśli: Butterfly on a Wheel to Godziny Sstrachu
To: 18 Wheels of Justice to 18 strachów sprawiedliwości

Jeśli: Dirty Dancing to Wirujący seks
To: Dirty Harry to Wirujący Harry

Jeśli: Final Destination to Oszukać przeznaczenie
To: Final Fantasy to Oszukać wyobraźnię

Jeśli: Cruel Intentions to Szkoła uwodzenia
To: Cruel Justice to Szkolna sprawiedliwość

Jeśli: Angel to Eskapada
To: Charlie’s Angels to Eskapady Charliego

Jeśli: The Avengers to Rewolwer i melonik
To: Toxic Avenger to Toksyczny rewolwer i melonik

Jeśli: Fight Club to Podziemny krąg
To: Fight for Love to Podziemia dla miłości

korekta: Kornelia Farynowska

Avatar

Jacek Lubiński

KINO - potężne narzędzie, które pochłaniam, jem, żrę, delektuję się. Często skuszając się jeno tymi najulubieńszymi, których wszystkich wymienić nie sposób, a czasem dosłownie wszystkim. W kinie szukam przede wszystkim magii i "tego czegoś", co pozwala zapomnieć o sobie samym i szarej codzienności, a jednocześnie wyczula na pewne sprawy nas otaczające. Bo jeśli w kinie nie ma emocji, to nie ma w nim miejsca dla człowieka - zostaje półprodukt, który pożera się wraz z popcornem, a potem wydala równie gładko. Dlatego też najbardziej cenię twórców, którzy potrafią zawrzeć w swym dziele kawałek serca i pasji - takich, dla których robienie filmów to nie jest zwykły zawód, a niezwykła przygoda, która znosi wszelkie bariery, odkrywa kolejne lądy i poszerza horyzonty, dając upust wyobraźni.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA