Najbardziej PRZEPŁACANI AKTORZY w Hollywood

Matthew McConaughey
Były czasy, że Matthew McConaughey umieszczany był na listach najbardziej niedocenianych hollywoodzkich aktorów, również pod względem finansowym. Trochę lat minęło, sytuacja się zmieniła, a aktor może się dziś nawet pochwalić Oscarem. Niestety, złoty rycerzyk może i wpłynął pozytywnie na oferowane Amerykaninowi stawki, ale na widownię zdecydowanie nie zadziałał jak magnes. Statystycy wyliczyli, że za każdy wydany przez producentów 1 dolar, McConaughey zwrócił im ostatnio… 1,1. Niemożliwe? No to spójrzcie na jego najnowszą filmografię. Są tam takie tytuły jak Morze drzew, Gold, Rebeliant, Przynęta, Kokainowy Rick albo Plażowy haj – nie kojarzycie; to dlatego, że większość z nich nie weszła w Polsce do kin. Nie bez powodu, w końcu ich zarobki w Stanach oscylowały w granicach połowy budżetu. Nawet Mroczna wieża na podstawie prozy Stephena Kinga okazała się klapą. Alright, alright, alright?
Mark Wahlberg
Podobne wpisy
O ile w 2016 roku w tej niechlubnej statystyce rządzili Depp i Smith, a w 2018 McConaughey, tak rok 2017 należał do Marka Wahlberga. Stawki Marky Marka poszły znacznie w górę – według „Forbesa”, był on najlepiej opłacanym aktorem A.D. 2017 (w ciągu dwunastu miesięcy zarobił 68 milionów dolarów). Niestety, filmom, w których wtedy wystąpił, daleko było do przebojów box-office’u. Wszystkie pieniądze świata, Żywioł. Deepwater Horizon oraz Dzień patriotów ledwo zwróciły koszty produkcji. Duże pieniądze zarobił dopiero Transformers: Ostatni Rycerz, ale i tak był to najmniej dochodowy film z serii. Niespodziewanie całkiem nieźle poradziła też sobie druga część komedii Tata kontra tata, ale Wahlberg dostawał za te role tak wysokie gaże, że aby nie mówić o przepłacaniu potrzeba było znacznie lepszych wyników.
Eddie Murphy
Eddiego Murphy’ego, króla komedii lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, ostatnio rzadko oglądamy na ekranie. Pomijając nominowaną do Oscara rolę w Dreamgirls, jego filmografia wypełniona jest mniejszymi lub większymi wtopami. A wszystko zaczęło się w 2002 roku wraz z premierą Pluto Nasha – ten osobliwy film science-fiction zgodnie uznawany jest za jedną z największych klap w historii kina. Krytycy grzmieli, że większej szmiry dawno nie widzieli, a publiczność domagała się zwrotów pieniędzy za bilety. Skończyło się tym, że przy 100-milionowym budżecie Pluto Nash zarobił niewiele ponad 7… Za występ w tej nieśmiesznej komedii Murphy zainkasował zaś aż 20 milionów „zielonych”. Jeśli wierzyć rozmaitym publikacjom, jest to zresztą jego stała stawka. A hitów z udziałem aktora w XXI wieku próżno szukać. Największym był chyba… Norbit. I na tym zakończmy.